Wczoraj miałyśmy z danyww zabawne zdarzenie.:
Do samochodu Danusi zapakowałyśy 6 psiaków.
Tylko dwa były w transporterach bo reszta była za duża.
Łatka natychmiast z nerwów zrobiła w transporterze ogromną, śmierdzącą kooppę.....
Pieski też nie pachniały fiołkami, generalnie komora gazowa...
Dwa psiaki w bagażniku ( siedzenie położone więc było je widać), jeden też zasilił bagażnik kooponem:), dwa w transporterach na siedzeniu(Sonia walczyła i piszczała okropnie...), Dipsy-Sonia na tylnym siedzeniu trzymana przeze mnie za obrożę i Bil po pod moimi nogami z głową na moich kolanach.
Oczywiście z emocji nie zapięłam pasa....Odjechałyśmy ze schroniska i wtedy zatrzymał nas patrol policyjny- mój niezapięty pas był powodem...
Zamarłyśmy, Danusia nieco więcej uchyliła okno ale niewiele w obawie przed ucieczką jakiegoś psa...
Policjant zajrzał do środka , wciągnął powietrze i zszokowany wydusił:"pasy... proszę zamknąć okno i jechać..." :grin: :grin: :grin: