Tylu psiakom dało się pomóc, uratować.
Już nawet nie wiem ilu. A Temu , którego kocham najbardziej na świecie, z którym mam niesamowitą więź psychiczną temu nie umiem pomóc:(
Zrobię co ludzkiej mocy ale ile ta moc może , tego nie wiem.
Nie mogę teraz jeździć do schroniska bo Pączek ma bardzo obniżoną odporność.
To wszystko mnie kompletnie załamało.
Patrzę na mój skarb, pozornie zdrowy, silny i myślę o tej podstępnej , wrednej chorobie , która go niszczy i z którą nie bardzo umieją walczyć.
Jak z tym żyć, jak nie oszaleć:(