Figuniu trudno o lepsze wieści.
Nie wiem jak Ci dziękować za opiekę i pomoc dla Misiuni.
Niech Pani Kasia jej dobrze pilnuje na spacerkach.
My teraz przeżywamy dramat bo od miesiąca usiłujemy złapać malutką Nadziejkę, która wystraszyła się upuszczonej smyczy flexi.
Nienawidzę tych smyczy, Państwo wiedzieli,że absolutnie nie mają takiej stosować bo Nadziejka jest płochliwa.
Nadziejka została wyposażona w szelki, adresatkę dobrą podwójną smycz ale po dwóch tygodniach Państwo kupili flexi i założyli obrożę....
Na spacerze flexi upadła i Nadziejka przerażona uciekła.
Urwaną flexi znaleźliśmy ale suni nie udaje się złapać.
Każdego dnia dyżurujemy, Państwo chodzą na zmianę i szukają. Dzisiejszą noc spędziłam z koleżankami na dzikich działkach gdzie koczuje Nadziejka.
Nastawiłyśmy klatkę łapkę , widziałyśmy ją jak wbiegła na działkę gdzie stała klatka ale do niej nie weszła.
Siedziałyśmy w krzakach od 22 do 5 rano i znowu porażka. Zaczynam się załamywać, dzień w dzień jej szukamy, łazimy po nocach, ustawiamy pułapki a malizna nadal się błąka.
Codziennie jest widziana ale co z tego jak złapanie graniczy z cudem.