Zosia4
Members-
Posts
2154 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Zosia4
-
KWAZIMIERZ W DOMU!!! W końcu rodzinne Święta pięknego jęzora!
Zosia4 replied to szmaja's topic in Już w nowym domu
Ech - kobiety - podajcie lepiej adres tej kwiaciarni na forum. Pewnie wtedy ktoś z dogo go w końcu odwiedzi. Będę w tych okolicach za jakieś dwa tyg. i chcę go zobaczyć. -
Neris - no to takie cóś jak mój Misiek by Ci się przydał. Grabi, że hej. No ma zapędy grzebalskie - aż mi sie nieraz irokez na głowie unosi. Nie kopie ale grzebie. Nie wiem dokładnie jak to wyrazić - ale np. dziś mi wygrzebał z posad kilkuletnią przepiekną hortensję bukietową. Mam nadzieję, że zdołam uratować :-( .
-
Olesiu - i o to chyba chodziło -wierzyłam w Twoje intencje i w Twoje dzialania. Masz naprawde wielkie serce i dzięki Ci z to.
-
Na co czekajta ? - pisałam wszak, że to jest przebój roku. Nikt tego nie przebije.
-
Jesoo - Akucha - czego jak czego ale samochodu jeszcze mi się nie zdarzyło zapomnieć. No to jest chyba przebój roku - nikt tego niczym chyba nie przebije.
-
Tak przeliczając na wiek ludzki - to ja pewnie też najmłodsza. Chociaż może i nie tak do końca. Ujmuję sobie - a co - tyle przynajmiej mogę :diabloti: . A wyjście z domu planuję ostatnio rzeczywiście wcześniej niż mogę. I znów ta sama śpiewka : gdzie sa moje klucze, gdzie są moje wszystkie akcesoria, które pozwolą mnie połaczyć z całym światem ???
-
Kotecek i suniecki mają zdjęć nacykanych ostatnio. Jeno mam problem. Kabel via aparat-komputer gdzieś mi wcięło. Szukam cały czas z przerwami - alem go jeszczcze nie zlokalizowała. A w ogóle to ostatnio cały czas czegoś szukam. Jak wychodzę z domu to jest istny taniec : komórka, klucze,okulary, pen drive - no jednym słowem horror. A Misiek dzielnie pomaga mi w szukaniu tego wszystkiego. Zagląda razem ze mną we wszelkie możliwe zakamarki. I zawsze sobie obiecuję, że wszystkie najważniejsze i niezbędne mi do wyjścia z domu rzeczy będę kładła w jednym miejscu. Aha - jeszcze przed wyjściem pozostaje mi do zlokalizowania kocisko. I nawet czasem mi się to udaje (o dziwo).
-
Kocica przecudna. Kocice potrafią być mądre. I to właśnie widzę w jej oczach. A ma jakieś imię ?
-
Za Ursusa trzymamy kciuki !!!!!!!!!!!!!!!!!! (a tak właśnie pisałam, że ma jakieś mocne imię). A teraz dywagacje luźne na temat Józka: Sni mi się po nocach. Jakoś nie mogę przejść nad nim do porządku dziennego. Nieraz myślę, że on jest mi przyrzeczon. Wiele czasu zajęło mi wymyślanie jakiejś sensownej logistyki w moim domu typu Misiek - Józek. I nigdy nic sensownego mi się nie wykluło. Może to jest po prostu niemożliwe :shake: . Może by było możliwe gdybym tak trafiła z szóstką w kumulację. Wysyłam tego totka (w tę sobotę zapomniałam :oops: ). Byłabym wtedy tylko do dyspozycji tych dwóch pięknych panów (dwóch pięknych pań i jednego pięknego pana kotka). Ech - marzenia ..............
-
Jasne, że wpuściłam, toć to mój kotek.
-
No tak - z pryskania chyba dzisiaj nici. I to z dwóch powodów: nie chcę się podtruć (dzięki Akucha za troskę), nie chcę też podtruć moich psic, bo brzoskwinia i nektarynka rosną przy ich wybiegu - a wiatr wieje prosto na nie. Z ostatniej chwili: Misiek leży przy moich nogach (teraz widzę jaki to wypasiony byczek) a kotek stoi na zewnętrznym parapecie w kuchni i ma takie spojrzenie : "wpuścisz mnie" ?
-
A dzisiaj mamy w planie pryskanie drzewek owocowych. Roztwór już przygotowany - tylko coś nam wieje ciut za mocno. Poczekamy - może ten wicher zelżeje. A jak nie zelżeje - to mamy czym innym oko nacieszyć - dzisiaj zobaczyłam, że mój majeranek wysiany tydzień temu do skrzyneczek właśnie raczył nieśmiało wykiełkować. Kanny, które posadziłam we wtorek do pojemniczków jeszcze nie raczyły pokazać, że budzą się do życia. Ale nic to - czekamy, czekamy i pewnie się doczekamy. Wieje jak diabli - chyba z pryskania dzisiaj nic nie będzie :-( .
-
Wczoraj chyba jeszcze nie można było coś powiedzieć - no ale dzisiaj to już może można ? A co się dzieje z takim rotkiem, który był tu pokazywany w mikołajowej czapce ? Z tego co pamiętam - wybrał Izę jako swoją panią. Imienia nie pamiętam - jakieś takie mocne było. Ma on tu swój wątek ?
-
Roczny Ontario - rasa Miś Polski - już w nowym domku!!!
Zosia4 replied to anouk92's topic in Już w nowym domu
Co u psiaka - jest nadal tam gdzie był ? Jak mu się wiedzie - jest jakieś zainteresowanie nim ? Bardzo prosimy o jakieś info !!!! Jak się zachowuje, jaki ma charakter ? Może jakieś nowe fotki - pewnie trochę już wydoroślał, z wyglądu też. Bardzo leży mi na sercu ten psiak - wszak to wersja mojego Miśka sprzed co najmniej 10 lat. Misie Polskie są naprawdę fajne, a nawet powiem, że są wyjątkowe. Łagodne, przyjazne, ciekawskie, kochające - no a przede wszystkim piękne. To jest niezaprzeczalny atut Oreiro - jest piękny. A jak wygląda dziś ? -
Olesia - jestem całym sercem z Tobą. Masz swoje zdanie, nie boisz się go wypowiedzieć tu na forum, jesteś stanowcza, pokochałaś tego psa, czujesz się w jakimś sensie za niego odpowiedzialna, a przede wszystkim robiłaś i nadal robisz coś dla niego - i to wszystko sprawia, że pod Twoimi działaniami i decyzjami odnośnie psiaka - podpisuję się wszystkim czym mogę. Przewidziałaś nawet to, że jak będzie coś nie tak - to będziecie interweniować. Nie można wszystkiego do końca wiedzieć ale wierzę i chcę żeby było dobrze. Jestem całym sercem z Tobą i z tym pięknym psiakiem. Będzie dobrze.
-
No tak - krótko, zwięźle i na temat - tak jak lubię. Wiesz - to chyba jakiś impuls musi być, bo jak brałam pierwszego staruszka, to widziałam tylko jego zdjęcia i przeczytałam jego historię pełną łez. I nawet nie boję się powiedzieć, że nie było mowy o tym, że go nawet lubię,no bo jak tu żywić do kogokolwiek jakieś uczucia jak się go nie widziało na żywo ani nawet nie dotknęło. Było tak, że po kilkugodzinnej jeździe zobaczyłam w końcu tego psa i powiedziałam sobie w duchu : " mam cię pokochać, będziesz ze mną do końca swojego życia, pomożesz mi siebie kochać ??? " Pomógł - nawet bardziej niż bym sobie to wyobraziła.
-
Kochamy oglądać - a jakże. A oto moja osobista refleksja: Szczeżuj - ale ci się trafiło - jakieś marmury, jak sobie radzisz w takich progach ?? Hej - Szczeżuj - nie martw się, Mój Misiek sobie poradził to i ty dasz radę. Co prawda u mnie nie ma marmurów - ale są na każdym kroku lustra. I nie wiadomo co gorsze ? Magda - już go kochasz ????????
-
A można psa ciągać za ogon ????????? Do głowy mi to jeszcze nie przyszło - jak nie przyszło to i pewnie nie przyjdzie. A serce zadrżało - masz rację Akucha. Tylko nie wiem dlaczego zadrżało. Zadrżało i już. I rzeczywiście jestem dla niego wszystkim. I tak już pewnie nam to zostanie. A teraz trochę optymizmu - łaziliśmy dzisiaj z Michem po ogrodzie. No i z tego łażenia wynikło to, że pozbawiliśmy ogród wszelkich możliwych suchych badyli. Badyle wylądowały na ognisku - Misiek chyba nie wie co to ognisko, bo tak podchodził blisko, że musiałam go odwoływać - bałam się żeby się nie "zajął". No ale co ja tam truję - przecież wiecie, że Misiek na moje hasło "Misiek" - jest zaraz przy mnie.