A ja mam wieści na temat kolaczka Tenora :) Z przerażonego psa, którego przywiozłam stał się wspaniałym wesołym psiakiem :) Wypuszczony z kojca biega szczęsliwy po ogrodzie. Przybiega na każde zawołanie :) Ciągle wtula tą swoją kochaną mordkę :) W piątek będzie miał robioną biochemię i jak wszystko będzie dobrze, to kastracja, a potem szukamy najwspanialszego domku.
Agatko, uratowałaś mu życie, bo tak przrażonego psa, to nigdy nie brałam ze schroniska. On by chyba długo tam nie wytrzymał.