-
Posts
455 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ania i Psy
-
Wiatamy Zołzuniu:) Wreszcie:) A poznają co po niektórzy stolik:)?
-
[img]http://img224.imageshack.us/img224/7325/tasmina1nv.jpg[/img] Ptasi:)
-
Lothia, Ania się zgodzi z entuzjazmem, bo ja bardzo mam ochotę zobaczyć, jak ta sierść się goli teraz, kiedy Demonik jest już starszy. Ogólnie zwrócono mi uwagę,że to mocny semi, kiedy miał 6 tygodni, do tego czasu uważałam go za dosyć dziwczne stworzenie, ale raczej pp. Lothia, Demonik jest kosmitą,jak jego tata, ale cyt!!! Kuryś powiedziam nam to w wielkiej tajemnicy!!!
-
Kilka fotek z wczorajszego spacerku:) [img]http://img228.imageshack.us/img228/5796/dscn06760zg.jpg[/img] [img]http://img228.imageshack.us/img228/7121/dscn06916ch.jpg[/img] [img]http://img228.imageshack.us/img228/5904/dscn06947ge.jpg[/img] [img]http://img228.imageshack.us/img228/5043/dscn07110ub.jpg[/img] [img]http://img228.imageshack.us/img228/4516/dscn07296da.jpg[/img] [img]http://img228.imageshack.us/img228/9186/dscn07406fg.jpg[/img] [img]http://img230.imageshack.us/img230/9153/dscn07961vw.jpg[/img] [img]http://img230.imageshack.us/img230/6534/dscn08013dl.jpg[/img] [img]http://img215.imageshack.us/img215/3896/panoramasilikaty4rh.jpg[/img]
-
O jeziu, Draczyn, ona śliczna jest! Te uchole i kolorek! Słodka.
-
Ania rozwijała ten aport, ale miał go już:) Zmyślna bestia z niego:)
-
Lothia, toż Ci mówiłam,że Demon to klon Kury, tylko dziwnie zarośnięty:) Jakiś bład w aparaturze:)
-
Ringowe zmagania czyli wystawy (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Ania i Psy replied to Iwona's topic in Wystawy
Grucyś, a Hazard będzie w młodzieży? -
Waszko, to są lateksowe bandaze,jako izolacja od sniegu.Ale nie sprawdzily,sie, bo spadly. Teraz mam dla Kury upatrzone Adidasy, tylko czekam na kasę. Jemu w zime strasznie przemarzaja poduszki w lapach i nie chce wychodzić na dwór w mrozy.
-
[img]http://img505.imageshack.us/img505/653/dscn04906pc.jpg[/img] [img]http://img505.imageshack.us/img505/4879/dscn05448he.jpg[/img] [img]http://img505.imageshack.us/img505/6379/dscn05682ht.jpg[/img] [img]http://img505.imageshack.us/img505/3158/dscn05783az.jpg[/img] [img]http://img505.imageshack.us/img505/4549/dscn05307fj.jpg[/img] [img]http://img505.imageshack.us/img505/6544/dscn06108ni.jpg[/img] [img]http://img505.imageshack.us/img505/2489/dscn06149ji.jpg[/img] [img]http://img505.imageshack.us/img505/8789/dscn06446ft.jpg[/img] [img]http://img505.imageshack.us/img505/7987/dscn06626ek.jpg[/img]
-
Dziś już nie mam siły,ale jak mi dasz swoje gg do pogadamy, bo miałam obie rasy.
-
Toś Ty taki CTR-o maniak,Waszko? To kiedy będziesz miała Czernyszka,hę? A forum CTR-a znasz, Pani?
-
Ruskich troszkę znam, ale nie tak dobrze,jak grzywki:) Kiedyś troszkę siedziałam,ale więcej w tym opowieści znajomych,niż autopsji.One w domu są spokojniusie:) Mogę za to o moim ruskim,ale to raczej na pw:) Jutro mogę wstawić filmik ze sztuczkami Pucia.
-
Dzięki dziewczyny:) Staram się hamować, bo ja bym mogła tak o psach godzinami:)
-
Aha, pisząc o szkoleniu, mam tutaj na myśli szeroko pojęte szkolenie, tj wychodzę z założenia, że wszystko, co chcemy, aby pies robił,czy rozumiał, to już jakaś forma szkolenia-a więc WSZYSTKO-przywołanie, nie zjadnie z naszego talerza, wskakiwanie i schodzenie z łóżka, to już szkolenie. Moje grzywki są szkolone "ogólnożyciowo" oraz wystawowo. Na sztuczki na razie brak czasu-ale za to fajowe sztuczki umieją dużaki:)
-
[quote name='Marta Chmielewska']:lol: Przeczytałam, że szybko się uczy (zapomnieli dodać, że tylko tego co chce i za coś), ..... Nie miałam pojęcia, że ma histeryczny charakter, .[/quote] Bardzo ładny post, Marto. Ja bym się chciała jeszcze w temacie odnieść do tych dwóch rzeczy, które zacytowałam. Jak wiadomo, różne rasy i rodzaje psów uczą się przy użyciu rozmaitych bodżców, pozytywnych i negatywnych. Są rasy, które mają dużą odporność na zastosowanie bodżców negatywnych i nie zniechęcają się nimi do dalszej pracy (vide owaczarki niemieckie świetnie szkolone na kolczaty i wrzaski,zapatrzone we właścicieli jak w obrazki i bezdennie posłuszne), są takie, przy których taki sposób prowadzenia się nie sprawdza. Zatną się w sobie na amen i nici z jakiegokolwiek szkolenia (vide dalmatyńczyki czy psy pierwotne,dzieki czemu dostaję łatkę kretynów ). Są psy odporne i miękkie. Ja kupując grzywacza, miałam już w domu dwa szkolone psy i byłam bardzo ciekawa, jak będzie uczył się grzywacz. Pierwsze, co odkryłam u Pipciusi, to wrodzony aport. Jako,że nie wyobrażam sobie Grucy (hihihi!) szkolącej stado szczeniaczków za pomocą klikera, mniemam, iż ten dar u Kamilki jest darem czysto wrodzonym. Ano rzuciłam piłeczkę, a psina poleciała i wzięła w zęby, a następnie zwróciła się do mnie i przy pomocy radosnych moich kwików i podskoków doniosła prosto do mnie i oddała mi do ręki. Aport to olbrzymia broń w szkoleniu, psy szkolone do współpracy z człowiekiem muszą mieć ten naturalny aport, ale ja się nie spodziewałam zupełnie znaleść go w ozdóbce. Kolejna rzecz, jaką zaskoczyła mnie Kamilka, to nagrody potrzebne do szkolenia. Nagrodą w szkoleniu powinno być to,co dla psa jest wartościowe. Dla mojego CTR-a i Dalmatynki było to żarcie. Dla Kamilki przez długi czas wystarczającym motorem do pracy z nią była moja uwaga i cały zestaw radosnych dżwięków i pochwał Póżniej, kiedy zrobiło się trudniej, bo wszedł w grę okres , kiedy szczeniak przestaje podążać za przewodnikiem, a zaczyna mieć tendencje do oddalania i zagapiania się w całym świecie, wkroczyły również smakołyki i ów aport, za który moje psiaki zrobią prawie wszystko. Ja staram się grzywacze wychowywać łagodnie, ale konsekwetnie- konsekwentnie,tzn. jeśli np. wołam, a pies pozostaje "głuchy" to nie rezygnuję, ale będę odbiegać, piszczeć i robić 1000 innych rzeczy,aby pies CHCIAŁ do mnie przyjść, bo jestem atrakcyjniejsza od otoczenia, a tym samym moja komenda i mój autorytet się wzmacnia. Bo grzywek to trochę taki niepoważny dzieciak. Z nim nie da się surowo i na siłę, bo to pies wrażliwy. Inteligencja grzywacza jest ogromna-szybkość kojarzenia, zapamiętywania,znajdowania różnych rozwiązań,jest ogromna, ale kluczem do współpracy jest moim zdaniem właśnie to, aby wlaściciel był fajny i ciekawy, aby pies sam chciał z nim współpracować, wtedy z grzywaczem można konie kraść. Pamiętliwość grzywka względem niemiłych sytuacji jest straszliwa- pierwsze niemiłe doświadczenie mojej Kamilki-dziabnięcie przez ON-a-zaowocowało niestety wściekłą niechęcią do całej rzeszy ON-ów i ON-owatych. Moją bronią w tym przypadku okazało się kamienne przywołanie i oczy dookoła głowy- jak widzę ON-a to wołam i przypinam na smycz, albo zajmuję ją czymś fajowym, bo jak nie, to wiem,że ona poleci i go oszczeka, On zwieje, ona wróci dumna jak paw i tym chętniej pogoni następnego ON-a. Większość grzywaczy, to psy podchodzące do obcych z dystansem-tutaj jest cały wachlarz tych dystansowych reakcji, od podejścia niuchnięcia i pójścia dalej,poprzez ignorowanie do oszczekania włącznie (to w tym kontekście wspominałam o szczekliwości). Akurat Kamilka jest wprost przeciwna, gdyż wszystkich kocha i chętnie włazi gościom na ręce, Winetka jest modelowym olewczem, natomiast Kura z zaburzoną socjalizacją na widok ludzi obcych długo chował się za mnie, z paniczną ucieczką przy próbie dotknięcia włącznie. Dzieci bał się straszliwie, bo to małe,hałaśliwe i nieprzewidywalne. Kiedy nabrał pewności siebie, szczeknął na dziecko. Dziecko się spłoszyło i zaczął się rodzić kolejny szkodliwy nawyk, takie "jak naszczekam to ucieknie". Wyleczyłam sytuację za pomocą złapania na dworzu gromadki dzieciaków i wielu garści przysmaków. Prosiłam dzieci, aby nie zwracając uwagi na jego szczekania rozrzucały przysmaki coraz bliżej siebie,aż wreszcie Kura się przełamał i rozciągając się prawie na płask przyjął smakołyk z ręki dziecka,odskoczył na trzy metry,zjadł i wrócił po następny. Dzieci miały radochę a Kura się oswoił. Teraz mam problem taki,że Kura doszedł do wniosku,że mężczyżni chodzący wieczorem są niebezpieczni. Tylko,że to naprawdę problem, bo zazwyczaj jak na jakiegoś drągala wyskakuje mały łysy facecik do połowy łydki ubrany w bluzę z kapturem z literką "K" na grzbiecie i czapkę z daszkiem i poszczekuje piskliwym falsetem, to taki drągal ze śmiechu trzyma się za brzuch i Kurze się to wzmacnia, bo grzywki zazwyczaj uwielbiają być w centrum uwagi i Kura nie jest tu wyjątkiem. Ale od tego mamy przywołanie, aby Kura zostawił faceta. Kolejna cecha wielu grzywek, to reagowanie lekko histeryczne na różne niemiłe rzeczy. Ten problem mam często przy strzyżeniu grzywek nie bardzo przyzwyczajonych do tego. Otóż grzywuś włącza wtedy syrenę okrętową. Starczy wtedy zbyt wcześnie odpuścić, aby następnym razem ryczał jeszcze głośniej (to inteligentny pies i szybko się uczy, co działa na jego korzyść). Ja wtedy staram się być delikatna i spokojna, ale uparta jak osioł. Przy wyciu "ogólnym " nie odpuszczam wcale, jak syrena ucichnie, to natychmiast chwalę i za chwilkę puszczam. Jeśli widzę objawy narastającego lęku, lekko odsuwam maszynkę i spokojnie coś tam gadam,ale nie wyłączam jej i nie zabieram. Grzywki bywają nieprzewidywalne i potrafią nas często zaskoczyć. Skaczą po meblach jak koty. Włażą na szafki. Spadają z parapetów. Jak chcą na siebie zwrócić uwagę, to drapią, albo pojękują, albo czego się tam jeszcze nauczyły. Podstawą jest to,że one nas obserwują i wiedzą, co DZIAŁA na nas. Dlatego łatwo zrobić z grzywka potwora. Starczy ulegać jego histerii i litować się nad nim, a będzie bojącym się wszystkiego truchełkiem. Starczy chować go przed innymi pieskami, a będzie dzikiem. Dla mnie grzywek to suma zalet, bo wiem,że w ogólnym rozrachunku to pies, z którym świetnie mi się żyje. Wiem, jakie są słabe punkty charakteru grzywków i co może sprawić,że stanie się uciążliwy dla mnie i dla otoczenia, jednak potrafię to w mniejszym lub większym stopniu wyeliminować lub po prostu nie dopuścić do pojawienia się,"przerośnięcia" danej cechy.Co nie znaczy,że moje psy są idealne i nie zdaży im się wyłamać i zrobić jakiegoś przykrego numeru (obszczekanie,zjedzenie kupy). W sumie takie dzielenie ogólnego charakteru rasy to trochę rzecz względna. Ja np osobiście nie czuję się dobrze z psem, który na dworzu ma ważniejsze sprawy ode mnie (wąchanie,szukanie odpadków). Cenię sobie zainteresowanie psa mną. I bardzo ciężko mi było zbudować więż z przygarniętą w odruchu serca Pacynką-dalmatynką. Ogólnie miałam z nią mnóstwo problemów i często zasięgałam porad o charakterze behawioralno-szkoleniowym, toteż wszystkie moje narzekania na tą różnicę charakterów były ogólnie znane.A głównie moje zastrzeżenie,że ona ma mnie gdzieś, a ja nie wiem, jak ją sobą zainteresować. I pojechałam raz do koleżanki, która posiada hasiorka. Udałyśmy się na spacerek. Hasiorka zazwyczaj nie było widać, natomiast Pacyna jak zwykle zupełnie się mną nie interesowała. I ta koleżanka wpędziła mnie w szok , mianowicie stwierdziła,że ona by nie wytrzymała z takim uzależnionym od siebie natrętnym psem jak Pacynka.Hm, nie zrozumiałam, o co jej chodzi. Przecież Pacynka jak zwykle miała mnie w głębokim poważaniu.Na to ona zwróciłą mi uwagę,że Pacynka po pierwsze nie oddala się ode mnie na odległość większą niż 10 m., po drugie kontroluje wzrokiem,gdzie jestem, a po trzrecie co jakiś czas przebiega koło mnie.I wtedy uderzyła mnie względność naszego spojrzenia na te wszystkie "wady" . Tak naprwdę kluczem do dobrego dobory pary człowiek-pies jest głębokie spojrzenie w głąb siebie, a potem dopiero przeanalizowanie,czy ten śliczny piesek ma takie cechy, z którymi będzie nam się dobrze żyło.Dla takiej osoby , jak ta moja koleżanka, grzywacz to byłby pies pełen wad-przylepny,czasami natrętny-dla większości z nas to olbrzymia grzywacza zaleta! W przypadku Pacynki ja przestałam walczyć z wiatrakami i przyjęłam jej sposób interesowania się mną na spacerach, jako coś, co leży w jej charakterze i zrozumiałam,że ona po prostu taka JEST i tak ROBI i kocham ją bardzo, ale wiem,że nigdy nie będę już miała dalmatyńczyka, bo taki rodzaj charakteru po prostu nie zgadza się z moim i było po prostu trudno nauczyć mi się pogodzić z jej cechami. Dlatego myślę,że wstępem do kupna psa jest dogłbna analiza tego,czego my oczekujemy od psa, bo związek człowieka z psem zazwyczaj nie jest altruistyczny (chyba,że w porywie serca przygarniamy jakąś sierotę) i kupując psa czegoś byśmy tak od niego chcieli, np. aby się dużo przytulał albo aby po prostu był gdześ obok , w przeciwnym wypadku czekają nas długie lata obopólnych flustracji.
-
Bo Bułka jest z patologicznej rodziny-była malteretowana przez matkę- i życie ją nauczyło-albo ugryziesz pierwszy, albo Ciebie ugryzą! Bułeczka jakie miała słodkie stópki-chlip! Już nie mnie je całować........
-
Maguś, napisałym Ci,że świetny komiks, gdyby nie to,że jesteś pepla i donosisz mojemu Dogsitterowi :lol:
-
Maga, napisz mu to na gg, on dzisiaj dużo przeżył i wymaga wsparcia emocjonalonego:)
-
Część III Nagle na twarzy Michała widzę szok... [img]http://img408.imageshack.us/img408/3185/dscn04376xj.jpg[/img] Podążam za jego spojrzeniem... i co widzę???!!!!!! (UWAGA! Część dozwolona powyżej lat 18!!!) Nasz Dogsitter zwariował..... [img]http://img408.imageshack.us/img408/6917/dscn04339qy.jpg[/img] Suszenie skarpetki okazało się mało efektywne. Ponieważ zczynaliśmy się trochę nudzić, poradziliśmy wykonanie onucy z podkoszulka:) [img]http://img408.imageshack.us/img408/2534/dogsit4vk.jpg[/img] Chwilę to trwało, a w międzyczasie pstryknęłam kilka fotek... [img]http://img408.imageshack.us/img408/8330/dscn04393sl.jpg[/img] [img]http://img408.imageshack.us/img408/3586/dscn04416th.jpg[/img] [img]http://img408.imageshack.us/img408/9100/dscn04447ab.jpg[/img] [img]http://img408.imageshack.us/img408/1518/dscn04583la.jpg[/img] [img]http://img408.imageshack.us/img408/5764/dscn04605tw.jpg[/img] A w międzyczasie nasz Dogsiter skończył, niestety nie zauważył,że złośliwy leśny gnom (w tej roli gościnnie wystąpił Michał) rąbnął mu z gałęzi ubranie, po czym uciekliśmy w las:) Potem półnagi Dogsiter został zaatakowany śnieżkami, ukrył się w sosnach, gdzie obsypało go śniegiem, podrapało i skaleczył się w rękę. Obecnie nasz Dogsiter w stanie agonalnym spoczywa u siebie w domu pod kołdrą nafaszerowany aspiryną i gorącą herbatą. I z kim ja teraz będę psy zostawiać?
-
Część II Niestety skarpetka wymaga zdjęcia, a w bucie chlupie. [img]http://img408.imageshack.us/img408/9238/dscn03421pp.jpg[/img] Pacyna je sobie lody o smaku rybnym. [img]http://img408.imageshack.us/img408/2789/dscn03451qe.jpg[/img] Kontunuujemy sobie spacer. (Dogsitter narzeka,że ma mokro w bucie.) [img]http://img408.imageshack.us/img408/6913/dscn03738ie.jpg[/img] [img]http://img408.imageshack.us/img408/6124/dscn03981vb.jpg[/img] ( Dogsitterowi dajlej zimno w pozbawioną skarpetki nogę.) [img]http://img408.imageshack.us/img408/5513/dscn04094ya.jpg[/img] Pańcio z pieskiem (Dogsitter czymś się zajął na boku. ) Pańcio szczęśliwy, piesek mniej. [img]http://img408.imageshack.us/img408/8548/dscn04197ql.jpg[/img] Znajdujemy Dogsittera. Nazbierał sobie patyczków, zrobił ognisko i na patyku suszy skarpetkę. [img]http://img408.imageshack.us/img408/851/dscn04473nd.jpg[/img] Koniec części II
-
Dzisiaj postanowiliśmy odwiedzić nasze ukochane jeziorko w środku lasu.Jak zwykle po wyjściu z samochodu nastąpiły szaleńcze gonitwy: [img]http://img241.imageshack.us/img241/4272/dscn02837wp.jpg[/img] I prosto na jeziorko........... [img]http://img241.imageshack.us/img241/8781/dscn03021fc.jpg[/img] A tu mała niespodzianka........Woda jest popsuta!!!!!!!!!!!!! [img]http://img241.imageshack.us/img241/6149/dscn02959jg.jpg[/img] To dziwne: [img]http://img241.imageshack.us/img241/4990/dscn03381oa.jpg[/img] I nie ma jak się napić... [img]http://img241.imageshack.us/img241/5247/dscn03168hd.jpg[/img] I wtedy do akcii wkracza nasz bohaterski Dogsitter- z narażeniem życia i zdrowia chce wybić w lodzie dziurę, traci równowagę i ........CHLUP!!!!! Straty nie są duże, woda dociera jedynie do butka, skarpetki i części nogawki. [img]http://img111.imageshack.us/img111/1266/dscn03208wl.jpg[/img] Ale już da się pić:) [img]http://img408.imageshack.us/img408/5498/dscn03224wy.jpg[/img] Koniec części I
-
A ja myślę,że wypowiedzi Marty Chmielewskiej na temat Poli to świetna informacja dla naszych Pytaczy,że NIE NALEZY kupować psa ze względu na jego wygląd.Bo potem jest wielkie rozczarowanie dla obu stron. I fajnie,że są ludzie, którzy najpierw dowiadują się, jaki to cudo ma charakter. Ja, jako wielbicielka sporej części wachlarza grupy drugiej,czyli psów użytkowych, obronnych i poddawanych szkoleniu, a więc w tym kierunku predysponowanych, nadal uważam,że grzywacz to wielki pies w małym ciele, doskonale uczący się przy zastosowaniu nowoczesnych metod szkolenia opartych na bodżcach pozytywnych. Jeżeli podchodzi się do nich łagodnie i wzmacnia odpowiednie zachowania, uczy się chętnie i błyskawicznie. Gdyby było tak, jak pisze Marta, nie byłoby tylu grzywaczy na agility, doggydancing i w innych dyscyplinach, które wymagają , aby pies miał chęć współpracy z człowiekiem. Ba, u nas w Polsce jest nawet mały łysol po PO:) To co Marto piszesz o Poli, moim zdaniem nie ujawnia ukrytych wad tej rasy, a po prostu świadczy o tym, że nie masz z Polą więzi, która zachęciłaby Cię do bliższego zrozumienia jej. Ale albo Pola nie jest grzywaczem, albo w Twoim poście mamy pokaz kompletnego niezrozumienia psychiki rasy i braku doboru odpowiedniego sposobu szkolenia do rodzaju psychiki psa. I raczej bym tu upatrywała błędów popełnionych w prowadzeniu Poli niż Poli odporności na wiedzę. Mam nadzieję,że nie weżmiesz mi za złe tego postu, ale ja również kupiłam grzywacza żle zsocjalizowanego, BARDZO MOCNO lękliwego i nie mam podstaw do narzekania na jego charakter i łatwość szkolenia, a ras mam w domu obecnie 4- i szkoleniem interesuję się mocno od lat, więc mam porównanie, jak różne psy się uczą. Bardzo podkreślasz miłość Poli do siebie, jednak przez większość Twoich postów przebija jedynie rozczarowanie, a nie prawdziwa więż z psem. To zupełnie jak z pudlami, które ludzie kupowali dla mody, a następnie z tych potwornie inteligentnych psów robili potworki, bo nie umieli ich wychować, dzięki czemu obecnie pudel ma opinię złośliwego i głupiego psa. Podsumowując, fajnie,że ktoś zaczął ten temat, bo padło w tej dyskusji wiele trafnych spostrzeżeń na temat charakteru rasy,jedni byli bardziej obiektywni, inni mniej, jeszcze inni zajęli się moczem:) ogólnie dyskusja powinna dać do myślenia potencjalnym kandydatom na właścicieli grzywek.
-
Problem zrozumienia tego siusiania na razie troszkę mnie przerasta:) Na podstawie obserwacji przypadków "domowych siusiaczy" dochodzę do wniosku,że : -po pierwsze- zdaża się to najczęściej w wielo-psich stadach ( to normalne i u innych ras) -po drugie- zdaża się to najczęściej u psów, które w hodowli pozostawały ponad 5 miesięcy , ALE dana hodowla popełnia pewne błędy w socjalizacji szczeniąt ( to już moja opinia). Jednak w niejednej rasie są takie hodowle i w niejednej takiej hodowli psy pozostają dłużej i mam wrażenie,że stosunkowo łatwiej jest je z tego wyprowadzić, niż grzywacza samca. Musi to w jakiś sposób wynikać z uwarunkowań struktury psychicznej grzywacza- mam wrażenie,że grzywki stosunkowo żle reagują na awersję, szczególnie we wczesnym okresie swojego życia, co , jak podejrzewam, mogą potwierdzić osoby, którym zdażyło się swojemu młodemu, ukochanemu grzywkowi w porywie nerwów strzelić klapsa. A taka wrazliwość na stres i awersję może pociągać za sobą skłonność do siusiania w domu- jest to normalne psia reakcja nerwowa. A ponieważ nie każdy właściciel psa jest behawiorystą i nie popełnia błędów, to wyciągam z tego wniosek,że warto uprzedzać ludzi, iż jeśli trafią na osobnika o delikatniejszej psychice, może przyplątać się siusianie. Nie znaczy to,że jest to obligatoryjne i nieuleczalne, ale wolę dmuchać na zimne.
-
Bardzo chętnie, ale wstawię dopiero jutro-czas już odejść od kompa:) I jeszcze jedno, na forum wszyscy mówimy sobie na ty posługując się nikami:)