Ewo, byłoby lepiej niż dobrze. Już mówię, co jest, bo to oczywiste, że ewentualny dt musi znać realia:
Wyleczony nużeniec, nie zagraża ludziom ani innym zwierzętom (chyba że zwierzaki są w stanie obniżonej mocno odporności, jak np. w schronisku);
Podejrzenie Cushinga (w ogóle niezaraźliwe);
Problem - teraz największy - biegunki. Do opanowania, Bruno ma swoja karmę albo ją kupimy. W schronisku podjada inne jedzenie kumplom i stąd rozwolnienie.
Potrzebne leki dostanie, hojne ciotki wsparły go składką, bazarkami itp.
Wystawimy dt ołtarzyk i będziemy kwiecie składać oraz palić wonne kadzidła, jeśli się zgodzi...
Zastanawiamy się jednak, czy jest sens wydawać go na jakiś czas i mieszać w biednym łebku. Kto wie, co lepsze.