To nie bohaterskie, ale..historyjka, miłosna ;)
w wakacje pokłóciłam się z chłopakiem w lesie, wracaliśmy właśnie, ja zapłakana ( ;) ) on z miną jakby szedł na ścięcie, obok dreptał mój pies...doszliśmy pod blok, pod którym stał jego samochód, on bez słowa wsiadł, ja i pies zaczęliśmy iść w stronę klatki. Chłopak ruszył, wykręcił i w tym momencie mój pies zaczął biec za samochodem z prędkością..światła :eviltong: stałam jak wryta, nic nie zrobiłam, najpierw zniknął mi z oczu samochód, potem pies, na zakręcie. Pomyślałam że wszystko do d...., płakałam jeszcze bardziej, szłam powoli chodnikiem obok ulicy, na której obaj zniknęli. Łaziłam po osiedlu ze dwadzieścia minut. W Pewnym momencie zauważyłam biegnącego w moją stronę Karmela, z wywieszonym jęzorem, troszkę na niego nakrzyczałam, ale on tylko się cieszył. Przez dziurki w obroży miał przeplecioną karteczkę, wyjęłam, w środku długopisem narysowane było serduszko;)
okazało się, że Karmel biegł za samochodem kilka ulic, aż chłopak się zatrzymał i wcisnąl mu w obrożę tę karteczkę, po czym mój pies, usatysfakcjonowany obrotem sprawy, pobiegł do domu:eviltong:
i tak bohatersko uratował nasz związek, ryzykując swoje życie na ulicy;)