-
Posts
8928 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Aga_Mazury
-
wróciłam.....pies leżał na poboczu drogi i podnosił głowę....serce mi zamarło....jest ranny pomyślałam...cholera jasna jeszcze tego brakowało....pojechałam kawałek dalej i zawróciłam....podjechałam do niej (bo to jednak ona) zatrzynałam samochód...mama otworzyła drzwi a pies wskoczył jej odrazu na kolana...już w Ostródzie pojechaliśmy do wet-a czy z nią wszystko ok...nie mogliśmy jej wyciągnąć z samochodu tak się bała....a lekka nie jest....ja w ciąży...więc wszystko spadło na mamę....wet stwierdził, że jest zdrowa tylko w mocnym szoku, ale co się dziwić po nocy w lesie i po wyrzuceniu z samochodu....tylko co teraz??????.......schronisko???? nie umie chodzić na smyczy, jest bardzo młodziutka.......na moje psy warczy....niec wiem co z tego będzie....ojciec chce mnie z domu wyrzzucić...więc zostaje schronisko ..gdzie w Ostródzie na 130 miejsc jest na dzień dzisiejszy 240 psów....hotelik...nieczynny w święta...a poza tym kosztuje....może ktoś dom tymczasowy.............POOOOOOOOOOOOOOOOOMOCY !!!!!!! mam zdjęcia ...narazie wysiadły mi baterie w aparacie to nie mam jak zrzucić ... POMOCY
-
dziewczyny ja wczoraj też byłam u siebie w lecznicy po frontline i lekarz wet polecił mi FIPRex ...podobno działa jak frontline a jest dużo tańszy...na psa 40-60 kg kosztuje u mnie 18 zł...na kleszcze działa do 5 tygodni a na pchły do 3 miesięcy...jest to tubka z pastą i rozprowadza się ją wzdłuż kręgosłupa....sama nie byłam przekonana czy to dobre, ale .....spróbuję
-
:-( Witajcie Jak widać nikogo z moich okolic nie ma i to jest dla mnie tragiczne...zostałam sama :( całą noc nie mogłam spać....za chwilę jadę do tego lasu wyposażona w serdelki, wodę, miskę, kolczatkę mojego owczarka (bo z jamnika miniturki to za mała obroża) , koc i aparat fotograficzny....i jeśli będzie zabieram go do schroniska....cholera ale mu święta zafunduje :shake: ale chyba nie ma innego wyjścia....jak myslicie jeśli go wyrzucono z samochodu to powinien krążyć wokół tego miejsca?....a może majap ma rację, że on się tylko zagonił za cieczką jakiejś suni i już wrócił do domu (pocieszam się prez łzy)...tylko dlaczego on tak rozpaczliwie biegł za naszym samochodem.....jakbyśmy to my go wyrzucili.....widok jakiego nigdy już nie chcę zobaczyć.....dobra kończę bo znowu ryczę :-( .....jak wrócę to napiszę co i jak........
-
czekamy z niecierpliwością na fotki :)
-
hopaj do góry po pomoc :multi:
-
ratuj go....pomożemy :)
-
cholera sama nie wiem co robić....chyba najlepiej będzie jak jutro tam pojadę...i jeśli jeszcze tam będzie czekał to znaczy, że napewno wyrzucony z samochodu....i zabiorę go do schroniska do Ostródy....tylko z mamą pojadę bo sama to nie dam rady...raz że z brzuchem jestem ;) a dwa on taki wariat radosny...szaleniec ;) o jesoooo...żeby on miał dom a poprostu na spacer się wybrał.....za daleko...i już wrócił....echhhhhh
-
:-( :-( :-( Jestem zrozpaczona Dzisiaj ..przed chwilką jechałam z męzem i w lesie przy drodze zobaczyłam pieska...krzyknęłam do męża, żeby się zatrzymał...piesio z początku przywarł do ziemi, ale gdy go spokojnie zawołałam ruszył na mnie jak "torpeda"....nastąpił taki wybuch radości...skakał...cieszył się...i czekał, żeby go wpuścić do samochodu...niestety mój mąż nie miał czasu bo na chwilę zwolnił się z pracy i .."tyle psów mamy już w domu, gdzie go weźmiesz...nie mam czasu...mogę go podwieźć do najbliższej wsi...itd"...echhhh...szkoda słów....ze łzami w oczacg wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy...pies chwilę z niedowierzaniem patrzył w naszą stronę....a potem ruszył biegiem za naszym samochodem...widok na który serce mi pękło...siedzę w domu i cały czas płaczę, z mężem się pokłóciłam....czy ktoś nie chciałby przygranąć psiaka (chyba pies bo szczerze mówiąc nawet się nie przyjrzałam ...młody..nie ma jeszcze roku...czarny podpalany...wysokości do kolan...krótka sierść...jedna wielka bomba radości z życia. Pojadę po niego choćby taksówką niech tylko ktoś go chce :( pies jest zadbany, nie widać żeby był zagłodzony, sierść lśniąca...niedawno stracił dom....... ...może jest inne wytłumaczenie tego co on robi w lesie...(do najbliższej wsi jakieś ok. 3 do 5 km) .... POMÓŻCIE MI !!! [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img190.imageshack.us/img190/7466/ramotyswita075resize6nl.jpg[/IMG][/URL]
-
Bajka z ruin w domku .Dług spłacony, wszyscy szczęśliwi
Aga_Mazury replied to rybon36's topic in Już w nowym domu
to w końcu zapłacicili za ten hotelik jeszcze na tydzień czy nie (potencjalni właściciele)....?.... qrde.......:mad: :placz: :angryy: -
bokserek - Oscar - przyplątało się kolejne choróbsko:(
Aga_Mazury replied to konisia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ja konisię doskonale rozumiem....do lekarza, który zajmuje się naszym Skarbem musimy miec pełne zaufanie i sympatię...nie możemy się bać do niego zadzwonić w razie czego...itd...bo to na dobre nie wyjdzie....decyzja należy do niej...bo to ona sama osobiście tam była...sama dba o oscarka...i sama musi wiedzieć co dla nich będzie optymalne...KONISIU...każda Twoja decyzja napewno będzie podyktowana sercem i miłością do tego malca :) Trzymaj się dzielnie :) -
11 lat w schronisku... BANDI NARESZCIE W DOMU!!!! ZA TM
Aga_Mazury replied to Ewkaa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
właśnie...nie zapominajmy o tym który tak długo czeka...i napewno święta chciałby spędzić ze swoim człowiekiem ...echhhh....