-
Posts
9377 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by modliszka84
-
oczko też lepiej - to znaczy jest przemywane i zakraplane. ono jest takie "wpadnięte" w ten otwór oczny (pewnie na skutek uderzenia), jest głębiej w środku niz drugie oko. Ale to mu wcale nie odejmuje uroku. Raczej nie widzi na nie, bo bez problemu mozna mu to oko przemywac, zakraplać, nawet główa nie ruszy... Na spacerki dzielnie maszeruje. Ma charakterek, jest troche niezależny, nie jest typem pieszczocha, który wchodzi na kolana (przynajmniej w schronisku :evil_lol:). To jest oaza łagodnosci - kocha wszytskich, psy , koty. Ostatnio na spacerze jakis luzem biegajacy pies prawie sie na niego rzucił (to znaczy zdążyłam pogonic tego psa), a Pokerek jak taka sierotka stał i nawet nie warknął... Tak myslałam zeby go moze wykapac, bo on jest taki brudny, ale nie wiem - zimno juz sie zrobiło, żeby jeszcze bardziej nie stracił odporności. Poza tym miał zakraplany frontline kilka dni temu, bo pchły-mutanty po nim biegały... Biedactwo, kto mu da domek? PS. Niestety u mnie w miecie nie ma moim zdaniem pożadnego weta...:shake:
-
taa, dopiero przeczytałam na molosach... :mad: a niech se pogada, pies prawdopodbnie w przyszłym tygodniu bedzie wykastrowany, jak to komus nie odpowiada to nikt mu psa na siłe nie wmusza... Jak narazie właściciel sie jednak nie odzywa... :roll: Kastracja bedzie moze w przyszłym tygodniu, w każdym razie będzie na 1000%. Śmiesznie wygląda teraz boks, w którym przebywa dożek - w budzie siennik, przed budą gruby materac a na wybiegu 2 dywany... królewicz :cool3: Chyba jednak po kastracji będziemy szukac domu docelowego... Narazie nie ponawiam aukcji na allegro. Tylko będzie problem żeby go oswoić, musi to być ktoś z niedaleko, żeby nie było problemów, że nastepnego dnia pies kogoś nie wpuści do swojego domu...
-
zdecydowaliśmy w schronisku, że: - jeśli tymczas to tylko Pabianice/ŁÓdź i bliskie okolice... ponieważ najpierw psa trzeba oswoić z daną osobą (schronisko na pewno bałoby sie wydać psa osobie, której pies nie znał wcześniej) - niestety to mogłoby sie skonczyc tragicznie, pies reaguje na obcych agresywnie, nie mozna w takim wypadku ryzykowac - czekamy jeszcze na jakikolwiek kontakt od byłego właściciela, który okresli się co z dalszym losem psa; jesli nie odezwie się to pies bedzie wykastrowany i wtedy już "porządnie" bedziemy szukac nowego domu (i również tylko okolice, osoba która będzie przychodzic wczesniej do schroniska i powoli przyzywyczajać do siebie psa) Stoimy troche w martwym punkcie, ale sytuacja jest trudna. Niewątpliwie najlepiej byłoby gdyby właściciel jednak wrócił do Polski i zabrał psa z powrotem... Narazie pies ma wyłożoną budę siennikiem/materacem, na wybiegu dwa dywany, żeby nie leżał na betonie... Wydaje sie, że uznał p.Patrycje jako nową "panią".
-
o matko, biedna sunia... :-( Co ta krusyzna musiała przejśc, gdzie ona się błakała... :placz: w schronisku była właściwie 1 dobę... jedno dobre, że to nie nosówka... Emir jest wspaniała osobą, sama bym pewnie nic nie mogła zrobić... Bunia dostała szanse od losu, musi byc silna teraz i wyzdrowieć :thumbs:
-
jezu, dopiero wróciłam do domu... padam na kolana przed Emir :modla: ta złota kobieta dzisiaj z samego rana przyjechała po psa i w tej chwili sunia (jak sie okazało) jest juz u Emir. Przepraszam, że nie mogłam byc w schronie, ale nie mogłam wyrwac sie z uczelni i wrócić...:roll: Sunie czeka kapiel i wizyta u pisego fryzjera a jutro u weta. Trzymam kciuki aby wszystko było dobrze... Maja jav - pomoc finansowa w strone Emir... mysle ze bedzie pomocna...
-
Emir zaproponowała leczenie i tymczas dla psa. Jutro skontaktuje sie ze schroniskiem, nie wiem czy będzie mozna psa zabrac (kwarantanna). jeśli tak, to trzebaby było go zawiezc do Warszawy! Ja mam związane ręce, jutro mnie nie ma cały dzien! Prosze Łódz, kto jutro pojedzie do chronu i zabierze małego do wawy???
-
schronisko jest dobre, na szczescie decyzje o uspieniu nie podejmuje wet tylko pracownik (kochajacy zwierzeta), weta na stałe nie mamy (tylko dochodzący), ale jest technik wet. co do fryzjera - ja go moge z p.Patrycja (pracownik) obiac sama, ale on jest teraz w takim stanie, ze na dobre by mu to nie wyszło... na szczescie je... nie wiem czy on widzi (oczy całe w bielmie i zaropiałe)... ledwo chozi ale chodzi... on jest naprawde maciupki, od ziemi moze 20cm... nie ruszałysmy go dzisiaj (tzn te kołtuny, nie zagladane mu było w zeby ani pod spód) bo on jest w wielkim stresie... p.Patrycja mowi ze on raczej na oczy nie widzi w ogóle (nie przez te kudły) i baaardzo słabo słyszy (trzeba bylo głosno klasnac zeby w ogóle usłyszał). prawdopodobnie jest to strauszek, ktorego ktos wykopał za drzwi (choc nie wyglada on na psa który przebywal w domu...) jedynym rozwiazaniem jest tymczas no i problem jeszcze taki ze tylko ja chodze do schronu, a od jutra zaczynaja mi sie zajecia... nie bede miała kiedy isc nawet w tygodniu, dopiero w sobote...
-
a moze to mix PONa ? w kzdym rzie uroczy... kocham kudłacze :loveu:
-
Potrzebna pilna pomoc (tymczas, dom) dla maleńkiego pieska. Jest to kupka nieszczęścia, ledwo chodzi, cały się trzęsie, oczy zaropiałe (moze nosówka? :roll: ), słabo słyszy i nie widaomo czy widzi... Został przywiozny przez straz miejska, na pewno blakal sie od długiego czau lub byl trzymamy na dworze. Jest w fatalanym stanie! :-( Sierśc to same kołtuny, dredy i smieci... spojrzcie tylko jak on wygląda... Jest malutki, wielkosci teriera tybetanskiego (zreszta mozliwe ze to taki mix). Nie ma sily chodzic, strasznie sie boi, nie przezyje długo tutaj!!!!! Poki sie trzyma to zyje, ale moze byc uspiony ...:placz: Dajcie mu szanse! Ja nie moge wziac go na tymczas, zaczeły mi sie studia, cale dnie nie ma mnie w domu... Nie wiadomo nawet czy to pies czy suczka, bo jest w takim stresie ze nie chcialysmy go jeszcze bardziej stresowac... POMOCY!!!