-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Dorothy
-
helo! czy jest ktoś z tamtych stron kto pomoże w transporcie?
-
no myślę że tak czy siak trzeba załatwiać transport. Czy ktoś ma jakieś propozycje?
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
był śnieg ale stopniał, jest bardzo mglisto, natomiast na Skrzycznem i na stokach gór leży biała kołderka, widać ją z okien, marna ale leży. Ogólnie jest i tak cieplej niż w poprzednim tygodniu. Ale jest BRRRRRRRRRRRR :shake: -
Oczywiście że niech sprawdzają, ale może się okazać że sprawdzanie czy on reaguje na koty będzie trwało dwa tygodnie, nie takie problemy na dogo już były i nie wszystkie schrony życzą sobie eksperymentów na swoim terenie. Czy to oznacza że on ma tam siedzieć? Aż sprawdzą? Albo nie? tych DT to jest więcej i nie wszystkie one maja dylemat z kotami. Ja też mam koty ale mam możliwość odizolowania ich od psów. Ja tylko chcę żeby on szybko stamtąd wyszedł. Gdziekolwiek.
-
ale wyciągajcie go bez względu na kota, to zawsze można sprawdzić na DT i zweryfikować dom który będzie chciał go wziąć. Nie ma co gadać bić piane i gdybać, a pies siedzi w schronie. Nie lubię gdybactwa. :p
-
12 letni Tobi w typie pudelka, PONa- TOBI MA DOM!!!!
Dorothy replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
biedny. Nie jest ładny... nie jest młody. Postrzyżyny zrobiły z niego ostatnią biedę. Wygląda na to że trochę schudł w porównaniu z pierwszymi zdjęciami... Jaka przyszłość takiego staruszka? Żal ściska serce/...:-( -
moja Morgana też nikomu nie ufała i nie wychodziła z budy schroniskowej 7 lat. Szczepiona i golona na sedalinie. Uciekająca panicznie przed wszystkimi. Od czerwca u mnie, to jest teraz moja kochana kanapówka. Nie można sugerować się zachowaniem psa w schronie. Ono zawsze może się diametralnie zmienić. I na lepsze, i na gorsze... to zawsze jest ryzyko, ale też... nadzieja. Jeśli tylko nie próbował ugryźć, rzucić się na człowieka, to uważam że więcej jest tu nadziei.
-
czekamy :-) zaklepuj :-) wypytuj :-)
-
[quote name='Ada-jeje']Dorothy nie zrozum mnie zle ale my nie mamy dla psa DT, wspominajac o Chrzanowie mialm na mysli dom docelowy i byc moze wtedy by juz do ciebie nie dojechal, ale nie moge dac zadnej gwarancji a tym bardziej DT.[/quote] nie ma najmniejszego problemu, rozumiem to. Gdyby był problem z transportem przez Chrzanów można go u mnie doprowadzic do ładu, potem pstryknąć fotki i posłać tym ludziom lub zaprosić ich na oględziny do mnie, to jest 50km.
-
niestety nic się nie dowiedziałam :-( lekarze mieli właśnie na stole operacyjnym rozjechanego kota z krwotokiem i zmiażdżoną łapką, więc poprosiłam tylko o zastrzyk i tabletki przeciwbólowe a szczegółową diagnostykę wraz z rtg zrobimy w poniedziałek po południu jak będzie Wojtek. Ola dziękuję za kołderkę, odebrałam :calus: Klusiek sie ucieszy :evil_lol:
-
Kombinuj Romek tak czy siak, Bielsko Chrzanów czy Zakopane odległość ta sama prawie :-) a psa szkoda, a transport pewnie będzie tu największym kłopotem jak zwykle.
-
pies jedzący winogrona :lying: :stupid: coś tu sie nie zgadza...:shake:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
cóż, one widocznie nie lubią POPULARNOSCI i POKLASKU są ponad to :evil_lol: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mordzian w porządku, znów dziś wytarzała się na całego w błotku, ona to uwielbia. Natomiast wczoraj fantastycznie się bawiłyśmy, ona czasem ma takie napady zabawowe a wczoraj to wyjątkowo, chyba ze dwie godziny. Robi przysiupy, przypada przede mną, jak szczenię, poszczekuje, i tarzamy sie po podłodze, przewracamy, łobuzujemy, to coś niezwykłego nagle stateczna Mordzian staje się małym roześmianym kłębkiem z wywalonym jęzorkiem i błyszczącymi oczkami. Niestety Morgana ucieka przed aparatem, nie wiem czemu się go boi, ale kiedyś poproszę Julę żeby zaczaiła się jak się bawimy i pstryknęła. Nie wiem cóż tego wyjdzie moja Jula zawsze fotografuje coś innego niż proszę, ale może... :-) -
ja też mogę go wziąć na DT tylko że do mnie też nie blisko. Ale bliżej niż nad morze.:cool3:
-
Zaraz jedziemy, Klusiek jest naprawdę biedny, płakał mi w nocy, dawałam mu tramadol, nie miałam nic innego. Tak mi go żal, to taka kochana przylepka :-( ma swoje za pazurami, kołderka którą mu dałam do spania (moja stara) to już tylko górka kłębków wyszarpanej wełny i prawie pusta szmatka , a to była kołdra duża dla dorosłych. No trudno, kłębków nie wyrzucam niech przynajmniej to ma do spania... ale nie umiem patrzeć jak cierpi, serce sie kraje, jak sie patrzy te biedne oczka, i jeszcze to...:shake: Peterku dziękujemy jesteś kochany :calus:
-
śliczny, zawsze o takim marzyłam....:-( jak można wyrzucić takiego pluszaka.... czy wiadomo coś w jakim mniej więcej jest wieku?
-
źle jest z Klusiorem, bardzo kuleje od wczoraj, a ja nie mogłam pojechać do lecznicy, dziś Jula znalazła go leżącego na pastwisku i płaczącego wieczorem, gdy ja byłam u koni... :-( pomagała mu wrócić. Podobno nie umiał wstać. Boli go bardzo, ledwo staje na łapę :-( jutro pójdziemy do lecznicy, pewnie znów konieczny będzie rtg i zobaczymy co dalej. Biedak, nie dość nieszczęść? :shake:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
i znów się potwierdza że ja jestem niepełnosprawna umysłowo, bo mnie żaden masażysta na świecie z żadnej siłowni ani plaży nie rusza, (ku ubolewaniu licznych kolegów:diabloti:) choćby nie wiem jak pracował nad bicepsem swym lub pośladkiem mnie ruszają estetycznie głównie umięśnione końskie zady, piersi, szyje... to już chyba patologia....:shake: ale nieszkodliwa społecznie!:razz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hehe no po moich łąkach chodzą takie Czarodziejki i po kryjomu pakują w reklamóweczki końskie gówienka:evil_lol: ja nigdy nie mam nic naprzeciw, ja tego nawozu mam jak mówiłam 4x9 ton rocznie....:shake: w związku z powyższym jest to zdecydowanie za dużo żeby nawozić cokolwiek, musiałabym przysypać ogród 30 cm warstwą obornika dwa razy do roku albo lepiej. O zapachu powstałym wskutek nawożenia nie wspomnę. :shake: Czarodziejko nie wiem, pewnie by się przydał masażysta tylko że mi jakoś ciężko zrobić coś dla siebie i pójść cokolwiek sobie załatwić. :-( No i to sobie kosztuje.... takie masaże wpłynęłyby może na stan ducha dobrze... ja byłam tylko na kilku masażach z powodu kręgosłupa bo inaczej bym wcale nie chodziła, ale na tym się skończyło... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziękuję, póki co mam tyle brudnej roboty że mam naprawdę dość. Kręgosłup w kawałkach ręce jak rolnik. Jak jesteś chętna wejdź ze mną w spółkę, mój wkład to gówienka :p -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:roflt::roflt::roflt: powodzenia.... mogę Ci wypożyczyć całą czwórkę... tylko potem nie narzekaj że zamiast ogródka masz borowiny:evil_lol: bo ja już w niektórych miejscach mam:wallbash: