-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Dorothy
-
czekam na niego. szkoda ze teraz nie moze przyjechac. :-( Jest ewentualna mozliwosc ze w okolicach srody czwartku ktos odebralby go z Łodzi lub Torunia... ale nie wiem o ktorej to moze byc srodek nocy wiec wolalabym zeby jednak Kasia z nim przyjechala dostanie wielkie buziaki :-) sama bym pojechala ale mam zapalenie oskrzeli i nie zyje...:shake:
-
Asiu przepraszam Cie za te nerwy. I przepraszam ze tak dlugo to trwalo. Smutno mi ze tylko tak moge pomoc. Smutno mi ze Bajka nie przyjedzie po mnie. Niestety nie umiem na to nic poradzic, nikt nie zechcial byc tak dobry i pojechac stad po Bajeczke :-( to tylko ja zazwyczaj wsiadam w auto i pruje jak glupia w kazdej waznej sprawie. A tym razem mi sie nie udalo,zdrowie zawiodlo, przepraszam. Trzymaj sie Bajeczko... napiszcie cos potem...
-
Terra nie jest zainteresowana Bajką. Ja nie jestem w stanie jechac, mam 40 stopni momentami i sie dusze co chwile. I nie bardzo kontaktuje. Jednak poniewaz jestem odpowiedzialna i bardzo nie lubie wpuszczac ludzi w maliny staram sie myslec choc to trudno przy takim stanie. W zwiazku z moim mysleniem Bajka jedzie do Polawy, uważam że to dobry wybór, miłośniczka terierków mini, w rozmowie wydała mi się bardzo ciepła i fajna. Na dogo rozmawoiać się nie da ja nie mam sily siedziec tu godzinami, wiec to sie odbywa poza dogo. Paulina zalatwila transport na niedziele i w niedziele Bajeczka ma jechac do swojego nowego domku do Warszawy. Bardzo zaluje ze nie do mnie, moja Morgana tez chyba zaluje i probuje bawic sie z 40 kilowym Klusiorkiem z powodu braku towarzystwa, ale nie moge dluzej wystawiac Romow-Zamosc na probe . Obiecalam ze ja zabiore i slowa poniekad dotrzymuje. Prosze o zrozumienie, ja nie mam nawet nikogo kto zrobi mi herbaty a konmi zajmuje sie moja 8 letnia corka bo ja nie umiem wstac. Zycze Bajeczce dobrego domku, bardzo bede chciala ja kiedys odwiedzic :-( i choc poglaskac. D
-
Malutki Dziadzia...śpi w krzakach..POJECHAŁ DO DOMU!!!
Dorothy replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
jak on taki malutki to zamarznie tam :-( -
Lidka jestes kochana jak nie wiem co. Trzymaj sie i zdrowiej. Ja mam zapalenie oskrzeli i sie dusze. To taka pora chyba, chorowita....:shake: Ciesze sie ze ona ma tam u Ciebie tak dobrze. Buziaki :calus:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
eeech tak sobie. Mam zapalenie oskrzeli. Dzis wrocilam ze stajni po sprzataniu siadlam i zaslablam. Juz staram sie oszczedzac ale pewne rzeczy musze robic... A Morganie uszylam wdzianko z czerwonego polaru.Jutro postaram sie zrobic zdjecia:oops: -
tak, sunia ma jechac do mnie, napewno miał to byc domek tymczasowy, byc może domek stały, ale póki co mam takie komplikacje zdrowotne i inne że nie umiem zagwarantować w tej chwili czy to będzie stały. W razie chęci na adopcję suni prosimy o wyczerpujące informacje o sobie....:roll:
-
Staruszek Misiu już w DT u Czarodziejki, uff... JUZ ZA TM
Dorothy replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Misiu pocieszny jest :-) a nikogo pewnie dlatego że dogo znów szwankuje... ja sie nigdzie dostać nie mogę....:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
eee tam, staram się żyć chwilą :diabloti: ja miałam tu błoto cały październik, takie że naprawde można zdechnąć. Żadne roztopy mi niestraszne. A póki co kocham zimę! Niech sobie będzie śnieg. :loveu: -
trzymaj się ciocia :calus: i zdrowiej tam. Posyłamy dobrej energii :-)
-
jaki cudny gacopysz przegubowy :loveu: że nie wspomnę o łapkach! Poezja!
-
dziewczyny jesteście przekochane :calus: co można więcej powiedzieć? kochane babki. :loveu:
-
[quote name='Bzikowa']Dorothy, istnieją pociągi :razz: [/quote] wiem że istnieją ale ja nie mam możliwości wyjechać na tak długo,Olsztym jest ponad 500 km stąd, mieszkam sama mam dziecko psy i 4 konie, nikt mnie nie zastąpi już to ćwiczyłam wiele razy. Zwłaszcza teraz gdy mam tu zaspy i pół metra śniegu. Musiałby pojechać ktoś chętny kto zechciałby pomóc.
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a ja mam wielką nadzieję że NIE stopnieje! Bo teraz NIE MAM BłOTA :multi::multi::multi: przeciez poprzedni miesiąc moje konie wyglądały koszmarnie, ja wyglądałam koszmarnie, psy były ciągle w praniu, błoto wszedzie , przygnębiające naprawde... teraz jest pięknie biało, czysto, i w ogóle w porzadku;) -
ona ma niecałe pół roku! To szczenię!
-
prosimy.... :modla:
-
układ? raczej mały szantażyk :diabloti:
-
Rozmawiałyśmy z Lidką właśnie, wnioski są następujące: sunia potrzebuje spokojnego i bezpiecznego tymczasu, socjalizuje się pięknie i jest super grzeczna ale potrzebuje obecności dobrego człowieka i spokoju. U Lidki długo zostać nie może, u mnie warunki są następujące: będzie to szósty pies, praktycznie- najmniejszy, ponadto mam w domu dwa koty. Jestem sama i mam kupę roboty, a czasu dla psów niestety niewiele. Może się okazać że jedyne miejsce dla niej będzie w garażu z innym psem :-( Dobrze by było dla niej żeby jednak trafiła na lepszy tymczas niz mój (ja oferowałam natychmiastowo bo mój garaż jest lepszy niż patologiczny sadysta jej były pan:angryy: ) dodam że prócz psów i kotów mam cztery konie we własnej stajni które sama "obrabiam" (mieszkam sama z dzieckiem lat osiem i wierzcie mi, nie jest mi lekko, a teraz mam jeszcze 40 cm śniegu i błoto pod spodem. Czy ktoś zatem zechciałby mnie odciążyć?? Prosze.... kto mógłby sie zająć szczeniaczkiem? Ona ma pół roku... jest czyściutka... wie po co są spacery... nie gryzie, nie niszczy, nie szczeka! W ogóle ponoć nie wydaje dźwięków.... dużo śpi i jest kochana. [B]Błagam poszukajcie jej domku, DT albo DS [/B]gdzie miałaby warunki lepsze niż u mnie. Szkoda jej tu, 3 z moich psów są ogromne i być może będę ją musiała izolować...w garażu. A ona jest przeziębiona! Gdyby domek się nie znalazł pojedzie do mnie (mamy sponsora na transport, nie trzeba robić zbiórki) ale nadal będę Was bardzo prosić o szukanie domu. jeśli taka konieczność wyjazdu do mnie będzie, szukamy kierowcy z autem, to jest 455 km w jedna stronę ja sama nie dam rady,i póki co nie mam czym,moje auto to terenowy muł, co pełza i pali 12 litrów na sto,nie pojadę nim...:shake:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a u mnie jest tak: -
to jest piękne patrzeć jak pies z niedowierzaniem wkracza w świat PSIEGO życia, przez duże P, a nie pieskiego, bez upokorzeń, bólu, zimna, głodu, samotności... w jakim ona jest wieku wiadomo mniej więcej?