Za bardzo uwielbia Pepka,żeby dawać dyla ;) Po domu, dla odmiany, chodzi za nim krok w krok. Doszło do tego,że gdy Pepe wchodził na sofę,to mały piszczał wniebogłosy,bo nie mógł się wdrapać i położyć koło kolegi. Musiałam zrobić z poduszek "schody" :cool1: Szybko załapał o co chodzi :p
Na dworze też filuje za Pepkiem,ale czuje się jednak bezpieczniej przy mnie. Zdarza mu się pobiec trochę za nim,ale wraca na zawołanie. Muszę przyznać,że grzeczniutki z niego chłopczyk.