-
Posts
5249 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by joaaa
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Swan, tak się rozpędziłam z pisaniem relacji o Fenie, że byłaś szybciej na wątku.:cool3: Teraz juz jest relacja. A do tej pory jeździł windą bez żadnych problemów, nosić nie dałabym rady, chciaż jestem duża. :evil_lol: -
Feniks zaczął chodzić po schodach. Nie tylko z parteru do drzi na dwór, ale schodzimy całe pięć pięter, a jak wracamy to 3! :p Od dawna już zarzuciłam pracę nad schodami, bo nie miałam czasu i prawdę mówiąc, nie chciało mi się. Nie było też żadnych awarii windy. A teraz jak wychodziliśmy, to panowie robili konserwację, ja musiałam za chwilę do pracy i poza tym zawzięłam się. Feniks bronił się łapami i zębami, żadne przysmaki nie działały, jak jest w silnym stresie, to nagrody nie mają znaczenia, nawet te najbardziej pachnące. Pewnie jak ćwiczyłabym z klikerem, powoli, tak jak przy wychodzeniu z klatki, to po jakimś czasie byłby efekt, ale nie bardzo miałam czas i opuściłam kliker. A teraz był mus. On miał już wyćwiczone wychodzenie na schody(u mnie są takie szklane drzwi z piętra na klatkę schodową). Ale tym razem wyszedł dwa razy i dalej ni hu.... Postanowiłam zastosować terapię wstrząsową. Musiałam zawołać pomocnika, który blokował Fenowi strategiczne miejsca i wypchałam go jakoś za szklane drzwi. I potem poszło już z górki. Zszedł, a właściwie zbiegł siłą rozpędu, na półpietro i bardzo się zdziwił, że nic się nie stało. Minę miał niesamowitą! :evil_lol: A potem poszedła za mną, co prawda na ugiętych łapach, ale zeszliśmy całe pięć pięter. Nagrody nawet brał do pyska, ale wypadały mu, strach był za duży. Teraz już nie mogłam odpuścić, więc schodzimy codziennie. I nie na siłę, ale jak ja stanowczo idę na schody, to on idzie za mną. Przekonałam się, że nabrał do mnie względnego zaufania. Dopiero po takim czasie, jak ktoś musiał go katować! :mad: Jak ja idę, to on idzie za mną, niechętnie, ale idzie. Było to dla mnie coś nowego, bo do tej pory nie okazywał mi takiego zaufania. Poza tym Feniks poznał nowego kolegę, labradora Benka. Pani Benka namówiła mnie, żebyśmy zapoznały ich ze sobą. Ja miałam obawy, że na podwórku, będzie to za mało otwarty teren, ale okazało się, że jakoś dogadały się. Fefo był w kagańcu. Na początku skoczył do Benka z warkotem, który u niego jest pół zabawą, a pół atakiem, ale tamten nie przejął się wcale. Spacer zakończył sie tym, że, co prawda nie było zabawy, ale nie było też scysji. Na zaczęcie zabawy było chyba za mało czasu. Myślę, że następnym razem dojdą do wspólnego biegania. W dalszym ciągu szukamy psów o mocnych nerwach do spacerów. A może ciocia Iza i Czata??? :loveu:
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Jestem zachwyconaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!! :loveu: Luśka zaczyna być normalnym psem. Swan, to jest kawaaaaaaaaaaaaał dobrej roboty! I potwierdza to mój pogląd, że pozytywnym wzmocnieniem mozna osiągnąć dużo więcej. Co prawda wymaga to też więcej czasu. :klacz::klacz::klacz::klacz::klacz::klacz: :cool2::cool2::cool2::cool2::cool2::cool2: A ja się nieskromnie pochwalę, że Feniks zaczął chodzić po schodach.:p Na razie tylko w dół, ale do tej pory nie było ani w dół, ani w górę, była panika i bronienie się łapami i zębami, a przysmaki nie były skuteczne. Więcej w wątku Fena. -
[quote name='jayo']Martwi mnie, ze Ramzes co prawda ladnie przytyl, ale wystarczy ciut mniejsza porcja lub wiecej biegania i chlopak znow wystawia zebra... Jednak badanie krwi i kupy niezbedne..[/QUOTE] Dorota, z Feniksem jest tak samo, wystarczy 1-2 dni mniej żarcia, albo gotowane, którego dostaje może za mało na jego potrzeby i już wygląda jak w czasach szpitala. Może one muszą nabrać trochę sadełka, żeby nie było takich wahań. Mysz i Bunia nie mają takich szybkich zmian. A propos zdjęć, to u mnie ta technika jest stosowana w stosunku do mnie, na łóżku. :mad:
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
:klacz::klacz::klacz::klacz::klacz::klacz: :sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: teraz spaceeeeeeeereeeeeeeeeeeeeeeekkk.... :painting::painting::painting: -
Ewelina, miałaś szczęście, że pani tak zareagowała. :roll: Moja mama wychodząc z naszą staruszką bokserką, która była już słabiutka i chora, na takie info, żeby zabrała psa, nasłuchała się inwektyw, po co wychodzi z takim chorym psem, który może zarazić inne psy! :angryy: A ja chciałam napisać o 2 pieskach zagryziakach, które za każdym razem startują do moich psów idących na smyczach i ujadają im przed samym nosem! Za każdym razem mam ochotę spuścić chociaż jednego ze smyczy, żeby zrobił porządek, ale powstrzymuję się, bo to nie wina psów, tylko kretynów właścicieli, których wcale nie widać, tylko z daleka słychać gwizdanie. I co zrobić w takim przypadku??? :mad:
-
MA DOM!!!!! :):)Sunia-BRIARD? TERRIER AIREDALE? SZNAUCER?
joaaa replied to Natussiaa's topic in Już w nowym domu
Ona bardzo przypomina gryfona. Ma bardzo podobną głowę. I wzrost też raczej pasuje do gryfona, niż do ras z tytułu wątku. Czy sprawdzaliście tatooo? -
..::Rumba uratowała życie tonącemu chłopcu!!! 8.06.2007r. Wanda i Rumba wygrzewały się na nadmorskiej plaży. Rumba po szaleństwach w wodzie leżała koło swojej pani. W pewnym momencie zerwała się i wpadła prosto do morza. Wanda próbowała ją przywołać, ale ona nie reagowała (co jej się nigdy nie zdarzało). Zrozpaczona właścicielka patrzyła jak się oddala, krzyczała za nią i myślała, że straciła ją na zawsze ( przecież nikt nie rzuci się na ratunek psu). Odpłynęła ok. 60m od brzegu. Wanda straciła ją z oczu. Stała przerażona na brzegu wpatrując się w morze, gdy nagle ujrzała ją powoli płynącą ku brzegowi. Miała wrażenie, że nie ma siły płynąć. Dopiero, gdy była bliżej dostrzegli, ona i inni ludzie będący na brzegu, że holuje przed sobą dziecko. Gdy dotarli na brzeg, zarówno chłopiec, jak i Rumba byli w szoku. Pies stał nie reagując nawet na głaskanie, a chłopiec nie mógł powiedzieć słowa. Potem rozpłakał sie i gdy przeszły mu pierwsze emocje, opowiedział jak nie miał siły płynąć i myślał, że utonie, gdy Rumba przyszła mu z pomocą. Opisał dokładnie jak to się działo. "Psi ratownik" najpierw go opłynął dookoła, potem próbował ciągną za kąpielówki, ale nie dał rady, więc nurkując popychał go w stronę brzegu. A on spokojnie to przyjął i nawet się nie przestraszył, bo jak powiedział "nie boję się psów,a wogóle to myślałem, że mnie ludzie widzą, że się topię i wysłali mi na pomoc psa ratownika". Jak to się stało, że Rumba dostrzegła chłopca i grożące mu niebezpieczeństwo?... W wodzie było wiele osób, głównie dzieci ... Skąd wiedziała jak doholować tonące dziecko?... Wiele pytań pozostanie bez odpowiedzi, ale dumni jestśmy z naszej asystentki, chociaż to nie my nauczyliśmy ją ratowania ludzi z wody. My nauczyliśmy ją tylko myślenia (chociaż i tego nie jesteśmy pewni, może się taka urodziła). O takich historiach tylko czyta się w książkach i nigdy nie przypuszczaliśmy, że pies przez nas wychowany stanie się takim bohaterem. Zdjęcia Rumby możecie oglądać na naszej stronie www.pomocnalapa.pl
-
Super temat!!!!!!! Stary pies, to pies, który zna nas na wylot, który rozumie każdy gest i spojrzenie. Nie potrzebuje dużo ruchu, chce ciepła i bezpieczeństwa. Ale też ma swoje dziwactwa i nieprzewidywalne zachowania, jak stary człowiek. Moja 13-letnia bokserka pierwszy raz w życiu zaatakowała innego psa mając 11 lat, prawdę mówiąc nie dziwię jej się, bo była to amstafka, agresywna do mojej ponad rok. Stary pies jest stosunkowo mało wymagający jeżeli chodzi o spacery, nie potrzebuje dużo. Ale ma swoje "widzimisie" do spotykanych psów, tras spacerów, czekania przed sklepem. Moja boksia nie lubi też nachalnych szczeniaków i psów nakłaniających jej do zabawy, a ona nie życzy sobie tego. Tak jak starszy człowiek, ma swoje przyzwyczajenia i znajome ścieżki. Stare psy trudno przyzwyczaić do nowego, ale jednocześnie adopcje starych psów często nie wymagają takiego wysiłku jak młodych. Takiego ruchu i wysiłku. Reasumując: kochajmy staruszków i nie bójmy się adopcji takowych!
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Rewelacja!!!!!!!!! :loveu::loveu::loveu: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
No właśnie, chyba zagnieździła się u Swan jak Feniks u mnie. :loveu: Co tam słychać??? -
Ciociu Izo, kiedy znajdziesz czas na spacer??????????? A może ktoś inny jest chętny? Tylko musi mieć psa o mocnych nerwach, bo Feniks zaczyna zabawę po chłopsku, wali łapą i goni. [IMG]http://img165.imageshack.us/img165/6256/25257738tw7.jpg[/IMG] [IMG]http://img165.imageshack.us/img165/4766/57967157jm7.jpg[/IMG] [IMG]http://img165.imageshack.us/img165/3360/14695342gq6.jpg[/IMG] Chyba tylko dogi potrafią się tak bawić, w takich pozach. Nie widzialam tego u żadnej innej rasy. Skok do góry i na tylnych łapach. W wątku dogów najczęściej takie zabawy są na zdjęciach.
-
Nie było nas tu długo, bo u nas było nie bardzo. Bunia była bardzo chora. Bałam się, że to już koniec, ma przecież 13 lat. Na szczęście teraz już lepiej, badania krwi jak na jej wiek są ok. Bierze tylko antybiotyk na zapalenie pęcherza moczowego. A Mysz miała kolejny atak padaczki, po trzech miesiącach. Jest na lekach i czekamy na sterylkę. A Feniks w super formie, biega jak szczeniak. Cały czas mam poczucie, że nie było to najlepsze rozwiązanie, że został u mnie. Ale chyba jest szczęśliwy, tylko mógłby mieć więcej biegania. Teraz foty ze spaceru z Myszą, bo Bunia nie chodzi już tak daleko. [IMG]http://img165.imageshack.us/img165/4201/28642205hu5.jpg[/IMG] [IMG]http://img165.imageshack.us/img165/4486/58256591kb2.jpg[/IMG] [IMG]http://img165.imageshack.us/img165/3497/70572572xt6.jpg[/IMG]
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
och, Luśka, chyba wychodzisz na ludzi! :lol::lol::lol: -
Bokser w klinice w Lublinie. Chore serduszko !!! MA DOM.
joaaa replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Reno, odsyłaj na stronę adopcyjną bokserów: [url]www.bokserywpotrzebie.pl[/url] -
Józiu, żegnaj. Kibicowałam ci od początku i żałowałam, że nie mam miejsca dla ciebie. Świeczka się dopaliła, każdy z nas ma swoje światełko, które się dopala. Dobrze, że była Iza.
-
Dog niemiecki może zagubiony szuka domu!!! / ma dom!
joaaa replied to JustynaJK's topic in Już w nowym domu
[quote name='graszka']joaaa podziwiam 2 dogi i bokserka na 61 m2? A ja myślałam, że dogi to typowo "domkowe" psy. Ja mam 54 m2 na 2 osoby i donka, to czuję sie jak krezus, chyba jeszcze cuś przygarnę, bo tak pusto w tym domu. ;-))))[/QUOTE] Dogi potrzebują człowieka, codziennie blisko, to kanapowce. Metraż nie stanowi miejsca. Potrzebują czasu i uwagi. I odpowiedniego spaceru. -
Dog niemiecki może zagubiony szuka domu!!! / ma dom!
joaaa replied to JustynaJK's topic in Już w nowym domu
Mam nadzieję, że szybko znajdzie dom!!!!! Hala, ja na 61m mam dwa dogi i bokserkę :p -
Właśnie przed chwilą dostałam info, że suczka znalazła dom. Zostaje u właściciela ośrodka wczasowego, gdzie przez cały cas mieszkała. Dziekuję wszystkim za pomoc! :loveu:
-
Dzieki za zrobienie porządku :) Niebieskooka szuka domu!!!!!!!!!!!!!
-
Dzieki za wklejenie na "łaciate forum" :lol: A te offy proszę potem wykasować, coby nie zaśmiecać info. Ale za podbicie do góry wielkie dzięki, gadajcie do rana, a potem wykasujcie wszystko, z wyjątkiem ostatnich, żeby watek był na górze. :p
-
Zakładam wątek na prośbę kolegi. Proszę cioteczki od dalmatynów o pomoc. Suczka przyjedzie do Warszawy, ale nie ma gdzie jej przechować do czasu znalezienia nowego domu. Kolega rozważa możliwość zawiezienia jej na Paluch!!!!!!!!!!!!!!! Proszę, pomóżcie, to młody psiak, powinien szybko znaleźć dom. Jeżeli znajdzie się chętny, to przed oddaniem zostanie wysterylizowana. [COLOR="Navy"]Poszukuję nowego domu dla suczki (chyba dalmatyńczyk - zdjęcia z aparatu telefonicznego, poniżej). Sunię znalazły moje córki, które są na obozie w Choryńcu. Wszystkie znaki wskazują, iz jest to ofiara bezwzgledności poprzednich włascicieli - porzucona psina w czasie wakacji. Niestety ja juz nie mogę przygarnąć kolejnego zwierza - mam kotke i psa (znajda z innego wyjazdu). Z doświadczenia mogę powiedziec, iz psy przygarniete odwdzięczaja się nowym włascicielom, choc w pierwszym okresie z pewnością tęsknią za poprzednikami. Sunia jest łagodna, zwłaszcza w obcowaniu z dziećmi (testują ja dzieciaki z obozu). Została przebadana przez weterynarza, który orzekł, że jest całkowicie zdrowa, oraz że ma około 1 roku. Osobom, które lubia zwierzęta nie muszę już wiecej zachwalać psiaka. Proszę, jeśli nie bezposrednio to wśród bliskich znajomch znajdźcie jej nowy dom. Oczywiscie nic na siłę zależy mi na ludziach odpowiedzialnych, lubiacych psy. Osoby zainteresowane bardzo prosze o jak najszybszy kontakt ; 27.08.07 - powrót z obozu i później nie bedzie możliwości przywiezienia suni, zostanie bez domu. W razie pytań, proszę o kontakt. Piotr [/COLOR] [IMG]http://www.pomocnalapa.kylos.pl/fotowrzuta/dalmat1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.pomocnalapa.kylos.pl/fotowrzuta/dalmat2.jpg[/IMG]
-
Panie Tomaszu, ja mam takie wątpliwości. Na Państwa stronie, w informacjach o zawodzie zoopsychologa, jest napisane: [COLOR="Blue"]"Praca specjalisty psychologii zwierząt towarzyszących polega na przeprowadzaniu rozmowy z klientem – właścicielem zwierzęcia, który przedstawia problem. Obecność zwierzęcia podczas konsultacji jest pożądana, jednak zasadnicze znaczenie mają informacje i opis sytuacji przedstawiony przez właścicieli. To na tej podstawie specjalista psychologii zwierząt znajduje właściwą drogę do wyjaśnienia i rozwiązania problemów. Czasem konieczna jest wizyta domowa, by lepiej poznać otoczenie, w którym zwierzę żyje."[/COLOR] Z doświadczenia wiem, że właściel często nie dostrzega problemu, sytuacji, która stworzyła problem, często interpretuje zachowanie zwierzęcia po swojemu, nie zauważając okoliczności towarzyszących. A Państwo piszą, że podstawą do "wyjasnienia i rozwiązania problemów" jest info od właściela. " A obecność zwierzęcia jest porządana, ale największe znaczenie ma to, co przekazuje właściel. I wizyta domowa koniczna jest czasami. Mam wątpliwości, czy w takim przypadku na prawdę problem zostanie rozpoznany.
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
:klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :p