To przychodzi tak nagle.... nie zapowiedzianie... Jeszcze kilka dni temu biegała szcześliwa po polach i lesie... Wczoraj kiedy przyszłam do schroniska Diana leżała na wybiegu, nie było by w tym nic dziwnego, ale ona zawsze witała mnie radośnie... tego dnia nie... :-( leżała i cichutko skomlała.... :-( nie potrafiła wstać... :-( Przenieśliśmy ją do szpitalika....
Diany nie ma już wśród nas... weterynarz określił to jako "porażenie zadu" i została uśpiona, ponieważ nie miał żadnych szans, że kiedyś wstanie... :placz: Kocham Cię Dianusiu... :placz: