Nie wiem co mu się stało :( Już tak fajnie się do mnie cieszył, zawsze skakał mi aż na głowę ;) Do drugiego stawu wszystko było w porządku, przychodził na zawołanie, podchodził się głaskać.... Potem jak już wracałyśmy wydawał się być zaniepokojony, ale dalej szedł z nami, nie próbował uciekać. Potem stanął prz furtce, przekroczył ją jedną łapką, a tu nagle w tył zwrot... no i.... :-( :-( :-(