Bosek nie wiedział co się dzieje, czemu idziemy w inną stronę niz zwykle, a do tego przystanek mnóstwo obcych ludzi.... W pierwszej chwili było widać po nim stres, ale już po chwili rozbrykał się, nawet zaczął cieszyć się do Doroty (jego nowej Pani), a potem już do wszystkich na przystanku :evil_lol: Do tramwaju wszedł bez problemu :crazyeye: A to dziwne, bo on raczej nigdy w zyciu tramwaju nie widział, zanim trafił do schroniska mieszkał na wsi (to chyba jest wieś - Paniówki :roll: ) gdzie tramwajów nie ma..... W ogóle dzisiaj zajrzałam do starej ewidencji, Bosek do schroniska trafił z drugim psem, dużym owczarkowatym, ale jego kompan juz po 3 tygodniach znalazł dom, a Bosio musiał czekac 7 lat!!! :-( Dzisiaj wysłałam Dorocie smsa "jak tam Bosio i czy wszystko w porządku?" A oto odpowiedź :
"Jak najbardziej. Szczekał na koty, ale już z nim rozmiawiałam i przestał :) Chodzi bez smyczy, na krok ode mnie nie odchodzi. Myślę , ze wszystko bedzie dobrze."
Aha, Dorota ma tez kota z naszego schroniska, którego brała dwa lata temu ;)