-
Posts
6627 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by wanda szostek
-
[CENTER]Piękna, wysterylizowana sunia szuka opiekuna[/CENTER] Zdrowa, wysterylizowana , długowłosa, dwuletnia sunia o ładnym umaszczeniu czeka na swojego opiekuna. Nie jest wielkiego wzrostu (około 35 cm), ale obfita sierść sprawia wrażenie, że jest większa. Jest po przejściach i od dłuższego czasu przebywa w domu tymczasowym. Sunia bardzo przywiązuje się do opiekuna, ale jest ostrożna w kontaktach z obcymi. Nie jest pieskiem szczekliwym. Preferuje karmę gotowaną , ale w koniecznych sytuacjach zje również suchą. Chodzi ładnie na smyczy. Zachowuje czystość w domu. Zgadza się z innymi psami (najlepiej małymi, bo dużych początkowo się boi). Ma instynkt łowiecki, tak, że nie polecam do domu z kotkiem. YouTube - Dajtusia1.avi YouTube - Dajtusia 24 02 2009
-
30. 11. 2009 [SIZE=2][COLOR=#000000]Dajtusia to naprawdę bardzo fajna sunia. Trzeba ją pokochać i zaakceptować taką jaka jest. Jest tak, że ona chyba do końca nikomu nie zaufa. Nie wiem jakie przygody ją w życiu spotkały i dlaczego jest taka. Ze mną jest ona już non stop dużo ponad rok. Mogę z nią chodzić bez smyczy (pilnuje się), lubi spać ze mną na łóżku, wskoczyć na łóżko po swoją porcję pieszczot i przy każdej takiej okazji wywalać brzuszek całkiem tłuściutki (mam ogromny problem, bo po zapasałam bardzo wszystkie psy i nie mogę poradzić sobie z odchudzaniem). Jednocześnie momentami potrafi czuć się zagrożona (nie mam pojęcia dlaczego) chowac się pod tapczanik, powarkiwać na mnie lub szczekać. Nigdy mnie nie ugryała, ale nie odważyłabym się ją z tamtąd na siłę wyciągać. Pisałam już, że na mojego męża i pozostałych członków rodziny zawsze przy wejściu do mojego pokoju ujada siedząc schowana Jaki więc dla niej nowy dom? Przede wszystkim musi być ktoś z nią w domu, poświęcić jej maksymalnie czasu chociaż dwa tygodnie, aby ją ze sobą oswoić. Dużo spacerków i przekupywać smaczkami. Myślę, że w tym powinni uczestniczyć jednakowo wszyscy członkowie rodziny, aby uniknąc takiej sytuacji jak u mnie, bo to powarkiwanie i ujadanie na pozostałe osoby jest uciążliwe i na dłuższą metę pewnie nie do zaakceptowania. Zlikwidować w domu jej azyl? Może to byłby pomysł, tylko jaki stres dla niej jakby nie miała takiego bezpiecznego miejsca, ale wtedy może sytuasja wymusiłaby na niej zmianę zachowania. Dajtusia jest do przeżycia i wielka szkoda, że u mnie jest za dużo piesków i sytuacja wymusza na mnie konieczność szukanie dla niej domu. Najrozsądniej byłoby i nie wiem czy nie będę musiała szukać domu również dla któregoś z moich piesków. Z dużym niepokojem myślę o powrocie do domu z czterema psami. Każdy pies to również obciążenie finansowe. Dajtusia powinna być już dawno zaszczepiona i nie mówię o szczepieniach dodatkowych. Na szczepienie czeka też drugi pies będący u mnie na DT. Moja Tojka czeka na operację przepukliny a od lutego zaczną się szczepienia podstawowe moich kolejno co miesiąc. Bardzo potrzebny więc domek, taki wyjątkowy dla niej, biedna ona przecież z tymi swoimi lękami. [/COLOR][/SIZE]
-
[COLOR=#000000][SIZE=4][B]A Dajtusi [/B][/SIZE][/COLOR][COLOR=#000000][SIZE=4][B]sierść już odrasta[/B][/SIZE][/COLOR]2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> [COLOR=#000000][SIZE=4][/SIZE][/COLOR] [IMG]http://i45.tinypic.com/5dp25e.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/2jfj6uo.jpg[/IMG] [COLOR=#000000][SIZE=4][B]i dalej się chowa przed nieprzyjaznym światem [SIZE=2][IMG]http://i46.tinypic.com/11j4tfq.jpg[/IMG] [/SIZE][/B][/SIZE][/COLOR]
-
Czas leci i żal, że koniec wakacji i długich spacerów się zbliża. [IMG]http://i49.tinypic.com/xoe97t.jpg[/IMG] [IMG]http://i46.tinypic.com/poe9z.jpg[/IMG] [IMG]http://i45.tinypic.com/9az96g.jpg[/IMG] Choć w koło piękna jeszcze jesień, czas już myśleć o powrocie do miasta i blokowiska. Do ludzi, którzy często są nieprzyjaźni zwierzętom i dają tego swój wyraz [IMG]http://i48.tinypic.com/6xqowp.jpg[/IMG] [IMG]http://i50.tinypic.com/s1jhpc.jpg[/IMG]
-
Popatrzcie jaka ona śliczna [IMG]http://i46.tinypic.com/ru45y8.jpg[/IMG] [IMG]http://i46.tinypic.com/1zfopdg.jpg[/IMG] [IMG]http://i46.tinypic.com/11j4tfq.jpg[/IMG] A Dajtusia jak Dajtusia dalej chowa się i czasami nawet przede mną. Gdyby musiała zostać u mnie to byłby to czwarty piesek. Obiecałam Pufiemu, że w tym roku już go nie porzucę i nie zostawię na wsi. [SIZE=2][COLOR=#000000][B]W Siedlcach i na Osiedlu nowe porządki. Podobno podatek od jednego psa 80 zł za drugiego już więcej ale ile nie wiem. Wszędzie tabliczki z zakazami wchodzenia psów na trawniki. Na chodniku ludziom zaś pieski przeszkadzają. Szkoda, że fruwać pieski nie umieją, ale i to pewnie by przeszkadzało. Pies tylko na smyczy i na szczęście małe nie muszą mieć kagańca chociaż inni twierdzą, że muszą. Kiedyś moje jak były małe we trzy chodziły na smyczy pięknie i to na trzech pięciometrowych. Teraz odzwyczaiły się. Mimi w ogóle na smyczy nie chce chodzić a pozostałe pojedynczo tak, ale nie w grupie. Będzie ciężko [/B][/COLOR][/SIZE]
-
[SIZE=2][COLOR=#000000][B]Ja już mam coraz mniej w to wiary. Zaraz będzie rok jak sunia jest u mnie i mimo jej przywiązania do mnie potrafi i przede mną się chować i czasami powarkiwać. Nie wspomnę o pozostałych członkach rodziny. Jak w takim razie można mieć nadzieję na adopcję i to udaną [/B][/COLOR][/SIZE] [IMG]http://i46.tinypic.com/2q3nf37.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/2qm1dg9.jpg[/IMG] [IMG]http://i50.tinypic.com/no6o02.jpg[/IMG]
-
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
[quote name='Franca81']Podniosę chłopaka. Trzeba mierzyć siły na zamiary, więc całkowicie rozumiem postawę Wandy. Wandziu czy te pieniążki, które przeleję mogą iść ogólnie na psiaki, które są u Ciebie na DT? (tak jak pisałam na PW termin kiedy wyślę jest do 13 stycznia). Uważam, że Ty będziesz wiedzieć najlepiej jak te pieniążki rozdysponować. A może potrzebujesz np jakieś koce dla psiaka? Co prawda nie posiadam na stanie ale może inni mają. Nie każdy może wesprzeć finansowo ale może właśnie w ten sposób potrafi pomóc?[/QUOTE] Dziękuję Ci bardzo za to wsparcie na moje DT. Zawsze na karmę, szczepienie się przyda. Dla maluchów koce, materacyki mam. W budach w zimie dostają słomę owsianą. Koce szybko wilgotnieją. Choruję na grubą gąbkę jeżeli ktoś ma na zbyciu. -
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
[quote name='Franca81']Podniosę chłopaka. Trzeba mierzyć siły na zamiary, więc całkowicie rozumiem postawę Wandy. Wandziu czy te pieniążki, które przeleję mogą iść ogólnie na psiaki, które są u Ciebie na DT? (tak jak pisałam na PW termin kiedy wyślę jest do 13 stycznia). Uważam, że Ty będziesz wiedzieć najlepiej jak te pieniążki rozdysponować. A może potrzebujesz np jakieś koce dla psiaka? Co prawda nie posiadam na stanie ale może inni mają. Nie każdy może wesprzeć finansowo ale może właśnie w ten sposób potrafi pomóc?[/QUOTE] Dziękuję Ci bardzo za to wsparcie na moje DT. Zawsze na karmę, szczepienie się przyda. Dla maluchów koce, materacyki mam. W budach w zimie dostają słomę owsianą. Koce szybko wilgotnieją. Choruję na grubą gąbkę jeżeli ktoś ma na zbyciu. -
[SIZE=2][COLOR=#000000][B]14.07 napisała evita[/B][/COLOR][/SIZE] [SIZE=2][B][COLOR=#000000]To ja napiszę jakie mam odczucia po wizycie u Dajtusi. Pierwszy raz widziałam ją około 2 miesiące temu. Chociaż "widziałam" to chyba za dużo powiedziane. Przemknęła wtedy tylko gdzieś ukradkiem i szybko zaszyła się w swoim azylu (pod ławą), skąd tylko powarkiwała i pomrukiwała gdy ktoś się tam zbliżał. Teraz natomiast Dajtusia przywitała nas z całą ferajną, która przybiegła żeby zobaczyć co się dzieje, kto przyjechał itp [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG]. Widać, że dobrze czuje się w tym psim stadku. Naprawdę widać dużą różnicę. Nie udało mi się jej co prawda pogłaskać, ale i tak widzę ogromne zmiany, bo Dajtusia już nie uciekała przerażona i nawet wzięła ode mnie z ręki 2 biszkopty [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG]. Jest jednak 1 "ale". To jej większe "otwarcie na świat" itp odbywa się tylko i wyłącznie wtedy gdy obok jest Wanda, gdy sunia czuje jej obecność itp. Gdy Wanda znikała z pola widzenia Dajtusi sunia traciła "pewność siebie" i szybko umykała do swojego azylu. Widać, że Dajtka ufa tylko i wyłącznie swojej opiekunce. Nie znam się dobrze na psychice psów itp, ale moim zdaniem i podkreślam, że jest to wyłącznie moje zdanie Dajtusia nie nadaje się w tej chwili do adopcji. Obym się myliła, ale wg mnie zmiana otoczenia itp. po prostu spowoduje, że Dajtusia znowu się "wycofa" itp. Zaufała po prostu Wandzie itp. Wanda ma spore swoje stadko, którego utrzymanie kosztuje niemało i kolejny pies byłby dla niej zbyt dużym obciążeniem. [/COLOR][/B][/SIZE] [SIZE=2] [/SIZE] [SIZE=2][B][COLOR=#000000]ta sunia mimo swoich wad i problemów jest bardzo kochanym pieskiem, wyjątkowo przywiązanym do osoby, której zaufała i potrzebującym miłości i kontaktu z człowiekiem[IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/shake.gif[/IMG] To przecież, że jest taka a nie inna jest tylko zasługą ludzi, którzy źle zapisali się w jej pamięci. [/COLOR][/B][/SIZE] [SIZE=2] [/SIZE] [SIZE=2][COLOR=#000000][/COLOR][/SIZE][SIZE=2] [IMG]http://i48.tinypic.com/2ahnhh.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/eq6ubk.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/11c8cvc.jpg[/IMG][/SIZE]
-
[SIZE=2][COLOR=#000000][B]Po tym strzyżeniu jak dwa dni przeleżałam z nią na podłodze gadając, śpiewając no i oczywiście drapiąc gdzie się dało jeszcze bardziej przylgnęła do mnie. Przychodzi do łóżka i śpi obok. Wystarczy, że godzinę mnie nie widzi i pisku przy powitaniu jest masę. Częściej wychodzi ze swojego azylu i układa się na posłaniu z grubej miękkiej gąbki (evita, gdybyś taką zobaczyła to pamiętaj o mnie). O to posłanie to wszystkie się dobijają i która pierwsza to lepsza. Jednocześnie Dajtusia nie zje normalnie z pozostałymi tylko jak wsunę jej miseczkę pod tapczanik i już przestaję wierzyć, że ona się zmieni i będzie zachowywała jak normalny piesek w stosunku do ludzi. [/B][/COLOR][/SIZE] [SIZE=2] [IMG]http://i48.tinypic.com/xfvy9t.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/19p6at.jpg[/IMG] [/SIZE]
-
[SIZE=2][COLOR=#000000][B]21.06[/B][/COLOR][/SIZE] [SIZE=2][COLOR=#000000][B]Dajtusia została obcięta nożyczkami. Zajęło to dwa dni, ale powoli udało się. Koniec z dredami. A mnie pozostały odciski na palcach od nożyczek choć w większości moim zadaniem było trzymanie jej , uspokajanie i zasłanianie oczu, aby nie widziała, ze to ktoś inny tnie. Bardzo się cieszę, że się udało, bo w nowym domu byłoby to niemożliwe chyba, że pod narkozą. Po całej tej operacji sunia zaszyła [/B][/COLOR][/SIZE][SIZE=2][COLOR=#000000][B]się[/B][/COLOR][/SIZE][SIZE=2][COLOR=#000000][B] w swojej dziurze. [/B][/COLOR][/SIZE] [SIZE=2] [/SIZE] [IMG]http://i48.tinypic.com/244zd53.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/350w51x.jpg[/IMG] [IMG]http://i46.tinypic.com/z1erp.jpg[/IMG]
-
8.03 Dajtusia do ludzi, psów czuje lęk. Ochota na kontakt jest, ale coś ja paraliżuje. Przed sunią, która miała ochotę się z nią zaprzyjaźnić uciekała z podkulonym ogonem. Do nikogo nie chciała podejść i chowała się za moimi nogami. Nie wiem czy dobrze robię, ale ostatnio wpadłam na pomysł i żeby nie miała ochoty na niszczenie w domu, kupuję nóżkę świńską i dostaje ją do opędzlowania. Jak daję jej to muszę i swoim. Mimi nie bardzo się w to angażuje, ale Toja jest pierwsza w kolejce. Zajęcie było na cały dzień i zostało jeszcze na dziś. Tojka nawet na spacer z tą noga chciała iść, coby jej nie zniknęła. Wyobraźcie sobie moją małą Tojcie z tą nogą w mordce. 16.03 napisał gallegro: Odwiedziłem dziś Dajtusię, która najpierw solidnie na mnie nawarczała, chowając się w czeluściach wnękowej szafy, potem zaś, kiedy siedziałem przy stole, położyła się stosunkowo niedaleko moich nóg. Wystarczył jeden gwałtowny ruch, a wyskoczyła jak oparzona ujadając, przez co niemal przyprawiła swoją Panią o palpitację serca
-
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj nasz biedak pokazał, że innych samców nie koniecznie musi tolerować. Kiedy Angelus biegał po sadku rano on szalał w boksie. Pokazał, że jest energicznym psem. Pogoda się poprawiła i można będzie na boksie założyć tylną ścianę. Trochę ta pogoda męża zaskoczyła. -
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Teresko nie chcę tego co napisałaś brać jako krytykę mojej osoby. Wierzę, że nie miałaś takiego zamiaru. Gdybym nie wierzyła ludziom, to pewnie nie miałabym okazji się sparzyć, to ten pies też nie trafiłby do mojego boksu jeszcze przed pierwszymi wpłatami. Teraz po różnych porażkach po prostu stałam się ostrożna. Chcę dla psa jak najlepiej. Szukam dla psa domu zawsze jak najlepszego tak jakbym oddawała własnego przyjaciela stąd staram się wszystko w miarę przewidzieć i sprawdzić. Nie chcę nie udanych adopcji. Z domami adoptowanych moich piesków mam kontakt częsty lub rzadszy ale mam informacje i zdjęcia. Kilka osób nawet zostało na Dogo. Mamy różne podejścia do tej pracy i różne możliwości. Jesteś dużo młodsza ode mnie, bardziej przedsiębiorcza. Chętnie się czegoś od Ciebie nauczę. Ważne, że jeden cel. A więc ruszajmy ze zbiórką kasy dla niego. Czy dobrze zrozumiałam, że ten hotelik to 12,00 zł dniówka + nasza karma? -
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Ja, galegro jesteśmy starymi już Dogomaniakami i nie jedno już tu przerabialiśmy. Znamy też różne nieciekawe przypadki z Dogo jak np. umieszczenie psa w hoteliku a potem brak kasy, ktoś przestał wpłacać obiecaną deklarację i z długiem pozostaje osoba, która psa do hoteliku dostarczyła i podpisała umowę. Aby uniknąć takich wpadek to zawsze przyjmujemy kolejność deklaracje - pieniądze na koncie - hotelik czy DT. Lepiej jak deklaracji jest więcej i pieniędzy na koncie, bo stanowi zabezpieczenie jakieś, gdyby jakiś deklarowicz nagle zniknął. W tej chwili na koncie mamy 45 zł z deklarowanych stałych deklaracji więc ja bałabym się podjąć ryzyka umieszczenia psa w hoteliku. Czy Ty Teresko jesteś taka odważna aby takie ryzyko podjąć? Z mojego ostatniego DT gdzie były deklaracje dwóch deklarowiczów zniknło a z zapłaceniem za transport ratowała mnie Emilia2280 bo bym dokładała z własnej kieszeni. Drugi piesek miał być za wsparciem tylko karmy, tak obiecała mi Tosia2 dlatego zdecydowałam się go wziąć na DT no i na tej obiecance się skończyło, bo obiecanej od Tosi2 karmy nie zobaczyłam a piesek już drugi rok jest u mnie na DT. Jeżeli chodzi o opiekę nad psem w hoteliku to też jestem sceptyczna . Nie jednokrotnie na ten temat rozmawialiśmy z gallegro. Co roku w okresie wiosna - jesień mam psy na DT. Żeby psa socjalizować to trzeba spacerków, spędzania z nim jak najwięcej czasu. W tym roku buło u mnie 4 na DT i pięć naszych. Dwa z naszych córka zabierała codziennie na wiele godzin w las. Trzy z moich +1 z DT wychodziły ze mną razem . Pozostałe trzy wyprowadzałam pojedyńczo na smyczach i wiem ile mi zajmowało to czasu po dwa takie spacerki dziennie w las i jaka byłam padnięta. Więc jak problem ten rozwiązuje hotelik? Sprzątanie po psach, karmienie, szykowanie karmy bo przecież każdemu trzeba odmierzyć jego miarkę, mycie misek, zmiana wody i dolewanie, bo pies wyleje, lub w zimie woda zamarza. Przy wypuszczaniu psów trzeba być obecnym. Swoje osobiste życie i w to jeszcze wpleść spacerki i jakąś zabawę z piłeczką lub ringo. Mnie oprócz tego, że mąż i córka pomagali przy psach to jeszcze odciążyli od wszelkiej domowej roboty. W swoim pokoju odkurzyłam. Może ktoś mi podpowie jak organizuje się czas przy kilku psach, aby spełnić właściwie obowiązek opieki nad psami i jeszcze mieć odrobinę czasu dla domu nie mówię dla siebie. Może czegoś się od kogoś nauczę. Chętnie z takiej podpowiedzi skorzystam, bo chciałabym mieć trochę oddechu. Nie napisałam tego, aby kogoś krytykować, albo osłabić zapał do pomocy tylko chciałam zwrócić na to wszystko uwagę i aby to spokojnie przemyśleć. Możliwości zawsze są ograniczone i te możliwości wytaczają granice co można zrobić. Więcej się nie da. -
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
[QUOTE] Dzięki. Przelałem jednorazowo. Deklaracji stałej w tej chwili nie dam rady, ale myślę, że od czasu do czasu będę mógł coś jeszcze przelać.[/QUOTE] Bardzo dziękujemy. To jutro coś tam juz do skarbonki psiny wpadnie -
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
[quote name='punk'][quote name='obraczus87']pomimo chmmmmmmm gróźb, że juz nie żyję...QUOTE] Hej, nie chciałem Cię urazić. Żarcik taki...:) A jeśli uraziłem, to przepraszam. Proszę nr konta na PW.[/QUOTE] Numer konta wysłałam mailem. -
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Mamy 85 zł stałych deklaracji to jeszcze dużo brakuje. Czy oni liczą za miesiąc , czy za każdy dzień pobytu? Zrozumiałam, że w cenę wliczona jest karma. Czy mogłabym prosić o dokładny adres hoteliku? Lubię zbierać takie informacje, bo zawsze mogą się przydać przy następnej biedzie. A więc zbieramy pieniążki -
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Przepraszam, że cały czas nie śledzę wątku, ale mam jeszcze dwie inne pilne sprawy i właśnie nad jedną z nich pracowałam do 5 rano. Zaglądałam na wątek, ale nic takiego się nie działo więc trochę te nocne siedzenie odespałam Jeżeli chodzi o imię to ja nie lubię się śpieszyć . Imię to ważna sprawa dla każdego, dla psa również. Jeżeli będzie Wam łatwiej to na wątku tymczasowo możemy posługiwać się imieniem Bart Sprawa hoteliku to dobry pomysł tylko na ten czas trzeba zebrać fundusze. Za hotelik trzeba systematycznie płacić i kto z nas przejmie na siebie tą odpowiedzialność w tej chwili. Ja bym go zaklepała i zbierała fundusze Będzie potrzeba i na opłatę hoteliku i ewentualny transport. Pies na razie jest zabezpieczony i nie głodny, bo na karmę mamy. Trzeba będzie wybrać się z nim do weta , zaszczepić. Bez tego nie ma co myśleć o transporcie. Córka wybiera się na wieś i obiecała sprawdzić go pod kontem psa domowego. Chodzenie na smyczy i możliwe że zachowanie w domu. Jeździ tam na soboty i niedziele. Za jakiś tydzień weźmiemy się za solidne ogłaszanie. Zobaczymy jak sytuacja będzie się rozwijała. Pamiętajmy, że najważniejsza to rozwaga i wszystko przemyśleć. Cieszę się bardzo, że zebrali się tu ludzie i tak z sercem organizują pomoc. Przy Waszej pomocy i zaangażowaniu damy radę i zrobimy z niego psa domowego. Czy ktoś może napisać maila do tego hoteliku i dopytać jak pracują z psami i w jakim zakresie psem się zajmują. Czego za te 12 zł za dobę możemy oczekiwać. Czy do tej sumy jest wliczona karma, czy karmę trzeba dostarczyć dodatkowo. -
Kto jeszcze pamięta naszą Agusię. Mała złożyła mnie wizytę. Radosna wycałowała mnie na powitanie. Dalej jednak jest nieśmiała i jakieś lęki w niej siedzą. Może nie może zapomnieć tego czasu, kiedy tylko nornice jadła i stare koszmary ją trapią? Chyba będziemy mieli nowe zdjęcia i będzie co pooglądać.
-
23.02 Dzisiaj na temat Dajtusi rozmawiałam z gagatą. Doszłyśmy do wniosku, że właściwie Dajtusia jest już pieskiem adopcyjnym bo: - ładnie chodzi na smyczy. - przy zapinaniu smyczy już nie kładzie się, nie posikuje tylko siedzi i czeka. - biega bez smyczy i pilnuje się człowieka, - zostawiona pod sklepem siedzi i czeka. - zachowuje czystość w domu, - nie szczeka w bloku, - pozostawiona nawet na długo (moje wyjazdy do Warszawy) nie nabrudzi. Problem jednak tkwi w tym, że ufa tylko mnie a do pozostałych osób dalej odczuwa lęk (szczeka, warczy, ucieka, chowa się, nie da się pogłaskać) Wpadłam dzisiaj na pomysł. Na spacerku powierzyłam Dajtusię na smyczy sąsiadce. Szła, ale oglądała się za mną a na zakręcie zaczęła ciągnąć na powrót. Jutro planujemy, że Dajtusia po spacerku pójdzie do sąsiadki i może będzie nocowała. Zobaczymy jak to będzie wyglądało. To w sąsiednim, równoległym bloku. W razie czego mamy telefony. Trzeba zwiększyć jej kontakt z innymi osobami, ale ja mam tu ograniczone możliwości. Nie wiem co jeszcze wydumać. Dom jednak powinien być jak najbliżej, żeby w razie kłopotów Dajtka była zabezpieczona i miała gdzie wrócić. U Dajtusi nie ma agresji, to zachowanie wynikające z lęku. Dla niej dom powinien być prawdziwie dogomaniacki. [IMG]http://i48.tinypic.com/x6239.jpg[/IMG] [IMG]http://i46.tinypic.com/and7o3.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/2chekk.jpg[/IMG] [CENTER][SIZE=2][COLOR=Black][URL="http://www.youtube.com/watch?v=yD4_P39cqFc"]YouTube - Dajtusia 24 02 200[/URL][/COLOR][/SIZE] Nie powiedziałabym, że Dajtusia już mi do końca zaufała. To ciężki przypadek. Potrafi i do mnie nie podchodzić i omijać mnie łukiem. Po tych próbach z przekazaniem smyczy sąsiadce zrobiła się bardziej nieufna. Przedtem, jak ją zawołałam na dworze to przybiegała i łatwo dawała sobie smych zapiąć. Wczoraj unikała , uciekała wyraźnie tak jakby to sobie skojarzyła z przekazaniem jej komuś. Rano dzisiaj zaskoczyła mnie, bo pierwszy raz dała się wziąć na kolana. No i boi się dalej brania na ręce. [/CENTER]
-
16.01 Dajtusia ze strachu kłapie zębami do tego niszczy. Ja już się jej nie boję chociaż na ręce nie da się jeszcze wziąć, ale postępy zrobiła kolosalne. Gorzej jest z domownikami. Musiałam wyjechać dzisiaj do Warszawy i córka nie dała rady wyprowadzić jej na spacer (zęby idą w ruch). Jutro sytuacja się powtórzy bo znowu muszę jechać. I jak mam myśleć o adopcji, jeżeli pies nie da się zapiąć na smycz nikomu oprócz mnie, chowa się i kłapie? Na spacerkach może ze mną biegać luzem. Często podbiega do obcych celem obwąchania, ale tylko od tyłu. Od przodu nie podejdzie, uskakuje. Boi się też psów i jak podchodzi to bardzo ostrożnie. Kagańca i ja bym jej nie mogła nałożyć więc choć kąpieli i czasanka wymaga to na razie musimy czekać tylko jak długo to przyjdzie ? No i jak ją dobrze wy adoptować, aby nie wylądowała na ulicy lub w schronie?" "Dajtusia zawsze czuje sie bezpieczna jak się schowa. Ponieważ w Siedlcach nie bardzo ma gdzie to albo siedzi pod krzesłem, albo pod stołem przy nogach jak ja jestem na necie, albo w swojej ulubionej szafce.To naprawdę problematyczny pies.Dziś byla pierwsza próba czesania.Bardzo delikatnie po boczku i jej się to podobało, wyciągała się jak długa.Oczywiście omijałam wszelkie dredy, bo chodzi mi, zeby ona czesanie polubiła i kojarzyła z przyjemnością" 19.01 Dajtusia przybiega jak czas na spacerek i zapinamy smycz. Na dworze odpinam ją żeby mogła się swobodnie wybiegać. Zdarzy jej się odlecieć na większą odległość, za wronami pogonić, ale pędem wraca i jest mocno zaniepokojona jak mnie zgubi. Do pozostałych członków rodziny i obcych dalej nieufna (chowa się, szczeka i warczy). Na spacerkach jednak od tyłu podbiega do ludzi celem obwąchania a może również sprawdzenia co tam w torbie niosą. Jeżeli chodzi o psy, to tez się ich boi. Ma ochotę na zapoznanie, ale to idzie wolno. Byle co ją przerazi, podkula ogon i cwałuje przed siebie. Wołam ją wtedy zawraca i pędem ucieka do mnie po ratunek a jak już mnie dopadnie to skacze i piszczy z radości. Mam sąsiadkę w drugim bloku, która bardzo ja lubi i spotykamy się na spacerkach. Jednak Dajtusia jeszcze do niej nie podejdzie tak, żeby ją pogłaskać. Zbliży się zawsze jednak gotowa do odwrotu. Pracuję nad tym bardzo, żeby zaczęła podchodzić do ludzi, bo bez tego nie ma adopcji. Wczoraj znalazła na dworze szczura. Wyperfumowała się więc dokładnie a potem miała ochote zabrać go do domu. Krzyknęłam kilka razy, że nie wolni i zostawiła. Dzisiaj rano pędem poleciała zobaczyć czy leży, ale nie podjęła na moje nie wolno. Pcha sie na wersalke gotowa do pieszczot i lizania. Powoli już zaczyna akceptować szczotkę i czesanie a nawet chyba zaczyna to drapanko lubić. Z niszczeniem jakby mniej, psie posłania są w niebezpieczeństwie, ale one już tak przez nią pogryzione, że dla zasady mówię - nie wolno. Jestem prawie stale w domu i pilnuję. Myślę, że towarzystwo drugiego psiaka jest jej w przyszłym domu konieczne. U mnie co rusz odchodzi zabawa, kotłowanie to z Toją to z Mimi. Szelki może przydały by się jak wyjeżdżam na cały dzien do Warszawy (teraz jadę 4.02) może by ułatwiły, ale nie jestem pewna. Panna jednak jest sprytna, ceni sobie wolność i skrępowania nie lubi. Z poprzednimi, luźnymi szybko sie rozprawiła. Przymierzam się do kupienia jej bandamki (Szukam domu) z bazarku, może ktoś z okolicznych psiarzy zwróci uwagę i zechce za adoptować. To byłoby dobre wyjście, bo adopcja byłaby płynna rozłożona w czasie. Szkoda mi tylko Pufiego, który musiał zostac na działce i dupasek mu marźnie. Mam nadzieję, że chłopak jakoś to zimno przeżyje, nie czmyhnie mężowi na jakąś randkę (suczki tam wokół) i tym samym zachowa życie 23.01 Mały postęp do przodu. Dajtusia dała się wziąć na ręce i to trzy razy. Udało się ją też zakroplić Fripexem.Daje się czesać i nawet zrobiła zmianę boczku, nadstawiając drugą stronę. Ale brudas z niej okropny. Teraz po spacerku wnosi do domu na brzuchu i łapach tony piachu. Po każdym spacerku mam zamiatanie wszystkich pomieszczeń i wycieranie na mokro. Pozostałe psy tyle nie naniosą ile ona jedna. [IMG]http://i49.tinypic.com/212x2xf.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/s5juqv.jpg[/IMG]
-
[COLOR=#000080][U][URL="http://pl.youtube.com/watch?v=AMZ-bj3lmws"]YouTube - Dajtusia1.avi[/URL][/U][/COLOR] 13.12 dzien wczorajszy "Dajtusia dzisiaj już na spacerku normalnie się załatwiała. W domu nie nabrudziła do tej pory ani razu. Boi się obcych jak na filmiku. Chowa się za moimi nogami - powarkuje. Boi się też psów. Uskakuje i chciałaby się schować też pomrukując. Psy to wyczuwają i różnie reagują. Jak obserwuję jej zachowanie z moją Mimi to widzę, że dobrze by było aby w nowym domu był piesek współtowarzysz." oraz dzien dzisiejszy: "Z dnia dzisiejszego. Dajtusia dzisiaj nie schowała się pod krzesło widząc w moim ręku smycz. Wprawdzie skuliła się w przedpokoju, ale pod krzesło nie uciekła. Na spacerku minimalnie śmiejsza. Dobrze robi jaj Mimi , bo jest jakby jej przewodnikiem. Niestety dzisiaj znowu wzięła się za gryzienie i łupem poszła moja poszew z kołdry. Jest wygryziona dziura tak samo jak w Dobrzanowie. Pogryzła też pluszowego morsa. Przed chwilą ułożyła się obok mnie na wersalce i dość mocno przsnęła. Coś musiało jej się niedobrego śnić bo zmienił jej się oddech i łapki jej drgały. Moje uspokajające głaskanie jakiś czas nie działało. Widocznie sen był zbyt mocny. Dajtusia musi być pieskiem domowym." 14.12 "Z pieskami na ostatni spacer wychodzę bardzo późno nawet koło 3 rano. Wczoraj wyszłam koło godz. 2.00 Często wychodząc w nocy biorę śmieci do wyrzucenia. Wczoraj tez wzięłam. Ponieważ Dajtusia bała się wejść do pomieszczenia z kontenerami zaczepiłam ją na smyczy przy kontenerze z selekcją odpadów. Chyba nie zrobiłam tego dokładnie bo Dajtusia wyrwała jakoś z uchwytu flexi, wystraszyła się jej upadku no i w nogi. Była tym bardziej przerażona bo flexi waliła po brukowanej kostce. Mało zawału nie dostałam wołając ją. Ubiegła ze 20 - 30 m , po drodze już uwolniła się od snyczy (taśma urwała się) i usiadła i czekała aż podeszłam i związałam to co ze smyczy zostało, a zostało mało nie cały metr taśmy z pięciu po związaniu końców. Dzisiaj rano przechodząc przy kontenerach boczyła się i chowała za mnie . Cały spacerech chodziła bardzo blisko. Reasumując straciłam drugą 5 - mertową smycz na 50 kg (została mi jeszcze jedna czyli dwa moje zostają bez smyczy) a zyskałam informację, że Dajtusia ufa mi i nie ucieknie, ale sprawdzać tego nie będę"
-
W zachowaniu suni właściwie nie ma wielkich zmian. Ostatnio budzi mnie w nocy wskakując do łóżka i radośnie, żywiołowo dopomina się nizania wywalając brzucho. W dzień jest bardziej oszczędna w wylewności, smakołyki bierze chętnie, ale zawsze czujna na każdy podejrzany ruch aby uskoczyć i schować się w ciemnej dziurze. Po jakiejś mojej nieobecności wita żywiołowo z wielkim piskiem. Dalej jednak nie ma obróżki i wielkiej szansy na normalny kontakt. Nie ma możliwości zakroplić jej od kleszczy lub sprawdzić czy jakiś tam się nie uczepił. Próbuję znaleźć w aerozolu na allegro i w przystępnej dla mnie cenie. Może, ktoś zna jakiś dobry taki środek to proszę o informacje. [IMG]http://i47.tinypic.com/n3q9eg.jpg[/IMG] Ciężko mi powiedzieć, że nie ogłaszać suni. Siedzę, trzymam się za głowę i myślę jak ten problem rozwiązać. Znajdźcie mi dla Dajtusi osobę, która ją pokocha, nie będzie jej przeszkadzała demolka, obgryzanie mebli, czy dywanu, kupa piasku na łapkach....nie będzie pracowała i będzie miała czas, cierpliwość i doświadczenie w postępowaniu z takim pieskiem jak ona. Trzeba cudu, ale cuda na Dogo się czasami zdarzają. Ogłoszenia nie kosztują, więc dawajmy, prześwietlajmy domki i szukajmy takiej osoby. 18.11 Udało się założyć zatrzaskową obróżkę