Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21459
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. Nie będzie miękki i puszysty?!? Co wyście z nim zrobiły?!?! A zdjęcia możesz i mi przesłąć Joasiu, wstawię wszystkie bez cenzury (hi). [email][email protected][/email]
  2. [quote name='Myszu']Co za babsztyl, ale wiecie co nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Psiaki się znają na ludziach, w ten sposób dały wam znać że chyba nie chciały by mieszkać z tym babolem. Po czasie okazało by się że skończyłyby jak nieszczęsny haszczak - Maksiu:shake: .[/QUOTE] W zasadzie też jestem zadowolona, że pokazały wszytsko "co mają najlepszego" od razu. Bo najprawdopodobniej byłoby tak, że malutki po tygodniu, dwóch aklimatyzacji gdzie byłyby grzeczne jak aniołki pokazałyby na co je stać. I dopiero wtedy byłoby nieszczęście. A one uparte okropnie są, i z racji charakteru ogólnego i z racji wieku. Ja dopiero się zaczęłam "uczyć" malamutków - i juz wiem, że decyzja w którą stronę iść na spacer może trwać kilka dobrych minut, gdy ja chcę w jedną a Saba w drugą. Coś co zajmuje psu owczarkowatemu czy ogólnie "obronnemu" jakieś 20 sekund, malutkom potrafi zająć około pół godziny. Takie są kofaniątka. Uspokojenie psa "zwykłego" na spacerze (np. Miji) trwało ok. 2-4 minut, mimo że to gończy. Malutkom potrafi zająć i godzinkę, dojście do takich samych wniosków. Sama słodycz, ale jak uczą cierpliwości...
  3. Kasie czy ślepa jesteś???? TOŻ TO CUDO JEST!!!! Ani nie myślę o twojej przyjemności, Aszot jest PIĘKNY i KOCHANY!!!!! Hmmmm. Takie cudo mieć i nie wiedzieć.
  4. Oj nieładnie, nieładnie z Sabuni żarciki stroić. W kwadraciki jest i co? Teraz taki trynd wśród malamutów.
  5. No i światełko zgasło. Pani, któa zgłosiła chęć przyjęcia Malutków w końcu przyjechała je zobaczyć. Namowy były tygodniowe Umóiłyśmy się na niedzielę rano. Pani była z dziećmi, ok. 18 - 20 letnimi, synem i córką. Dzieci niechętnie wysiadły z samochodu. Wyprowadziłyśmy malutki,a te zrobiły to co mogły najlepszego - czyli swoją akcję "kto ważniejszy", czyli spięcie z zębami. Robią to średni co dwa trzy dni. Prowokuje Saba i dostaje w łeb od Pajuta. Pani NATYCHMIAST stwierdziła, że absolutnie, ale to absolutnie nie może ich wziąć jak one tak się gryzą. Pan Toemk filozoficznie stwierdził, że psy częśto się "ustawiają" i że to normalne i że jak się nie zagryzły pzrze 10 lat, to się już nie zagryzą. Pani błyskawicznie zawinęła ogon i odjechałą, nawet się nie pożegnała. Ogóle stwierdzenie by ło takie, ze raczej szukała pretekstu aby się wycofać, bo nie iwedziała jak to zrobić. Tyle. Od tego tygodnia "uczymy" się przyzwyczajać malutki do mojej suńki. ZObaczymy. Poza tym malutki kochane i piękne są i coraz posłuszniejsze. Uśmiechnięte i zadowolone. Od dwóch dni wkurza je tylko podhalan stojący obok w boksie - do czerwoności. Ale to ich problem!
  6. [quote name='Agnieszka P']wiesz jak to jest rottweilery jej zjadły:evil_lol:[/QUOTE] Eeeeee, nie wierzę! Jak Pajuto jeszcze nie zeżarł butów, a żre wszytsko. Rozjechane żaby i ślimaki próbuje podżerać. Eeeeee, to pewnie jakaś ściema.
  7. [quote name='Agnieszka P']ja sie spieszyłam ,ksera sie spieszyła ,ja miałam buty na obcasach(prosto z pracy) ksera była bez butów :evil_lol: no nie dalo sie:roll:[/QUOTE] No najgorsza ta ksera bez butów, może jakąś zrzutkę trzeba zrobić. Tak nie może być, coby biedna Ksera bez butów była.
  8. [quote name='Agnieszka P']no byłysmy wczoraj z kserą w hotelu przywiozlysmy cien rottweilera czyli Rumbe z Krzyczek,a was wywiało jak zwykle:lol: i malamutów tez nie było:lol:[/QUOTE] A trzeba było kurcgalopkiem przelecieć okoliczne łączki i laski to pewnie się byśmy się spotkały.
  9. Wczoraj na spacerku miliśmy spotkanie z malutkim pieseczkiem. Takie małe ok. 4 kg ratlerkowate coś. I jestem bardzo zadowolona. Malutki machały ogonkami i uśmiechały się do psiaka. Zero chęci do ataku czy nawet szczeknięcia. Powąchały się. I mały psiak ich i one małego psiaka i rozstały się w pokoju. Małemu tak się spodobaliśmy, iż ruszył za nami, ale pańcia z ogródka odwołałago i niechętnie został przy swoim domku. Tak więc lubimy małe pieski, a przynajmniej nie chcemy ich pożreć już, natychmiast.
  10. [quote name='joannasz']Wątek jest, tylko na uszkodzonej dyskietce. Czyli dopiero w niedzielę! Calujemy - J[/QUOTE] I pewnie zaraz się dowiemy, iz to biedny Garecik, tę dyskietke uszkodził:evil_lol: wszytsko co złe, to biedactwo winne:cool3:
  11. Nasze Malutki mają swoje fascynacje: dla Sabuni to ...owce pasące się na "trasie" spacerów. Jak zobaczy to za żadne skarby nie chce opuścić miejsca i ciągnie od nich siarczyście, ciekawe co by zrobiła jak by si ę do nich dostała...; ale Pajutek poszedł jeszcze dalej i jego niespełnioną wielkąmiłością stała się ... krówka; łaciata śłiczna pasąca się na łączce. To co Pajutek wyprawia jak zobaczy i wywęszy tę krówkę to przechodzi ludzkie pojęcie. Niestety nasze światełko w tunelu powolutku zanika, i chyba nic z tego nie będzie w najbliższą niedzielę decyzja ostateczna. Zobaczymy. Jak na razie Malutki pozdrawiają i powywają do wszytskich ciotek zaglądających.
  12. [quote name='Myszu']Nie chce dawać złudnej nadziei ale znajoma mamy rzuciła temat pewnej pani która była by chętna dać maleństwom dom czekam na wiadomość od niej. Trzymajcie kciuki.[/QUOTE] Aż nie śmiem myśleć, że może ise udać:p
  13. No ja tez same straty miałam, ale... teraz to co innego będzie. Będe opływać w luksusy i dostatki. A spółkę ... możemy z o.o. (bardzo o.).
  14. Ale, ale, Joanna coś milczy. A na urlopie, sam na sam z Garetem. Chyba dzisiaj zadzwonię. Bo mi się powieść kończy,a rozdziałów za mało (hi,hi).
  15. [quote name='kinga']nie, nie, mar.gajko - ja Cię nie będę wypytywała o warunki domowe ani o to, czy jesteś odpowiedzialną osobą dla psa - :lol: . Umówmy się tak: ja Ci ufam bezgranicznie, masz Lorda jak w banku i nawet później nie zadzwonię, czy go aby nie przerobiłaś na kiełbasę... ... to co? piszesz się? - popatrz, jaki komfort adopcyjny...:p[/QUOTE] I mamy jak znalazł kolejny watek "Opowieści udręczonej" -Lord w nowym domku - :evil_lol: No nie wiem czy zniesiecie to jakoś:cool3:
  16. [quote name='kiwi']Tak, Tak mar.gajko, to swietny pomysl! Lordzik maskotka Amicusa :evil_lol: Zeby stowarzyszenie mialo pewnosc co do doskonałych warunkow w jakich zyje najlepiej jak zamieszka w mieszkaniu Pani Prezes :loveu::loveu: [SIZE=1][COLOR=LightBlue]O rany zabiją! zabiją! [/COLOR]:grab::grab: :scared::scared::scared::scared:[/SIZE][/QUOTE] Jak Kiwi zakupi Prezesce dom z ogródkiem, to Prezeska weźmie Lordzika i jeszcze i jeszcze, a jak nie zakupi... to nic z tego. A swoją drogą, ja bym sobie psa nie dała! Dużo kotów, mało czasu. Ciągle jakieś inne psy albo szczeniaki. Kocięta. Same stresy dla biednej psimy!!
  17. [quote name='kinga']mar.gajko - dzięki, uspokoiłam się już trochę ;) - słuchaj, a nie można by tak ciut inaczej ramach tej licytacji? - nie mogłabym tak ... tej małej książeczki dostać w zamian za wielkiego psa? Lorda? - tego, którego Garet bedzie przypominał, jak dorosnie... - to by dopiero podniosło status waszego stowarzyszenia... :p[/QUOTE] PRZESTAŃ!!! Lordzik, hmmmmm, no chyba, że Joanna zapragnie. W sumie za rok one będą takie same (może jej podrzucimy i okaże się że Garecik się rozdwoił?????) To się zdarza. Garety się podwajają.
  18. [quote name='kinga']...ale czemu tylko 10? :shake: - i to pewnie rozdawanych po znajomosci, pod ladą:-( ... - rozdrapiecie wszystko w tym Krakowie, i do Koszalina na pewno nic już nie dotrze...:placz:[/QUOTE] Kingo, jako wierna miłośniczka Gareta bęziesz miała pierszeństwo w licytacji!!! A lady nie mamy:lol: podlady też nie:evil_lol:
  19. A co do wydania drukiem to owszem kołacze mi się w głowie: tekst ilustrowany, na papierze ozdobnym, z autografem Joanny - na ... cele Stowarzyszenia. Tak z 10 unikalnych egzemplarzy z osobisą dedykacją dla nabywcy. Zobaczymy co Joanna na to.
  20. Joaaa, tak w nawiązaniu do Twojej opowieści, też mieliśmy źrebię i główną atrakcją było karmienie przez okno w kuchni i "podawanie łapki". Maleństwo stawało na parapecie i dostawało chlebek albo co. Efekt był wiadomy. Maleństwo przestało być maleństwem ale dalej stawało na parapecie i usiłowało wejśc do domku. Lecz najgorzej było z "podawaniem" łapki. Myśmy się nauczyli robić "uniki" (zresztą ja była wtedy kilku i kilkunatoletnim dzieckiem) ale ludzie przychodzący, jak Karuś biegał po podwórku byli przerażeni jak "maleństwo" podbiegało i stawało dęba - znaczy dawało łapkę.
  21. [quote name='kinga']zgadza się. Maleństwo słodkie, kochane. ...i dlatego wietrzymy w tym jakiś przekręt... czy ja wiem? fotomontaż? :crazyeye:[/QUOTE] Och, Ty podła. Jaki fotomonataż. To sam czysty ideał psiaka - Garet we własnej kudłatej przytulastej osobie!!
  22. Dalej... [IMG]http://img161.imageshack.us/img161/7732/garet26mariola133by.jpg[/IMG] OSZAŁAMIAJĄCO grzeczny Garet na rękach u ciotki. [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/8517/garet26mariola158hu.jpg[/IMG] BARDZO GRZECZNY Garet, jw. (mógł zagryźć a tylko lizał). No i co??? Czy to jest potwór, toż to maleństwo słodkie, kochane jest.
  23. Kolejne... [IMG]http://img161.imageshack.us/img161/9730/garetnowy221kz.jpg[/IMG] BARDZO GRZECZNY Garet leży. [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/8683/garet26joanna182kr.jpg[/IMG] BARDZO GRZECZNY Garet u Joanny na rękach. [IMG]http://img161.imageshack.us/img161/2750/garet26joanna203fl.jpg[/IMG] jw. (BARDZO, BARDZO GRZECZNY)
  24. I na dowód prawdziwości słów moich, wklejam zdjęcia maleństwa. [IMG]http://img133.imageshack.us/img133/7113/garetnowy6lg.jpg[/IMG] BARDZO GRZECZNY Garet gryzie kostkę.
  25. Ach Joanno, aż mi żal... że nie mam tylu przyjemności z kontaktów z Garecikiem (Hi,hi,hi).
×
×
  • Create New...