-
Posts
21459 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mar.gajko
-
Włąściwie wczoraj pojechałyśmy aby tylko p. dr zobaczył Ciapka. Omówiliśmy wyniki. No i powiem wam, że qrwa chyba tak w życiu się nei ucieszyłam jak usłyszałam mocznica. Jak to proporcje się zmieniają. Zawsze wolałam wątrobę, czy serce - bo to się leczy, i oprócz drobnych niedogodności zwierzak żyje. A mocznika byłą najbardziej uciążliwa i niebezpieczna. A tu radość wielka. Że ma mocznicę. W poniedziałek próby dexametazonem - Cipake musi na cały dzien iść do lecznicy od 10 do 20 i stąd dopiero poniedziałek, bo p. dr nie ma w piątek, a Luiza urlop może wziąć w poniedziałek. Tu będzi epewność już na 100% czy ma to cholerstwo czy tez nie. Ale mi lepiej, jak po pierwszej wizycie nie mogłam na niego patrzeć suchymi oczami tak wczoraj już było ciut lepiej. Ciapuś jest wesoły, juz sie z nami zaprzyjaźnił, cieszy się. W samochodzie po pierwszych kilku minutach wędróek, układa się pięknie i leży, przekłada łepek nad fotele polizuje i idzie dalej leżeć. Jest taki kochany. Wczorajszy koszt wizyty to jedynie, zdaje się 4 zł, za badanie moczu, który łapałyśmy biegająć za sikającym Ciapkiem. Jesu, może będzie dobrze???? Bo przeciez przy mocznicy też jest wychudzenie, nadmierne picie wody i wymioty. Może to TYLKO to.
-
Do góry mały. Dzisiaj badań ciąg dalszy. Aż mi niedobrze w środku jak pomyślę, co moge usłyszeć w lecznicy. Jak jechałyśmy w poniedziałek to w pełni optymizmu, że mu się pomożę, coś ustali. A teraz nie chce mi się jechać, nie chce mi się tego słyszeć. Ciapuś chadza sobie na spacerki "dwukrotnie" bo i p. Tomek go prowadza a my potem, jak przyjeżdżamy, chociaz na chwilkę "na dopieszczenie" i głaski i przytulanki. Oj, boże, boże...
-
[quote name='erka']A ja myślałam, że on już po kąpieli, bo tak pięknie wygląda :p Czyżby w Krakowie też taki zastój w adopcjach jak u nas? Nortonek potrzebuje szybciutko domku, aby mar.gajko mogła więcej czasu poświęcić Grappie. Wczoraj ją zobaczyłam i zakochałam sie w tej poczciwej mordzie.[/QUOTE] Na razie przeszedł wycieranie ściereczką z mikrofibry; to świetnie czyści taka krótką sierść, myśle, że w końcu w weekend go wykąpiemy w szamponiku, coby juz najśliczniejszy był. No i w końcu wczoraj go odobaczyłam bo robaczki w kupach a tu antybiotyk i nie wolno, ale wczoraj już pozwolili i pozbywamy się tego życia wewnętrznego. Zastój jest, a nawet jak ktoś dzwoni to tak żeby nie wziąć, sama nie wiem po co ludzie dzwonią, chyba se pogadać. Grappa na mnie obrażona; wyjęłam ją z kojca co było traumatycznym przeżyciem dla nas obu; toczyła się walka o życie:evil_lol: minimalnie wygrałam, ale minimalnie - już krzyczałam na p. Tomka coby mi pomagał, bo nie mogłam jej opanować. Jak dziki koń na arkanie.
-
TARNÓW-jamnisia-już w nowym domu w Kłodzku :)
mar.gajko replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Dorota zgodziła isę "wymienić" ratlerkę na jamniczkę. Jest dom tymczasowy dla malutkiej. Ona ma swoje zwierzatka: sukę i trzy koty, o ile sie wszyscy ze sobą zgodzą może u niej pomieszkiwac całe wakacje, dopóki nie znajdzie domu. Więc... czekamy. Mój tel. 663 36 11 17; (Dorota ma od nas kotkę, której nikt nie chciał, starą, chorą z rakiem w uchu i cukrzycą; opiekuje się nią juz ponad rok; jeździ do weta; daje zastrzyki, kroplówki - bardzo o nią dba; gdyby nie ona - nie mialaby żadnych szans na adopcję a tym samym na życie). Jest to dom z ogrodem, baaaaardzo daleko od ulicy. Gdyby nie zgadzali się bardzo, zawsze mamy w odsieczy hotel. -
TARNÓW-jamnisia-już w nowym domu w Kłodzku :)
mar.gajko replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Jestem, pakowac i przysyłać, chyba mam nawet dla niej tymczasówkę (na malutką suńkę) bo rozpuściłam wici na suńkę od Mossi, a tam nieaktualne już było. jak zgodzą się wziąć zamiast ratlerki jamniczkę to byłoby super, będe wiedziec za godzinę dwie. Bo dziewczyna w pracy i nie moge dołapać. Tylko na leczenie pieniądze potrzebne bo ja nie mam ani grosza wolnego a nawet jeszcze mniej. -
Taki grubsiejszy jest, no nie? Już taki równiejszy. I "dostał" w prezencie od Luizy własny łańcuszek (ozdobny, hi, hi) żeby nie trzba było go "łapać", bo bał się trochę zakładania w kojcu. A teraz podchodzi, głasku, głasku i od razu się zapinamy i biegamy.
-
Jak na razie koszty leczenia to 75 wizyta + frontline i 18 zł antybiotyk. No i hotel. Ale dostał 350 zł i ja też dla niego przeznaczyłam marną sumkę, więc na razie "jest zabezpieczony"; gdyby hotelik sie przeciągał to będzeimy alarmować i jakąś składkę robić. Allegro nie ma, liczyłam na wyborczą, poprosze o Allegro kogoś w najbliższym czasie.
-
Mały Ciapek, wg pierwszych oględzin ma Zespół Kushinga - jest to choroba - taki mniej więcej rak przysadki mózgowej lub nadnerczy (o ile wszytsko dobrze pamiętam). Jest to choroba w zasadzie nieuleczalna, ... Pobraliśmy krew i w środe jesteśmy umówieni na dalsze badania, ew. mocz, rtg, USg. Narośl w buzi jest typowo rakowa, nie jest to przerost dziąsła, musimy sprawdzić czy nie ma innych ognisk zrakowacenia (płuca, wątroba) część będzie wiadomo już po badaniach krwii, reszta po tych dodatkowych. Ciapek cholera już nas pokochał, patrzy w oczka i taki szczęśłiwy za każdy gest, każde głaśnięcie. Rozpacz mnie ogarnia. W gabinecie był bardzo, bardzo grzeczny, mimo, że trwało to ponad pół godziny. To wygląda tak, że aby być z człowiekiem, to on zniesie wszytsko. Ja się modlę, aby to nie było to, żeby dr Orzeł się pomylił, żeby badania wykazały "zwykłą" niewydolność wątroby czy ytrzustki, czy lekką mocznicę. I wy trzymajcie kciuki, bo jak to ten Kushing - to nie wiem co będzie i jak będe patrzeć mu w oczy.
-
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Agniesiu, ale za to jaką mam figurę!!!! 172 cm wzrostu i 58 kg wagi!!! Toż to modelka jestem, wprawdzie w dosyć średnim wieku (hi,hi). Dzisiaj płacimy za malutki hotel - to moja i Luizowa prywatna składka. Ale faktycznie na Grappkę już nas nie stać nie mówiąc o sterylce czy też innych potrzebach. Co do wizyt i wydawania black_sheep - nie gniewaj się ale ja ZAWSZE sprawdzam domki; to jakby wliczone w moje psy. A już malutkom, moim ukochanym słodzikom, to na 100% nie popuszę i dwieście raz sprawdzę. -
Ponieważ Nortonkowi do pełni elegancji brakuje juz tylko kąpieli, jest zdrowy, b. ładnie chodzi na smyczce, jest spokojny, ma dobry apetyt, podtyka głowę do pieszczotek, czyli jest już całkowicie OK, ciotki robią akcję plakatowania i może coś z tego będzie. Wykąpać musimy koniecznie ale zawsze cos innego, ważniejszego staje na drodze i ta kosmetyka przesuwa się w kolejce. W najbliższe dni jeszce próby "domowe" czyli wprowadzenie psiaka do domku p. Tomka, czy da się wprowadzić czy tez nie. ZObaczymy.
-
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
[quote name='black_sheep']Tak, ale ja mieszkam daleko od Krakowa, wiec chyba nie bedziesz przyjezdzac tu i ogladac ich domu i gadac z tymi zainteresowanymi osobami, skoro ja jestem na miejscu.[/QUOTE] Będę! Dokładnie pojadę i to dwa razy, raz bez psów obejrzeć wszystko i porozmawiać, a drugi raz z psami. Wydaje mi się to oczywiste. Włożyłam w nie trzy miesiące pracy, codziennych wizyt (60 km w obie strony), i już prawie cztery tysiące zł (to może najmniej ważne) i chyba sobie nikt nie wyobraża, że je wyśłę pocztą, bądź innym 'przewozem. Do każdego nowego domku pojadę OSOBIŚCIE!!!!! -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
mar.gajko replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Nie mam juz siły na ludzka głupote i podłość. -
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Pewnie! Dzięki, tylko .... raczej z moim tel. -
Dzisiaj siępostaramy, a wręcz musimy zawieźć go na kompleksowe badania. Trzeba zrobic morfologię, biochemię, glukozę natychmiast. Ma olbrzymią narośl w buzi, któą sobie kaleczy i non stop cieknie mu krew. na ogonku ma otarcia? zadrapania? - ciągle się sączące. Szyjka jest obtarta, ze strupkami, cała od spodu wyłysiała. Jesu, nie mogę sobie tego wszytskiego co się podziało wytłumaczyć. Jak tak można????? Jak to się stało?? Jak można???
-
Ciapek... ciapek. Ten pies jest wrakiem. Wrakiem fizycznym i psychicznym. Ten pies nie kładzie się, biega, skacze, siedzi na kratach chcąc do człowieka. Ten pies wymiotuje co chwilę, ten pies jest chudy przeraźliwie. Ten pies cierpi. Cierpi fizycznie, cierpi psychicznie. Tego psa NIE ODDAMY tej kobiecie, nawet jak by go chciała zabrać. Jestem zdruzgotana tym jak on wygląda, jak się zachowuje. Jestem zdruzgotana że wogóle trafił do tej pani, że nikt nie sprawdził jak się tam ma, że nikt go nie zabrał mimo,że kobieta od dwóch tygodni chce go natychmiast oddawać. Nie spałam z piątku na sobotę, widziałam ciągle to zachudzone przerażone ciałko. Jestem zdruzgotana wszytskim.
-
KRAKÓW - Birint - zostawiony bez słowa wyjaśnienia
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
[quote name='joaneczka']Jak to zapomnieli odebrać?:angryy:[/QUOTE] No właśnie, jak to??? Normalnie. Zamiast tydzień, jest już 4 miesiące. A "państwo" nie odbierają telefonów; nie ma ich pod wskazanym zdresem, tak... po prostu. -
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Skarbie, moze najprościej byłoby gdyby w ogłoszeniach był mój nr telefonu; to bardzo uprościłoby sprawę 601 07 02 67. -
Ten wspaniały cudny psiak został porzucony w hotelu. Jego Państwo po prostu zapomnieli go odebrać; jest w hotelu k/Wieliczki od. 07.03.2006. To naprawdę cudny, łagodny, wspaniały, wesoły przyjaciel. Szukamy mu domu, może być domek z ogrodem, może być mieszkanie - pies mieszkał w mieszkaniu. Jest duży, ok. 50 kg. [IMG]http://img369.imageshack.us/img369/5467/birint10ou.jpg[/IMG] [IMG]http://img369.imageshack.us/img369/125/birint115ed.jpg[/IMG] [IMG]http://img369.imageshack.us/img369/2091/birint154tq.jpg[/IMG]
-
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
No moje malutki kochane do góry, zbliża się weekend. Będzie okazja do pożerania moich kotów. Może upał pomoże i nie zechce się malutkom kotów żreć?????