Oj to będę namawiać:)
Niestety nic nie mogę obiecać...Już od baaardzo dawna nawawiam i jakoś bez skutku.
Dom jest naprawdę wspaniały, bez sensu, żeby się marnował.
Zawsze był tam jakiś psiak - ok. 2 lata temu umarła Im po chyba 12 latach życia Tinka. To była sunia, którą uratowali przed uśpieniem - facet niósł 2 ok. 2-3 dniowe psiaki do lecznicy, jeden umarl tej samej nocy, a Tinka wyrosła i życie miała jak księżniczka.
Po Jej śmierci była taka żałoba, że nawet nei śmiałam proponowac innego psa, ale widzę, że już coraz częściej coś mówią o psie.
Ania - moja przyjaciółka - przychodzi sie przytulać do Pestki i do Almy, mówi, że tak Jej brakuje psa (mieszkamy na tej samej klatce schdowej).
Gdyby decyzja zależała od Ani, to już dawno byłaby tam jakas bida ze schroniska, tylko Jej mąż straszliwie chciałby mieć labradora....albo jakiegoś innego psa w typie labradora, bo marzy o takim psie od bardzo dawna, chciałby z nim iść na szkolenie, móc sobie z nim biegać...
Tak, że nie wiem czy tym razem się uda...bo sunieczi takie nie za bardzo labradorowate :) Ten kremowy chłopak ewentualnie może by się dał podciągnąć :)
A jak myślisz, jakie Ona będą mniej więcej duże?
No nic, dzisiaj się spotykamy, to Im pokażę.
Jak nei tym razem to trzymam rękę na pulsie :)