Uff... nie chciałam już Adze weiczorem zawracać głowy smsami, ale mocno trzymałam kciuki za Rockiego.
NIestety - jeśli chodzi o USG, to musi być po pierwsze dobry sprzęt, a po drugie - dobry lekarz. Mojej psicy miesiąc temu wet "wykrył" guza na śledzionie, a w tym tygodniu powtórzyłam badanie na Białobrzeskiej w Warszawie i...guza nie ma.
Cieszę się umiarkowanie, bo wiadomo, że Rockusiowi coś jest... ale mam nadzieję, że to coś co da się łatwo wyleczyć.