Mam problem.
Otóż moje kochane dwa jamniory maja dziwne zwyczaje. Podczas nieobecności nikogo w domu nie wyją. Natomiast skomlą, gdy wchodzę do łazienki, a ich nei wpuszczę itp.
Jak wpuszcze to wszystko ok. One porostu musza mi wszedzie towarzyszyc. Wjede do kuchni ich nei wpuiszcze - skomlenie. Wejde do pokou, a chwile skomlenie obydwóch jamników, że chcą za mną wejść.
Porpostu mam dwa cienie. Niby to jest fajnie, ze moje psiaki cały czas muszą być przy mnie, ze dobrze sie przy mnie czuja, ale momentami to jest uciazliwe, gdy np. wejde do lazienki, myje glowe i nie slysze skomleani. Niestety slyszy je reszta domownikow i ma pretensje, bo nawolywanie nic nie daje. Moje psy nieugiete stoja przy lazience i usiluja sie dostac.
Co mam zrobic, zeby choc troche przestaly mi towarzyszyc w kazdym momencie mojego zycia?
Nie wiem tez co jest spowodowane tym, ze wszędzie muszą mi towarzyszyć. Czy to moze swiadczyc o tym, ze nie czuje sie bezpiecznie bedac z reszta domownikow?
Chcialabym znac przycyzne. Nie jest tez tak,z e psy siedza jedynie przy mnie, owszem pochodza po domu, ale za 5 minut slyze skomlenie i drapanie w drzwi.
Dziwie sie strasznie, bo moich znajomych psy nie są aż tak "przywiązane" i nei wszedzie towarzyszą.
Nawet w kuchni, gdy cos robie, psy zamiast pójść na legowisko, to ułożą się na dywnik kuchenny i śpią.