Pamiętam ten dzień, kiedy przywieziono Fanta. Ludzie znaleźli go leżącego na ulicy i przywieźli do nas myśląc,że został potrącony przez samochód. A on "tylko" nie miał siły iść... Warczał przy próbach wyciągnięcia z samochodu, ale w końcu dał się przekonać do wyjścia. No i zobaczyliśmy w całej okazałości ten obraz nędzy i rozpaczy...:-(
A teraz? Teraz jest naprawdę przystojnym starszym panem z mięciutką, gęstą sierścią - nic tylko się zakochać:lol:
A to kilka fotek z początków jego pobytu w CK: