-
Posts
72 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Quetzalcoatl
-
a może ktoś miał doświadczenie z kliniką na ulicy śreniawitów w warszawie? chciałabym tam wysterylizować swą suknię. Chirurga zwą Wójcik-Sierakowski, internet milczy na jego temat :)
-
[quote name='coztego']Więc nie ma przeszkód, żeby się umówić pomiędzy świętami i Nowy Rokiem :) Lepiej zacznij się umawiać, bo w tym okresie więcej osób może chcieć wykorzystać wolne dni na opiekę nad psem 8-)[/QUOTE] ot i niespodzianka - okazało się, że opóźnienie w tym przypadku raczej służy niż przeszkadza, cieczka musi się skończyc, potem lepiej odczekać przynajmniej tydzień - czyli diabli wzięli plan - będziemy kroić w Nowymroku...
-
[quote name='coztego']Więc nie ma przeszkód, żeby się umówić pomiędzy świętami i Nowy Rokiem :) Lepiej zacznij się umawiać, bo w tym okresie więcej osób może chcieć wykorzystać wolne dni na opiekę nad psem 8-)[/QUOTE] też mi się tak wydawało, ale terminarze mają puste póki co. Mam wrażenie, że jednak na sylwestra mało kto decyduje sie na zafundowanie sobie, bądź co bądź nie tanich, psich atrakcji ;)
-
a może znacie klinikę na Śreniawitów? Wiem że współpracują z Pod Psim Aniołem. Ze stawami Białej poradzili sobie naprawdę super, ale o poziomie ich chirurgii nic nie wiem, na forum też ich nie znalazłam. Ceny mają... profesjonalne (500 zł za strylkę) ale w końcu nie o cenę tu chodzi... niewątpliwą zaletą jest też, że mam tam dość blisko, więc organizacja znacznie się upraszcza. Elwet to już powazna wyprawa...
-
wyjeżdżam na święta - czasu więc jest mało. Jakoś nie wyobrażam sobie zdjąć psa ze stołu a potem targać go przez pół Polski (nawet jeżeli miało by być to parę dni po zabiegu a nie od razu, co przecież w ogóle w grę nie wchodzi) Podróżujemy pociągiem nie taksówką, nie można się zatrzymać na siusiu, położyć wygodnie na siedzeniu i generalnie - zrelaksować nijak się nie da. Pewnie zależy to też od psychiki psa - Moba jest dość delikatna, więc to byłby conajmniej głupi pomysł. jeden stres - straszni lekarze (brrr), drugi - podróż...
-
hmm, no nie do końca jest tak jak napisałaś - nie czekać tylko się przygotowywać - dwie różne sprawy - nie? chyba nie przypuszczasz, że polecę do pierwszego lepszego krojczego pod blokiem i dam pokroić mu piesa? poza tym - 25 mija tydzień od prawdopodobnego zapłodnienia, czyli jakiś piąty dzień ciąży, o ile zrozumiałam dobrze weta, czyli wyrobimy się w pierwszym tygodniu. a pisząc "pobożne życzynie" mam na myśli że JA tak planuję, ale ostatnie słowo należy chyba do weta. Asher zasugerowała mi elwet, rozważam jeszcze śreniawitów, bo dość blisko i lekarze wydają się być dość sensowni - ale trochę namysłu i macania chyba też nie zaszkodzi. Forum w tej materii jest naprawdę nieocenione. A jeszcze! Cóż, jest przede święty, no wyobraź sobie wieść pociągiem czterysta kilometrów kundlica ze szwami w brzuścu... Naprawdę bardzo mi miło Malawaszka, że się angażujesz, wszyscy wyświadczyliście miwiele uprzejmości i rozjaśnili w głowie ;), dam znak jak już będę dokładnie wiedzieć szto, nie bój, nie skrzywdzim Białki, nasza kochana i jedyna ona :D
-
uff, wstępnie planujemy pomiędzy świętami a sylwestrem (wolne), ale narazie jestem w trakcie wybierania lecznicy, więc raczej jest to pobożne życzenie niż konkretny termin :)
-
już przestałam fetyszyzować tą sterylizację. będziemy kroić... :lookarou:
-
Owszem, jasne, że byłam, powiedział wsio i jeden i drugi, natomiast o ten szczegół nie dopytałam. usilnie natomiast staram się uzyskać jak najwięcej danych empirycznych, to chyba naturalne
-
no dobrze, ale cały czas jest możliwość zapłodnienia suczy? tzn ma ona owulację, etc? (przępraszam, ze się dopytuję ignorancko, ale zagadnienia związane z rozmnażeniem raczej miałam w poważeniu głębokim, jako, że nie planowałam.... :oops: )
-
mają cieczkę do końca życia?
-
a własciwie coś mi przyszło do głowy... jest jakiś patent na sprawdzenie czy sunka zaszła? test ciążowy dla piesków? może najsajmprzód wykluczyć inne możliwości?
-
wstyd sie przyznać ale nie wiem (google się nie sprawdza) - pytam zatem - do jakiego wieku sucz się średnio ciecze? jest że sens kroić psa przed menopauzą? tak mi się to kojarzy z ekstracją zdrowych ósemek albo usuwaniem wyrostka profilaktyczie...
-
Jest jakiś przedział wieku szczególnie zagrożony ropomaciczem? Zmierzam do tego, że prawdopodopodobnie zbliżamy się już ku końcowi okresu płodnego, ta cieczka jest przesunięta o jakieś trzy miesiące. Być może jest to z mojej strony po prostu jakieś uprzedzenie, ale coś mnie dystansuje od tej sterylizacji. Bądź co bądź - krojenie. A może jeszcze poczekać na usg?
-
A ja (to znaczy Moba) stosuję patyczki na spacerkach (aport musi zostać rogryziony na drzazgę inaczej nie ma przyjemności z niego) i marchewkę w domu (mniam). Efekt - stara baba dobrze po dyszce a ząbki , że niejedna piątka może pozazdrościć :D .
-
wg rady podnoszę wątek już poruszony w pewnej mierze w dziele dotyczącym rozmnażania Czy macie jakies doświadczenia związane ze sterylizacją suk w późnym wieku, podawaniem środków powodujących poronienia lub póxnymi ciążami? Moje niedpatrzenie i jedenastoletnia, wszak temperamentna jeszcze, sucz moja wypuściła się na podbój miłosny. Pierwszy w jej życiu zacz brzemienny. Próbuję ustalić co będzie najkorzystniejsze dla niej, dlatego będę wdzięczna za każdy głos w tej sprawie :).
-
kurcze, jestem zdziwiona niepomiernie tym wątkiem. mam białą sucz i od zawsze jest biała jak aniołek, jak się usmaruje to ją piorę w fafiku (nigdy częściej :D ), a po posiłku daję jej marchew do podgryzienia - nie żółknie. może jest coś takiego jak biały gen :D :lol:
-
Jakieś trzy dni temu się wypuściła na randkę, więc jakoś tak to wygląda. O tak, sterylizację mi polecono, ale obawiam się krojenia i anastezjologicznych przygód. Sucz już posunięta w latach, a i rekonwalescencja nie jest najprzyjemniejsza - i boli i się paprze. Natomiast leki spędzające - owszem dziś sie dowiedziałam, że istnieje jakaś nowa generacja, która nie czyni zagrożenia ropomaciczem, ale też, że owszem, stosuje się, ale nie wiele wiadomo o innych skutkach ubocznych. Kusi żeby ponosiła, jest jedno, mogłoby być i drugie w chałupie, natomiast rozsądek podpowiada - nie te lata na pierwsze dziecięta...
-
rasa - miks, nic nie wiadomo o rodzicach rodzenstwie bo znajdka, w moich rekach od 11 lat właściwie, żadnych szczeniąt nigdy. Sucz jest w niezłej kondycji, nie chorowała ani nie choruje (tylko książniczka ciut delikatna).
-
historia póki co zakończyła się tak, że movalis trzeba było zastosować tylko jeden raz, natomiast flexodon (ludzki lek na odbudowanie chrząstek) podaję regularnie i problem na razie zniknął. :lol: dzięki wszystkim za informacje
-
witam mea wielka culpa, moja jedenastoltnia zwiała na randkę z czarnym kawalerem i najprawdopodobniej machnęła sobie dziecię, lekarze, jak to lekarze, każden ma swoją terię co z tym uczynić problemem - od chemicznej aborcji, przez sterylizację do donosznie i urodzenia (choć być może z cesarskim) drodzy forumowicze, czy macie jakies doświadczenia w tej materii, którymi moglibyście się ze mną podzielić? przyznam że jestem w wielkiej rozterce, bo każda opcja ma swoje "za" i "przeciw" - nie wiem jak wybrać mniejsze zło... pozdrawiam
-
:evil: 1. wieść gminna w tem przypadku określa zgodność z tradycyjnymi poglądami na temat żywienia psów. 2. z tego co czytałam na ten temat kości/chrząstki zajmują stosunkowo poczesne miejsce w BARFie 3. się więc zapytuję kogoś kto się zna/ma jakieś doświadczenia albo coś do powiedzenia w tej dziedzinie.......
-
A co mówią zasady barfu apropos starowinek, którym jak wieść gminna niesie, należy ograniczać (odstawić?) kości, żeby im się nie przewapniło starcze ciałko????
-
tak tak.. całe życie się śmiałam z piesków w ubrankach i przyjdzie pokornie samemu udziergać jedno :) dzięki za radę, napewno się zastosuję
-
mea culpa, nie spojrzałam w poprzedni wątek.... nowam....