już od dłuższego czasu moja stara sunia ma stwierdzone zwyrodnienia stawów, ale jakoś do tej pory udawało nam się unikać częstych wizyt u lekarza i zjadania prochów. ostatnio jednak robi się nieweseło - bolą łapki, czasem ciężko wstać rano, wieczorem też dokuczają...
zwłaszcza po brykaniu lub chłodnym wieczornym ... brrr... spacerku. strach pomyśleć co to będzie jak się zacznie chlapa...
czy ktoś może miał podobne problemy? jak minimalizować "bolące" objawy. słyszałam o nacieraniu stawów spirytusem, ale prawdę powiedziawszy, nie mam pojęcia o skuteczności takich metod. lekarz przepisał objawowo movalis, ale to wyjście jawi mi się jako ostateczność. może ktoś wie coś na temat skutków ubocznych takiego zjadania prochów? jak się kończą takie choroby, czy już będzie tylko gorzej? i jak źle może być? nosić po schodach (duża)? nie dawać się wściekać (smutno...)?
drodzy psiarze, jak sobie z tym poradzić? :cry: