Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. [quote name='figek']Chyba to jednak nie byla zabawa owej krytycznej nocy. I chyba nie nalezaloby przypisywac Axie roli agresora nr1, agresywnie pierwsza zaczela sie zachowywac Tanga. Przygryzione ucho to juz nie jest zabawa, to zachowanie agresywne.[/quote] Jeżeli masz na myśli pierwszą noc, powiedzmy łóżkową ;) to tak - była to zabawa, która nie tyle przerodziła się w bójkę, co ból (przygryzione ucho) wywołał u pitbulla szczękościsk, a wtedy dopiero zainterweniowała Axa. Ona w tej sytuacji nie była Agresorem, tylko obrońcą. Do tej pory pogryzione uszy - nawet na wylot, o czym wspomniałem w poprzednim poście - mieściły się w konwencji zabawy. I to Księżniczka je nadgryzała Tandze, nie na odwrót. Natomiast w wieczór wigilijny zachowanie psów nie nosiło żadnych znamion zabawy. Księżniczka czuła, że ataki na nią są prawdziwe, nie pozorowane i przyjomwała pozycję uległą, a nawet sikała ze strachu (nie posikiwała w uległości).
  2. [quote name='figek']No nie wiem, Greven, osobnikiem alfa w tej calej "sforze" jestej jednak chyba Ty... Masz dwie suki ras bojowych i to one zaczely konflikt, Axa usilowala zaprowadzic porzadek, jest w hierarchii tuz za Toba, tak by wynikalo z tego co piszesz. Nastapilo chyba jakies zaklocenie, proba zajecia wyzszego miejsca. Tak to widze.[/quote] Jestem osobnikiem alfa. Jeżeli chodzi o Księżniczkę, to jest "amstaffem w połowie" tylko prawdopodobnie. Tak twierdzili weterynarze, gdy była szczeniakiem i rzeczywiście wyglądała amstaffowato... Dorosła i już nie wygląda, tylko umaszczenie ma typowe dla płowego amstaffa. Jej pochodzenie jest nieznane i niemożliwe do ustalenie. Wolę na wszelki wypadek zakładać, że ma coś z tej rasy (a z mieszankami jest jeszcze gorzej, eh), chociaż na szczęście jest zupełnie łagodna i nie ma "odchyłów". Nie, na pewno Księżniczka nie pokusiła się o próbę zajęcia wyższego miejsca. Axa jest władcą niepodzielnym i podlega tylko pode mnie. Księżniczka ładnie dogadywała się z pitbullem, ale tylko dlatego, że w każdej zabawie pozwalała się zdominować. Tanga sama wyrobiła sobie pozycję, bez pomocy "mamusi". W zabawach kilkakrotnie Księżniczka nadgryzła Tandze ucho, nawet dwa razy przegryzła na wylot, ale na pitbullu nie robiło to do tej pory wrażenia (faktycznie jest niezwykle odporna na ból) i zabawa trwała dalej. Aż do tego incydentu na moim łóżku, gdy ucho w końcu zabolało...
  3. [quote name='Belga']Jeżeli żadnej nie oddasz, to z pewnością skończy się tragicznie! (...) Pozatym co to za los dla tych suk - życie w wiecznym stresie?![/quote] Sądzisz, że stresem i tragedią nie będzie oddanie którejś z nich? Którą wybrać? 1. Axę, która jest ze mną ponad 4 lata? Gdy była kilku miesięcznym psem, właściciel oddał ją do schroniska, bo rozkopywała róże w ogrodzie. Znalazła nowy dom, ale "pan" nie pofatgował się nawet, aby odprowadzić ją do schroniska, gdy zaczęła przeszkadzać/znudziła się/dziecko dostało alergii (niepotrzebne skreślić). Wywiózł ją do lasu. Znalazłem ją biegającą w kółko, oszalałą z przerażenia, z ostrym zapaleniem jelit. Do dziś stoi pod drzwiami, albo na drodze dojazdowej, gdy ktokolwiek wychodzi z domu. Stoi w zupełnej ciszy, nie skomle. Patrzy w napięciu. Czeka, czy człowiek wróci. Tego psa mam oddać?! 2. Drugiego agresora, Tangę? Pitbulla z wszystkim objawami niedoczynności tarczycy (a wynik badania krwi ujemny), rozszepionym przełykiem i powtarzającymi się szczękościskami?! Jaką będę mieć gwarancję, że nowy właściciel będzie ją leczył i odpowiednio o nią dbał (karmienie z podwyższenia, podawanie leków do końca życia), że jej nie rozmnoży, powielając wady genetyczne, że w końcu nie uśpi, albo nie wywali do lasu?! To nie jest mania prześladowcza. W ciągu kilku ostatnich lat znalazłem ok. 10 psów, które porzucono. W lesie, przy drodze. Owczarek niemiecki, piękny mix owczarka, kilka huskych, małe i średnie kundelki. Zostawiałem wiadomość w schronisku. Tylko po część huskych zgłosili się właściciele, bo były na standardowym gigancie. 3. Księżniczkę? Ciekawe, jak go przekonam, aby oddał psa, którego znalazł zamarzającego w śmietniku, odchował, śpi z nim i nazywa swoją córeczką. Nawet do diabła argumentując to dobrem psa! No jak?? [quote name='Belga']Kompletując stado trzeba mieć na uwadze szczęśliwą egzystencję psów, a nie zaspokajanie własnych ambicji i zachcianek![/quote] Stado samo mi się skompletowało. Myślę, że ani moje zachcianki, ani ambicje nie mają tu nic do rzeczy. I właśnie kierując się DOBREM PSÓW będę szukać sposobu na wyciszenie konfliktu, a nie porozdaję je po ludziach (żeby to jeszcze takie łatwe było...), pozbywają się problemu. [quote name='Belga']To co opisałeś jest straszne, ale przecież było do przewidzenia![/quote] Tak?
  4. [quote name='figek']Nie wiem czy przypadkiem nie poszlo o ciebie, suki spaly na Twoim lozku, tak? Jestes przywodca, moze poszlo o to ktora blizej Ciebie sie znalazla a druga sie z tym nie chciala zgodzic.[/quote] Wydaje mi się, że w tej sytuacji nie. Oprócz mnie były jeszcze dwie osoby w pokoju, rozmawialiśmy. Żadnej z suk nie głaskałem, a najbliżej mnie była Tanga. Axa spała, Tanga zaczęła się leniwie tarmosić z Księżniczką. Myślę, że problemem był szczękościsk, który Księżniczce zrobił krzywdę, Tangę wystraszył (a jednocześnie uświadomił jej, że MOŻE zrobić Księżniczce krzywdę), natomiast Axę rozjuszył - wydaje mi się, że Axa całe zamieszanie odebrała jako atak na Tangę i chciała ją bronić... Ale to oczywiście tylko spekulacje.
  5. [quote name='souris']I Axie wyraźnie się nie podoba rywalka w domu.[/quote] Axa nigdy nie traktowała jej jak rywalki. Taktowała ją jak młodego psa, który musi znać swoje miejsce, ale czasem można się z nim pobawić, albo wspólnie polatać po polu. W czasie "znajomości" i jedna i druga miała cieczkę. Axa zaczęła wtedy wykonywać na Księżniczce ruchy kopulacyjne i zostało jej to do dzisiaj. Kilka tygodni temu pitbull podchwycił to zachowanie i obie "ujeżdżały" Księżniczkę od czasu do czasu. Poza tym nie zaobserwowałem wzrostu agresji. [quote name='souris']Mówisz że Medium się niedawno pojawił, może to przyczyna konfliktu ? Walka dwóch bab, w tym jednej niepewnej pozycji zazdrośnicy o samca ?[/quote] Medium jest od ponad miesiąca. Do tej pory Tanga i Księżniczka bawiły się razem z nim, wszyscy we trójkę i nie było konfliktu. Czasem Axa wpadła w sam środek zabawy i wykonała na Medium, albo na Księżniczce kilka ruchów kopulacyjnych, ale na tym kończyło się jej zainteresowanie. Księżniczka i Tanga zżyły się z Medium, śpią przy nim, natomiast Axa traktuje go raczej obojętnie (z tendencją do "przyjaźnie").
  6. [quote name='coztego']Czy Księżniczka z kolegą od zawsze mieszkają u Ciebie? I czy zamierzają zostać na zawsze?[/quote] Tak, mieszkają od początku, a nawet wcześniej, niż ja przeniosłem się na stałe - czyli Księżniczka była tu pierwsza, to był jej teren. Bez walki oddała go Axsie i bez problemu akceptuje każdego nowego psa. [quote name='coztego']Czy nie zbiliża się jakaś cieczka?[/quote] U Księżniczki na pewno, bo miała w lipcu. U Axy... nie wiem, nie zanotowałem ostatniej daty :( Tanga chyba jest za młoda (pół roku)?
  7. [I]Po pierwsze przepraszam, że nie sklecę odpowiedzi w całość, tylko wyślę kilka postów pod rząd, ale po zmianach na forum nie działa mi funkcja Edycji, tzn. post mogę edytować, ale Save nie zapisuje zmian.[/I] Ok, teraz do rzeczy: [quote name='fruzka']czytalam twoj post pare razy, bo za kazdym razem mylili mi sie bohaterowie tej historii[/quote] Mój post jest długi i rzeczywiście "osoby dramatu" mogą się pomieszać. Krótkie przypomnienie: 1. Axa, dojrzała suka, osobnik alfa, Agresor nr1 2. Tanga, półroczna suka pitbull, Agresor nr2 3. Księżniczka, ponad roczna suka mieszaniec amstaffa, Ofiara 4. Medium, ok. półtora roczny pies, trzyma się od konfliktu z daleka [quote name='fruzka']a jedna z suk ma zdaje sie 6 miesiecy, tak? nawet jesli teraz jest bierna, nie wiadomo, czy jak bedzie starsza nie zacznie dolaczac sie do "bojek"..[/quote] Tak, pitbull, patrz punkt 2 ;) Już bardzo chętnie dołącza się do "bójek" (hm, lepszym określeniem ostatnich zajść było by "masakra"), a na dodatek ma prawdopodobnie szczękościsk.
  8. [I]Po pierwsze przepraszam, że nie sklecę jednego postu, tylko będzie ich kilka pod rząd, ale po przebudowie forum nie działa mi Edycja, tzn. mogę post edytować, ale później Save nie zapisuje nowej wersji.[/I] Ok, teraz do rzeczy. [quote name='fruzka']czytalam twoj post pare razy, bo za kazdym razem mylili mi sie bohaterowie tej historii[/quote] Mój post jest długi i nic dziwnego, że "osoby dramatu" zaczynają się mylić. Zrobię streszczenie: 1. Axa, dorosła suka, osobnik alfa, Agresor nr1 2. Tanga, półroczny pitbull, Agresor nr2 3. Księżniczka, ponad roczny mieszaniec amstaffa, Ofiara 4. Medium, ok. półtora roczny mix, w dramacie nie odgrywa aktywnej roli
  9. To brzmi trochę, jak sztuka dla sztuki. A co z nadwyżką miotu, która przecież może zdażyć się i u "producenta" i u pasjonata? Mój szczeniak miał trzynaścioro rodzeństwa. I był problem ze zbytem młodych, zwłaszcza suczek. Czyli w pewnym sensie rynek musi być nasycony. Jak przeglądam strony hodowli np. chartów saluki, to czytam, że w ciągu roku w Polsce urodził się jeden miot, w którym były 3 szczeniaki... Pitbulli pewnie rodzą się dziesiątki, albo i setki. Stąd moja refleksja - czy wciąż jest realne zainteresowanie zakupem szczeniaka, czy rynek już się nasycił?
  10. Co to w praktyce oznacza, że wada jest recesywna. Proszę o wytłumaczenie jak dla laika.
  11. Też o tym pomyślałem... Ale jest problem. A w zasadzie dwa. 1. Trudno znaleźć "dobry dom". Schroniska pękają w szwach, czasem hodowcy rodowodowych psów mają problem ze zbytem. Księżniczka jest rocznym mieszańcem. 2. Księżniczka jest psem mojego kolegi-wspólnika. Mieszka u mnie, bo... kolega mieszka u mnie. On nigdy nie zgodzi się oddać swojej "córeczki" i wcale mu się nie dziwię. Dlatego szukamy rozwiązania, dzięki któremu Agresor syty, a Ofiara cała ;)
  12. Rynek nasyca się pewnymi rasami, rasy mają swoje "pięć minut", są modne, wychodzą z mody. Czy nadal jest zainteresowanie pitbullami?
  13. [quote name='MateuszCCS']U nas suki najwyzej powarkuja na siebie, powaznych konfliktow nigdy nie bylo.[/quote] U mnie do tej pory to samo... Teraz boję się wyjść z domu i zostawić je same. Spacery na raty: Axa z pitbullem luzem, później Księżniczka na smyczy, na koniec Medium na smyczy. DamaKier, weternarze zwykle nie są behawiorystami. Mój zaufany weterynarz - chociaż doskonały specjalista - o wychowaniu psów nie ma pojęcia. Liczę na głos jakiegoś trenera, albo... no sam już nie wiem :(
  14. DamaKier, wet trzymał się najdalej od całego zamieszania. Przyznał, że psów się boi i nie zna się na nich. Przyjechał do konia. Mateusz, oddanie pitbulla nie wchodzi w grę. Zresztą nie pitbull jest agresorem - raczej ofiarą szczękościsku (o ile to rzeczywiście szczękościsk). Wybrałem psa tej rasy świadomie i będę robić wszystko, aby stosunki w stadzie się ułożyły. Poza tym pitbull jest chory, fizycznie nie pychicznie. Ma wady genetyczne. Tym bardziej musi u mnie zostać, bo diagnostyka i leczenie jest drogie.
  15. [quote name='Seterk@']Jak długo są wszystkie u ciebie?[/quote] Axa ponad 4 lata. Księżniczka ok. roku. Tanga ponad 3 mc-e. Medium kilka tygodni. [quote name='Seterk@']Nigdy do tej pory nie kłuciły sie ze soba?[/quote] Nie w ten sposób. Zachowywały się, jak stado. Bawiły się, dominowały/ulegały itd. Nawet zachowania agresywne były tylko pokazem siły (rzucanie na łopatki, powarkiwanie), ale nigdy nie doszło do "rękoczynów". Demonstracja siły wystarczała. [quote name='Seterk@'] Na pewno jedno poradze- trzymaj psy na razie osobno, przynajmniej Ksieżniczkę od reszty, a szczególnie od Axy, bo to chyba ona wszstko zaczęła.[/quote] Trzymam osobno, ale to nie jest długofalowe rozwiązanie. Raz, że nie cieszy mnie trzymanie psów pouwiązywanych każdy w innym kącie, a dwa taka separacja że eskaluje agresję - Axa zaczęła warczeń (i jednocześnie trząść się :roll: ), gdy kolega usiadł koło Księżniczki, żeby obejrzeć jej ucho. Kiedyś nie upilnuję, zerwą się... i będzie tragedia. [quote name='Seterk@']Ale, normalnie nie mogę, to sie stało naprawdę????[/quote] Niestety...
  16. Ja mam szczęście, bo wszystkie moje psy jeżdżą bezproblemowo, ale na Twoim miejscu zaobserwował bym, gdzie pies zachowuje się najspokojniej i pewnie czuje - czy w nogach pasażera, czy na tylym siedzeniu. Bokser znajomych np. doskonale czuje się w... zamkniętym bagażniku :roll: Gdy dojdziesz do ładu z wychowaniem i pies zaakceptuje Twoją nadrzędną pozycję, problem jeżdżenia samochodem powinien się unormować, ponieważ pies będzie czuł się pewnie w Twoim towarzystwie, a Ty dasz mu przykład: jestem spokojna, nic się nie dzieje. Psu udzieli się spokój. Chyba, że jesteś nerwowa za kierownicą... Pies źle znoszący podróż powinien być wybawiony (zmęczony) i mieć pusty żołądek, bo inaczej może zwymiotować (ze zdenerwowania, nie z powodu choroby lokomocyjnej). Jeżeli szaleje Ci w samochodzie, a Ty jedziesz bez pasażera, który może psa opanować, uwiąż go - z przodu do profilowania bocznych drzwi, albo zagłówka (zależy, jak wygodniej), a z tyłu również do zagłówka, lub na specjalnych szelkach smochodowych przypnij jak pas bezpieczeństwa, do wtyka w fotelu. Ważne, abyś mogła skupić się na bezpiecznym prowadzeniu samochodu, a nie na psie, bo raz, że grozi to kolizją drogową, a dwa że zaczniesz się denerwować, a Twoje zdenerwowanie udzieli psu i mamy błędne koło. Powodzenia życzę ;)
  17. "Osoby" dramatu, czyli nakreślam sytuację: 1. Axa, 5-cio letnia suka, mix charto-dalmatyński. Mój pierwszy pies i w obecnym stadzie czterech psów pełni rolę osobnika alfa. Sprawiedliwa, nieagresywna, ale w razie potrzeby umiała ustawić sobie inne psy. Wobec ludzi łagodna. Dobrze wyszkolona, nigdy nie było problemu z natychmiastowym wypełnieniem polecenia. W dramacie Agresor nr1. 2. Tanga, półroczna suka pitbull. Mój trzeci pies. Od początku "wychowana" przez Axę - potrafią się bawić, ale starsza suka nauczyła ją, że pewnych granic nie wolno naruszać. Dogadują się doskonale. Tanga traktuje Axę jak wzór do naśladowania, a Axa Tandze trochę matkuje. Wesoła suczka, skora do zabawy z innymi psami, ale o silnych skłonnościach dominacyjnych. Ładgodna, przyjazna wobec ludzi. Umie wypełniać podstawowe polecenia. W dramacie Agresor nr2. 3. Księżniczka, ponad roczna suka, mix amstaffa (podobno). Mój drugi pies, ale przez większość czasu mieszkała u mojego kolegi i jego traktuje jak pana. Obecnie wszystkie trzy psy mieszkają razem, u mnie. Księżniczka jest niezwykle żywiołowa, chce się bawić "zawsze, wszędzie i z każdym". Czasem trudna do opanowania, ale bardzo łagodna. Do czasu rozegrania się dramatu, najlepszy kompan zabaw Tangi (potrafiły bawić się 20-30 min. bez przerwy, w zabawach dużo było dominacji i pozornych walk, ale nigdy nie pogryzły się "na serio" i w doskonałej komitywie zasypiały przytulone po sparingu). Z Axą zawsze dogadywała się dobrze, razem szalały na spacerach, urządzając dzikie gonitwy. Gdy przesadzała, Axa warknięciem przywoływała ją do porządku. W dramacie Ofiara. 4. Medium, pies ok. półtora-roczny, podobny do PONa. Najświeższy członek stada. Błyskawicznie dogadał się z sukami. Axa dobrze go toleruje, bo nigdy nie podważył jej pozycji, a z młodszymi suczkami umie się fajnie pobawić. Często śpią razem. Szczególnie Tanga sobie upodobała "wujka", bo jest kudłaty i najpierw można go oskubać w zabawie, a później wtulić się i spać. W dramacie Pierdoła ;) Do zeszłego tygodnia panowała istna sielanka. Psy bawiły się, respaktowały wzajemnie, można było je zostawić same bez obawy, że coś się stanie. Jednak sytuacja zmieniła się po następującym wydażeniu: Axa, Tanga i Księżniczka spały koło mnie na łóżku, a Medium leżał sobie na podłodze. Pitbull rozbudził się i zaczął zachęcać Księżniczkę do zabawy. Księżniczka przygryzła Tandze ucho, Tanga zaskowyczała i nagle do akcji wkroczyła Axa, z głuchym warkotem rzucając się na Księżniczkę. Zwykle nie mieszała się do zabaw, a jeżeli już to trochę dominowała Księżniczkę i dawała sobie spokój. Atak Axy udaremniłem ostrym "nie", ale wtedy Tandze stało się coś dziwnego, co nazwał bym SZCZĘKOŚCISKIEM - szczęka pitbulla zatrzasnęła się na uchu Księżniczki, trysnęła krew, Księżniczka szamotała się i wrzeszczała jak obdzierana ze skóry, Axa znów próbowała ją zaatakować, a Tanga zaczęła walczyć o otwarcie pyska, ale wyglądało na to, że nie może. Była wystraszona. Kolega próbował otworzyć jej pysk siłą, ale mimo, że ma krzepę, nie był w stanie ruszyć nawet o milimetr. Z trudem odesłałem Axę, która zachowywała się, jak w amoku i kazałem mu trzymać szarpiącą się Księżniczkę w bezruchu, a sam trzymałem pitbulla (który też się szamotał, a cała ta szamotanina groziła urwaniem Księżniczce ucha). Po kilkudziesięciu sekundach (30-40) Tanga w końcu puściła. Skończyło się na wyrwanym kawałku ucha. Następnego dnia uważnie obserwowaliśmy psy, ale wydawało się, że to wydarzenie zupełnie nie rzutuje na ich wzajemne stosunki. Księżniczka sama zachęcała Tangę do zabawy, Tanga dokazywała i tylko Axa zachowywała się dość nerwowo, krążąc w pobliżu i od czasu do czasu próbując naskoczyć na Księżniczkę. Gdy Księżniczka pisnęła, bo pitbull uraził jej "zepsute" ucho, Axa zareagowała agresją... wobec ofiary (rzucając ją na łopatki i warcząc). Poza tym nie działo się nic niepokojącego. Niestety wczoraj niebezpieczna sytuacja powtórzyła się trzykrotnie: 1. Axa rzuciła się na Księżniczkę, która witała się z gośćmi (przypominam, Wigilia). Axa została przywitana najpierw i obdarowana pieszczotami. Nigdy nie zachowywała się w ten sposób wobec Księżniczki, czy innego psa. Gdy Axa zaatakowała Księżniczkę, dołączyła się Tanga i wzięły ją w obroty. Księżniczka posikała się ze strachu i przyjęła pozycję uległą, ale one targały nią, jak szmacianą piłką. 2. Podczas Wigilii psy były uwiązane osobno, żeby nie doszło do spięcia. Tylko Axa chodziła luzem, ale ona jest "wychowana" i na polecenie po prostu leżała koło mojego krzesła. Gdy goście zaczęli się szykować do wyjścia, nagel zerwała się i zanim zdążyłem zareagować, rzuciła na Księżniczkę siedzącą spokojnie jakieś cztery metry od niej. Kolega w ostatniej chwili przechwycił Tangę, która już biegła "pomóc mamusi". Wspólnymi siłami rozdzieliliśmy psy, bo zaczęła lać się krew - Axa znów była w amoku, na nic nie reagowała, a Księżniczka najpierw się posikała i rzuciła na ziemię, a gdy Axa nie odpuszczała, rzuciła się jej do gradła. Skończyło się na tym, że Księżniczka ma czubek ucha rozpruty na dlugości półtora centymetra, podłoga zalana krwią, my we krwi (to było, cholera, jakieś ukrwione miejsce). Po całym zajściu psy zostały uwiązane w następujący sposób: Księżniczka osobno, Axa osobno, pitbull z Medium razem. Napięcie powoli opadało... 3. Kilka godzin później przyjechał weterynarz (nagły przypadek u konia) i przy okazji obejrzał ucho Księżniczki. Axa była podenerwowana obcym w domu, ale na polecenie usiadła i tylko obserwowała. Tanga i Medium poszczekali, ale na polecenie przestali i położyli się razem, również obserwując. Kolega odprowadzał Księżniczkę na miejsce, specjalnie duużym łukiem omijając Axę, a tu nagle Tanga poderwała się niespodziewanie i... starczyło jej smyczy, aby sięgnąć tej biednej Księżniczce do gardła. Atak był zupełnie niespodziewany i tak agresywny, że byłem w szoku. Z charkotem zacisnęła jej zęby na szyi, na szczęście łapiąc przy okazji obrożę. Axa szarpnęła się, wywróciła fotel do którego była uwadzona i skoczyła w sam środek zamieszania, chwytając Księżniczkę za łopatkę. Axę udało mi się stosunkowo szybko odciągnąć, ale nie było mowy o zdyscyplinowaniu, bo rwała się na smyczy, stając dęba i z warkotem pieniąc na pysku. Na szczęście smycz przejął ode mnie weterynarz, obserwujący całe zajście. Mój kolega przyciskał do siebie Księżniczkę, usiłując oderwać ją od pitbulla, a ja chwyciłem pitbulla, ale znów z jej szczęką działo się coś dziwnego - była zwarta jak kamień. A Tanga CHCIAŁA SIĘ UWOLNIĆ, szarpiąc do tyłu, nie mogła jednak puścić i tylko szarpała coraz bardziej wrzeszczącą Księżniczkę. Księżniczka posikała się i zrobiła kupę, z na nowo rozwalonego ucha lała się krew, a dookoła biegał Medium szczekając histerycznie. Wszystko mogło trawać nawet minutę, aż w końcu cyk! szczęka pitbulla otworzyła się i odciągnąłem Tangę, a kolega ewakuował się z Księżniczką na rękach w drugi koniec pokoju. W obroży są dzióry na wylot po zębach, a Księżniczka ma obolałą szyję, ale na szczęście nie nadgryzioną. Brzmi jak horror? Tak też wyglądało. Czytałem artykuły na temat agresji u psów i niemal w każdym jest napisane "nie interweniować, pozwolić psom rozwiązać problem". Też jestem zwolennikiem takiego postępowania... ale nie w tym wypadku. One ją po prostu ZAGRYZĄ. Dzisiaj cały dzień spędziły uwiązane osobno: Axa, Tanga i Medium razem, a ich ofiara z daleka. Jest cała poturbowana, utyka. Po spacerze podszedłem z nią do pitbulla. Tanga merdając ogonkiem chciała się przywitać, polizać ją po psyku, ale Księżniczka rzuciła się na ziemię i zaczęła skowytać. Na to zaktywizowała się Axa... Na szczęście tym razem była solidnie uwiązana. Wybaczcie przydługi post, ale chciałem możliwie najdokładniej zarysować problem. Poważny problem. Proszę Was o opinie i sugestie. Co robić z Agresorami? Jak traktować Ofiarę, aby nie pogorszyć sytuacji? POMOCY :(
  18. [quote name='XXL']usciskai (wedla) odemnie[/quote] Nie dam nadgryźć czekoladki, nie dam :evilbat: Patka, te diody w oczach :roflt:
  19. Wracając do artykułu z linka Zofii. Są tam wspomniane wspólne spacery, jako dobry sposób na zapoznanie psa z kotem i na odwrót. Opiszę, jak wygląda spacer z Medium w towarzystwie kota (lub kotów): 1. Pies [U]idzie na smyczy[/U], koty przemieszczają się bliżej, lub dalej. Pies idzie przy nodze, merda ogonem, na hasło i wydłużenie smyczy wybiega naprzód, wącha, podsikuje co się da, ogólnie wesoły, zrelaksowany. Koty IGNORUJE. Wraca do nogi na hasło, cieszy się z pochwały. 2. Pies [U]idzie bez smyczy[/U] (już nie popełniam tego błędu), w polu widzenia pojawia się kot. Pies spina się i rusza gwałtownie za kotem, nagle głuchy na wołanie, komendy itd. Po ewakuowaniu się kota i mojej naganie patrzy zdziwiony "ojej, za co?!", równa do nogi, ale tak naprawdę jego uwaga jest skupiona na wyszukaniu kolejnej ofiary, a nie na mnie. Zapinam smycz, problem znika i miejsce psa kotożercy zajmuje wesoły misiek. Nie wiem, na ile mój wniosek jest trafny, ale wydaje mi się, że Medium był SZCZUTY NA KOTA i teraz kot powoduje u niego dysonans - z jednej strony zakodowane ma pewne zachowanie, za które był nagradzany i w poczuciu misji rusza za kotem, a z drugiej czuje, że ja nie akceptuję tego zachowania. Nie ma smyczy - trzeba gonić. Jest smycz - można się wyluzować. Co o tym sądzicie?
  20. Dziękuję za opinie. Sposób z zapachem kota na ręczniku w wypadku mojego psa wydaje się jakby przepracowany, bo zapach kotów jest na każdym kroku (8 sztuk, które łażą wszędzie, gdzie chcą, lubią korzystać z psich legowisk itd.), a poza tym na kota na kolanach - który chyba jest lepszy, niż sam zapach kota - pies reaguje bardzo spokojnie, tylko dopomina się pieszczot. Gdy położy mi łeb na kolanie, mordę ma w odległości kilku cm. od kota i tylko wpatruje się w niego intensywnie. Nie warczy, nie próbuje capnąć. Czasem spróbuje szturchnąć nosem, ale bardziej z ciekawości, niż agresywnie. Koty u mnie mają wyższą pozycję, niż psy. Mogą być przy - a nawet na - stole podczas posiłku. Pierwsze dostają jeść, a psy muszą poczekać na swoją kolej. Kotu wolno wejść bez pozwolenia na łóżko, pies musi zaczekać na zaproszenie. Dwie suki traktują koty niemal z zupełną, niewymuszoną obojętnością. Kot to taki element krajobrazu, który w nocy przychodzi się wtulić w psa, bo ciepło. Nie mają odruchu pogonienia kota, nawet w zabawie. Jedna z suk ma "swojego" kota (wychowywał się u mnie od wieku 3 tygodni i suka zaczęła traktować go jak szczeniaka) i na hasło [I]kotek[/I] zaczyna merdać ogonem i albo biegnie go poszukać, albo szturcha nosem, jeżeli jest w pobliżu. Pitbull (półroczny) wie, że starsze koty trzeba omijać, bo zabawa z nimi kończy się pazurem na nosie, a młode można wylizać od góry do dołu, a nawet - niby to przypadkiem, przeciągając się - zepchnąć łapami z łóżka. Tak więc stosunki mają poukładane. A Medium kombinuje. Patrzy, nie patrzy? Capnąć, nie capnąć?
  21. Dziękuję za odpowiedzi ;) W okolicy nie ma żadnych zakładów, muszę jechać do Szczecina. Może ktoś mi polecić dobrego fryzjera w Szczecinie? Z tego, co piszecie, ceny nie są przerażające. Myślałe, że to będzie kosztowało majątek... Po nowym roku jedziemy do fryzjera.
  22. Nie, chodzi o przełyk.
  23. Czy rozszczepienie przełyku jest wadą dziedziczną?
  24. Asher, dziękuję za wysilenie ;) Dziękuję Wam za opinie i sugestie. Staram się, aby psu było przyjemnie. Jak wspomniałem na początku - gdy kot wskakuje mi na kolana, a pies kładzie łep obok i nie probuje kota capnąć, głaszczę jego również i chwalę głosem. Gdy wykonuje podejrzany ruch za kotem - ostro mówię "nie", a jak tylko cofnie się i skoncentruje uwagę na mnie, od razu chwalę głosem "dobry pies", albo podchodzę i głaszczę. Ostatnio na spacerze wyrwał się za przechodzącym kotem, ale na moje "nie wolno" - o dziwo! - odstąpił. Wtedy zafundowałem mu spacer bez innych psów, cała moja uwaga dla niego, zabawy, wykonywanie poleceń i pochwały. Wiem, że karaniem dużo nie zdziałam, bo nie mam nad psem cały czas kontroli i chciałbym zaszczepić w nim pozytywne myślenie o kotach ;) ale może to tylko moje przeczucie, lecz... jak tak patrzę na jego wyraz pyska, gdy kto przechodzi, to mam wrażenie, że on już bardzo dobrze to sobie poukładał we łbie: - zauważy mnie, skarci, odstąpię od kota, uzyskam gratyfikację - nie zauważy, nie skarci, zrobię z kotem co zechcę i też mam gratyfikację Zrobienie z kotem "co zechcę" jest ogromną pokusą. Być może zabijał koty w przeszłości i ma to zachowanie tak głęboko zakodowane, że bodźce pozytywne, gratyfikacja i konsekwencja mogą powstrzymać go przed działaniem tylko wtedy, gdy człowiek jest w pobliżu... twa1001, ale w jaki sposób?
  25. Dziękuję za opinie! Zabiorę go do fryzjera. Myślę, że specjalista będzie wiedział, jak psa wystrzyc, żeby nie przesadzić? Medium co prawda nie mieszka w budzie, ale za to ja (i wszystkie moje zwierzęta) mieszkam w budynku niezbyt przystosowanym - na razie! - do mieszkania. Czasem w nocy zamarza woda, więc musi być poniżej zera. Czy sądzicie, że w tej temperaturze ostrzyżonemu psu wystarczy koc, pod który może się zakopać? O kompieli w domu nie ma mowy, ale pies był odpchlony, oglądany przez weterynarza i pcheł nie ma. Czy w pakiecie ze strzyżeniem jest mycie psa? Napiszcie mi czego się spodziewać i jakie są ceny (orientacyjnie). Z góry dziękuję ;)
×
×
  • Create New...