-
Posts
7282 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Greven
-
[LEFT]Jestem taka zboczona, że mam zaufanie tylko do "swojego" weterynarza ;) Napiszę, co powiedział, a jak na razie wszystko, co mogę zrobić, to zachować szczura - żywego, czy martwego - do ewentualnego badania. Nie wiedziałam, że u mnie są szczury. Może dlatego, że koty przynoszą tylko myszy, a dopiero albo Icek (mix husky), albo Tanga (pitbull) odważyły się zapolować... Biedny szczur. Biedna ja! [/LEFT]
-
[quote name='Niufka'][COLOR=navy]Za przewożenie psa bez pasów/ tub/ mat/ kratki grozi mandat 100 zł [/COLOR][/quote] Z którego paragrafu kodeksu drogowego? Muszę znać numerki i dokładne przepisy, bo policja z okolicy jest cięta na mojego wspólnika i jak mnie zatrzymają w jego aucie (z psami), to muszę mieć coś do powiedzenia. Bo mandatu nie zapłacę za to, że pies spał na siedzeniu, o nie... A że ci policjanci nie są zbyt lotni, to myślę, że dam radę im wyjaśnić, że nie ma sensu robić zamieszania, skoro racja jest po mojej stronie :evil_lol:
-
[LEFT]Mój pitbull dzisiaj wieczorem wyleciał ze stodoły ze szczurem w paszczy, szczura przejął Icek, pitbull mu wyrwał... W każdym razie min. dwa psy miały BLISKI kontakt z tym szczurem. Przetrąciły go, ale szczur żyje. Chyba jest w szoku. Nie wiem, czy przetrwa noc. Boję się, czy psy czegoś nie podłapały - tyle się mówi o chorobach przenoszonych przez szczury. Trzymam na razie tego biedaka w klatce, bo raz, że nie potrafię dobić (a może jednak przeżyje?), a dwa, że nie wiem, czy weterynarz nie powinien sprawdzić, czy szczur nie miał jakiegoś choróbska... Mam powody do niepokoju?! Dopiero jutro dodzwonię się do weterynarza. [/LEFT]
-
[quote name='rysio']jest jeden taki sprytny art nr 97 kodeksu wykroczeń pod który policjant może podciągnąć w zasadzie wszystko[/quote] Jaki, jaki?
-
Zdjęć Księciuni nie mogę znaleźć, ale a to muszę napisać... SIWE ZE ŹREBAKAMI WYKUPIONE !!! :multi: :multi: :multi: (nie dam linka do tematu, bo tak mi chodzi internet, że ledwo post mogę wysłać)
-
[quote name='andzia69']Greven - tak ja spytam tylko - jak psiejskie stosunki z Księżniczką - tak mało o niej piszesz???? i mało jej zdjęć - nie zasługuje na to???[/quote] Mało zdjęć, bo zazwyczaj wspólnik bieże Księżniczkę ze sobą do biura. Ostatnio ją co prawda zostawiał, żebym mogła popracować ze wszystkimi psami na raz, ale wtedy nie miałam aparatu (sie zepsuł, robię zdjęcia pożyczonym). Jest jedno fajne ze spaceru, jak je znajdę, to wstawię. Jeżeli chodzi o stosunki w stadzie, to na chwilę obecną są niemal w pełni poprawne. Piszę "niemal" bo aż do pojawienia się na horyzoncie mojego wspolnika, wszystko jest ok, ale niestety Axa nadal bardzo emocjonuje się jego obecnością i chociaż wie, że nie wolno robić Księżniczce krzywdy, ani nawet jej straszyć, to jest to silniejsze od niej i robi agresywny ruch w kierunku Księżniczki, a Tanga podchwytuje w lot i wsiada na nią. Muszę być cały czas czujna, ale poprawa jest ogromna. Niestety Księżniczka w zeszłym roku, niedopilnowana przez wspólnika, nauczyła się chodzić na wycieczki, czasem tylko leci do sąsiadów, a czasem nie ma jej pół dnia. Strasznie mnie to wkurza, bo boję się, że nauczy tego któregoś z młodszych psów i będę mieć kolejny kłopot :angryy:
-
[quote name='madzia18sosnowiec']tanga piękna, ja sie przyznaje ze pomimo jakiegos respektu przed redziami, to jednak mnie hipnotyzuja te psiaczki a tanga jest oszałamiająco piekna, prosze fotek![/quote] :oops: :oops: :oops: ... no to proszę: [url]http://img136.imageshack.us/img136/5250/dscn3223topomn3fp.jpg[/url] [URL="http://img136.imageshack.us/my.php?image=dscn3223topomn3fp.jpg"]http://img136.imageshack.us/my.php?image=dscn3223topomn3fp.jpg[/URL] [url]http://img136.imageshack.us/img136/3632/dscn3225topomn7at.jpg[/url] [URL="http://img136.imageshack.us/my.php?image=dscn3225topomn7at.jpg"]http://img136.imageshack.us/my.php?image=dscn3225topomn7at.jpg[/URL]
-
Jeździec Bez Głowy już z głową... [url]http://img390.imageshack.us/img390/530/dscn3260nawwwpomn7bf.jpg[/url] [url]http://img461.imageshack.us/img461/444/dscn3269nawww7mo.jpg[/url] [url]http://img482.imageshack.us/img482/9247/dscn3278nawww4mk.jpg[/url] [url]http://img112.imageshack.us/img112/4674/dscn3286nawwwpomn8sc.jpg[/url] [url]http://img112.imageshack.us/img112/797/dscn3318nawwwpomn4fd.jpg[/url] [url]http://img308.imageshack.us/img308/6739/dscn3333nawwwpomn1sx.jpg[/url] [url]http://img308.imageshack.us/img308/9605/dscn3356nawwwpomn7sr.jpg[/url] [url]http://img308.imageshack.us/img308/9052/p5180117nawwwpomn4ms.jpg[/url] Nie ważne którędy, ważne że skutecznie [url]http://img308.imageshack.us/img308/4878/p5200055nawwwpomn1rl.jpg[/url] Staruszka Ginja w szczytowej formie: [url]http://img371.imageshack.us/img371/2874/ginjap5180067nawwwpomn4kn.jpg[/url]
-
Anetta, ja jestem uzależniona od robienia zdjęć, a tu taka krzywda :placz:
-
Patka, ta "gromadka" ma na sumieniu nie tylko cyfrówkę (która raczej posypała się ze starości), ale przede wszystkim 4 czajniki elektryczne, w których szczególnie gustują, ładowarkę do aparatu... aparat nie był mój, więc ładowarka siłą rzeczy również :mad: oraz drukarkę (spadło jej się ze stołu, gdy ktoś go w pośpiechu przeszukiwał), laptopa kolegi - tu na szczęście pękła tylko kieszeń DVD. Do tego takie drobiazgi, jak kubki (mojego ulubionego kubeczka z konikiem nie wybaczyłam im jeszcze), ksiażki i notatniki - to domena pitbulla: "czyta" bardzo szybko i po kilku minutach mogę tylko pozbierać strzępki do reklamówki i wyrzucić, a poza tym wszelkie materiały, z których próbuję robić im posłania (materace, kołdry, koce... wszystko da się rozsztukować, tylko trzeba poczekać, aż pańcia wyjdzie z domu na pół godzinki). Vectra, przyjęły go wyjątkowo łaskawie. Przez pierwsze dni, zanim się zaadaptował, zachowywał się dość nerwowo i prowokował dziewczynki, ale udało mi się zapanować nad sytuacją i w krótkim czasie Tanga znalazła w nim fajnego kolegę do zabawy, a Axa dała sobie spokój z próbami zrobienia mu "czegoś złego". Tylko czasem, jak na niego wsiądzie (bo np. postanowi zjeść kość Icusia, zamiast swojej), to rozlega się przeraźliwy wrzask i Icek rzuca się na plecy z wybałuszonymi oczami i zębami na wierzchu. Niezły z niego panikarz i jak tylko inny pies go odstąpi w takiej sytuacji, pędzi do mnie i chowa za moimi nogami :evil_lol: Teraz niestety z powodu operacji łapki nie może poszaleć z resztą stada, ale mimo niesprawności "mafia" na szczęście nie traktuje go, jak potencjalną ofiarę.
-
Vectra!! Wejście smoka :diabloti: Jak Cię miło czytać znów! Fot nie ma... znaczy jest jedna fotka Icka, bo moja cyfrówka się popsuła. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://img465.imageshack.us/img465/3792/dscn3010a6nq.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT]
-
[quote name='Nor(a)']a ile Ci czasu to zajeło?[/quote] Jeżeli dobrze pamiętam, to pierwszego dnia już wsiadał sam (nie mógł sobie odpuścić tych ciastek ;) ), ale był zaniepokojony i próbował od razu wysiąść. Kilka dni - na pewno mniej, niż tydzień - zajęło przekonanie go, że w samochodzie warto zostać, że nie lata się z tyłu na przód i z powrotem oraz, że nie wolno wysiadać, gdy tylko otworzę drzwi. Ale on nie miał złych skojarzeń z samochodem, po prostu nie wiedział, co to takiego i gdybym siedział już w środku, to by wlazł, ale wyraźnie nie chciał iść na pierwszy ogień (a że był wielkim psem, a ja mam tylko jedne drzwi, to musiał by przeleźć przez moje kolana - o nie, dziękuję). Wzorował się też na innych moich psach: samochód służy do spania? no to śpimy.
-
[quote name='anetta']A moze Jezdziec bez glowy w koncu by sie ujawnil, he?[/quote] Tak się stanie już niedługo. Anonimowość nie sprzyja w zbiórkach pieniędzy (np. na Gniadą - kto nie wpłacił jeszcze, to biegusiem do jej wątku po nr konta :diabloti: ) no i jest nierealna, gdy chce się w końcu zarejestrować fundację. Ale ja już się przyzwyczaiłem, że jestem "jeźdźcem bez głowy", ciężko będzie się przestawić...
-
Przyzwyczajanie od małego, częste jazdy - bardzo dobry sposób, ale nie na każdego psa podziała. Mam przykład kolegi, właściciela małej kundlicy. Od początku oswajał ją z jazdą samochodem, żeby móc brać ze sobą do stajni. Niestety pies ślinił się, wymiotował, dostawał kręćka. Kolega stawał na głowie, żeby Niunia przekonała się do samochodu. Na nic. Bez "sensacji" może ją wieźć 2-3 km. :shake:
-
Wyprawy do miasta dobrze robią - widzę to po moich psach. Na wsi trochę "dziczeją" i później jest stres w tłumie ludzi, albo przy ruchliwej ulicy. Mój pitbull w ogródkach i lokalach od razu ładuje się na kolana. Urocze maleństwo :evil_lol: (ponad 25 kg). Ostatnio siedzący przy sąsiednim stoliku Skandynawowie zrobili nam całą sesję zdjęciową - na zdrowie! :evil_lol: :evil_lol:
-
Kolejne przyjazne psom miejsce na mapie Szczecina: [B]ogródek piwny na "kwiatowym pasażu"[/B], pierwszy od strony Zamku (prawie naprzeciwko Cafe Brama - tam byśmy poszli, ale czynne od 12, a była 11). Obsługujący pan bardzo się zdziwił, że w ogóle pytam, czy mogę wejść z psem, stwierdził że pitbulle lubi i żebym zdjął Tandze kaganiec, a gdy zamawiałem picie, zapytał, czy podać również miskę z wodą. Podziękowałem, bo Tanga piła przed wyjściem z domu, ale i tak po 30 minutach pan przyniusł jej michę wody "na wszelki wypadek". Polecam ten ogródek :klacz:
-
Do dr Gugały mam 100% zaufanie. Leczę tam zwierzęta od wielu lat. Dzisiaj pojechałem prosić, żeby "coś" z tym małym wariatem zrobili, ale opatrunku nie chcą zakładać. Dostałem receptę na lek uspokajający (amity-coś-tam, nie mogę rozczytać bazgroła). Podobno będzie po tym zmulony. No ale lepiej zmulony, niż rozszalały :mad:
-
M&M, chodzi Ci o "lulanie"? To taka forma siłowni ;) Zaczynaliśmy stopniowo, od 13-15 kg. psa, Tanga stopniowo przybierała na wadze, teraz ma ponad 25 kg. i ja w zasadzie nie czuję tego ciężaru. Basiulka22tychy, odwiedź mnie, zapraszam :razz:
-
Operował dr Gugała (Szczecin).
-
A oto słynny Jeździec Bez Głowy, występujący cyklicznie w moim gospodarstwie. Kolejno: na Czołgu, na Siwce, na kucyku i na Karej Damie. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://img470.imageshack.us/img470/1007/img5751bpomn8ku.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://img470.imageshack.us/img470/3359/img5753bpomn8py.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]---[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://img399.imageshack.us/img399/4824/img5789bpomn2go.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://img399.imageshack.us/img399/6810/img5792bpomn6ni.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]---[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT='Times New Roman'][IMG]http://img399.imageshack.us/img399/1682/img5825bpomn9zl.jpg[/IMG][/FONT] [FONT='Times New Roman'][/FONT] [FONT='Times New Roman'][FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://img399.imageshack.us/img399/1900/img5827bpomn2bd.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]---[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://img130.imageshack.us/img130/5314/img5874bpomn3bg.jpg[/IMG] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://img130.imageshack.us/img130/7411/img5880bpomn8ij.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://img130.imageshack.us/img130/1630/img5883bpomn2hp.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT] [/SIZE][/FONT][/FONT]
-
Tanga wita po przerwie :mad: [FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://img130.imageshack.us/img130/4083/img6014apomn6dh.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT]
-
Mój Icek [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22985"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22985[/URL] miał zdiagnozowaną szufladę w kolanie. Założyłem temat z pytaniem o Wasze doświadczenia [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24881"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24881[/URL] i Coztego skierowała mnie tutaj. Znalazłem mnóstwo informacji o więzadłach, ale wciąż [B]szukam informacji o łękotce[/B] - proszę, podzielcie się doświadczeniami. Podczas operacji naprawiono Ickowi więzadła, usunięto łękotkę i wyczyszczono staw. Od zabiegu minęły 3 dni. Nie ma gipsu, ani nawet opatrunku. Szwy wyglądają doskonale, żadnego sączenia, ani opuchlizny. Za tydzień zdjęcie szwów. Na razie Icuś kica na 3 łapkach, ale niestety próbuje biegać i skakać (smycz? ale to mu nie przeszkadza...), ładuje się na schody. Weterynarz zalecił ograniczenie spacerów, więc Icek kilka razy dziennie wychodzi "na siku", a raz na ok. 10 minutowy spacer na smyczy. Już umiał chodzić przy nodze, ale teraz ciągnie, jak szalony i jest zupełnie głuchy na moje polecenia, a szarpać go nie chcę, żeby nie stanął przypadkiem źle na tej nodze. Chyba założę mu szelki i po prostu przeczekam... Na szczęście jest lekkim psem (15 kg) o drobnej budowie. Był bardzo wychudzony, gdy do mnie trafił. Weterynarz ocenił uraz (bo Icek dodatkowo miał połamaną nogę) na 6-8 tygodni, a więc prawdopodobnie został potrącony przez samochód, błąkał się (niedowaga), trafił do schroniska (niedowaga), siedział na kwarantannie (niedowaga) i dopiero po kilku dniach w domu tymczasowym - dziękuję, Asiu! - przyjechał do mnie. Paradoksalnie niedożywienie zapobiegło poważnym zmianą w kolanie :roll: Weterynarz w schronisku nie stwierdził niczego niepokojącego (chociaż pies trafił tam już znacznie utykając), a więc i ja nie spieszyłem się do swojego weterynarza. Icek biegał z moimi psami, skakał jak wariat, pogarszał sobie stan... Szuflada w kolanie została zdiagnozowana natychmiast. Zdjęcia RTG pod narkozą, operacja od razu. Moja Mama twierdzi, że ten pies zachowuje się, jak dziecko z ADHD. Możecie więc sobie wyobrazić, jak trudne jest opanowanie go, gdy czymś się podnieci, a podenieca się przeciętnie 60 razy na godzinę. Od razu próbuje skakać, robić młynki i piruety. Na szczęście łapy na razie nie opiera o ziemię, ale co będzie, jak zacznie?! :-o Wrócę do kwestii rehabilitacji: - jak szybko po zabiegu? - jakie dokładnie ćwiczenia? - od kiedy można zacząć pływanie?
-
Nawet nie wiesz, jak mnie to "cholerne szczęście" cieszy! Kilka razy w miesiącu robię regularnie trasę 90 km. z częścią psów i nawet nie pamiętam, że mam psy w samochodzie. Zwykle dwa śpią na tylnym, a jeden na przednim siedzeniu. Mieszkam na odludziu, więc nawet wyprawa do weterynarza to już kilkadziesiąt km. samochodem. Poza tym, gdy jedziemy ze wspólnikiem po jakiegoś konia, to psy bieżemy oczywiście ze sobą. Zrobiły już tysiące km. i oprócz lekkiej ciasnoty w samochodzie (no cóż, ograniczona powierzchnia) nie ma żadnych problemów! Jaaa... szczęściarz ze mnie :razz: Przypomniało mi się, że ktoś pisał o dawaniu psu ucha do gryzienia. Uważam, że to niegłupi pomysł, bo uchem pies się nie naje (jak np. parówką - zeżre i zwymiotuje), tylko będzie je memlał, a to uspokaja, odwraca uwagę, daje zajęcie i budzi pozytywne skojarzenia z samochodem. Może być kość, cokolwiek, czego pies nie może zjeść szybko, tylko musi się delektować. Moja pierwsza suka Axa nie przepada za jazdą samochodem. Wsiada, jedzie spokojnie ułożona w nogach pasażera, albo z tyłu, ale nie umie się do końca wyluzować. Właśnie uszami do memlania przekonałem ją, że jazda samochodem może być całkiem przyjemna. Niestety każdy zgrzyt przekładni biegów, czy włączenie nawiewu, powoduje nerwowe poderwanie się psa. Mimo to robi trasy po 700 km. i jest ok.
-
Ja mam obecnie 6 psów, ze trzy razy tyle woziłem w życiu samochodem i nigdy nie spotkałem się z objawami chorby lokomocyjnej. Jak czytam ten wątek, stwierdzam że chyba mam cholerne szczęście :-o Widziałem za to, jak znajomi właściciele psów "z problemami" odczulali je na jazdę samochodem z bardzo pozytywnymi skutkami. Na kilka psów, które nie wsiadały, histeryzowały, śliniły się, rzygały, miotały po samochodzie, dyszały nerwowo i piszczały, tylko jedna suczka mojego kolegi nada ma, jak miała - tzn. tylko trasę 2-3 km. przejedzie lekko się śliniąc, a na dłuższych ślini się bardzo i wymiotuje. Reszta psów po kilku(nastu) miesiącach pracy nad problemem, zaczęła jeździć spokojnie, a nawet chętnie. Większość sposobów już wymieniliście w dyskusji. Są to m.in.: - wożenie autobusem "dla zaprawy" - kojarzenie samochodu z przyjemnością, na zasadzie: zabawa i smakołyki przy samochodzie, następnie w otwartych drzwiach samochodu, na fotelu w środku, później to samo przy włączonym silniku, nic na siłę, same pozytywne wzmocnienia - krótkie przejażdżki z psem dobrze wybieganym i głodnym - ignorowanie histerii w samochodzie, w ostateczności odwracanie uwagi - delikatne preparaty ziołowe - dużo przystanków, na każdym przystanku chwila zabawy - sadzanie psa na przednim siedzeniu, żeby widział drogę (ludziom z mdłościami to pomaga) - pozwolenie psu na wybranie w samochodzie miejsca, gdzie czuje się komfortowo i bezpiecznie (o ile to nie przeszkadza kierowcy) - dopływ świeżego powietrza przez uchylone okna, nieprzegrzewanie samochodu - przyzwyczajanie do jeżdżenia z innym psem-przyjacielem, który podróżuje spokojnie i chętnie wsiada Widziałem, jak ludzie tego próbowali i naprawdę były rezultaty! Ale są też "przypadki beznadziejne" i jedyny sposób na nie, to... foliowa wyściółka siedzeń i woreczki na wymioty :shake: Współczuję właścicelom takich psów. Nie dość, że zwierzak się męczy, to jeszcze ciągły stres, żeby efekty jazdy nie wylądowały na tapicerce, albo ubraniu :shake: A jeżeli chodzi o naukę wsiadania, to wilczur, który był u mnie przez kilka tygodni, miał właśnie problem z wsiadaniem (a jeździł bez problemu). Zapierał się łapami, robił sztywno-bezwładny, a do tego ważył 35 kg... Nijak go nie mogłem wtłoczyć w mój mały samochodzik. Wobec tego przed każdym karmieniem, gdy był już głodny, brałem jego chrupki, otwierałem drzwi, pierwszego kładłem na progu, drugiego już na podłodze, a trzeciego na siedzeniu. Miał wybór - wsiąść i zjeść, albo stać i się głupio patrzeć :evil_lol: Gdy ładował się po chrupka, mówiłem "hop". Po kilku dniach na "hop" zaczynał się gramolić do samochodu. Gdy usiadł na siedzeniu, dostawał nagrodę. Po przepracowaniu tego etapu wymagałem, żeby wsiadł i spokojnie poczekał, aż ja znajdę się za kierownicą, po czym dawałem mu chrupka. To prosta, efektywna metoda, ale nie wiem, czy poskutkuje wobec psa, który już ma uraz do wsiadania/jeżdżenia...
-
To trochę duży rozrzut ulic. Czy kolega może uściślić, gdzie dokładnie kot chodził? Jak jestem w Szczecinie, to często jeżdżę na Pogodno, a przynajmniej przejeżdżam w okolicy - obiecuję, że się rozejrzę. Powiedz, żeby powiesił ogłoszenie w gabinecie przy ul. Szopena, bo tam chodzi dużo ludzi z Pogodna.