Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. Do weterynarza jeszcze jakoś się trzymałam, ale przepłakałam całą drogę powrotną z martwym psem na pace. Jak go dowiozłam do domu, to bałam się pochować, bo był jeszcze ciepły i tak żywo wyglądał, jakby spał... Przyjechało dwuch znajomych, żeby pomóc mi go pochować. Kopaliśmy po ciemku, w światłach samochodu. Później Rafał wziął Czorta na ręce i włożył do grobu. Grób jest obok jego kojca. Rano wyszłam i zamarłam... kojec otwarty na oścież... dopiero po chwili zrozumiałam, że Czort już z niego nie wyskoczy, nie zagryzie żadnego kota, nie rzuci się na konia, ani na człowieka. Nie tylko złe wspomnienia mi pozostaną. Czort był może i czortem, ale jak miał dobry dzień, to zachowywał się prawie normalnie, strasznie cieszył na każdy spacer...
  2. Wyrazista, nietypowa i jakie miny strzela :evil_lol:
  3. Podnoszę, żeby jeszcze szybciej znalazł dom!
  4. U mnie jest Gazeta Chojeńska, kosztuje 1.70 i sporo ludzi ją kupuje ;) Warto też dać do Kontaktu. Ogłoszenia "drobne" nie są drogie. Trzeba podkreślić, że szczeniak wyrośnie na bardzo małego pieska, bo ludzie chcą małe pieski. Mnie po dziesięć razy pytali, czy na pewno będzie malutki w przyszłości. Czym mniejszy, tym lepszy. "Moje" to były prawdziwe kruszynki i ci, którzy dzwonili i przyjeżdżali oglądać, upewniali się czy na pewno takie cudo chcę oddać za darmo :evil_lol: Pomyśleć, że kilka dni wcześniej zostały znalezione na przystanku pod lasem, zawinięte w ręcznik. Właścicielowi nawet nie chciało się wykazać odrobiny inicjatywy, żeby znaleźć dla nich domy...
  5. W lokalnej gazecie. Dzięki temu wszystkie trafiły blisko. Mam z nimi stały kontakt.
  6. "Moje" miały w momencie porzucenia 5-6 tygodni (ocena lekarza) i oczka brązowe. Ten też wygląda na zupełnie małego, wg mnie max 2 mies.
  7. Te najmniejsze mają największe szanse na nowy dom :multi: Wiem, bo na "moje" kruszynki (w wieku 6 tyg. mieściły się w dłoni) były dosłownie zapisy. Ludzie dzwonią do dziś, a ogłoszenie ukazało się chyba ze 3 tyg. temu. Całe rodzeństwo, dwie suczki i piesek, znalazło domy w ciągu kilku dni i nie były to pierwsze lepsze domy, tylko takie, które wzbudziły moje zaufanie. W sekrecie wyznam, że to maleństwo urodą bije "moje" szczeniaki na głowę :razz:
  8. Te mini mają największe wzięcie! Na "moje" 3 maluszki były dosłownie zapisy. Szybko znajdzie domek :multi:
  9. Lookata, zrób dla psa tyle, ile możesz. Ja też nie miałam szansy, by pomagać zwierzętom na taką skalę, na jaką chciałam, póki się nie usamodzielniłam. Rozumiem Cię, rozumiem Twój niepokój i rozterki. Wiem, jaka może być reakcja rodziców, jaka atmosfera robi się w domu, gdy córeczka "znów przytarga" (to był cytat) jakiegoś psa, albo kota. Daj ogłoszenie ze zdjęciami na [URL="http://www.proequo.pl/forum"]www.proequo.pl/forum[/URL] w dziale "[COLOR=#800080]Zwierzęta w trudnej sytuacji, zwierzęta do adopcji". [/COLOR][COLOR=black]Tylko tak mogę pomóc.[/COLOR]
  10. Na fundacjach pro-zwierzęcych to się tak średnio zarabia, he he ;) Wracając do problemu kastracji i kościoła katolickiego: nie słyszałam jeszcze, by jakiś ksiądz grzmiał z ambony przeciwko wycięciu ogiera, knura, czy buchaja. Logicznym jest więc dla mnie, że nie mają podstaw, by sprzeciwiać się "okaleczaniu" psów. W końcu przecież zwierzę nie ma duszy i zostało stworzone przez Boga, by służyć człowiekowi.
  11. Rozmawiałam o przyszłości Czorta z jego opiekunem finansowym, a jednocześnie osobą, która przekazała mi psa pod opiekę. Maciek zgodził się, żeby zdecydowała o dalszym losie Czorta... Jestem przerażona odpowiedzialnością, która na mnie spoczywa. Z jednej strony ryzykuję coraz bardziej, ponieważ Czort mnie ostrzega i na pewno wkurza go, że ja te ostrzeżenia ignoruję (czyt. dalej robię swoje), więc następnym razem może zaatakować "na poważnie". Mieszkam sama. Ostatnio coraz częściej mam przed oczami wizję Czorta, który rzuca się na mnie i gryzie, a nawet zagryza, a w pobliżu nie ma nikogo, kto mógłby przyjść mi z pomocą. Z drugiej strony, skażę na śmierć zdrowego fizycznie psa. Zdrowego fizycznie, ale za to skrzywionego psychicznie. Być może w rękach doświadczonego szkoleniowca, znawcy rasy, Czort miałby szansę zmienić się. Być może, ale tak, jak nie wierzę w cuda, tak nie wierzę, że nagle z pod ziemi wyrośnie osoba spełniająca powyższe kryteria, chętna przyjąć na resocjalizację psa, który na dodatej nie jest ani pełnokrwistym dobermanem, ani nawet pełnosprawnym dobermanem (kulawizna). Ostatnio za każdym razem, gdy wchodzę do kojca, zapinam smycz nie odpinając łańcucha, dopiero upewniwszy się, że smycz jest dobrze przypięta, uwalniam psa i rozejrzawszy się po raz dziesiąty, czy w pobliżu nie ma kota... Za każdym razem, gdy po tych środkach ostrożności wyprowadzam go, a on tak strasznie się cieszy, że idziemy na spacer... Za każdym razem silne postanowienie, że to ostatni spacer, zmienia się pod wpływem litości w postanowienie o daniu Czortowi jeszcze jednej szansy. Tylko nie wiem, do którego momentu, do którego ostrzeżenia ze strony Czorta, ta litość ma w sobie jeszcze cień rozsądku. Decyzji nikt za mnie nie podejmie. I nikt za mnie nie zawiezie tego psa do uśpienia, nie posiedzi przy nim do końca, nie zabieże z powrotem, już martwego, nie pochowa. Ja po prostu nie wiem, co robić.
  12. Zaraz przeczytam. A tymczasem podnoszę Czorta.
  13. Ten amstaff jest naprawdę piękny, ale moje fatalne zdjęcie tego nie oddaje. Ma błyszczącą sierść, piękną muskulaturę. Dzięki za wstawienie! Doddy, czy dasz go na swoją stronę? Może któraś z dziewczyn ze szczecińskiego wolontariatu zrobi mu lepsze zdjęcia? Ten pies się zmarnuje w boksie, do którego docierają tylko najwytrwalsi :placz: Większość ludzi w ogóle nie ma pojęcia, że za budynkiem też są kojce.
  14. Nie ma tamtych szczeniaków w Szczecinie, byłam, sprawdziłam. Jest za to nowy :placz: a właściwie nowa, trafiła do schroniska kilka dni temu. Drobna suczka, pręgowana, ma podobno 2.5 mies. Jest w klatece na zapleczu, czy jak to nazwać. Ufnie wdrapywała się na kraty, żeby ją dotykać i głaskać, trochę przestraszona, ale kontaktowa. Mam zdjęcie, tylko nie mam jak pomniejszyć, bo w tym laptopie nie ma programu. Czy mogę komuś wysłać mailem? Jest też amstaff około 2-letni, PIĘKNY!!!!! Niestety upchnięty do boksu w tym wąskim przejściu za biurami, tam gdzie mało kto wchodzi. To bez sensu, na dodatek w ostatnim boksie :shake: Obsługa mówi, że pies bardzo łagodny do ludzi. Rzeczywiście, od razu podszedł do krat, lizał mi rękę, spokojnie merdał ogonem. Mieszka w klatce z kilkoma innymi psami i nie zauważyłam, by dochodziło do jakiś spięć. CZY JEST JAKAŚ SZANSA na DOM TYMCZASOWY dla niego??????? Też mam zdjęcie, ale bardzo kiepskiej jakości, bo musiałam zrobić z lampą.
  15. Ja mogę jutro sprawdzić szczecińską przechowalnię, ale muszę dostać rano ponaglenie :evil_lol: żebym wiedziała, czy tam zajechać. Rano, czyli przed godz. 10. Gdybym nie odbierała, albo gdyby nie było zasięgu, to proszę sms. Odczytam, pojadę nie ma problemu.
  16. Czort dziś mnie owarczał, gdy go wyprowadzłam z kojca :shake: Ma odpały w różnych momentach, niespodziewanie. Boję się, że trzeba go będzie....................... :placz: Kto weźmie takiego psa z pełną świadomością?!
  17. Ja nie czytam na bieżąco, więc zapytam: - Już wykastrowany? ;)
  18. Zbyszku, dasz radę dzisiaj wstawić zdjęcia?
  19. [B][COLOR=red][U]13 maja 2008[/U][/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]Ma dom! :) :) :)[/COLOR][/B] [B][COLOR=red][U]28 kwietnia 2008[/U][/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]Super fotki ze spaceru na 50 stronie[/COLOR][/B] [B][COLOR=red][U]17 marca 2008[/U][/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]PIES ZOSTAŁ SKRADZIONY!!!!!!!!!!![/COLOR][/B] [B][COLOR=red][U]08 lutego 2008[/U][/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]Sytuacja finansowa jest tragiczna. Nie ma na jedzenie dla psów, na weterynarza. BŁAGAM O WSPARCIE![/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]zdjęcia str. 1 i 6, 34, najnowsze 41[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]dane do przelewu bankowego str. 43[/COLOR][/B] Dzisiaj ze Zbyszkiem podjechaliśmy obejrzeć psa do oddania. Dostałam informację, że pies zostanie wkrótce "zlikwidowany", ale właściciele nie potwierdzili tej wersji. Chcą się psa pozbyć, bo przeprowadzają się do syna, który ma psa i dla bohatera tej historii nie ma tam już miejsca. Zresztą syn podobno swojego psa też chce się pozbyć, bo pies nie daje się uwiązywać przy budzie :roll: Pies jest trzymany w czymś, co można nazwać połączeniem kojca z komórką. Niskie, ciemne pomieszczenie, z którego ma przez szpary widok tylko na ciasne, puste podwóreczko. Właściciele twierdzą, że muszą go zamykać, bo zagryza kury i ucieka na ulicę. Po otworzeniu drzwi, pies wypadł, dosłownie wyprysnął z takim impetem, że byłam pewna, że chce się na nas, czyli intruzów, rzucić. No i rzucił się, ale w radosnym amoku. Z całej siły wskakiwał łapami na człowieka, miotał się po ciasnym podwórku, próbował sforsować bramkę. Zbyszek musiał go unieruchomić, by dało się zrobić jakiekolwiek zdjęcie, na którym będzie pies, a nie tylko jego ucho, czy ogon. Pies jest średniej wielkości, krępej budowy, na mój gust ma pewne cechy bulla, ale jeszcze muszę się przyjrzeć mu na zdjęciach - poważnie, on poruszał się tak szybko, że nawet dokładnie nie wiem, jak wygląda :crazyeye: Jest jasno umaszczony (płowy? kremowy?). Dość wychudzony. Zresztą sami ocenicie, gdy Zbyszek wstawi zdjęcia, bo są na jego aparacie.
  20. Dziękuję za sugestie. Podnoszę temat. Dzisiaj psa widział Zbyszek. Podejrzewa, że ranka na tylnej łapie Czorta, to efekt samookaleczania :shake: Poproszę, żeby napisał tutaj swoje przemyślenia i spostrzeżenia.
  21. [quote name='pixie']moze cos ci doradzi, moze jakis zloty srodek wspolnie znajdziecie dla tego Czorta... Zaczynam się obawiać, że jedynym złotym środkiem, będzie złoty strzał. Prędzej, czy później :shake:
  22. Dreptuś nazywa się malutki kundelek u sąsiadów. Sąsiedzi wzięli go, wraz z matką Kulką, bo ich sąsiad miał zamiar psy "zlikwidować". Najpewniej powiesić w lesie. Albo łopatą w łep. Bo Dreptuś i Kulka, mimo małych gabarytów (ważą max do 10 kg każde), potrafiły upolować dzika. A robiły to, bo sąsiad ich nie pilnował i nie karmił. Przyszła straż leśna, graniczna, policja. Więc postanowił pozbyć się kłopotu. Sąsiadom żal się zrobiło, wzięli, no i teraz mają Kulkę i Dreptusia, dwa małe, jazgotliwe brzydale :evil_lol:
  23. Czort szuka DOŚWIADCZONEGO OPIEKUNA. To jego jedyna szansa na normalną egzystencję
  24. Czortowi się pogarsza :shake: Czym pewniej się czuje, tym paskudniej zachowuje. W zeszłym tygodniu skoczył na mnie z zębami, wczepił się w kamizelkę na piersiach i szarpał. Dobrze, że byłam grubo ubrana, więc nic się nie stało, ale niestety drugi raz zaatakował, gdy dezynfekowałam mu otarcie na tylnej łapie (z tymi otarciami przyszedł już ze schroniska, były przyschnięte, ale śpi na sianie, więc rozpaprały się na nowo). Szybka jestem, ale i tak myślę, że gdyby chciał, to by mnie dziabnął w rękę. Więc to było ostrzeżenie. Gdy założyłam mu kaganiec, żeby dokończyć, co zaczęłam, wpadł w amok i próbował kąsać przez kaganiec, tłukąc mnie pyskiem w rękę. Obawiam się, że to dobrze nie rokuje :shake: Poza tym Czort w ogóle nie nawiązuje kontaktu z człowiekiem, ani na próby jego nawiązania nie odpowiada. W kojcu zachowuje się spokojnie, śpi (no chyba, że akurat ma fazę na szczekanie... i szczeka... szczeka... szczeka... z pozoru zupełnie bez powodu), ale na spacerach jest totalnie nakręcony, jego uwagi nie można zwrócić ani głosem, ani nagrodami, ani szarpnięciem smyczy. Najgorsze jest to, że nie następuje żaden pozytywny progres, a pies jest już u mnie trochę czasu :shake: Poświęcam mu - i tylko jemu - od godziny do dwóch dziennie. O szkoleniu nie ma mowy. Jestem szczęśliwa, jeśli uda mi się go nakłonić, do zauważania mojej osoby na końcu smyczy. Nie wiem co dalej...
×
×
  • Create New...