-
Posts
7282 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Greven
-
[quote name='Alicja'] [B][FONT=Arial]biorąc się za hodowlę psów powinno się takie rzeczy wiedzieć [/FONT][/B][/quote] Alicja, Ty chyba mylisz [B]hodowlę[/B] ze sprowadzaniem przez tę pannę na świat psów w typie rasy, albo wręcz kundelków :shake:
-
Bardzo wcześnie wzięliście pieska, wg mnie za wcześnie. No ale już stało się, jest u Was, czasu nie da rady cofnąć i odstawić go z powrotem do gniazda, by dać mu jeszcze tydzień-dwa na prawidłowy rozwój wśród rodzeństwa, pod kontrolą matki. Jeśli docelowo piesek ma nie spać w łóżku, ale nie przeszkadza Wam, aby legowisko było tuż obok niego, to tak je właśnie ustawcie i jeśli spuszczona do szczeniaka ręka działa uspokajająco, to wykorzystujcie ten patent. Z tym, że ja bym od początku uczyła młodego, że ręka jest w nagrodę, tzn. pojawia się nie wtedy, gdy on daje koncert i próbuje wspiąć się na łóżko, a dopiero wtedy, gdy w następstwie komendy (np. "ciii"), na moment się uspokoi. Wystarczy, żeby była to krótka chwilka, dosłownie sekundy, a wtedy natychmiast ręka w nagrodę - to mu pozwoli skojarzyć ciąg zachowań i w przyszłości za pomocą "ciii" wyciszycie go, gdy np. rozszczeka się podczas spaceru, albo słysząc kogoś za drzwiami. Nie wiem, na ile można obciążać aktywnością organizm tak małego szczeniaka, ale ja bym późnym popołudniem i pod wieczór, nie pozwalała mu na zbyt dużo drzemek, a przed samym Waszym pójściem spać, porządnie wymęczyła jakimiś zabawami dostosowanymi do jego wieku. Pamiętaj, że wysiłek fizyczny, to nie wszystko. Samo bezmyślne gonienie piłeczki nie wystarczy. Piesek bardziej się zmęczy, jeśli dodatkowo będziecie stawiać przed nim zadania, np. wymagając krótkotrwałego skupienia, wprowadzając i egzekwując pierwsze proste polecenia itd.
-
[quote name='Magda & Zicko']a co szanująca się hodowla wypusci szczenie bez papierów? no chyba ze bez łapy ...[/quote] Jeśli z szanującej się hodowli, to nawet bez łapy będzie mieć papier :evil_lol: Rozmnażaczka buldożków coś umilkła - może czyta z uwagą posty, analizuje je, a może już nawet jest w drodze na sterylkę aborcyjną... he, he.
-
Dziesieć... siedem... SZEŚĆ! Jak miło się czyta te zmiany w temacie wątku :loveu: Szczerze mówiąc, to na zdjęciach one nie wyglądają na 8 tygidniowe, ani nie zapowiadają się na szczególnie wielkie psy. No i nijak nie mogę się w tych długich pyszczkach dopatrzeć doga, ani cc, ale to nie zmienia faktu, że są przeurocze i mam nadzieję, że wkrótce wszystkie wylądują w super domkach :multi:
-
Ja bym skonsultowała psa z innym weterynarzem, tak na wszelki wypadek. A jeśli chodzi o zachowanie innych domowników, a szczególnie brata, na którego warczy, to kilka zasadniczych pytań: 1) czy oni odnoszą się do psa tak samo, jak Ty, czy wymagają uwagi i posłuszeństwa tymi samymi komendami, wypowiadanymi w podobny sposób? 2) czy jest szansa, że brat męczy psa, gdy nikt nie widzi? Albo męczył go w przeszłości, a psu się utrwaliło? Zastanów się dobrze, przeanalizuj zachowania i sytuacje. Może tu tkwi problem? Jaka jest opinia hodowcy psa, z którym pewnie kontaktowaliście się w związku z zaistaniałom sytuacją? Pies jest świetnym obserwatorem. Goldeny kojarzą się z ciapowatom łagodnością podatną na szkolenie, ale widocznie Wasz egzemplarz jest inny, lub został inaczej uwarunkowany. Ja nie wyobrażam sobie warczenia u psa rodzinnego, a już na pewno epizodu z gryzieniem. Może dlatego, że mam pitbulle (czasem bullteriery, amstaffy), a nie goldeny, czy labki. Jednak pies, to pies - każdy ma zęby, każdy może chwycić. Jeśli wykluczone zostanie podłoże medyczne, a szkolenie pozytywne nie odnosi skutku, to ja bym jednak pomyślała o ZDECYDOWANYM pokazaniu psu, gdzie jego miejsce. A jego miejsce jest sporo poniżej 14-letniego chłopca i nawet do głowy nie powinno mu przyjść warczenie na niego.
-
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Greven replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
[quote name='MOORA'] Z tego co wyczytałam to ona mieszka 8 km. od tego parku tzn. że zrobiła celowo 32km tylko po to , żeby zostały zagryzione dwa psy !!!! trochę jasnego myślenia i logiki a nie[U] bezskutecznych lamentów[/U][/quote] Wpier* się w wątek, nie czytasz dokładnie i jeszcze obrażasz ludzi. Powiadomione zostały odpowiednie służby, sprawa znajdzie finał w sądzie. Drugi pies nie został zaatakowany w parku, tylko w pobliżu domu właścicielki briarda i nie został zagryziony, tylko pogryziony. Zanim się nakręcisz na coś, jak mój bullterier na zabawkę, to może spróbuj najpierw uporządkować fakty. -
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Greven replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
MOORA, dobrze że Cię tam nie było. Twoja szarpanina z właścicielką briarda... o przepraszam, areszt obywatelski, na pewno na dobre by nie wyszła sprawie Konwalii. Na szczęście trzeźwo myślący ludzie zrobili zdjęcia, dane kobiety oraz adres zamieszkania zostały błyskawicznie ustalone. Na co by się przydał Twój areszt obywatelski - lincz miał się odbyć tam na miejscu, czy co? :niewiem: -
Czy amstaff może mieszkać w budzie?
Greven replied to pankacper's topic in American Staffordshire Terrier
Gdy są otwarte drzwi, to moje dwie pitbullki (a wcześniej pitbullka i bullterier) z uporem maniaka wchodzą do domu i koniecznie na kanapę. Jak drzwi są zamknięte, to sprawdzają, co aktualnie jest dostępne - paszarnia, czy samochód. W samochodzie szczęśliwe moszczą się na przednim siedzeniu i natychmiast idą spać, a w paszarni odgrywają przedstawienie pt. jakie my biedne, chociaż na snopku siana sobie posiedzimy, skoro nie możemy na kanapie... -
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Greven replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
[quote name='gerberka']Bardzo mi żal Konwalii, jednak nie mogę zrozumieć dlaczego niektórzy Dogomaniacy domagają się śmierci briarda. Ludzie, przecież chyba kochacie wszystkie psy, nie tylko swoje pupile? Tu ewidentnie wina była człowieka, łatwo można było uniknąć nieszczęścia ale zabrakło wyobraźni i odpowiedzialności właściciela. I jeszcze odrobiny przyzwoitości ...[/quote] Ok. [B]Co w takim razie proponujesz w tej konkretnej sytuacji, aby zapobiec kolejnym zagryzieniom?[/B] Piszę "kolejnym", bo Konwalia nie była pierwsza. Napisz proszę jakieś konkretne, a co najważniejsze realne w naszej rzeczywistości rozwiązanie. -
CAŁUS, dog kanaryjski + ast. HOTEL, EUTANAZJA...? Ma DOM!!!
Greven replied to ab-agnieszka's topic in Już w nowym domu
[COLOR=#202020]Sytuacja CAŁUSA jest zła. Nie ma domu, nawet tymczasowego. Wegetuje w oborze na łańcuchu, bo w gospodarstwie, gdzie przebywa, nie ma kojca, którego nie dałby rady rozwalić. Jest jedno wolne miejsce w hotelu dla psów, prowadzonym przez szkoleniowca. To ostatnia i w zasadzie jedyna (brak alternatywy, czyli domu stałego, bądź tymczasowego) szansa Całusa. Pies wariuje z nudów i braku ruchu, jego problemy się pogłębiają. Na zmianę jest depresyjny i niezdrowo nakręcony. Jeszcze trochę i jedynym rozwiązaniem będzie eutanazja. Pobyt w kameralnym hotelu pod Bogatynią, gdzie z psami pracuje się na codzień, są szkolone i socjalizowane, co pomaga im, lub w ogóle UMOŻLIWIA znalezienie domu docelowego, wydaje się ostatnią szansą dla Całusa. Co z tego, że jest piękny, skoro nikt poza mną nie jest w stanie nad nim zapanować, co gorsza ludzie zaczynają się bać jego szczekania i wypadów z zębami, a jemu to się coraz bardziej podoba. Miesięczny koszt w hotelu to tylko 400 zł... Tylko, patrząc na ceny "normalnych" hoteli, gdzie pies często w ogóle nie jest wyprowadzany z kojca, o jakiejkolwiek pracy nie mówiąc. Natomiast dla mnie to tylko, to jest aż. Nie jestem w stanie wygospodarować miesięcznie 400 zł dla Całusa. [B]I koło się zamyka - nie ma pieniędzy, nie ma hotelu, nie ma szans na dom.[/B] W związku z tym jedynym ratunkiem dla psa, jest sponsor jego utrzymania w hotelu, bądź kilku sponsorów, rozkładających pomiędzy siebie ten koszt.[/COLOR] -
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Greven replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
Jak pogryzie pitbull, amstaff, rottweiler etc., to nikt się nie bawi w sformuowania typu "zaatakował średni / duży pies o muskularnej sylwetce ciała, krótkim psyku i gładkiej sierści", a tylko sporadycznie pojawia się przed nazwą rasy magiczne słówko W TYPIE. Zaatakował TTB - można robić nagonkę, usypiać, wygaszać rasę. Zaatakował briard... udajemy, że to nie był briard. Bo one są przecież takie łagodne :roll: -
[quote name='zerduszko']Ja nie mogę gadać do ciumkaczy, żeby się odtentegowali, bo moja suczysko zaraz myśli "no, pancia, pomogę Ci ich odstaraszyć" [/quote] Ja mam tak samo w przypadku psów podbiegaczy. Nie odgonię - wejdzie pitbullowi z zęby i będzie nieszczęście. Odgonię - dziewczyny utwierdzają się w przekonaniu, że jednak atakujemy, a nie ignorujemy (mamusia najpierw każe nie ruszać, a potem sama się rzuca... no to my też!), nakręcają błyskawicznie... :shake: Tak źle i tak niedobrze. Natomiast szczerze współczuję wszystkim właścicielom yorków, shihtzu, spanieli, pudelków, gryfonów, ciułał, goldenowatych i labkowatych szczeniąt oraz innych "słodkich" małych piesków, również kundelków - widzę reakcje ludzi na ulicy, czy np. w poczekalni u weterynarza na takie psy: podniecone piski, okrzyki zachwytu, machanie łapami, pakowanie placów w oczka przy próbie pogłaskania, klepanie po główce, tarmoszenie za kudełki, próby brania na ręce i oczywiście "cmok, cmok". Współczuję, serio :evil_lol: Jeśli taka psina nie jest mega kontaktowa, nie kocha ślepo i bezgranicznie ludzi, dzieci, poklepywania, tarmoszenia i podduszania podczas prób wzięcia na ręce, a właściciel niekoniecznie godzi się, by jego pies stanowił źródło publicznej rozrywki, to oboje mają przechalapne. "Słodki" piesek dostanie nerwicy, a właściciel miano gbura, co to nie pozwala zamęczać psa w imię dobrej zabawy innych obywateli. Moje psy zaczepiają i głaszczą tylko ludzie, którzy nie mają TTB-fobii, albo ci, którzy myśleli, że to czekoladowy labradorek :lol:
-
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Greven replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
[quote name='LALUNA']A nie można to zgłosić do Straży Miejskiej?[/quote] Zgłosić można, ale w Szczecinie psy z poza "listy" nie muszą nosić kagańców - wystarczy smycz. -
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Greven replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
Wracając do briarda. Nie wiem, jak po parku (i czy w ogóle wciąż tam jeździ), ale po osiedlu pani [B]nadal spaceruje z psem bez kagańca.[/B] -
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Greven replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
Wracając do briarda. Nie wiem, jak po parku (i czy w ogóle wciąż tam jeździ), ale po osiedlu pani [B]nadal spaceruje z psem bez kagańca.[/B] -
[quote name='asiol'] [COLOR=black]Mnie najbardziej chyba irytują wszyscy CIUMKARZE. Idę z psem na RÓWNAJ- cium, cium, jaki słodki piesek! Ćwiczymy w parku- cium, cium, nie ugryzie? Ćwiczymy wystawianie- cium, cium! [/COLOR] [/quote] A ja lubię ciumkaczy, tudzież cmokaczy - chociaż sami o tym nie wiedzą, pomagają mi w pracy z psami :evil_lol: Jak by nikt psa nie sprowokował, to bym nie wiedziała, czy jest skoncentrowany (na smyczy) i odwoływalny (bez smyczy). Jak nie mam ochoty, żeby mi ktoś w konkretnej pracy z psem przeszkadzał, to proszę, żeby nie wołać. A jak cmokają dalej, to cóż mam biedna robić... no przecież nie będę się szarpać, poluźniam smycz :diabloti: Skoro ktoś ciamciał do psa, to proszę bardzo - może kontynuować bezpośrednią znajomość z moimi pitbullami, które są bardzo chętne do naskakiwania łapami i całowania z ozorem, najlepiej po twarzy, długo i namiętnie.
-
[quote name='WŁADCZYNI']równie dobrze mógł to powiedzieć dla świętego spokoju - wezmą go za świra i będą pilnować swoich psów[/quote] To samo przyszło mi na myśl. [quote name='WŁADCZYNI']hehe dziś pani postanowiła się obrazić w autobusie że mój pies siedzi na kolanach, a nie na podłodze 'bo takie zwierzęta to na podłodze jeżdzą' później przeszła do epitetów (...)[/quote] Bo nie masz pitbulla :evil_lol: Jak 30 kg Tanga wchodzi mi na kolana w poczekalni u weterynarza, to zapada cisza... a potem są nieśmiałe uśmiechy, no to my z Tangą też się uśmiechamy i grzecznie ustosunkowujemy do różnych pytań. Jak ktoś chce zostać wycałowany, to zostanie - przez Tangę. Jak jestem z innymi psami - psami, które nie budzą respektu - to czasem poleci głupi komentarz. I muszę produkować jakąś celną riopstę :mad: A tu proszę, pitbull, czasem dwa, albo pitbull i bullterier, jakiś amstaff, dog kanaryjski... i nikt nas nie zaczepia :niewiem:
-
1% haskich to wyjątki, są spokojne, kanapowe, nie wyją, nie muszą pracować, ani szczególnie się wybiegać, żeby ich zachowanie było do przyjęcia dla normalnego człowieka. Reszta to psy wymagające ruchu, biegu, pracy. Oczywiście, że haszczak może mieszkać w mieszkaniu. W centrum miasta też. Mieszkanie to tylko miejsce, gdzie pies odpoczywa. Ważne jest wyczucie, ile ruchu zwierzę potrzebuje, jaka aktywność jest dla niego najbardziej odpowiednia (np. bieg przy rowerze, ciągnięcie opony, domowej roboty sulki itd.) i skoncentrowanie się na tym, by pies dostał to, czego potrzebuje. Haski to zdecydowanie pies dla osób aktywnych, które już uprawiają jakiś sport. Jeżeli aktywność ma zostać aktywizowana z powodu psa, to czarno to widzę - haszczak ma kondycję i ogromne potrzeby. Początkujący spacerowicz, biegacz, czy rowerzysta im nie sprosta... chyba, że trafi haskiego z tego 1% :evil_lol:
-
Ok, rozumiem. Ale Arwilla najpierw pisze: [quote]Widzę - idzie facet z dwoma psami - też spuszczone, więc wołam Nomira - przyleciał, "noga" i idziemy dalej... obeszlismy gościa - niósł w ręce jakis długi przedmiot owinięty w szmatę - specjalnie się przyglądałam, czy nie chce go gdzies "fizgnąc" w krzaki...[/quote] ... a potem: [quote]Wracamy i wylazł mi ten gośc zza krzaka...nie zdążyłam odwołac mojego gada... Nomir podbiegł, a facet ODWINĄŁ Z TEJ SZMATY MIECZ... Na szczęście wszystko działo się blisko, szybko, podbiegłam, złapałam cholerę, przeprosiłam i pytam po co mu TO COŚ?... Powiedział,że on się tym broni przed psami, że już DWA ZABIŁ...[/quote] ... z czego ja wywnioskowałam, że za drugim podejściem - gdy pies Arwilli podbiegł, a on rzucał groźby - gość już był bez tych dwóch psów. Bo gdyby był z psami, a one latały luzem, to by pewnie wybiegły psu Arwilli na spotkanie i zrobiło się zamieszanie. No chyba, że to super ułożone zwierzaki, odwołane na czas i usadzone w dystansie przez miecznika... wtedy po części mogę jego wybuch zrozumieć. Myślę, że Arwilla najlepiej będzie potrafiła wyjaśnić, jak dokładnie wyglądało całe zajście ;)
-
[quote name='Bonsai']UMOWA ADOPCYJNA Dotyczy: Przekazania psa na własność innej osoby.[/quote] Ale dlaczego na własność, a nie pod opiekę? Ja nigdy nie oddaję zwierząt "na własność". Po co utrudniać sobie ewentualny dostęp do zwierzęcia i w razie potrzeby odebranie go? W przypadku, gdy oddasz psa "na własność", walczysz o zabranie komuś JEGO WŁASNOŚCI. Gdy oddajesz psa "pod opiekę"... w mocy prawa zabierasz po prostu SWOJĄ WŁASNOŚĆ.
-
[quote name='Saite']Abstrahując jednak od ostrzeżeń/gróźb to do faceta można się czepiać o to, że zamiast się na psach koncentrować w trakcie przechadzki, to on ma ręce/rękę zajętą i uwagę czemu innemu poświęca. Dużo niepotrzebnych zdarzeń między psami ma miejsce często tylko dlatego, że ktoś wychodząc z psem zajmuje się czymś innym niż kontrolą swego psa właśnie.[/quote] On nie miał na przechadzce psa, tylko miecz :evil_lol: Arwilla miała psa i jej pies podbiegł do gościa z mieczem.
-
[quote name='Saite']No w porządku, ale on w jakimś sensie groził, chwaląc się takimi makabrycznymi wyczynami.[/quote] No masz rację, że groził, dlatego napisałam, że powinno to zostać zgłoszone na policję. Mnie chodzi tylko o to, żeby nie robić od razu nagonki na ludzi chodzących sobie z mieczami (bosz, jak to brzmi :evil_lol: ), ale jednocześnie nieodpowiednie zachowanie - czyli groźby - piętnować.
-
Okres dojrzewania- Czy pies wtedy ni słucha?
Greven replied to wilczanda's topic in Wszystko o psach
Niektórzy uważają, że samo odklepanie kursu wystarczy i pies powinien stać się chodzącym ideałem. A tu zaskoczenie - pies po wyjściu z placu szkoleniowego nagle nic nie umie, pies nie słucha, pies robi co chce. Wszelkie szkolenia, czy organizowane przez profesjonalistów, czy przeprowadzane przez właściciela psa we własnym zakresie, muszą bazować na częstym powtarzaniu komend, ćwiczeniach poprzez zabawę oraz [B]przede wszystkim konsekwencji w życiu codziennym - a nie podczas godziny zajęć ze szkoleniowcem, czy kwadransa dziennie przeznaczonego na naukę posłuszeństwa.[/B] [B]Pies, który jest prowadzony dzień pod dniu konsekwentnie, pewnie, cierpliwie i pozytywnie, okres dojrzewania prawdopodobnie przejdzie o wiele łagodniej[/B], niż pies zaniedbany w kwestii socjalizacji, rozpuszczony, mający słaby kontakt emocjonalny z opiekunem. Oczywiście wiele zależy od osobniczych uwarunkowań psa, od jego charakteru, a myślę że także rasy. Podam przykład dwóch niespełna rocznych psów. Junior to amstaff mojej Mamy, a Łapa to moja pitbullka - starsza od Juniora o około półtora miesiąca. Dodam, że oba psy bez papierów, odebrane interwencyjnie jako szczeniaki z fabryki psów na walki. Łapa jest bardzo uległa w stosunku do człowieka, ale przejawia brzydkie zachowania wobec innych psów. Przed pierwszą cieczką te zachowania zaczęły się nasilać i ugruntowywać. "Swoje" psy męczy i próbuje mocno dominować, natomiast nieznanych boi się i ze strachu warczy, markuje atak. Stosunek do ludzi nie uległ zmianie, jest - tak, jak była - słodką przylepą, całuśną i bardzo posłuszną podczas spacerów. Nie przyszło jej do głowy oddalanie się, ucieczki, czy kwestionowanie mojej pozycji. Natomiast Junior od kilku tygodni wystawia moją Mamę na kolejne próby. Nastawienie do psów ma bardzo fajne, umie się bawić również z małymi pieskami i z innymi samcami - to nie uległo zmianie. Jednak [B]"głuchnie" na polecenia Mamy, które do tej pory wykonywał w jednej sekundzie. Na spacerach puszczony luzem oddala się niebezpiecznie daleko, nie wraca na pierwsze, tylko na dziesiąte zawołanie, odskakuje gdy Mama chce go złapać, kilka razy uciekł z pola na osiedlowe uliczki i ciągnie na smyczy, mimo że doskonale potrafi chodzić przy nodze. Zabawy z węzełkiem zmieniły się w walkę o węzełek[/B] (więc na razie węzełek poszedł w odstawkę), [B]nie chce oddawać piłek po aporcie, nawet gdy na wymianę są nagrody[/B] w postaci kawałeczków parówki. Po Juniorze wyraźnie widać, że jest w trudnym wieku ;) Myślę, że gdyby oba te psy nie były od szczeniaka socjalizowane i szkolone, gdyby nie nawiązały z człowiekiem pozytywnej emocjonalnej więzi - problemy wychowawcze byłyby o wiele większe i trudniejsze do skorygowania. [quote name='Agrafka2-']wydaje mi się że moja prawie siedmio miesięczna Stella taki właśnie okres przechodzi. Na spacerach na zawołanie nie przybiega, dzisiaj do 13:00 spała, choć calutka noc też przespana mniej chce jeść ale więcej biegać (rasa Alaskan Malamute)[/quote] Może ona jest tuż przed cieczką. Niektóre suki stają się wtedy ospałe, rozkojarzone, tracą apetyt. -
[quote name='wilczanda']A jak ja byłam na spacerze, spuściłam psa ze smyczy i nagle przechodzi obok nas taka babka z psem na krótkiej smyczy , a jak mój podbiegł to powiedziała :"Bo ja swojego spuszczę" Normalnie psa nie można spuścić ze smyczy !!!Co to za idiotyczne zasady?Po jej psie z resztą było widać, że na szczeniaka potrafi się rzucić bo na zaciśniętej na szyi kolczatce![/quote] Twój pies nigdy nie powinien podchodzić bez kontroli do psa, którego właściciel sobie tego nie życzy. A już szczególnie, gdy tamten pies wygląda na agresywnego - pomijając, że "uszczęśliwianie" kogoś obecnością Twojego psa jest po prostu nieuprzejme, to jeszcze narażasz w ten sposób własne zwierzę!!!!
-
[B]Jeśli groził zwierzęciu mieczem, to oczywiście powinno się takie zachowanie zgłosić na policję.[/B] Ale że facet sobie chodzi z mieczem, to bez przesady, żeby go za to ścigać - może trenuje fechtunek. Gdzie ma trenować, jak nie w plenerze? W Szczecinie chłopaki z Drużyny Grodu Trzygłowa (odtwórstwo historyczne, X wiek) trenują na Różance, w normalnym miejskim parku. Miecze, włócznie, topory.