Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. Kajetan, piąty dzień próbuję się z Tobą skontaktować. Są BARDZO poważne problemy.
  2. Nr konta podała Cudak ;) Nie wiem, czy jest w pierwszym poście, bo jak próbuję za bardzo eksplorować dogomanię, to mój internet nie wytrzymuje, ale jeśli go nie ma, to warto tam wstawić, żeby nie było niedomówień. Jedzenie mogę odebrać po weekendzie w Szczecinie, bądźmy na telefon, pięknie dziękuję za propozycję :loveu: Nikt na razie nie deklarował ofiarowani bezpośredniego, ani przesłania pocztą żadnych puszek dla seniorów, więc będę wdzięczna za paczuszkę dla Amisia na adres: 71-019 Szczecin, ul. Sądecka 22 Zdjęć Amisia do wątku basecicy ja nie wstawiałam, bo na tym połączeniu nie dam rady, ale wyślę je na maila jeszcze dzisiaj z prośbą o wklejenie. Jak by ktoś chciał wiedzieć, co ogólnie u psa słychać, to pytajcie, nie krępujcie się ;) On generalnie dnie spędza ze mną (głównie w samochodzie) i conieco mogę napisać. Aha, gdyby miał nie wypalić tymczas domowy, tylko Amiś miałby trafić na tymczas do kojca, to sugeruję raczej humanitarną eutanazję.
  3. Cisza zapadła na wątku... Ja rozumiem, że gdy pies jest bezpieczny u mnie na tymczasie, to nie trzeba robić takiego szumu, jak wtedy, gdy jego życie było zagrożone w schronisku, ale mam wrażenie, że nikt się nim interesuje. Przypominam o tym, że zaoferowałam tymczas tylko na 2 tygodnie. Dajcie znać, jak idą poszukiwania nowego domu, czy są jacyś chętni? Sprawdzacie jakieś domy? Czy jakieś pieniądze zostały przelane na moje konto na Amisia? O wydatkach pisałam na bieżąco.
  4. [quote name='magdola']Ja mogę wysłac takie coś (zużyte 12 kropli) [URL="http://www.krakvet.pl/biowet-kerabol-50ml-p-1545.html"]BIOWET Kerabol 50ml[/URL] I pół kilo tej karmy w nieoryginalnym opakowaniu: [URL="http://www.zoologiczny.sklep.pl/Royal_Canin_Starter_Puppy_2kg__28_109_70_142_199___1528"]Royal Canin Starter Puppy 2kg - Sklep Zoologiczny[/URL] EDIT: Oczywiście to może być też na bassetkę albo inną bidę... jej by sie przydały te kropelki na skórę chyba?? Albo przekazać osobiście[/quote] Będę bardzo wdzięczna!
  5. Jest wszystko ok. Sandi właśnie daje koncert w samochodzie, do wtóru jamnikowi. Wcześniej siedziała tylko na pace, ale nauczyła się już przechodzić do przodu i teraz śpiewa z siedzenia pasażera :evil_lol: Widać, że czuje się bardzo dobrze, raczej nic jej nie boli, jest żywa i wesoła. Jestem akurat u Mamy w Szczecinie i Mama chciała ją wziąć na siku, a ja poszłam po jamnika. Za chwilę przy samochodzie pojawiła się z powrotem Mama przywleczona przez Sandi, która to (Sandi, nie Mama), najpierw na mnie nakrzyczała, że znów ją zostawiam, a potem mi wybaczyła i jeszcze sobie pogadała - jakie to urocze w jej wykonaniu, hi hi. Mam tylko obawy, że sąsiedzi wezwą straż miejską, więc muszę się szybko uwinąć przy internecie i jadę dalej. Już się cieszę na dzisiejszą wizytę :multi:
  6. [quote name='isabelle30'](...) ale ja i tak nie chcialabym aby obca lapa trzymala czlonka ....mojego faceta[/quote] Chyba się nieco zagalopowałaś w uczłowieczaniu psów :roll: Niesmaczne to, co piszesz.
  7. Ja sprzątam po swoich psach w mieście, bo chcę, a nie dlatego, że muszę. Nie czaję się z tym i nie wstydzę tego co robię, bo mam wewnętrzne przekonanie, że postępuję właściwie. Wara od tego tym, co nie sprzątają, albo nawet nie mają psa. G* wiedzą... dosłownie :diabloti:
  8. Chyba nie Cygan, tylko Cudak ;)
  9. Nikt nie rodzi się doświadczonym hodowcą psów. Doświadczenie, jak w każdej dziedzinie, przychodzi z czasem. Z każdym kolejnym kryciem, z każdym kolejnym miotem, nabiera się praktyki. Jasne, można - a nawet trzeba - się wcześniej obczytać, skonsultować ze specjalistami itd., ale sami wiecie, że publikacje mają najróżniejszą wartość merytoryczną (tu znów trzeba by było być specjalistą od rozróżniania publikacji wartościowych od wprowadzających w błąd, ale nikt nie może posiąść całej wiedzy na każdy temat i do tego mieć jeszcze świetną intuicję), a jeśli chodzi o specjalistów, to czasem słyszymy o kimś bardzo dobre opinie, sami dostajemy się pod jego wpływ, a potem nagle bach! jakieś wydarzenie sprowadza nas na ziemię i okazuje się, że guru jest zwykłym naciągaczem. Wierzę, że można mieć "nosa do hodowli", można mieć też dużo szczęścia (popartego wkładem własnym w pogłębianie wiedzy na temat rozrodu) i wsparcie mądrych, doświadczonych specjalistów, ale z drugiej strony popełnianie błędów to rzecz ludzka, a jak jeszcze nałoży się na siebie kilka niekorzystnych okoliczności, to o nieszczęście nie trudno. Jak w opisanym w tym wątku przypadku.
  10. [quote name='Cudak']Ile zapłaciłaś za sterylkę i za tą pierwszą wizytę? [/quote] Za pierwszą wizytę nie pamiętam, a nie chcę skłamać. Zadzwonię do gabinetu i dopytam, ale na razie mają zajęte. Dzisiaj zapłaciłam 325 zł + 20 zł furosemid, bo basecica dostała sraczki (prawdopodobnie reakcja na któryś lek). Muszę jeszcze wykupić antybiotyk, więc koszt podam później.
  11. [quote name='Gustaw'] Sandi w nocy była [B]trochę[/B] niespokojna[/quote] Trochę :evilbat: Dzwonili z gabinetu po godz. 23, ale na tel., którego nie mam, natomiast ten, który mam - wyłączyłam, bo wcześnie poszłam spać. Podobno było piekło, Sandi wydzierała się bez przerwy i tak głośno, że ludzie z akademików sąsiadujących z gabinetem, straszyli policją. Na dodatek Sanddi włączyło się chodzenie i za każdym razem, gdy ktoś wchodził do pomieszczenia z pozostawionymi na noc pacjentami, ona ze zgrabnością czołgu wypychała się na zewnątrz i zwiedzała gabinety. Dyżurująca pielęgniarka była wykończona - głównie chyba psychicznie. Żadne środki uspokajające nie działały na Sandi. Wzięło ją dopiero dzisiaj, więc odbierałam naćpanego baseta z rozjeżdżającymi się i plączącymi łapkami, który w pierwszej chwili w ogóle mnie nie poznał, ale był szczęśliwy, jak dziecko - ogon nie przestawał jej chodzić, a morda się uśmiechać. Wparowała do poczekalni, potem - na widok otwieranych drzwi - próbowała wrócić do gabinetu, następnie zdeżyła się z ławką, wyprowadziła mnie na dwór, a gdy nas zawołano - bardzo chętnie wróciła do gabinetu i cieszyła się na widok wszystkich lekarzy oraz krzesła i stojaka do kroplówek. Nie wiem, co jej podali, ale chyba też bym to chciała dostać :diabloti: Tak, jak już dziewczyny napisały: cięcie bardzo eleganckie, dookoła lekko zaczerwieniona skóra, ale bez opuchlizny. Szwy śródskórne. Nie udało się dopasować kubraczka na Sandi i uważam, że to wcale nie dlatego, że ona jest niewymiarowa :evil_lol: ale w domu już czekała na nas przesyłka od Besty, a w niej zielony fartuszek. Na razie go nie zakładam, bo Sandi nie interesuje się szwami. Niczym się nie interesuje. Weszła do skrzynki po jabłkach (nie pytajcie mnie, czemu akurat do skrzynki po jabłkach, zamiast położyć się na kocu, na dywaniku, bądź po prostu na podłodze) i śpi.
  12. Na tej stronie znalazłam stosunkowo niedrogie karmy oraz dodatki: [URL="http://www.telekarma.pl/category.php?id=3&prod=0&weight=2&age=4&rodzaj=warunek1&start=0"]karma dla psów - puszki / saszetki ::[/URL] [URL]http://www.telekarma.pl/category.php?id=9&prod=0&weight=0&age=4&rodzaj=warunek1&start=0[/URL] Jeśli ktoś ma ochotę, to może zamówić, zapłacić i zlecić wysyłkę na mój adres.
  13. Wczoraj pisałam posta, ale internet się skończył, więc wstawiam dzisiaj: Dzisiaj byłam z Amisiem (przy okazji sterylizacji Sandi) u lekarza. Zacznę od tego, że rachunek 110 zł, więc nie ma tragedii, ale będę wdzięczna za wpłaty. Muszę jeszcze wykupić dla niego antybiotyk, krople do oczu i jakiś żel (nie pamiętam nazwy) do oczu - zrobię to jutro i dam znać ile co kosztowało. Amiś dostaje puszki dla seniorów. Kupuję w różnej cenie - czasem za 6, czasem za 5, czasem za 4.80 zł. To są takie małe puszeczki po 150 gram. Coś czuję, że przepłacam, ale u mnie na wsi nie ma wyboru, jeśli chodzi o tego typu karmy. Dostawał Purinę, dzisiaj nabyłam Animonde - nieco tańsza, a równie mu smakuje. Z suchą karmą zupełnie sobie nie radzi, za to uwielbia jedzenie typu chlebek, bułka, kiełbasa, biały ser, żółty ser itd. Widać, że był w ten sposób karmiony i do tego nawykł. Jest praktycznie głuchy. Jest też ślepy na jedno oko, a na drugie niedowidzi. Ma problemy z równowagą, jedno jądro wyraźnie większe, niż drugie i przerost prostaty. No i ma niepohamowany popęd seksualny :mad: Zęby są w opłakanym stanie, dziąsła wygnite, straszny kamień, niektóre zęby po prostu wiszą na włoskach, w jednym miejscu ma rankę, która ciągle się otwiera i krwawi. Z pyska cuchnie mu zgnilizną i ropą. Amiś ma kiepściutkie serce. Szmery, bloki i coś jeszcze, nie do końca zrozumiałam co, a i lekarka chyba nie była zbyt pewna siebie - w każdym razie w sobotę przyjeżdża na konsultacje kardiolog z Wrocławia, która skonsultuje EKG Amisia. Amiś ma kaszel odsercowy. Do końca życia ma brać lotensin. W weekend raz miał krwotok z nosa. Ponadto jedna dziurka zapycha mu się, mimo że pies nie kicha i nie ma widocznych wypływów. Czasem chodzi, a wręcz biega bardzo sprawnie i zwinnie (szczególnie, jak leci do suki), a czasem coś mu się zatnie i zaczyna się zataczać, najmocniej leci mu zad, ale bywa że przód też i upada na jedną stronę. Poza tym bardzo często drżą mu tylne partie ciała, łapy itd. U weterynarza Amiś zachowywał się nerwowo - tzn. w poczekalni super, ale jak już lekarka zaczęła go oglądać, to warczał i próbował ugryźć. Musiał mieć kaganiec, a i tak trudno było obejrzeć mu łapy, czy jajka. EKG też się nie spodobało, na stetoskop przypuścił atak. Natomiast przy pobieraniu krwi był bardzo spokojny. [B][SIZE=3]W związku z tragicznym stanem zębów, bolesnością i powiększeniem jądra oraz przerostem prostaty, 29 września Amiś będzie miał zabieg kastracji oraz ekstrakcji zębów i czyszczenia tego, co uda się uratować.[/SIZE][/B] Godzinę przed zabiegiem umówiłam mu wizytę u okulisty, żeby dwa razy nie narażać psa na stres. Ze wstępnych oględzin ślepe oko jest ślepe i przesuszone, natomiast na to drugie Amiś traci wzrok. Tak, jak pisałam na początku - na razie koszty nie są duże, ale teraz będą stale rosły: zabieg, dobra karma, leki. W związku z tym proszę o wsparcie finansowe dla Amisia, ewentualnie przesłanie karmy, jeśli ktoś ma taką możliwość. W grę wchodzą tylko puszki ze względu na stan jego zębów.
  14. [quote name='lucySxy'] -uszy -to niestety klasyczny świezbowiec -zęby duzy kamień,spore zaniedbanie ale co ma na nosku??? czy jest to rana po jakimś urazie? czy moze zmiana grzybicza?no ,tak wygląda....[/quote] Badanie próbek z ucha nie wykazało - o dziwo - świeżbowca. Zęby... no nie da się ukryć :shake: Z noska miała zostać pobrana zeskrobina podczas dzisiejszej narkozy. Na 13 zawiozłam Sandi (i Amisia) do weterynarza. W poczekalni Sandi była oczywiście urocza - trochę zagadywała, trochę interesowała się psami, a szczególnie ożywiała, gdy w zasięgu wzroku pojawiał się jakiś mężczyzna. Lubi mężczyzn, ogon od razu zaczyna jej chodzić ruchem wahadłowym, a nawet okrężnym . Dostała atropinę, po kilkunastu minutach uspypiacza. Dr Gugała wyszedł obejrzeć jej listwę mlekową i stwierdził, że pełne usunięcie to za duże obciążenie dla osłabionego organizmu - duża rana, mogą wystąpić problemy z gojeniem, poza tym narkoza musiałaby być ryzykownie długa. Powiedział, że jak Sandi dojdzie do siebie po sterylce, to zrobi jej PLASTYKĘ BIUSTU :evil_lol: Powiedziałam, że ja też się zapisuję (u Sandi pomniejszanie, u mnie powiększanie :oops: ) i jakaś pani z poczekalni stwierdziła, że ona też chce, hi hi hi. Dr Gugała obiecał, że będzie miał to na uwadze, ale najpierw sprawdzi swoje możliwości na basecicy. Potem Sandi poszła elegancko spać i została zabrana na stół. W tym czasie ja weszłam na wizytę z jamnikiem Amisiem. Dr Gugała zajrzał do nas i powiedział tylko, że z zębami Sandi masakra i dużo musi usunąć, niestety, ale chyba uda się uratować kły. Po południu i pod wieczór dzwoniłam dwukrotnie, Sandi wybudzała się powoli, ale bez problemów. Niestety, oceniono że nie powinnam jej odbierać wcześniej, niż o 20-21, w związku z czym odbiorę ją dopiero jutro rano. Nie martwię się, bo wiem, że ma tam dobrą opiekę i jest pod stałą kontrolą.
  15. Amiś biega (!), skacze (!!) i namiętnie próbuje pokryć basecicę Sandi. Poza tym zatacza się, czasem przewraca, śmierdzi, ślepe oko brzydko mu ropieje.
  16. [quote name='lucySxy'] Pieciokrotne szczescie,same fruwajace uszy i latajace ,brzyzgajace śliną fafle....cuuudnie![/quote] Sandi się nie ślini. I jest malutka, w łóżku bez problemu się zmieści ;)
  17. [INDENT][quote name='misia2222love']suczka jest bez rodowodu i chcialabym zeby jeszcze miala potomstwo ale poczekam z tym az dojrzeje...[/quote] Nie rozmnażaj jej. Psów w typie rasy jest aż nadto. Po co Ci te szczeniaki? [/INDENT]
  18. Niech sobie śpiewa, nie ma problemu. Najwyżej u sąsiadów kury przestaną się nieść. Ja się nie martwię, ani mleko mi nie zsiądzie, ani maliny nie zaczną kocieć :diabloti:
  19. Mówicie, że to typowe zachowanie dla bassetów? No to ja już jestem specjalistą w rasie :evil_lol: Sandi jest cudna i miziasta, a jak nie poświęcam jej uwagi, to znajduje sobie jakieś niekłopotliwe zajęcie (np. węszy w trawie), albo po prostu idzie spać tam, gdzie akurat stoi. Jest bystra, ciekawska i gdy poczuje się emocjonalnie zaniedbana, to mam koncert basecich śpiewów pt. "jestem tu, jestem, kochaj mnie koniecznie"... ah, ten jej mało subtelny głosik na pograniczu jodłowania. Już cała okolica wie, że mam tego [I]drogiego, rasowego psa,[/I] no i oczywiście myśliwskiego, więc zaraz jacyś panowie zaczną się zjeżdżać, żeby obejrzeć i skomentować. A kysz! Sandi ma ksywę PARÓWA i drugą - CYC NA KRÓTKIEJ ŁAPIE :diabloti: Śmiga, jak przecinak, tu wlezie, tam wskoczy, a jak już nie da rady, to chociaż się wgramoli. W biegu wygląda groteskowo przez tę wyciągniętą listwę mleczną i współpracujące z nią ogromne uszy, ale poza tym jest bardzo sprawna, lubi ruch.
  20. Pewnie zgubiony i właściciel się znajdzie. Ale gdyby było trzeba, to za karmę, wet. i paliwo oferuję tymczas, bo niedlugo kończy się u mnie tymczas Amisia, a dzięki niemu chyba polubiłam jamniki :loveu:
  21. Sandi cudna jest, charakter ma wspaniały, taki plapowaty, ale jak trzeba, to potrafi zagadać (wszystkie moje zwierzęta są nadal zszokowane, jak się po baseciemu odezwie - bardzo głośno i bardzo dziwnie...), a jak czegoś nie zamierza zrobić, to głuchnie dokumentnie :evil_lol: Bo trochę przygłucha na pewno jest, nie wiem, czy przez zaniedbywane latami uszy, czy z innego powodu, ale jak mówię głośno i wyraźnie, dodatkowo posługując się gestami, to doskonale wie o co chodzi i grzecznie się dostosowuje... no chyba, że to nie po jej myśli - wtedy nie pozostaje mi nic innego, jak dogonić głuchotę, wziąć na smycz i zacząć wszystko od nowa :evil_lol: Nie rusza kotów (no, miała kilka małych "wyczynów", ale generalnie wie, że nie powinna gonić), z psami dogaduje się super, konie omija i nie zauważa ich, tylko cap i koza trochę ją zastanowiły, ale chyba zdoałała oboje jakoś zaklasyfikować, bo po wczorajszej ekscytacji dzisiaj już był spokój. Sandi chodzi luzem po gospodarstwie, zapoznała się z Motkiem, Weronem, Amisiem i Łapą. Amiś pragnie na niej kopulować, na co raczej mu nie pozwalam ze względu na podeszły wiek i domniemane problemy z sercem, Weron zachowuje się, jakby nie do końca wiedział, co to za wielka parówa przemieszcza się po podwórku, Motek zaczepia do zabawy, a Łapa udaje, że nie widzi - bo tak jest dla wszystkich najlepiej. Sandi dostaje Royal Maxi Adult, który je z wielkim ociąganiem (za to bułka, kiełbasa, biały ser, szyjki indycze - znikają w niej w okamgnieniu) i bardzo dużo pije. Jest niekłopotliwa, zazwyczaj reaguje na komendy (tylko musi je na pewno usłyszeć, albo zobaczyć), trzyma się opiekuna, jest ideałem łagodności i pogody ducha. Wczoraj zabrałam ją i jamnika Amisia nad jezioro, buszowała w trawach, samo jezioro niezbyt ją pociągało (próbowała je wypić, ale się nie udało, za to moczenie łap nie było atrakcyjne), ale plener się podobał - poszła spać pod drewnianą ławką piknikową. Basecica utrzymuje czystość (jak na razie), wie co to smycz. Nie zna, albo nie ma ochoty wykonywać żadnych komend, chociaż jak ma ochotę na pieszczoty, to ze swobodą stosuje cały arsenał szcztuczek na rozmiękczenie człowieka: szturchanie łapką, wspinanie się na kolana, zagadywanie, patrzenie w oczy, całuski. Wie oczywiście, do czego służy łózko - po wejściu do domu, od razu na nie wlazła.
  22. Ja jestem spokojna ;) Nikomu prawdy pisać nie będę, ani umoralniać, ani pouczać. Zadeklarowałam DT na 2 tygodnie i tego się trzymam, więc no problem - chciałam dzisiaj zawieść basetkę i jamnisia do weterynarza, ale cieszę się, że chociaż basecica zdiagnozowana ;)
×
×
  • Create New...