Cioteczko, Moni nie chodzi o katowanie, bo nic takiego nie napisała, ale o to, że ta rana nie została zauważona i zaopatrzona w odpowiednim czasie, tym bardziej , że Ares był pod opieką weterynarza.
Nie będę wyjątkiem i powiem, ze w tej sytuacji tez jestem bardzo zdziwiona.
Powiem tak, jak widziałam jego fotki ( tylko fotki) to dla nie mogłam uwierzyć, że on sobie nie kaleczy tych łapinek. Dla mnie laika, było to wręcz zadziwiające. Przemieszczając się opierał na nich cały ciężar ciała.
Nie znam niemieckiego, ale ze słownikiem co nieco do mnie dotarło. Pisza tam ( chyba), że pies ma wspaniały charakter i mimo bólu jest bardzo cierpliwy. Kochany psiak.