Ciotka on naprawdę jest fajny. Taki drobiutki, maluśki.
Nie wiem jak u zuzki, ale u pani Małgosi najlepiej czuł sie na rekach i w torbie. Nosiła go w torbie przewieszonej przez ramie, gdzie siedział sobie zawiniety w kocyk. Z torby wystawał mu tylko łepek i był baaaaardzo szczesliwy, ze nie musi chodzic :evil_lol::evil_lol::evil_lol: