Jump to content
Dogomania

Frotka

Members
  • Posts

    3242
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Frotka

  1. Aha, i uprzedźcie nowych opiekunów, że jak tylko ją złapię wygolę ją na łyso, żeby zaaplikować lek na przemrożoną skórę. Trzeba będzie uważac,żeby się nie przeziębiła.
  2. Lupe - suczka nie ma żadnego schronienia, śpi w norze w śniegu, pod kupą gałęzi w lesie. Nie mogę dać jej budy, bo w budzie bardzo szybko ktoś ją dorwie i podpali albo pobije.
  3. Jest wysokości do kolana.
  4. Bardzo Was proszę, pomóżcie. Suczka jest wyjątkowo biedna. Przemarzła, piecze ją skóra, ociera się o drzewa i śnieg, prawie zjeżdża na plecach z Gubałowki, tak ją swędzi. Mimo dużej ilości futra wygląda na bardzo zabiedzoną. Musi być niedożywiona, bo je tylko to, co rzucą jej pracownicy i przypadkowi turyści. Ostatnio pożerała rozsypane frytki :crazyeye: . W środę postram się ją złapać, chociaż nie wiem czy w jej przypadku dom tymczasowy to dobry pomysł. Nie chciałabym zwiększyć jej stresów, których i tak ma niemało. Czy znacie kogoś z doświadczeniem kto pomoże jej odzyskać wiarę w ludzi? Pamiętajcie - ona nie może być zwrócona. Dom do którego pójdzie musi być TYM domem, a opiekunowie muszą mieć doświadczenie w opiece nad psami po przejściach.
  5. Jednemu Panu udało się namówić ją na kiełbasę i wtedy jadła z ręki (ale to był wyjątek)
  6. Dziękuję Malawaszko!!! Zadzownię jutro, bo dziś chyba za późno ;)
  7. Jest wielkości pona. Nic więcej o niej nie wiem. Nie można się do niej zbliżyć, tak się boi. Z drugiej strony interesują ją ludzie, więc chyba kiedyś miała dom.... Skoro przeżyła ostatnie mrozy to nie może być bardzo stara ani bardzo chora. Musi być za to niezwykle mądra, inaczej nie przeżyłaby tyle czasu w takim nieprzyjaznym dla zwierząt miejscu.
  8. Taka suka od dwóch lat koczuje na zboczu Gubałówki. Mieszka w lesie (nawet teraz, mimo mrozów). Dokarmiają ją ludzie którzy pracują w pobliżu kolejki. Pilnie szuka domu - z powodu mrozów i problemów ze skórą (okropnie się o wszystko ociera, ale może to tylko kwestia skudlonej sierści). Jest nieufna, boi się ręki, nie podchodzi bliżej. Jednocześnie jest bardzo łagodna. Komu mogę ją podrzucić jeżeli uda mi się ją złapać? [IMG]http://[URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img230.imageshack.us/img230/2031/ce11299mo.jpg[/IMG][/URL][/IMG]
  9. Skoro ktoś bierze psa ze schroniska i otrzymuje informację, że może go tam darmowo leczyć to dlaczego miałby z tego nie korzystać. Patrząc z punktu widzenia przeciętnej osoby, nie mającej styczności ze schroniskami - lekarz ze schroniska powinien mieć większe doświadczenie niż jakikolwiek inny lekarz, poa tym - skoro Szok tak długo tam mieszkał to lekarz powinien znać jego przypadłości tak jak żaden inny wet w mieście. Nie ma tu żadnej winy właścicieli. :shake:
  10. Patka - dzięki Tobie zrozumiałam przyczynę agresji mojego psa. Zaczął rozrabiać w stadzie, kiedy zaczął chrować na nowotwór. Nigdy tego do tej pory nie łączyłam, ale coś jest "na rzeczy".
  11. Twoim problemem są relacje między psami, czyli lepiej, żeby pies szkolił się w obecności innych psów,a nie w relacji pies - człowiek, bo tu nie macie probelmów. Co do sterylizacji - tak jak napisałam, znam psy, które stawały się bardziej agresywne. Znam też sukę, która po sterylce straciła pozycję suki Alfa i spdała na dno stada.
  12. Nie zapisuj się na indywidulane szkolenie. Dla agresywnego psa lepiej ćwiczyć w grupie, z innymi psami. Dobry treser da sobie rade.
  13. Moim zdaniem to przesąd, że steryzlizacja w jakikolwiek sposób wpływa łagodząco na obyczaje psów. Znam kilka psów które po steryzlizacji stały się nawet bardziej agresywne, bo czują się niepełnowartościowe i muszą ze zdwojoną siłą walczyć o pozycję w stadzie.
  14. Jak już będziesz się kontaktować z tym treserem to pamiętaj, że nikt nie zna Twoich psów tak dobrze jak Ty i jeżeli jakaś rada jest według Ciebie do kitu to nie stosuj, bo mogą być z tego większe problemy.
  15. No to zostaje całkowita i konsekwenta izolacja Księżniczki. Kiedy szukałam rozwiązania mojego problemu behawioryści i ludzie mający większe stada psów zwracali uwagę na to, żeby w izolacji być konsekwentnym i nie łączyć raz rodzielonych psów. Musiałabyś bardzo pilnować, żeby Księżniczka nie wchodziła na teren zarezerwowany dla reszty stada.
  16. To jest niestety normalne i będzie się powtarzać. Po okresie sielanki będzie dochodziło do pogryzień Księżniczki. Ma najniższą pozycję w stadzie i jest zagrożona. Możesz ją trwale izolować od reszty psów albo izolowac tylko pod Twoją nieobeność, ale jeżeli po dłuższym okresie izolacji (np. przegrodzenia kratką) Ksieżniczka przejdzie na nie swoją część mieszkania - zostanie dotkliwie pogryziona. Możesz też jej nie izolować i próbować ustalić relacje między stadem, ale obaiwam się, że nie podniesie to pozycji Księżniczki w hierarchii stada i prędzej czy później zostanie pokąsana. Jedynym wyjściem wydaje się oddanie jej, choć wiem że to bardzo trudna decyzja. Miałam identyczny problem - mam kilka psów, m.in. owczarka niemieckiego i jamniczkę miniaturkę, która urodziła się u mnie w domu. Owczarek ją wychowywał, wszystko między nimi układało się jak najlepiej. Po raz pierwszy chwycił ją przy misce, kiedy chciała z nim jeść. Zaczęła skowyczeć i wtedy rzuciła się na nią reszta stada. Od tej pory bardzo pilnowałam misek i tego, żeby każdy jadł osobno. Przez pół roku trwała sielanka, już straciliśmy czujność i nagle..... to samo zdarzyło się przy zabawce. Byłam zrozpaczona - szukałam pomocy gdzie się dało, konsultowałam z ludźmi, którzy badają zachowania psów i z ludźmi, którzy prowadzą przytuliska. Wszyscy radzili albo trwałą izloację psów (ciężko wykonalne w mieszkaniu) albo oddanie jamniczki (bo owczarek był starszy). Pierwszego wyjścia się bałam, na drugie nie mogłam się zdecydować. W sobotę owczrek umarł i problem zrobił się nieaktualny. W każdym razie wszyscy, którzy mieli podobne problemy przestrzegali mnie, że jeżeli coś takiego zdarzyło się raz to będzie się powtarzać, niezależnie od tego, że w międzyczasie wszystko będzie wyglądać sielankowo.
  17. A może dla uniknięcia (na przyszłość) różnych problemów i niepotrzebnych oskarżeń przypięlibyśmy na Dogomanii osobny dział dla wątków z rozliczeniami? Każdna grupa wolontariuszy, każda akcja miałaby swój wątek, wpisywałoby się comiesięczne wpływy i wydatki tak jak to zrobili wolontariusze z Sycyna (zresztą bardzo porządnie, czytelnie i rzetelnie). To by zapobiegło niejasnym sytuacjom i konfliktom.
  18. BARDZO BARDZO BARDZO się cieszę i BARDZO BARDZO BARDZO Wam za Barneya dziękuję :angel:
  19. Z całych sił trzymam kciuki za Was i za Berneya
  20. jeżeli nie możecie mu dać tymczasowego domu zawieźcie go jak najszybciej do schroniska. Przynajmniej będzie miał budę i ludzie go nie skrzywdzą. Skoro miseczka zniknęła to znaczy, że ktoś z sąsiadów wyraźnie go sobie nie życzy. To zniknięcie miseczki to zły znak. W każdej chwili psu może stać się krzywda, tym bardziej, ze jesteście z nim tylko jakiś czas a resztę dnia (i nocy) musi radzić sobie sam. Poza tym może się po prostu rozchorwoać. Są już przymrozki.
  21. Negocjacje trwaja i wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze. Pani Dobrzanska nie chce wojny.
  22. XWegoX - nad czym mają się zastanawiać właścicielki skoro nie mają pieniędzy nawet na karmę, nikt im nie pomaga, nikt ich nie dotuje, a jeszcze ościenne gminy podrzucają im psy na których utrzymanie nie zamierzają płacić. W tym miejscu wyjaśniam osobom spoza Krakowa, że Harbutowice zbierają psy z okolic miasta = te psy, których nie przyjmuje krakowskie schronisko (bo schronisko przyjmuje tylko psy z terenu Krakowa i nie może przyjmować innych psów). Nie mam pomysłu na Harbutowice - mam teraz wazniejsze zwierzęce sprawy na głowie - na gorąco, w pierwszym odruchu mam taką refleksję, że rozsądnym wyjściem byłoby wymuszenie na gminach które podrzucają psy do Hrabutowic dotacji dla przytuliska. W ten posób właścicielki mogłyby polepszyć warunki bytowe psów a przytulisko podlegałoby kontroli na równi z innymi schroniskami. Przykład Starachowic wskazuje że wielkie zadymy dogomaniaków nic nie dają - co było od tej pory jest nadal bez zmian, tyle tylko że ułatwiłyście gminie zadanie, bo zabrałyście z jej terenu psy, na których utrzymanie gmina powinna regularnie łożyć. Nadal nie ma przytulsika ani schroniska, nadal "pracuje" hycel, psy znikają bez wieści a wszelkie pro-starachowickie petycje Dogomaniaków spoczęły w koszu miejskich urzędników i zatrzymały się na etepie babskich plotek przy kawie.
  23. Podsumowując - jeżeli nie chcecie się wygłupić dajcie sobie na wstrzymanie i zastanówcie się jak ROZSĄDNIE pomóc Harbutowicom nie nadszarpując przy okazji swojej własnej reputacji. PS Nie znam osobiście Pani Dobrzańskiej i nie mam żadnego interesu w tym, by jej bronić.
  24. Głowa mnie boli jak czytam rzeczy które tu wypisujecie. Od wielu lat prowadzę sprawy o znęcanie się nad zwierzętami. Mam też zawodowy kontakt z takimi sprawami w sądzie. Harbutowice nie zostaną zakwalifikowane jako znęcanie, zebyście nie wiem jak sie o to starały. Mam w domu stertę spraw o wiele bardziej drastycznych, które nie zostały zakwalifikowane nawet jako wykroczenia. Decyzja o odbiorze psów to też długa i żmudna droga prawna donikąd. Każdy kto miał z tym kiedykolwiek jakikolwiek kontakt świetnie o tym wie. Poza tym powinnyście się najpierw zastanowić co zamierzacie zrobić z tymi psami które rzekomo odbierzecie i gdzie będą umieszczane psy które do tej pory trafiały do Harbutowic.
×
×
  • Create New...