Jump to content
Dogomania

andre

Members
  • Posts

    873
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by andre

  1. a co do tego listu od pana kierowniczka, to postanowilem odtworzyc liste psow, ktore bezposrednio my "wyslalismy" do nowych domow, zeby tak nam w przyszlosci bezczelnie nie klamal. co do tamtego okresu, to juz mi sie kolejny psiak przypomnial, czyli piaty, a zwroccie prosze uwage, ze my sie szczegolnie skupiamy na psach starych, z dlugim stazem, szczegolnie potrzebujacych, a nie szczeniakach! AM
  2. wiecie co, za "wiarygodnosc" schro i jego kierownictwa niech swiadczy dzisiejsza wypowiedz ich weta oddanego, ktory powiedzial mi dzis... "zielonogorskie schronisko ma najwyzszy procent uzdrowionych psow. jestesmy nr 1 w polsce. 99,9% naszych psow zostaje wyleczonych" !!!!!! myslalem, ze nie sa juz mnie w stanie niczym zaskoczyc, a jednak... 99,9%...... AM
  3. wydawanie byle komu - niedawno mloda, sympatyczna, aczkolwiek nieulozona suczka husky, na ktora bylo bardzo duzo chetnych, zostala wydana... do mieszkania kobiecie w zaawansowanej ciazy!!! oczywiscie szybko wrocila do schroniska... przychodzi wlasciciel ogrodzonego terenu do pilnowania, przyprowadza 10-letniego ON-ka i... wymienia go na mlodego rottka!!! 90 letni facet w ciagu pol roku bierze dwa duze wilczury ze schroniska i mloda suczke wilczura. podczas naszej kontroli (jedynej, bo pierwszej...) okazuje sie, ze pierwszy pies zostal najprawdopodobniej zabity, bo "zagryzl kury", a mloda suczka zamknieta w kojcu, na lancuchu, z buda zdecydowanie na nia za malo, a na dodatek na widok czlowieka kuli sie i ucieka... to tylko jedne z wielu przypadkow... AM
  4. [quote name='"wyborcza ZG"'] Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale nie mogą Magdalena Ruta 22-03-2006 , ostatnia aktualizacja 22-03-2006 17:59 Regularnie w zielonogórskim schronisku dla zwierząt przy ul. Szwajcarskiej jeszcze rok temu pomagało kilkunastu wolontariuszy m.in. z organizacji "Inicjatywa dla Zwierząt". Dziś nie mogą opiekować się psami, mimo że miasto nie stawia przeszkód. Schronisku w imieniu miasta prowadzi prywatna firma Wizako. Jej właścicielem i kierownikiem schroniska jest Wacław Krasnodębski. - Z rozmów z kierownikiem schroniska wynikało, że jedyną przeszkodą dla wolontariatu są przepisy prawne - mówi Lidia Aleksandrowicz, prezes "Inicjatywy". - To prawda - potwierdza Krasnodębski. - O zakazie dowiedziałem się przypadkiem. Zacząłem się interesować, kto ponosi odpowiedzialność za pogryzienia wolontariusza przez psa. I wtedy okazało się, że ustawa zabrania prywatnej firmie korzystania z wolontariatu. Nie wiedziałem, czy nic mi nie grozi ze strony ZUS i Urzędu Skarbowego za korzystanie z darmowej pomocy. Więc, podpisałem umowę o dzieło z czterema pełnoletnimi wolontariuszami nie zrzeszonymi w żadnej organizacji. Chodzi o ustawę o pożytku publicznym i o wolontariacie z kwietnia 2004 r. Jednak miasto, jako właściciel schroniska, może podpisać z organizacjami osobną umowę na wolontariat. - Potwierdzili to dwaj prawnicy i Departament Pożytku Publicznego Ministerstwa Polityki Społecznej - mówi Aleksandrowicz. I taką umowę Inicjatywa dla Zwierząt podpisała z miastem w lutym br. Organizacja wzięła na siebie przygotowanie chętnych do pracy w schronisku, zapewniła opłatę ubezpieczeń. Jednak Krasnodębski nadal nie chce wolontariuszy przy Szwajcarskiej. - Na razie nie potrzebujemy więcej pomocników. Nie mamy warunków socjalnych, miejsc, gdzie wolontariusz powinien się przebrać, umyć oraz odpowiednich klatek dla zwierząt i wybiegów - tłumaczy Krasnodębski. Szef schroniska zgadza się jedynie na współpracę przy szukaniu domów zastępczych dla psów. - Promowanie adopcji bez znajomości charakterów psów jest praktycznie niemożliwe. Zwierzęta można poznać tylko poprzez bezpośredni kontakt - narzeka Ola Bodek z Inicjatywy. Wolontariusze twierdzą, że pracownicy schroniska i byli wolontariusze zatrudnieni obecnie na kilka godzin tygodniowo nie są w stanie wyprowadzać na spacer wszystkich 160 psów. A z ich pomocą byłoby to możliwe. Rozmowy utknęły w martwym punkcie, bo obie strony nie mogą ustalić warunków nowej umowy. - To absurdalne, że młodzież, która chce swoją pracą i pieniędzmi pomagać skrzywdzonym zwierzętom, musi wciąż udowadniać, że jej działanie jest zgodne z prawem. Nieustanne przedłużanie sprawy powoduje, że wcześniejsza praca wolontariuszy zostanie zmarnowana - mówi Lidia Aleksandrowicz. Krasnodębski obiecuje: - 1 września moja firma, produkująca karmę, wyprowadzi się z terenu schroniska, więc zostaną stworzone warunki socjalne. Jeśli wtedy umowa będzie obustronnie zaakceptowana, wolontariusze będą mogli wrócić do opieki nad zwierzętami. Konfliktowi dziwi się miasto. Piotr Barczak, wiceprezydent miasta: - Negocjacje między stronami powinny jak najszybciej się zakończyć. Wolontariusze mają w umowie z miastem ustalone, że mogą korzystać z pomieszczeń dla pracowników . Nie trzeba więc czekać do września. [/quote] forum: [url]http://forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=73&w=0&p5=3229409&p6=DOCUMENT&powrot=http://miasta.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,3229409.html[/url] AM
  5. i jeszcze a'propos tych 77 zl za wylapanie psa + 15 zl za dniowke w schro cytat z GW: "Mieszkańcy Zielonej Góry muszą teraz lepiej pilnować swoich pupili. Wyłapywanie psów potrwa do 15 kwietnia. W poniedziałek w śródmieściu pojawili się pracownicy firmy Wizako i policjant. Złapali dwa psy. Jednego w momencie łapania rozpoznał właściciel i odebrał z rąk hyclów." - wylapuja na oczach wlasciciela. we wczesniejszych latach zdarzalo sie nawet, ze psy, ktore zawsze grzecznie na smyczy czekaly pod sklepem, to sie w okresie hyclowania cudownie odwiazywaly same... AM
  6. aha, klamstw ciag dalszy powinien byc dzisiaj w gazecie, ale poczekajcie do rana, bo nie chce uprzedzac faktow. AM
  7. [quote name='patch75']1. Personel Schroniska wspomagają osoby, które były kiedyś wolontariuszami, a od listopada ubiegłego roku, pracują na zasadach obowiązujących prywatnego pracodawcę i utrzymują za to wynagrodzenie. Jest ono skromne ale wystarczana pokrycie kosztów dojazdów itp drobnych wydatków. [/quote] 4 osoby raz w tygodniu na 160 psow, ze o kotach nie wspomne. a co do drobnych wydatkow... 20 zl na kwartal, czy dwa miesiace to nawet biletow MZK nie pokrywa, ze o proszku do prania nie wspomne, ale to akurat nie jest sedno problemu. [quote name='patch75'] 2. Wolontariat w klasycznej postaci (świadczenie pracy bez wynagrodzenia) w prywatnej firmie jest zabroniony ustawą [/quote] a kto mowi o wolontariacie na rzecz jego prywatnej firmy?? nie chcemy tam biura prowadzic jego, ale zajmowac sie psami w MIEJSKIM schronisku. niech ten facet w koncu przeczyta dokumenty, ktore dostal od prawnikow, od miasta i od nas! [quote name='patch75']3. Schronisko znalazło nowy dom dla 109 zwierząt (dane za styczeń i luty 2006r.). W tym samym czasie osoby wspomagające Schronisko (członkowie IDZ i TOZ) znalazły dom dla 1 zwierzęcia.[/quote] klamstwo. po pierwsze dwa psy do szwecji, bokserka z jezyczkiem oraz rudolf - te napewno byly wyciagniete ze schro w tym okresie. po drugie do schroniska zwracaja sie osoby, ktore wypatrzyly dzieki nam psa na dogomanii, allegro itd. po trzecie, jak zmierzyc ile osob zdecydowalo sie na adopcje dzieki gablocie przy ul. boh.westerplatte i stronie IDZ? wiem, ze wiele osob kieruje sie przy wyborze psa strona IDZ, a nie oficjalna schroniskowa, bo ta druga praktycznie nie jest aktualizowana (ostatnio zostaly pododawane psy, gdy sie szum wiekszy zaczal robic). po czwarte - te 109 psow liczonych jest z kwarantanna, czyli psami, ktore sie zagubily i wlasciciel je odebral. jaka tu rola schroniska w "znajdywaniu" im domow, jesli w ogole ich nie reklamuja, tylko czekaja az ktos sie zglosi? [quote name='patch75']W 2005 roku, kwota ta zmalała do 4.06 zł/dzień na jednego psa. Koty przebywają na koszt Schroniska i sami zarabiamy na ich utrzymanie.[/quote] oprocz stalej kwoty miesiecznej od miasta, niezaleznej od ilosci zwierzat, kierownik bierze pieniadze za umowy z innymi gminami, za sprzedaz psow (55 zl za doroslego i 35 zl za szczeniaka, przy czym do tych drugich zaliczaja wylacznie psy kilkutygodniowe, bo kilkumiesieczne juz sprzedaja jak dorosle), za przetrzymanie na kwarantannie (15 zl za dzien), za wylapywanie (77 zl od psa). do tego prawie cale wplaty na toz, liczne wplaty osob prywatnych, szkol i przedszkoli na schronisko, dary. on zyje, jak rozumiem, z prywatnej firmy, wiec schro placi wg. tego tylko 2 pracownikom (zapewne najnizsze pensje) - Pani E. i Pan G. do tego psy sa karmione karma przez niego produkowana (bardzo zlej jakosci), wiec jego firma ma stalego odbiorce - 160 pyskow dziennie do wykarmienia. no i najwazniejsze - prywatna firma podejmuje sie prowadzenia schroniska i nie ma z tego zyskow, a moze nawet doklada sama do biznesu???? [quote name='patch75'] 5. Schronisko jest otwarte dla każdego w dni powszednie od 8:00 do 18:00 a w soboty i niedziele od 8:00 do 15:00. Zapraszamy Panią do odwiedzin w celu sprawdzenia, jaka jest różnica miedzy Pani wyobrażeniem, a rzeczywistością dziejącą się w Schronisku. [/quote] sluze fotkami. AM
  8. zielony, dzieki za slowa wsparcia! napewno nie odpuscimy, bo tam nasze zwierzaki cierpia i wierza w nasz powrot! AM
  9. "money, money, money..." :-((( [quote] W poniedziałek w śródmieściu pojawili się pracownicy firmy Wizako i policjant. Złapali dwa psy. Jednego w momencie łapania rozpoznał właściciel i odebrał z rąk hyclów. Został pouczony przez funkcjonariusza. Drugi piesek (na zdjęciu) został zabrany do schroniska i on również trafił do swego pana. Właściciel zapłacił za jego odzyskanie 77 zł. - Jeśli zwierzę będzie czekało na właściciela ponad trzy dni, kara rośnie [/quote]
  10. morisowa, sprawdz prosze kiedy dokladnie byl szczepiony przeciw wsciekliznie i czy szczepienie to bylo wykonane PO chipowaniu. AM
  11. therion, nie miesiac, a 120 dni pozniej, czyli 4 miesiace. do tego do kosztu badania w pulawach (277 zl) dochodzi kurier z probka (50 zl) + koszty przesylki zwrotnej. AM
  12. przesylam watek do Oli od nas, ona jest w temacie Sabiny najglebiej. AM
  13. [quote name='joaaa']A z tym odkupywaniem, to jak jest zapotrzebowanie na coś ( psy agresywne), to żeby nie prowadziło to do tworzenia takich psów, w sensie rozmnażania i rozbudzania agresji.[/QUOTE] dokladnie to mialem na mysli! taki kark sprzeda, dostanie kase, a sobie wezmie kolejna ofiare na "szkolenie" :-( AM
  14. joaaa, faktycznie moze i dobra inicjatywa, ale jakos to placenie mi sie nie podoba... pewnie troche rozgladajac sie po schroniskach w PL znajdzie sie nie jeden psiak spelniajacy te kryteria, a masowe ogloszenia wszedzie, odkupowanie psow, to moze kiepsko wyjsc. AM
  15. przekazuje info od naszej kolezanki z zarzadu IDZ: [quote] Sabina ze Szwecji dostała sie na szkolenie psów agresywnych do jednej z najlepszych szwedzkich szkol. Oni potrafia zdzialac cuda z psami, ktore u nas zostalyby juz skazane na smierc. I co wiecej chca je ratowac. Pozniej te psiaki trafiaja do do sluzb, typu policja, straz. Ale sa w rodzinie, to nie jest tak, ze za dnia sa z panem policjantem, a na noc ida do kojca na policji. Powiem jeszcze wiecej- chca do Polski po nie przyjezdzac:) Ale sa tez warunki- to musza byc rottwailery albo owczarkowate. Te typowo agresywne rasy nie wchodza w gre, bo nie poradzilyby sobie w szwedzkich warunkach. I musza byc stosunkowo mlode. Najpierw trzeba im wyslac zdjecie delikwenta, jak patrzy prosto w obiektyw. Ci szkoleniowcy potrafia ze wzroku odczytac, czy jest sens pracowac nad takim psem. I co wy na to? [/quote] sabina brala od nas niedawno dwa psiaki ze schro. o blizsze szczegoly wypytam te kolezanke, co z nia bezposrednio to zalatwiala i Wam przekaze. AM
  16. do miasta sie oczywiscie zglosilismy. niestety, jak to na ogol bywa, zwierzeta maja najnizszy priorytet :-( ale napewno bedziemy naciskac, dopytywac, przypominac sie. co do szkolen, to wolontariusze musza miec przeszkolenie ogolne na wolontariusza w centrum wolontariatu, szkolenie bhp, pierwszej pomocy, a takze z zachowania zwierzat i postepowania z nimi. poki co to ostatnie przygotowujemy we wlasnym zakresie - biblioteczka IDZ dostepna dla wolontariuszy i chetnych dolaczyc do nich + wyklady jednej z naszych Pan. w przyszlosci oczywiscie chcielibysmy ten ostatni etap bardziej "sprofesjonalizowac", wiec jesli masz jakies konkretne namiary, to bede wdzieczny. dodatkowym "zabezpieczeniem" jest hierarchizacja wolontariuszy. w pierwszym etapie do psow dopuszczeni zostana tylko "starzy" wolontariurze, czyli majacy od 1.5 do 4 lat doswiadczenia w schro. ponadto wszyscy wolontariusze beda podzieleni na "koordynatorow", przydzielajacych psy odpowiednim wolontariuszom, na "starych", mogacych pracowac z tymi psami od oswajania, do spacerow w lesie, a takze "mlodych", ktorzy nie maja wstepu do boksow, a na spacery moga wychodzic wylacznie w towarzystwie starszych wolontariuszy i tylko ze "sprawdzonymi" juz psami. a pomyslec, ze przez ostatnie lata nie bylo zadnych szkolen (pracownicy nawet nie sa przeszkoleni i ich wiedza na temat psow jest praktycznie zerowa, wlacznie z gloszeniem nieprawdziwych opinii zaslyszanych przypadkowo w dziecinstwie), wolontariusze nie byli ubezpieczeni, pouczeni, rozliczani, koordynowani, a jeden bezmyslny czlowiek mogl doprowadzic do nieszczescia i zrobic opinie calej reszcie... AM
  17. poza tym ja nie rozumiem, czemu w ogole IDZ mialoby jakas umowe z kierownikiem podpisywac??? miasto, jako wlasciciel schroniska ma podpisana umowe z IDZ na wolontariat. ma rowniez podpisana umowe z prywatna firma pana K na prowadzenie schroniska, wiec to chyba teraz miasto powinno podpisa umowe z Panem K, aneks do tamtej umowy itp. okreslajace na jakich zasadach wolontariusze moga przebywac w schro. dla nas strona powinno byc miasto, jako wlasciciel obiektu i zleceniodawca. AM
  18. [quote name='Berek']"nie po to mamy w porozumieniu spisac dni i godziny w ktorych moga byc wolontariusze (tak, aby nie przeszkadzali w porze sprzatania i karmienia, zgodnie z jego prosba), aby kierownik mogl W KADEJ CHWILI, CODZIENNIE, powiedziec "dzisiaj wolontariusze won". NIe rozumiem... W umowie masz wpisane: czwartek, 14.00 - 16.00. Jesteś we czwartek, godzina 15.00 - nikt nie ma prawa powiedzieć Ci "WON" (bez podania ważnej przyczyny, oczywiście, typu podejrzenie wybuchu ptasiej grypy :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: ).[/QUOTE] widzisz, a wg. tej propozycji ma prawo rowniez o tej 15 powiedziec "dzisiaj nie ma wolontariatu". bez podania przyczyny. to tak byc nie moze. oczywiscie, ze moga wystapic jakies obiektywne okolicznosci, ale to one musza byc jakos w tej propozycji ujete. nie moze tez byc tak, ze miasto zlecilo wolontariat jednemu podmiotowi, a drugi podmiot bedzie wyznaczal, ktorzy wolontariusze mu sie podobaja, a ktorzy nie. idz, jako prowadzacy i kooordynujacy wolontariat musi skladac do miasta raporty, wiec jesli kierownik stwierdzi, ze cos jest nie tak, to nie do pojedynczych wolontariuszy, tylko do miasta, jako zleceniodawcy, powinien sie zglosic z uwagami. Zofio, tak, oczywiscie, ze zglaszamy to do miasta, ale niestety wniosek z tego jest jeden: minimum kolejny miesiac psy nie beda wyprowadzane... AM
  19. tu nie chodzi o to, ze kierownik chce miec uporzadkowany wolontariat. od tego jest wlasnie to porozumienie. nie po to mamy w porozumieniu spisac dni i godziny w ktorych moga byc wolontariusze (tak, aby nie przeszkadzali w porze sprzatania i karmienia, zgodnie z jego prosba), aby kierownik mogl W KADEJ CHWILI, CODZIENNIE, powiedziec "dzisiaj wolontariusze won". nie po to ustalamy warunki wspolpracy, nie po to miasto zlecilo NAM, a nie JEMU PROWADZENIE I KOORDYNACJE WOLONTARIATU, zeby on wydawal polecenia wolontariuszom, a nie kontaktowal sie z koordynatorem, ktory ma byc NONSTOP tam obecny. poza tym co to za zbieranie dowodow, jesli kierownik wg. swojej wersji "porozumienia" W KAZDEJ CHWILI moze powiedziec "pan andrzej za duzo weszy, zegnam na zawsze", a my... jeszcze musimy na to miejsce podstawic nowego wolontariusza (z badaniami, szkoleniem, papierami itd). juz bez umowy wyrzucal ze schro osoby, ktore widzialy za wiele. godzac sie na taka wersje wspolpracy jedynie pogrzebiemy te zwierzeta, bo on powie jutro w tv - przeciez podpisali porozumienie, widac im odpowiadalo... AM
  20. dzieki supergoga, zamierzam to przygotowac w przyszlym tygodniu. wypowiedz sie tylko prosze na temat skali - tylko UM, czy tez media lokalne (i ew. ogolnokrajowe), toz, wojewodzki inspektorat weterynarii i dalej? dzisiaj dostalismy "propozycje porozumienia" od kierowniczka. nie moge Wam jej przytoczyc w calosci, ale powiem, ze wielka kpina. wszyscy maja sluchac kierownika, "bezwzglednie respektowac polecenia", mimo podanych dni i godzin na wolo on w kazdej chwili moze zakazac wyprowadzania w poszczegolne dni i godziny, umowa z moze byc w kazdej chwili rozwiazana z zachowaniem miesiecznego okresu wypowiedzenia, a zaklad (prywatna firma kierowniczka) "bedzie wydawac polecenia wolontariuszom"... umowy z miasta zlecajacej nam prowadzenie wolo jakby w ogole nie bylo... kpina! AM
  21. co do mediow ogolnopolskich, to nie, nie probowalismy. mam tylko watpliwosci, czy bylyby czyms takim zainteresowane - jak nie mozna nakrecic cieknacego krwia schroniska, to papierkowa grzebanina IMHO dla nich malo warta. co do bandy, to moja intencja nie bylo obrazanie ludzi starszych. mowilem o tej konkretnej grupie osob, ktore zachowuja sie dokladnie jakby kierownik byl ojcem chrzestnym mafii, albo guru ich sekty. mialem okazje byc na spotkaniu w ktorym udzial bral zarzad zielonogorskiego toz i tak agresywnych i obrazajacych innych ludzi osob nie spotkalem wczesniej. kierownik gra osobe bardzo kulturalna i spokojna, zas tamte "starsze Panie" po prostu ziona nienawiscia i agresja do wszystkich, ktorzy chocby probuja wypowiedziec odmienne zdanie do kierownika. AM ps. jesli inne osoby starsze poczuly sie objete przeze mnie wyrazeniem "banda emerytek", to przepraszam.
  22. Greven, w TOZie jest kupa ludzi, ktorym zalezy na losie zwierzat i duzo robia, ale sa tez rozne pijawki, ktore weszly do TOZu, bo im sie to oplacalo. poki zarzad glowny nie zrozumie, ze poki nie dokona oczyszczenia swoich struktur, to nigdy TOZ nie bedzie mial dobrej opinii, to nie bedzie lepiej. nawet jesli takich ludzi jak nasz kierowniczek jest mniejszosc, to i tak oni beda robili gebe calej organizacji i psuli jej opinie. nie rozumiem czemu wawa nie chce nic z tym zrobic, bo dobrze wiedza jak jest. tlumaczenie sie, ze jest statut i to glosowaniem w oddziale mozna ich tylko usunac jest dla mnie po prostu smieszne. kierownik zapisuje sie do tozu, zapisuje zone, ziecia, kumpla, bande emerytek zapatrzonych w niego jak w obrazek i wszystkich pracownikow swojej prywatnej firmy. robi rewelucje na walnym. szefem oddzialu zostaje babka spoza jego rodziny i firmy, ale tylko na papierze. faktyczna wladza przenosi sie do schro. jego ksiegowa zostaje skarbniczka toz i datki, kase z opp itd. przelewa na schro, w ktorym nic sie tak naprawde nie dzieje, a wiec kasa idzie do prywatnej kieszeni kierownika. nie ma zebran od 2002 roku, nikt nie wie ile faktycznie czlonkow liczy oddzial, wiec o przeglosowaniu pana kierownika nie ma mowy. nie wiadomo ile kasy wplynelo i na co poszly. nic nie wiadomo. co robi wawa? nic. po kilku latach naciskow ze strony zielongorskiego inspektoratu toz zdecydowala sie w koncu nie przedluzac im legitymacji inspektorskich, bo nic nie robili. tylko tyle. a kierownik przelewa na swoje konto, w miescie mowia, ze schro musi byc super, bo przeciez prowadzi je milosnik zwierzat, viceprezes toz... AM
  23. basiaap - tak, mamy umowe z miastem, ale kierowniczek chce jeszcze uzgodnic zasady wspolpracy. i tak te uzgodnienia wygladaja, ze 9 lutego podpisalismy umowe z miastem, a dzis, rowno po miesiacu, nadal tkwimy poza schro. co do petycji, to mysle tak - za duzo kierownik ma za uszami, a sprawa ciagnie sie za dlugo, zeby sie tylko skupiac teraz na wolontariacie. wiadomo, ze po przeciaganiu w koncu bedzie nas musial wpuscic do schro, ale wiele rzeczy nadal pozostanie po staremu, takze mysle, ze trzeba stworzyc szybko wykaz nieprawidlowosci w schro i link do tego porozsylac po forach i stowarzyszeniach. oczywiscie o wielu rzeczach napisac nie mozemy, bo dowodow brak, ale liste nieprawidlowosci w stosunku do rozporzadzenia ministra rolnictwa i rozwoju wsi na temat prowadzenia schro mozemy stworzyc. do tego dodalbym info o chorej sytuacji, gdzie skarbnik lokalnego toz = skarbnik schro, kierownik jest viceprezesem, a jego zona, tez pracownik schro, w komisji rewizyjnej, info o problemach z wolontariatem. takie pisemko z pytaniem czemu tak jest powinno jak najwiecej osob i stowarzyszen porozsylac do miasta, lokalnych mediow, ZG TOZ i gdzie sie jeszcze da. co Wy na to? AM
  24. 6 dni do wyznaczonego terminu ostatecznego na polowe marca, a tu nadal cisza... a po drodze jeszcze weekend, wiec 2 dni mniej... AM
  25. a wracajac do OC - niechetny wolontariuszom kierownik moze miec pretensje chocby o pogryzienie sie dwoch psow w boksie, bo niby "przez wolontariusza". musimy niestety brac wszystkie mozliwosci pod uwage :-( AM
×
×
  • Create New...