Jump to content
Dogomania

koci-świat

Members
  • Posts

    1957
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by koci-świat

  1. Dziękuję-co do wyników to mam dzwonić dzisiaj wieczorem. [quote name='mshume']Chyba Cię myślami zciągnęłam :) Włożyłam post-it do paczuszki, może wyleciał? Dla małego pieska, jak Tasieńka, to 1 łyżeczka dziennie. Mój piesek dostaje 'opakowane' to w kulce z wędzonej makreli albo pasztetu. Są już wyniki histo?[/QUOTE]
  2. Paczuszka doszła-dziękujemy ślicznie. Napisz tylko, proszę jak to dawkować..... [quote name='mshume']A może chcecie dla Tasi algi morskie? Pomaga poprawić pigment nosa i ogólną kondycję psa (bogactwo minerałów i witamin. Kupiłam w Niemczech wielką puszkę dla mojego białasa, którą się chętnie podzielę. Mogę podesłać paczką.[/QUOTE]
  3. Dina [url]http://www.kociswiat.org.pl/index.php?ac=animalDetales&animal=394[/url]
  4. U Ogiego wszystko ok-jest radosny, już zagoiły się szwy po kastracji więc kołnierz zdjęty. Ostatnio przestawił się na zabawę trochę sklapciałą piłką nożną. Jakim cudem on ją aportuje to ja pojęcia nie mam...Widocznie naprawdę ma szczękę jak krokodyl ;-) No i ma swój osobisty fotel: [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/275/5dddeac4bd25d707.jpg[/IMG][/URL]
  5. Dotarłam na dogo ufff. Tasia ma się świetnie. Znosi swoje ubranka z godnością - na pewno jest jej w nich przyjemniej niż w tej brudnej skorupie zwanej sierścią... Tak jak pisała Gosia-w przepuklinie znajdowało się prawie wszystko-jelita, macica, jajniki. To było ogromne szczęście, że nie zawędrował tam pęcherz. Operacja trwała długo, więc nie wszystko jest dokończone-np zęby są ruszone w stopniu minimalnym-bali się dokładać narkozy. Mała wybudziła się szybko i już do samochodu szła radośnie na własnych łapkach-koniecznie chciała wysiusiać się na trawniku. Niestety, operacja trwała tak długo, ze nie zdążyłyśmy do okulisty-trzeba będzie zapisać się na nowo. Oczka mają się wprawdzie znacznie lepiej-zaraz zobaczycie na zdjęciach, ale na pewno wymagają opinii fachowca i miesięcy walki z zakraplaniem różności. Guz, niestety, wygląda :na oko" na złośliwy, ale nie ma jeszcze wyników histopatologii.
  6. Ogi jest naprawdę wspaniałym, niekonfliktowym psem. Jedno jest pewne-nie może być jedynakiem. Drugi pies, nawet gdy całkiem Ogim się nie interesuje, powoduje że jest on całkiem spokojny i nie szczeka non-stop. Na razie zasuwa w kołnierzu-bardzo interesował się szwami po kastracji. Ale nawet kołnierz mu w niczym nie przeszkadza. Ktoś kto go adoptuje będzie miał dużo szczęścia.
  7. Maltanka jest naprawdę uroczym słodkim psem. Bardzo się ucieszyły, gdy ponownie spotkały się z Daszą. Widać, że są ze sobą bardzo związane. Najpierw Dasza szczeka i się napusza, ale jak zobaczy że maltanka się cieszy i skacze to i ona przychodzi się poprzytulać. Umówiona jest na 19 marca na operacje. Wcześniej nie można-najpierw trzeba się pozbyć gigantycznego kupska zalegającego praktycznie wszędzie w psie. Co by potem nie było kłopotów z wypróżnieniem po operacji. Na razie zapchałyśmy ją ciasno w ubranko pooperacyjne i widać że odczuła wyraźną ulgę.
  8. Niewykluczone, że te dwie zabrane przestały być użyteczne, bo przestały rodzić-stąd różnica w traktowaniu. Źródło dochodu-jakie by nie było, traktuje się lepiej. [quote name='sacred PIRANHA']dwie suki kundlice, suka yorczka i pies shih tzu- wszystkie są w dobrym stanie i biegają luzem...a ma też dwa Onki w kojcu dużym, porządna duża buda, psy ładne, cała zamrażarka kości dla nich... mnie cały czas zadziwia skąd ta różnica w traktowaniu...nie wiem po prostu nie wiem jak można o jednego psa dbać a na cierpienie innego patrzeć obojetnie... będę cały czas rozmawiać z synem i kombinować.., ale to potrwa po prostu...[/QUOTE]
  9. Małego odebrała Dorota-nasza weterynarz. Zamieszkał na razie w gabinecie do wieczora. Dzisiaj badania wszelakie-krwi i ogólne, a jak będzie ok, to jutro odjajczamy faceta. Potwierdziła że jest grzeczny i uroczy, a urodą powala na kolana (hmmm). Ponoć wygląda jak mix shih z jamnikiem i aligatorem. Nie mogę się doczekać po prostu... Na razie prosimy o NIE ROBIENIE ogłoszeń. Pies musi być przebadany, wykastrowany, wygojony i musimy poznać jego charakter w warunkach domowych. Później dopiero szukamy domku.
  10. Ok-w takim razie szykuję się na czwartek! A wiadomo choć mniej więcej jaka godzina to będzie i gdzie? [quote name='Tola']Transport jest w czwartek, Piranha - trzeba przywiezc sunię o 13.30 do zadry. Tylko jest jeden warunek - sunia muis byc w transporterku. Osa - moj tel 609 160 440[/QUOTE]
  11. Bardzo ważne-od niedzieli do środy nie będziemy mieć możliwości odebrania maltanki z warszawy. Ja jestem w warszawie jutro i w piątek, więc najlepiej byłoby dla nas wtedy. Mamy pod opieką dużo zwierzaków-jesteśmy 70 km od warszawy. Uprzedzam że muszę wiedzieć wcześniej żeby "ustawić" odpowiednio pracowników. Jeśli transport będzie w czwartek, to postaram się dostosować.
  12. Witam pekinusia już po sterylce. Była straszliwie zapchlona-pchliska po niej łaziły jak po placu. Badania krwi są w normie-nic strasznego się nie dzieje. To młoda suczka-ma 3-4 lata góra. Ewidentnie rodziła co cieczkę-prawdopodopnie po prostu do tego miała służyć. Jest półdzika niestety, na razie nie ma mowy o szukaniu jej nowego domu-najpierw trzeba ją ucywilizować. Pod narkozą ma założone ubranko pooperacyjne i szeleczki-to jedyna metoda żeby była możliwość wyprowadzania jej na spacery. Potem się będziemy zastanawiać jak jej to zdjąć hmmmm....
  13. Gremlineczka umarła w nocy. Tak jak przewidział weterynarz w zeszłą niedzielę przestała chodzić. Deformacja kręgosłupa była za daleko posunięta. Doszły problemy z krążeniem. Przez chwilę mieliśmy nadzieję - było chwilkę stanowczo lepiej. Nie udało się. Nasz maleńki, słodki aniołek umarł w nocy, tak jak zwykle przytulony do mnie na poduszce. Mam dość. Chcę się obudzić i ma się okazać że to był tylko zły sen
  14. Wcale źle nie odbieram Waszych wątpliwości...szczególnie, że same je mamy. Ale- Amelka WCALE sobie nie radzi z tym kalectwem-z powodu ślepoty która spadła na nią pewnie nie tak dawno temu, bo to zaćma starcza, jest zupełnie wycofana. Gdyby to był Czarek lub Rycerzyk o których trzeba wiedzieć że nie widzą żeby uwierzyć nawet bym się nie zastanawiała. Natomiast na Amelcię żal patrzeć. Chce spać wyłącznie na tapczanie z którego, jak się mości na okrągło spada, na podwórku załazi w różne dziwne kąty z których nawet nie umie się wycofać i podobnie w domu. Jak wlizie w kąt miedzy kuchenką a zlewem to po prostu tak stoi... Wiadomo że nie ma gwarancji, ale oglądali ją u dr Garncarza-ma naprawdę duże szanse-z ich punktu widzenia nie jest to bardzo poważne. Może jak zdecydujemy się na operacją obu oczu, to chociaż jedno się uda, a na pewno nie będzie gorzej, bo w jej wypadku nie pomogą żadne kropelki i inne cuda. Operację w grudniu, choć wszyscy padaliśmy z niepokoju znosła znacznie lepiej niż nie jeden młody pies. Jest w tej chwili zupełnie wyremontowana, nie ma żadnych przerzutów i mogłaby choć przez (mam nadzieję) kilka lat, nawet niech to będą dwa-trzy, wieźć szczęśliwe życie ....gdyby nie brak wzroku. Nie znamy jej przeszłości, lecz sądząc po stopniu wyniszczenia to była gehenna-więc może to będą najszczęśliwsze jej lat...
  15. Coś bym upchała, tylko straszna odległość nas dzieli....
  16. Czy są tam koty? Jeśli tak to czy macie dla nich jakieś miejsce po wydobyciu ich stamtąd?
  17. Amelka miewa się całkiem dobrze. Absolutnie nie jest psem adopcyjnym. Trzeba by było naprawdę kogoś z dużym pokładem cierpliwości i narzut na zmianę....Panienka potrafi zrobić kupkę tam gdzie śpi-czyli po prostu na tapczanie, przejść dwa kroki i spać dalej. Przytyła ładnie i nie jest już łysawa, choć jej sierści wiele brakuje do doskonałości. Spięcie grzywki, czy jakieś poważne zabiegi pielęgnacyjne graniczą z cudem-mała wije się upiornie. Myślę, że jest szczęśliwa, choć, jak ktoś napisał wcześniej - Amelka żyje we własnym świecie. Najchętniej widzianą przez nią formą kontaktu jest energiczne wygłaskiwanie brzuszka-wtedy, radosna, tarabani się na pleckach i wydaje dziwne odgłosy... Nie znosi brania na ręce na dłużej. Ma niesamowity apetyt, tak jak kot pojada cały dzień po trochu.
  18. Minęły trzy miesiące odkąd Mateuszek do nas trafił. Chłopak w tym czasie zrobił się nie do poznania. Jest grubiutki i ma wspaniały apetyt. Nie ma śladu po wcześniejszych skórnych dolegliwościach. Zrobił się znacznie bardziej kontaktowy i otwarty w stosunku do ludzi-cieszy się i chce się bawić....głównie w gliglanie po różnych częściach Mateuszkowych. Nie znosi tylko dotyku pod szyjką. Myślę, że Mateuszek zrobił się w pełni adopcyjnym kawalerem.
  19. Marta, masz zatkaną skrzynkę i nie mogę się z Tobą skontaktować. Proszę, odblokuj się jakoś i skontakuj ze mną przed daniem dt psu.
  20. Dinguś od soboty jest w nowym domku pod Warszawą. Zamieszkał tam wraz ze swoją koleżanką z wybiegu-Nadią
  21. U prosiaczków nadal to samo. To znaczy nic, oprócz tego że są ponad rok starsze niż na początku wątku. W międzyczasie trafiły na chwilę do DS. Na dwa dni...Tylko tyle wytrzymała ich nowa Pani. Mimo, że była naprawdę porządną osobą. Mało kto wytrzyma z pieskami które załatwiają się w najlepszej sytuacji na pieluchy, a w większości tam gdzie stoją. Mamy brzydką pogodę, więc maluchy weszły już w fazę niewychodzenia z domu do wiosny.....
  22. U Dingusia po prostu nic nowego. No może tylko tyle że mieszka teraz z Nadią. Jego poprzednia towarzyszka trafiła do adopcji. Mimo ogłoszeń nikt, nigdy nie zadzwonił i nie zapytał nawet o niego.
  23. Na początku chcieliśmy ją bardzo oszczędzać i mieszkała przez chwilę w pokoju z kotem, ale im więcej się dzieje dokoła tym Amelka jest szczęśliwsza.....i tak trafiła do kuchni.
  24. Amelka jest bardzo dzielną babusią ze zdrowym apetytem. Zajmuje ogromny kojec na środku kuchni, albo każe się podsadzać na tapczan. Pozostałe plaskacze omijają ją szerokim łukiem, bo przy próbie bliższego zaprzyjaźniania się Amelka wsczyna straszne larum, a płuca ma chyba bardzo zdrowe...Zaczyna nieśmiało machać ogonkiem na naszą obecność i to jest naprawdę najlepsza zapłata za uratowanie tego maleńkiego życia... Jest bardzo energiczna na spacerkach-żwawo pedałuje przed siebie-nie zatrzymuje się nawet na chwile. Koty są jej całkiem obojętne i powoli zaczyna utrzymywać jakiś kontakt z psami. Nie wychodzi na dwór bez swoich ciepłych ubranek-marznie bardzo. Sądzę, że jak będą chłodniejsze dni to będzie spała w piżamce tak jak Gremlinka.
  25. Manfredek czuje się znakomicie. Najchętniej bawi się z człowiekiem w berka - wtedy jest szczęśliwy i cały w uśmiechach. Jednak kocha tylko najbliższych mu ludzi-do obcych startuje z zębami-zdaje się że mamy powtórkę z Promyka... Jednak jest coraz ładniejszy-zaczyna przypominać pekina. Wierzę że przyjdzie na niego pora i ktoś się w nim zakocha.
×
×
  • Create New...