Nasze konsultacje tak jak pisałam w nocy wypadły na nie. Niby rozumiem argumenty męża, że oboje jesteśmy w pracy, do tego doszły nam weekendy na uczelni, 3 latek itd. Gdybym tylko ja podejmowała decyzje sercem to wiadomo jaka by była.
Zwłaszcza, że w Rybniku jesteśmy conajmniej raz tygodniu.
A syn tak marzy o psie, ciągle wspomina Chipa. Mimo wszystko będę tu zaglądała. Póki co mocne kciuki za domek dla przystojniaka. I faktycznie w trójke im ładnie :)