nie mam zdolnosci literackich :lol: .a z tym zawisnieciem...kiedys pojechalam sie wspinac na nasz stary zamek dybowski-i wlazlam prawie na gore-i okazalo sie,ze nie ma dalej drogi-i w dol zejsc nie umialam :lol: ..i zawislam w takiej niszy-doopa tylko wystawala i nogi :lol: .i przyjechal ktos na rowerze-pomogl mi zejsc-wisialam 2 godziny :lol: ..jak zlazlam w koncu-to sie okazalo,ze moim wybawca jest chlopak w ktorym sie durzylam :oops: :lol: :lol: :lol: i w ten sposob go poznalam :lol: