No i krótko mówiąc: właśnie z tego powodu nie "bywam" na katowickich wystawach.
W samych Katowicach, 10 minut od Spodka, mam przyjaciół, u których mogłabym zanocować, ale nie w piatek i nie "lodowisko". Sorki. Może kiedyś w przyszości...
No i mam rodzinę w Gliwicach i Pyskowicach. Też by przyszli, ale...piatek...
I dlatego jeżdżę co roku do Chorzowa. Tamtejszy Oddział jest naprawdę baaaardzo przychylny wystawcom, są różnego rodzaju zniżki dla wystawców, no i piękny teren, plus pogoda... (tfu, tfu, tfu, oby w tym roku też tak było!).
Pzdr.