MonikaP
Members-
Posts
3601 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by MonikaP
-
A oto szczegóły :-) Anna R.-Warszawa - 100zł Magda C. - Łódź - 20zł Anna G. - Bezrzecze - 20zł Elżbieta Ch. -Kraków - 25zł Marta J. - Zbąszynek - 50zł Krystyna K. - Wysogotowo-100zł Agata K. - Warszawa - 30zł Marek M. - Poznań - 150zł - jest to udział Marka w kupnie karmy :-), z którą (z rabatem od Krakvetu) zapłaciłyśmy 380zł Do kosztów opieki lekarskiej trzeba niestety doliczyć koszt karmy specjalistycznej. Mamy teraz na szczęście pewien zapas (15 kilo suchej karmy plus puszki), więc na jakiś czas wystarczy.
-
Ciekawe, jak sobie radzi u Pana Doktora nasza Pikusia?.... Dziś przyszła dla niej karma i rękawica Econetti, którą Alex będzie próbowała ją choć trochę odczyścić, bo o prawdziwej kąpieli nie ma co na razie marzyć... Pani Magda - schroniskowa wetka też o suni nie mówi inaczej, jak tylko Pikusia i dopytuje się o jej samopoczucie :-).
-
A ja byłam dziś z Gonią u Pikusi :loveu: ! Wierzcie mi, Gosia jest w stanie rozpieścić każdego psa - paróweczki, wołowinka, kurczaczek, pieszczotki, ćwierkanie nad Pikusią.... Tu Gonia ćwierka, tam Alexandra coś słodko Pikusi opowiada do uszka....a Pikusia tylko się z boczku na boczek przewraca i brzuszek nadstawia do głaskania 8-) . Jestem też pod wrażeniem, bo Pikusia pięknie chodzi na smyczy - spokojnie, nie plącze się pod nogami, nie wyrywa się - widać, że nie jest jej to obce.
-
Cudowne Szczeniaczki znalezione w lesie już w domkach!!!
MonikaP replied to escalade74's topic in Już w nowym domu
edycja dziwne rzeczy się dzieją Czy tylko u mnie pojawiają się jakieś dziwne linki? -
Cudowne Szczeniaczki znalezione w lesie już w domkach!!!
MonikaP replied to escalade74's topic in Już w nowym domu
[quote name='escalade74']Słuchaj na razie jest w izolatce...u mnie w biurze....[/quote] Wozisz je między Krakowem a Poznaniem? ;-) -
Cudowne Szczeniaczki znalezione w lesie już w domkach!!!
MonikaP replied to escalade74's topic in Już w nowym domu
[quote name='escalade74']Beda wszystkie odrobaczone, miałem psa i mam, więc wiem co powinienem zrobić. Zapraszam do partycypacji w kosztach Monika. Pani Weterynarz wie co robi, więc prosze nie pytaj mnie o nazwy leków i inne...:)...Cztery dni żywienia trzy razy dziennie, Teraz Mały, ten, którego przywiozłem jako ostatniego pojechał z moją Anią do weterynarza...coś zbyt szybko oddychał. Nie bilansuje finansowo tej przygody z psiakami i nie licze pieniedzy, ale nagle stałem sie "ojcem chrzestnym" 8 Maluchów i jeszcze ojcem mego Kota Zulusa i psa Nero....eeech Pieskie Życie...:)[/quote] Pytam dlatego, że to mogą być bardzo istotne informacje dla przyszłych właścicieli piesków. Akurat ta tematyka nie jest mi obca i wiem, jak szybko infekcje rozprzestrzeniają się między szczeniakami. Na robaki raczej antybiotyku nie mógł dostać, a więc nie jest zbyt zdrowy, co oznacza, że i pozostałe pieski mogą być zagrożone. -
Cudowne Szczeniaczki znalezione w lesie już w domkach!!!
MonikaP replied to escalade74's topic in Już w nowym domu
[quote name='escalade74']Dostał antybiotyk, lek na odrobaczenie i witaminy. Tak wiem, że każdy powinien dostać lek na odrobaczenie, ale Pani Doktor powiedziała, że są w bardzo dobrej formie: czyste uszka, nie zagłodzone. Nie wyglądają na pieski, które pierwsze 6 tygodni swojego życia spędziły w lesie...[/quote] A ten antybiotyk na co? Jeśli jest chory, to istnieje ryzyko, że pozostałe też mogą zachorować.... Czy te dwa ostatnio złapane wetka też oceniła pozytywnie? Robaczki niestety bardzo łatwo przenoszą się między szczeniakami, więc odrobaczone powinny być wszystkie... -
Cudowne Szczeniaczki znalezione w lesie już w domkach!!!
MonikaP replied to escalade74's topic in Już w nowym domu
[quote name='escalade74']Ach pewnie robaczki ma jak każdy z Malców, ale już ma się dobrze, atakuje misia pluszowego, siusia i ma się dobrze. Teraz jak dojechał do niego Braciszek to już wogóle jest szczęśliwy. Tak się tulą do siebie, śpią w kurtce, już bałaganią, mam je u siebie w biurze, więc jest nieźle... Cudowne są...eeeeechchchchch[/quote] A jaki lek dał na to weterynarz? Wiesz, wydaje mi się, że dobrze by było wszystkim podać to samo... -
Cudowne Szczeniaczki znalezione w lesie już w domkach!!!
MonikaP replied to escalade74's topic in Już w nowym domu
[quote name='escalade74']No i mamy trzeciego!!!!!!!!!! Jeden był u weterynarza, dostał antybiotyk, bo jest lekko zapchany... Teraz braciszkowie leżą u mnie w biurze zawinięci w kurteczke i tulą się do siebie...Cudowny Widok...Przysięgam!!! pozdrawiam Mikołaj[/quote] Co się stało temu maluszkowi? Czym był zapchany? -
[quote name='bigos']Wczoraj dzwoniła dziewczyna z Grodziska Wielkopolskiego zainteresowana sunią! Jadnak po tym co opowiedziałm o stanie zdrowia suni jej entuzjazm spadł:shake: Gonia! - Mogę wpisać na allegro także Twój numer kontaktowy? Wiesz, Ty jednak będziesz potrafiła powiedzieć więcej, szczegółowiej. Za 3 godzinki aukcja się kończy! Wystawić ponownie ze zmodyfikowanym tekstem dotyczącym jej wieku i stanu zdrowia oraz z info, że jest w domku tymczasowym? Nowe fotki?[/quote] A może na razie się wstrzymajmy z ogłoszeniami?... Przecież Pikusia jest cały czas na skraju śmierci, zanim będzie gotowa do adopcji miną pewnie miesiące...o ile przeżyje....
-
[quote name='bigos']Gosiu! To nie tak:shake:...[/quote] Trochę jednak tak....bo wczoraj musiałyśmy z Gosią, i z Alex, która opiekuje się teraz Pikusią, podjąć decyzję, czy pozwolić jej odejść, czy dać szansę....I jechałyśmy po raz drugi do weta z myślą, że nie pozwolimy jej dłużej cierpieć, jednak gdy zobaczyłyśmy jej ożywiony pyszczek nie umiałyśmy podjąć tej decyzji... Pikusia chce żyć, ale jest bardzo, bardzo słaba i my jesteśmy bezradni - bo jedyne, co możemy zrobić, to otoczyć ją jak najlepszą opieką, starać się, by nabrała sił....Tak naprawdę nie wiemy nawet, czy tej woli życia będzie w niej na tyle, by lekarz mógł ją operować...
-
Poznań-jamnikowata wielkoucha Sonia...BRAWO, SAKSANA!!! :-)))
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Dziś, gdy przyjechaliśmy do weterynarza z Pikusią, w pewnej chwili drzwi od gabinetu się otworzyły i wymaszerowała z niego...Sonia, a za nią Natanek! :-) Sonia miała minę jak....no jak prawdziwa królowa, miała też bardzo elegancką obróżkę, była mięciutka i miała piękną, czyściutką sierść w kolorze, o który bym jej w schronisku nie podejrzewała :lol: . Natan na pewno troszkę nabrał ciałka i był zupełnie, ale to zupełnie boksiowaty, czyli skręcający się w precelki i z gapciowatą, wesołą miną. Aha, kolor też miał jakby żywszy :evil_lol: . -
[quote name='GoniaP']Błagam Cię Goniu, wlej we mnie trochę tego swojego optymizmu, bo mnie ciurkiem łzy leca i nie chą przestać.[/quote] Och, Gosiu, czy mam na Ciebie znów krzyczeć??? Co Pikusi da Twój płacz??? Ona potrzebuje teraz naszych trzeźwo myślących rozumów i spokoju - bo on się jej udzieli i da jej siły. Ty ją opłakujesz, jakby już nie żyła, a jej potrzebna jest pozytywna energia, którą - wierzę w to - przekazujemy jej nawet już tylko myśląc o niej. Nie zrobiłyśmy jeszcze jednego - nie podziękowałyśmy Markowi - mmtemplum, który pomógł nam zabrać Pikusię ze schroniska do lekarza, a potem przez długi czas był jedynym mężczyzną w naszym babskim towarzystwie i, co tu dużo mówić, bez niego z Pikusią na pewno nie byłoby tak łatwo... [B][I][COLOR=green]Dziękujemy Ci, Marku, bardzo, bardzo, bardzo :-).[/COLOR][/I][/B]
-
[quote name='atena501']Chcę włacić co nieco na leczenie Pikusi, czy wystarczy na przelewie hasło "Pikusia" ? Na odległość tylko tak moge pomóc :placz: Życze dziewczyny dużo sił i samozaparcia w leczeniu Pikusi.[/quote] Dziękujemy, Ateno, w imieniu Pikusi... Na przelewie wystarczy napisać "darowizna dla Pikusi od...".
-
Tak naprawdę nie wiadomo jeszcze, czy Pikusia odzyska siły na tyle, aby mogła zostać poddana operacji :-(. Prosimy więc o ciepłe myśli, ale i o pomoc - dobrą karmę, witaminy, odżywki, czy choćby o symboliczne wpłaty na konto fundacji. Jeśli dojdzie do operacji, to jej koszt wyniesie przynajmniej kilkaset złotych, a zanim to nastąpi, Pikusia musi się wzmocnić i to solidnie. [B][SIZE=3][COLOR=red]Bardzo prosimy o pomoc!!!!![/COLOR][/SIZE][/B]
-
Najpierw dobra wiadomość - Pikusia wczesnym popołudniem wyszła ze schroniska. I na tym niestety dobre wiadomości się kończą.... Pikusia zamiast jechać do zaprzyjaźnionego gabinetu wet. na kąpiel pojechała do innego - na kompleksowe badania.... Krew, mocz, RTG, USG.... Sunia przyjechała z gorączką, ale na szczęście udało się ją opanować. Badanie moczu wykazało, że obecna jest krew utajona. Badanie krwi wykazało podwyższony poziom leukocytów, a obniżony - trombocytów. RTG wykazało bardzo powiększone serce, zagazowany żołądek i coś dużego kładącego się cieniem na wątrobie. Tym czymś - już w badaniu USG okazała się być śledziona, która jest powiększona i przekrwiona, podobnie zresztą jak wątroba. I USG wykazało brzydki, nieregularnych kształtów guz w pęcherzu moczowym.... Tak więc krew w moczu nie jest wynikiem infekcji, tylko nowotworu.... I cały czas wolniutko się z suni sączy.... Pikusia od godziny 14:30 jest na kroplówkach - ja niedawno stamtąd wróciłam, została Gonia z tymczasową opiekunką suni... Będziemy się ją starali wzmocnić i przygotować do operacji, która ją czeka....W jej trakcie zostanie usunięta część pęcherza moczowego, a tak naprawdę to wszystko się może wtedy zdarzyć, bo do końca nie wiadomo, co wet zastanie po otwarciu jamy brzusznej. Dodatkowo dziś rano, jeszcze w schronisku, wetka zauważyła, że Pikusia ma w pachwinie jakieś stare szwy - czyli była już operowana, nie wiadomo na co i być może właściciel nie widząc efektów leczenia, porzucił ją....przedtem jeszcze każąc jej rodzić... Lekarz daje Pikusi ok. 15% szans...być może zwiększą się, jeśli sunia się wzmocni....Już w trakcie podawania kroplówki zaczęła się żywiej zachowywać, nabrała apetytu - zjadła parówki, które kupiła Gosia i parę garści suchej karmy.... Być może ma jeszcze w sobie na tyle dużo woli życia, by się poddźwignąć, jednak pytanie - co potem? Pikusia ma ok. 10 lat, czyli więcej,niż sądziliśmy...Jeśli operacja się uda, będzie miała pęcherz moczowy o połowę mniejszy, czyli będzie wymagała częstego wychodzenia na dwór, stałej uwagi itd. Nie wiadomo, co jeszcze kryje jej brzuszek i z czym będzie trzeba się zmierzyć. Dlatego zapewne bardzo, bardzo trudno będzie jej znaleźć dom.... Potrzebujemy pomocy...