-
Posts
3319 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zakla
-
[quote name='Lulla Luck'] Sneaker - śliczny! [/quote] Żartujesz:crazyeye: Podoba Ci się jego wąziutka i delikatna główka?:lol: On ma oczy tak totalnie mistretowe, skośne takie. Ale przy tym futrze i białym na twarzy od przodu wygląda jak mix collaka dla mnie:eviltong: No a że Tobie takie małe i delikatne się podoba to aż mnie wbiło:cool3: No chyba że podoba Ci się jego futro:eviltong: A tak ogólnie dla mnie jest ładny, gdyby miał trochę szerszą głowę. No i on tego futra tak nie przekazuje. Ale większość dzieciaków bierze po nim głowę.
-
A niektórzy wybierają dla swojej suki psa o określonym pochodzeniu, eksterierze i charakterze, a nie jakiegokolwiek tej rasy z danej hodowli:diabloti: Zresztą potwornie się dziwię hodowcom, którzy zgłaszają się po jakiegokolwiek reproduktora:roll: i stanowczo nie popieram takiego działania:evil_lol:
-
Ohoho, rzeczywiście muszę mieć zgodę :lol: Trudno, żebym była w stanie pojechać na weekend z psem do Łodzi bez ich wiedzy:evil_lol: Ale niech będzie, na karteczce? Co do książeczki, to... hmm... można ten numer dosłać jak już się książeczkę dostanie? No chyba że dostanę ją przed upłynięciem terminu zgłoszeń (kiedy jest?).
-
Pewnie, że się nie równa. Ja osobiście mam zamiar pierwszy raz pokryć sukę w wieku 3-4 lat, po wszystkich badaniach i z paroma tytułami. Ale moim zdaniem 2-3 mioty to max, zwłaszcza przy takiej rasie o stosunkowo małym pogłowiu w Pl. I osobiście nie mam nic przeciwko kryciu po raz pierwszy cztero czy pięcioletniej suki, natomiast takiej ledwo po zrobieniu uprawnień owszem:evil_lol: Na lhasakch się nie znam zupełnie.
-
Czasami lepszy nakręcony i szczęśliwy burek niż zasypiający czołg ;) Wykorzystaj to, że masz wesołą sucz. Teraz tylko wystarczy popracować trochę nad tym, żeby tą wesołość ofiarowywała Tobie i żeby się skupiała na Tobie i wtedy będzie już z górki. I będziesz się cieszyła, że masz takiego wesołego głupka ;)
-
Dla mnie i tak to strasznie brzmi:cool3: wiem wiem, że często gęsto suki dziewięcioletnie są w genialnej kondycji (zwłaszcza te, które znam, sportowe owczary:evil_lol:), ale ja i tak dałabym jej spokój .
-
ehh...:roll:
-
Ja mam dwa alaskany i wierz mi- da się:cool3: Mój muciek starszy robi wszystko z bardzo zabawnym zaangażowaniem:lol: W momencie, kiedy zaczęłam z nim pracować (miał 5 lat), nie miałam nic. Ani współpracy, ani chęci, ani czegokolwiek. Jak nan początku wołałam psa (na smyczy), to był głuchy. Jak kazałam mu na spacerze usiąść, to też był głuchy. Pół roku spokojnych spacerków (bardzo trudno na początku było mi wyłączyć agresję z mojej strony:roll:) i teraz mam burka, który w czasie spaceru, w momencie, kiedy mówię "matrix" już jest koło mnie i gada i wrzeszczy żebym mu już dała tego smaczka bo on chce iść dalej. Jak proszę, żeby się na spacerku położył, to mam wielkie 'aaaa!' z podskokiem i pies leży :lol: Warto było pracy i cierpliwości. Moje małe, jak zaczęłam z nim pracować miał 3,5 roku. Teraz ma prawie 6 i jest zarąbiście kochanym potworem. Nie jest chętny do pracy na każde zawołanie i bezwzględnie posłuszny, ale kontakt mamy super. I na zawodach agility i czasami obedience startujemy:evil_lol: Kochany dzieciak, taka słodka klucha:loveu: Od siebie mogę dać jedną radę- nigdy się na psa nie wkurzaj. Nigdy! Sprawdziłam to na sobie. Jak zaczynałam pracę z małym, to wkurzanie się na psa musiałam odkręcać przez długi czas. Bał się po prostu ćwiczyć. Robił wszystko, ale taki przykulony. Ehh, człowiek jednak jest okropny:shake: To samo miałam z grubym. Wystarczyło, że raz się na niego wkurzyłam jak się uczył slalomu i tak to sobie zakodował, że jak go koło slalomu wołałam, to zaczynał szczęśliwy uciekać. Dlatego jeszcze raz powtarzam, jak będziesz miała ochotę rzucić się na sucz z zębami, to olej to i idź do domu. Wyżyj się na czymś, oby tylko tak, żeby suka tego nie widziała ;) A najlepiej najpierw dojdź do takiej perfekcji, że się na psa nie wkurzasz w czasie pracy. Mi się to już udało, pies jest psem. Nie chce, nie ma humoru do pracy, to spoko. Nie pracujemy. Jak jest nakręcony to to wykorzystuje. Ale następny będzie owczarek (bynajmniej nie niemiecki:diabloti:);)
-
9 lat i miot?:shake:
-
Mam pytanie- czy znacie jakieś fajne zapychacze? Głównie chodzi o to, że po kastracji mój starszy burek zrobił się wiecznie głowdny i ciągle stuka w miskę, nieważne, że dopiero co zjadł pełną michę! A ja mu nie dam więcej, niż jadał do tej pory, bo nie chcę mieć kluska zamiast psa ;) Z drugiej strony szkoda mi go strasznie, że ciągle chodzi nienażarty. Być może ten apetyt mu się unormuje w najbliższych miesiącach (jest trzy tygodnie po zabiegu). Wiem, że dobrym sposobem jest dawanie psu posiekanych surowych warzyw. Ale mam pewne obawy, czy Mućka oby na pewno nie wzgardzi takim posiłkiem. Będziemy próbować, ale może ktoś z Was zna inne zapychacze nietuczące albo minimalnie tuczące? ;)
-
Super! :) To my chcemy jeeeechać:loveu:
-
No kurczę, że też na to nie wpadłam! A nawet ciągle się na to stoisko wybierałam i w końcu nie zajrzałam. A dwa dni tam siedziałam!:flaming:
-
Moje burki i tak nieco rudzieją i z wiekiem i ze słońcem ;) To cóż, będziemy się jakoś starać o tą miarkę, bo już mi się udało małego odchudzić 2kg, nie można tego zaprzepaścić:lol: A szczyl będzie czekoaldowy to i czekoladowieć może:eviltong:
-
Dokładnie, ja mojego mamutka oddzielnie musiałam uczyć przynoszenia, oddzielnie trzymania, a oddzielnie siedzenia z koziołkiem w pysku na tyłku bez kręcenia się i szczęśliwych podskoków:lol: Najpierw w ogóle musiałam mu wyrobić chociaż minimalną chęć aportu, bo aporterem z urodzenia to on jest bardzo marnym:evil_lol: Ale jak się tego nauczył, to przynoszenie było super, przez przeszkodę, przy ukrytym koziołku. Dla urozmaicenia zaportowania potrafię małemu koziołek schować w szafie- on bardzo lubi zabawy węchowe. Zostawiam psa w pokoju, chowam w innym pomieszczeniu koziołek, wracam do kundla, mówię aport, klusek leci, szuka i przynosi. Następnym krokiem było wzmocnienie uchwytu. Bo to taki mój klusek, który ani szarpać się zabawkami nie chciał, ani tego koziołka porządnie złapać nie potrafił. Jak zaczęłam powoli szarpanie się szmatkami, różnymi rzeczami, kupiłam mu jukę gappaya, to od razu jakoś tak łatwiej przyszło mu to mocniejsze trzymanie koziołka. Ostatnio nawet udało mi się coś, czego nie mogłam otrzymać bardzo długo. Pies szarpnął się koziołkiem ze mną! Do tej pory trzymał go tak, że mu się kręcił w pysku, wypadał, od razu pluł jak tylko rękę wyciągałam. Ale mu to klikałam długo i namiętnie i w końcu udało mi się z nim koziołkiem poszarpać ;) Kolejna rzecz to było przyniesienie aportu do mnie i grzeczne siedzenie i czekanie na moją decyzję. Mały przybiegał, siadał, i po chwili zaczynał się kręcić i przestawiać. No ale cóż, to też było do wyrobienia. Podobnie jak mocniejsze trzymanie, uczyłam go tego klikerem, powolutku i stopniowo. No i co prawda nadal wszystko dopracowujemy, bo nigdzie nam się nie śpieszy i przypominamy sobie aport raz-dwa na miesiąć w takich porządnych sesjach, żeby z każdej coś w psie zostało(oprócz smaczków :lol: ).
-
A ja jestem przerażona, bo właśnie się dowiedziałam o trzymiesięcznych spicach wilczych bez papierów po papierowych rodzicach (facet kupił sobie rasową parkę i teraz mmnoży!):placz::shake: Szczerze przyznam, że wcześniej nie spotkałam się z tymi psami bez papierów:roll:
-
Mądrze prawisz:cool3: W takim razie zostało mi tylko biegać i samemu się męczyć:eviltong:
-
I u mnie też:razz: Jestem za za za!:loveu: