Jump to content
Dogomania

Fuka

Members
  • Posts

    2653
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fuka

  1. :oops::roll: [B]Kochane jesteście :buzi::buzi::buzi: nie zawstydzajecie mnie... Zach[/B], niestety właśnie rzecz w tym, że gdybym była lepiej zorganizowana i mniej zakręcona - to zrobiłabym więcej:placz: no i jedno jest pewne nie chodzi po ziemi pies, któremu bym cokolwiek gdziekolwiek szybko wytrymowała:oops2:
  2. [B]Niedźwiedzica [/B]- gdzie są zdjęcia z ringu ja sie grzecznie pytam?:diabloti::mad::evil_lol: Na drugi raz Ci nie oddam aparatu:eviltong:
  3. [quote name='zachraniarka'] No ja niestety mogę co najwyżej napisać, że pierdel plamy nie dał, ale ja tak nie bardzo- za co mi się bardzo oberwało od Michała :-(.. Niestety pracując z terierem nie potrafię zapanować nad nerwami. Przy labie zawsze byłam spokojna, a nawet jeśli się zdenerwowałam to lab na to nie reagował. A tutaj ja się denerwuje, ten zaraz dostaje fiksacji, więc ja się denerwuję jeszcze bardziej i koło się zamyka.. Następnym razem przed jakimś występem zaaplikujemy sobie z Ludwisiem nerwosol, albo jakiegoś klinika :lol: :lol: :lol: [/quote] [B]Zach[/B], skąd ja to znam i im bardziej mi zależalo, tym bardziej się denerwowałam, że on cos zrobi nie tak, a im bardziej ja się denerwowałam tym bardziej się to udzielało psu, a im bardziej był zdenerwowany pies tym bardziej ja sie denerwowałam, ze pies jest zdenerwowany, a nie wyluzowany jak trzeba... i kółko sie zamykało:placz::p [B]Borsaf[/B], nie mam pojęcia gdzie jest wystawa, bo nigdy nie byłam w Toruniu... Mam tylko nadzieję, że uda mi się dojechac, bo jadę najpierw do Poznania z 3 psami pociągiem, a jeden pies = się jeden przewodnik, więc nie wiem czy uda mi sie znaleźć dość miłych współpasażerów, którzy by zostali oficjalnymi opiekunami psów:roll: [B]Ina [/B]- masz do Torunia rzut beretem, wiec bądź - może wreszcie sie uda pogadać i nie zamartwiaj się Vigo na zapas!!!!
  4. [B]borsaf[/B], ale fajnie - bo w Sopocie Cie prawie nie widziałam, w Poznaniu też, to może w Toruniu jakoś bardziej sie poznamy! [B]bo[/B], a ja jestem zboczona jakaś i w sumie lubie wszystkich, mniej albo bardziej, ale lubie - choć czesto gęsto mam swoje zdanie o tym jak robia albo co hodują czy pokazują:evil_lol: Faktem jest, że lubiłam w Belgii, Holandii i Anglii te imprezki po sędziowaniu - na stoliki do trymowania wyłaziły wino z jedzeniem i wszyscy krążyli. Ale to jest także wynik tego, że tam wystawca ma psi obowiązek zostac do końca wystawy, a u nas wszyscy sie pakują i zwijaja do domu jeżeli nic nie ugrali... A przepisy sa takie same - wystawca ma obowiązek pozostać do końca wystawy:roll: tylko nikt tego nie egzekwuje...
  5. [quote name='hanik'] A ta sunia z czech rzuciła się mi w oczy bo była w typie Łatka z Fox Klanu:lol:[/quote] Kolorystycznie rzeczywiście całkiem blisko:evil_lol:, ale Łatek do tego posiada jeszcze kość...
  6. [B]Wind[/B], oczami duszy widzę yorka tonącego w jajecznicy:evil_lol::evil_lol::evil_lol: [B]Niedźwiedzica[/B], a gdzie foty z ringu? [B]Ina, [/B]czy coś sie potem wydarzyło na wystawie, czy Vigo sie przeziębił? Jak go widziałam - wygladał na zdrowego i szczęśliwego młodego at - daj mu żyć... Nie wybierasz sie z nim na wystawy, więc daj mu w spokoju być szczupłym, nie zaniedbujesz go, dobrze karmisz, więc się nie zamartwiaj i nie szukaj choroby na siłe. On sie cały czas jeszcze rozwija i lepiej żeby był troche za chudy niż za gruby. Uwierz mi - żaden pies się jeszcze nie zagłodził na śmierc i dużo łatwiej żyje sie z niejadkiem niż z psem, który tyje od samego widoku jedzenia (znam i takie, i takie)! [B]Jura[/B], ale Ci dobrze - mogłaś się napatrzeć i nagadać! Czemu doba nie ma 48 godzin? Oczywiście przy niewiększej liczbie obowiązków:placz:
  7. A i teraz cos do mojego ulubionego [B]Welsh Terriera - [/B]ciekawa jestem czy Twój ojciec wie o Twojej forumowej działalności i komentowaniu werdyktów sędziego (vide topic welshowy na [url]http://e-psy.pl/[/url] )... Poza tym gratuluję Ci dobrego samopoczucia i szerokiej drogi... Już Nitencja pisała coś o regulaminie wystaw. Ja tylko dodam, że nasza zawsze najładniejsza, a jak przegra na wystawie - to na pewno sędzia kalosz:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Mogłabym wspomniec coś jeszcze o belkach i źdźbłach w oku, ale mi się nie chce...
  8. [quote name='swallow'] [B][/B] [I]Nie widziałam go w Sopocie, bo na tej wystawie nie byłam ale jeśli wyglądał tak jak we Włocławku to moim zdaniem CACIBA nie powinien dostać[/I] [/quote] [quote name='Kliwia'][U]Przychylam sie do powyzszej wypowiedzi.[/U] Uwazam, ze na wystawie pieknosci,wszystko powinno byc oceniane. W przeciwnym razie trymowaniwanie nie ma najmniejszego sensu. [B]Welszowiacy moze wszyscy idzmy na latwizne.[/B] Jaka bylaby to oszczednosc czasu i oszczedzenie bolu wielu psom. Mysle,ze trymowania powinno sie zakazac,tak jak kopiowania uszu i ogonow. [COLOR=red]Wyobrazam sobie ile pieskow byloby szczesliwszych.[/COLOR]:Dog_run:[/quote] [B]Swallow[/B], jak już mowiłam - tylko mi mignąl przed oczami, ale odniosłam wrażenie, ze wyglądał inaczej - choć nie wiem czy lepiej, faktem jest, że z tego co wiem - jego właściciel się ostatnio uczył obróbki welshy w dobrym miejscu, wiec może warto poczekać, zobaczyc na własne oczy i dopiero potem oceniać.... [B]Kliwia[/B], sama często o tym marze - nie robić nic i pokazywac takie jakie są[B]:evil_lol:[/B] nie siedzieć po nocach nad Bogu ducha winnym psem tylko dlatego, ze sie nie miało czasu, a sędzia potem i tak nie widzi różnicy miedzy psem wytrymowanym byle jak a wyszlifowanym perfekcyjnie... W końcu i ten i ten jest wytrymowany. I potem patrze jak z wystawy na wystawę moje psy wyglądają coraz gorzej - bo mi sie nie chce ich dopieszczac skoro i tak nikt tego nie docenia, albo i tak są zrobione lepiej od wiekszosci.. Eh - dlatego co jakiś czas jeżdzę za granice żeby pokazac je wsrod najlepszych i przypomniec sobie, że pies ma byc zrobiony na tip top i bywają nieliczni sedziowie, ktorzy sami sa groomerami i zauważa rożnice miedzy psem zrobionym jako tako, a psem zrobionym od a do z... A co do oceniania - to zależy także od Was - to Wy musicie przyzwyczaic sędziów do psów dobrze przygotowanych, im wiecej ich bedzie - tym wiekszym obciachem bedzie pokazanie psa ostrzyżonego, czy wytrymowanego byle jak, tym większa szansa, że taka obróbka nie przejdzie i że ci którzy dotad robili byle jak - bedą musieli zacząć sie starac..
  9. Włączę się - chociaż najpierw nie chciałam, bo do sędziowania welshy nie doczekałam, włąśnie wtedy zaczęłam się juz przenosic z namiotem w okolice ringu głównego i nie patrzyłam - choć słyszałam widzów mówiących, że jeden pies wyraźnie kuleje i zastanawiających sie co zrobi sędzia... Żałuje, że nie popatrzyłam:shake:, a Tysona własciwie w Sopocie nie widziałam - mignąl mi tylko na ringu przygotowawczym, ale byłam skupiona na wystawianiu Makarona zakochanego w stojącej obok szkotce - więc trudno mi powiedziec jak wyglądał... Ale - zapytam tak - a skąd Wy w ogole wiecie, że Tyson był ostrzyżony maszynką? Generalnie szlag mnie trafia jak widzę ludzi oceniajacych psy i sedziowanie na podstawie zdjęc, albo dyskutujących o fryzurze psa, którego nie widzieli nawet na zdjęciu..... Tak się składa, że ostatnio sama byłam świadkiem jak sędzia zarzuciła foksicy, że jest ostrzyżona i w związku z tym dała jej tylko doskonałą bez CWC (suce w klasie championów). Chwile pożniej właścicielka przyleciała z osobą, która przygotowywała psa do wystawy i zaczeły zapewniac, że pies jest oskubany, tylko na bardzo krótkim włosie. Akurat pojawiłam się i ja - obejrzałam suke i rzeczywiście - ona była oskubana, tylko bardzo równiutko i jedyne co można było zarzucić obróbce,to to, że albo była oskubana za późno, albo, że nie odrosła na czas do wystawy. Pamiętam tez, że Flaire rok temu wystawiając Apcię spotkała sie z zarzutem sędzi, że front zrobiła maszynką - rzecz w tym, że Flaire nawet nie ma maszynki, a udało jej sie wytrymowac krótkie partie tak rowniutko, że sędzinie przyzwyczjonej zapewne do naszych polskich groomerów - nie przyszło przez myśl, ze można tak gładko psa zrobić bez użycia maszynki czy degażówek... A ostatnio gadałam się z jednym z wystawców i usłyszałam, że ileś lat temu w Zielonej Górze rasę i grupe wygrał pies z ostrzyzonym grzbietem maszynką... Oczy mi wyszły z orbit, bo tak sie przypadkiem złożyło, ze akurat sama oskubałam tego psa równiutko, prawie do gołego jakieś 6, a może nawet 5 tygodni przed wystawą. Rzeczywiście było raczej poźno jak na przygotowywanie do wystawy, tyle, że on odrastał tak ładnie, że jego właścicielka w ostatnim momencie zdecydowała sie go dogłosić. Doskonale ją rozumiem - był cały gładziutki, równiutki, a ponieważ jest to pies z zarąbistą anatomią - nie potrzebował żadnego dorabiania kłębu, osadzenia ogona czy prostowania grzbietu fryzurą... Rzecz w tym, że mało który pies ma taka siersc żeby sie go dało tak rowniutko zrobić i niektórym może to nawet nie przyjśc do głowy... z drugiej strony faktycznie najlepszą sukę w rasie na tej samej wystawie została suka zrobiona od a do z nożyczkami i maszynką, to rzeczywiście boli, ale z drugiej strony - ona była najlepsza anatomicznie i najlepiej sie ruszała ze wszystkich suk, z którymi była wtedy porównywana... I teraz wróce do Sopotu - [B]Swallow[/B], szkoda, że nie dojechałaś, bo myślę, że powinnaś wygrać z suką, która tam wziełą Cacib, a kto wie - gdyby Cześka prezentowała sie tak jak na zdjeciach z Płocka - może bys też wzieła z nią rasę. Jeżeli Beti Barwna Rubi jest tą suką, która ostatnio wzieła rasę w Chojnicach i Gdyni - to pamiętam, że jest to suka z taką właśnie sierscia - która gładziutko i równiutko odrasta. Nie jest to ideał welsha, lepszy handler na pewno mógłby z niej wydobyć więcej, zreszta lepszy groomer tez.... ale sędzia musi wybrac z tego co ma na ringu i najłatwiej narzekac jak sie na wystawę nie pojedzie... Dlatego ja do Sopotu pojechałam i nie narzekam, chociaż oczywiście wolałabym ugrać wiecej niż mi sie udało:roll: Nie jestem sędzią i myślę, że jest to cholernie frustujące zajęcie:p Bo oczywiście łatwo jest lokować kiedy na ringu ma się jednego pięknego psa i 2 badziewia - jedno totalne, a drugie troszke mniej... Problem w tym, ze rzadko kiedy ma sie taką sytuację... Pamiętam taką sytuacje - na ringu 2 piękne foksy, pięknie zrobione, pięknie sie pokazujące, każdy w innym typie - a sędzia nie może popełnic harakiri - tylko musi wybrac.... Rzadnemu z psów nie można było nic zarzucic ani w statyce ani w ruchu i co? Sędzia wybrał jednego, drugi dostał rezerwe, ale mogl zrobic dokladnie naodwrot i tez byloby dobrze. I taka sytuacja wcale nie jest najgorsza - problem w tym, że naogól każdemy psu na ringu czegoś brakuje, każdemu czego innego i w innym stopniu i każdy ma z reguły jakies zalety, jeden ma ich wiecej inny mniej... Do tego rzadko sie zdarza, że psy pokazuja sie optymalnie i są odpowiednio przygotowane. A teraz wyobraźcie sobie sędziowanie np stawki yorków - jeden ma dobry ruch i anatomie, ale fatalną siersc, drugi ma super siersc, jest pieknie pokazany w statyce, a w ruchu ma garbika, następny ma piękną siersc, ale głowę jak u silka, kolejny ma znakomitą anatomie, ruch, piękną głowę, ale jest za czarny i ma smolenia, jeszcze jeden wygląda idealnie, jest wrecz zarąbisty, ale nie chce chodzić, bo na pierwszym zakręcie został zdeptany przez handlerke i przeszedł normalnie tylko kilka kroków do tego nieszczesnego zakrętu... I wyobrażcie sobie, ze tych yorków jest dużo, dużo więcej i kazdy ma jakies zalety i jakies wady... Widziałam takie stawki nie raz i uwierzcie mi - sędziowie jakoś je posędziowali i mysle, że co widz - to inna opinia na temat werdyktów. Jeszcze jedno - sama robie psy, wiem ile wymaga trudu przygotowanie psa do wystawy, utrafienie z optymalną kondycja, wiem tez, że im wiecej sie wie o robieniu - tym człowiek jest mniej zadowolony z wyników swojej pracy... Wiem też jak trudno jest przygotowac kilka psów na jedna wystawe, wiem jak trudno jest się wyrobic kiedy na głowie ma sie jeszcze normalne życie i kłopoty... I dlatego trafia mnie szlag jak widzę na wystawie psy obciachane maszynką, albo zrobione byle jak. Ale jest tez coś w tym, że piórka głupstwo, bo odrosną, ale głos majątek... To jest naprawde horror - wybrac miedzy psem przygotowanym z dużym nakładem starań, ale gorsza anatomią, a takim, którego właściciel wprawdzie pomógł sobie troche maszynką czy nożyczkami, ale za to jego pies jest lepszy anatomicznie. I tu podkreślę jedną rzecz- celowo użyłam określenia - przygotowanie z dużym nakładem starań, zgodne z tym jak sie przygotowującemu wydaje jak pies powinien wygladać, a nie dobre przygotowanie.... Bo - pewnie włoże kij w mrowisko - gdybym ja była sedzią i miała oceniać przygotowanie welshy pokazanych w Sopocie - to o ile żaden z wystawianych tam psów nie przeszedł ostatnio jakiejś cudownej metamorfozy, a ścislej nie zmienił groomera - to żaden z nich nie dostałby oceny doskonałej za zrobienie. Bo Wy tu rozdzieracie szaty nad zrobieniem Tysona i jego siostry - nie wiem może słusznie, ale tu mi kaktus wyrośnie jeżeli tam był choć jeden dobrze przygotowany do wystawy welsh! Howgh! I co z tego, że niektóre miały wytrymowane czapraki, ale jak miały je wytrymowane ja sie pytam? Zresztą pół biedy grzbiety, ale moze pokażecie mi jednego psa z rowno wytrymowanymi łapami i prawidłowo zrobioną głowa? Łapy i głowa zrobione bez użycia nożyczek - pokażcie mi prosze! Zresztą pal licho nożyczki czy degażowki - ale pokażcie mi lapy tak zrobione, że patrząc na psa w ruchu sędzia nie ma wątpliwości i nie musi rozwiązywać zagadki - czy luźne, odstające łokcie, krowią postawę itp... pies dostał w genach czy od groomera! A i jeszcze jedno - to, ze tylko Nitencja się tu wypowiada - nie znaczy wcale, że jest ona jedynym sędzią czytającym dogo, więc może zamiast ferować wyroki na podstawie zdjęc - spróbujcie znaleźć sie na ringu i obiektywnie ocenić całą stawke - widząc jak często nieudolny handler czy groomer sam dorabia psu wady, których on w rzeczywistości nie ma, albo "tylko" - wystawia tak, że dokładnie tuszuje jego zalety... A sędzia nie może wyrwac wystawcy psa z rąk i pokazać jak powinien go pokazywać! Pamiętając, że w naszym pieknym kraju - oceny z wystaw kwalifikują psy do hodowli. I jeszcze odkryję Ameryke - to, że sedzia w opisie wymienia jedynie zalety psa - wcale nie oznacza, że nie widzi jego wad, tak samo - określenie - "doskonała jakość szaty" wcale nie oznacza, że pies ma doskonale przygotowaną szatę do wystawy... Można miec doskonała jakośc siersci i wcale nie miec doskonałej fryzury...
  10. ona była praktycznie cała biała, z kilkoma piegami.
  11. [B]Kochani[/B], relacja z Sopotu bedzie skąpa i bez-zdjeciowa niestety, bo byłam bez aparatu, zreszta w tym deszczu pewnie nic by nie wyszlo... a wszyscy znajomi z dobrymi aparatami na czas sedziowania foxów zapadli sie pod ziemie:mad: Rasę wzięła Łezia - przy okazji skończyła Championat Polski w czasie idealnie regulaminowym w 6mcy i 1 dzień. ResCacib w sukach przypadł suce użytkowej z Czech - ICE TEARS z Dekanu, zobaczyłam ją jeszcze przed sedziowaniem i bardzo mi sie spodobała, tylko jak sie dowiedziałam, że jest to dorosła 20miesięczna suka - opadła mi szczęka - bo wyglądała jak śliczny szczeniak. Nie jestem pewna pozostałych wyników - ale mam nieodparte wrazenie, że w sukach w klasie otwartej były same bardzo dobre, dorosły pies był tylko jeden, ale go nie widziałam, bo szykowałam Makarona. [B]Petra [/B]- zgłaszaj Łatulca :multi:- ja Ci ja zrobię i wystawię! Tylko ją odchudź troszkę!
  12. [B]Kochani[/B], a ja wróciłam wczoraj, ale byłam tak padnięta, że nie byłam w stanie pisać:roll: Wystawa bardzo fajna, tylko mokra, no i ja padnieta strasznie byłam - bo do końca mi sie wszystko waliło na głowe i ledwo udało mi sie przyjechać! Baaardzo żałuję, że nie spotkałam wszystkich, a Lorda Ludwisia widziałam tylko przez moment:-(, no ale moze kiedys mi sie wreszcie uda byc na wystawie wypoczetą i kontaktową....:modla::modla::modla:Ogromnie dziekuję Ali z TZ za odebranie nas z dworca i przytarganie na wystawe:buzi::buzi::buzi::buzi: Jestem bardzo dumna z Elmiastego:loveu:, który prosto z podróży wystawił mi sie tak, że nie mogę narzekać - bardzo mnie mile zaskoczył! Mam nadzieje, że mu już tak zostanie, bo we wrześniu chce nam zafundowac mały maraton zagranicą....
  13. [quote name='Flaire'] AT była stworzona, aby uzyskać psa do polowania na wydry (o czym zresztą już tu kilkakrotnie pisaliśmy). Wtedy, do polowania na wydry używano otterhoundy, które sprawdzały się świetnie w wodzie, ale były zbyt powolne na lądzie. Tak więc skrzyżowano otterhoundy z terierami aby uzyskać psa, który będzie dobry w wodzie, ale również szybki na lądzie. Dla mnie, rasa wyhodowana w celu polowania na wydry to bardzo wąsko wyspecjalizowana rasa, więc zgadzam się z Fuką co do jej historii. [/quote] Dodam jeszcze, że tamte otterhoundy miały dosć mało wspolnego z otterhoundami, które znamy dzisiaj. I jeszcze to, że terriery użyte do stworzenia airedala - były jak przystało na terriery - psami tępiącymi małe szkodniki - np. szczury - i ta skłonność airedalom tez została przekazana, ale jak dla mnie - dalej jest to wąska specjalizacja - bo i szczur i wydra - to mały gryzoń, który w tamtejszych gospodarstwach czynił duże spustoszenia.
  14. [quote name='Fuka'][B][/B] [I] I faktem jest, to co obie napisałalyśmy, że airedale z psa pierwotnie wąskospecjalistycznego (co jest typowe dla wiekszosci ras angielskich) stał sie psem wszechstronnym[/quote] [/I] [quote name='Jakub&Ania']I tu się koleżanka myli jak podają najstarsze źródła o airedalach:))) Ale to nie ja jestem od tej rasy specjalistą:))) Może się mylę:)))[/quote] :shock::hmmmm: pisząc mój post zastanawiałam się czy nie za bardzo upraszczam pisząc, że większość ras angielskich jest wąskospecjalistyczna, ale uznałam, że bedzie to jasny dla wszystkich skrót myślowy... Natomiast to, że airedale nie były pierwotnie wyhodowane jako rasa wąskospecjalistyczna - jest dla mnie duuuuuużą nowością - [B]Jakub &Ania[/B] - podaj proszę te źródła, chętnie się czegoś dowiem o mojej rasie!
  15. [B]Jura, :buzi::buzi::buzi: [/B]Może sie stanie cud i Twoje kciuki pomogą:roll:
  16. ehhh, ja też chce na Bora Bora... A najlepiej zaszyć sie w jakimś lesie, pływac w jeziorku, chodzić na spacery z psami, nie myśleć o wszystkich cholernych problemach, nie oglądac ludzi i spaaaaaaaaaaaaać:roll: Żadnych szans, nawet najmniejszych i do tego się wszystko mi sypie:-( Nawet nie wiem czy do Sopotu w ogóle dojadę:shake: - ledwo Fuce się poprawiło z ropniem, Elmo zaczał rzygac jak kot i do soboty pewnie mi zaniknie kompletnie, a nawet jakby nie - to nie wiem czy w ogóle mi się uda wyjechac - bo wczoraj okazało się, że nie mam pod czyją opieką zostawić mamy, a do tego dowiedziałam się, że wcale nie mam noclegu, o którym myślałam, że go mam:wallbash::placz:
  17. [B]Wind[/B], ja jeszcze dodam, ze to człowiek daje psu rozkwitnąć, albo zmarniec, niezależnie od tego jak wspaniały może być potencjał psa na starcie - wszystko zależy od człowieka i warunków rozwoju jakie zapewni swojemu psu. Można spieprzyć znakomitego psa albo tez wyciągnąc więcej niż by ktokolwiek przypuszczał z psa zupełnie przeciętnego... Hmmm, zresztą to samo tyczy się potencjału eksterierowego:p Miałam tylko jeden miot, kazdy szczeniak miał trochę inny charakter i temperament, żaden nie był aż tak cudowny jak Tucik (dlatego - mimo, ze wolę suczki - chciałam zostawić sobie właśnie jego, bo najpełniej spełniał moje oczekwania, a nawet więcej), ale każde z jego rodzeństawa w rożnym stopniu, ale miały te wszystkie cechy, które kocham w airedalach:loveu: Ehh, wszystko się potoczyło inaczej i zamiast łatwego Tucika mam psa z brakami w rozwoju - też jest to frajda - obserwowanie ile zostało airedala w takim dzikusie i sprawdzania ile da się z niego tej aitredalowatości wyciągnąć.
  18. [B]zach[/B], chyba się nie rozumiemy - nie mówię o zachowaniu agresywnym psa, tylko o zachowaniu agresywnym człowieka i o natychmiastowej (prawie równoczesnej) reakcji psa - i nie była to reakcja agresywna, tylko pokazanie, że wobec mojego człowieka nie wolno się tak zachowywać, bo pies jest gotów w razie czego stanąc w obronie swojego człowieka. Mówię tu o psach, które w sposób bezbłedny wyłapują sytuacje nietypowe i choć moment wcześniej buszowały sobie spokojnie po krzakach, pozornie nie zwracając uwagi na otoczenie, a w pewnym momencie - wtedy kiedy trzeba - pojawiają sie nagle nie wiadomo skąd i sa przy swoim czlowieku. I nie wtedy kiedy ich człowiek mija całująca się parkę w parku, tylko kiedy zaczyna być napastowany przez rozkoszniaczka, który uznał, że spacerująca po ciemku samotnie kobieta az sie prosi o zaczepkę itp... Pies niestartujacy bez powodu, ale pokazujący, że w razie czego się nie zawacha. i ten sam pies będzie sie zachowywał obojętnie wobec mijanych obcych ludzi, a przyjaźnie albo wrecz nachalnie :pwobec takich, którzy zwróca na niego uwage, zagadają i zaczna głaskać. A co do wpuszczania obcych na własny teren - tak sie składa, że nasz ogód dzielimy z sąsiadami, zdarza sie, że psy sa same w ogrodzie, a przez furtke wchodzą goście nie tylko nasi, ale i sąsiadów (całkiem obcy ludzie) - nasze psy im w tym nie przeszkadzaja, ale jak wchodzi psiarz witający się z nimi - to one też go witaja. Jaga nienawidziła smieciarzy i listonoszy i nie było szans zeby weszli, natomiast moje kolejne suki śmieciarzy trakują jak powietrze, a z listonoszką sie witają.
  19. [B]Wind[/B], utrafiłaś w sedno - Jaga:loveu: była wyjątkowym psem, dla mnie idealnym i osobiście jest dla mnie czymś w rodzaju mojego prywatnego wzorca idealnego airedale czymś w rodzaju airedalowego metra z Sèvres - jeżeli chodzi o zachowanie, psychike, predyspozycje i wrodzone talenty... To co napisałam o niej jest tylko ułamkiem tego jaka była, a była wspaniała i mogłabym o niej godzinami... Wiem, że na pewno ją idealizuję po tylu latach, wychowałam się przy niej i ona mi pokazała, nauczyła mnie czym jest/ jaki powinien być airedale. Tyle, że po niej poznałam wiele innych airedale. Sama miałam kilka. Wiele czytałam o tej rasie - a w Anglii w hodowli, w której od 30 lat są hodowane airedale - miałam możliwość przekopać sie przez wiele artykułów i ksiązek im poświęconym. I im więcej sie o nich dowiadywałam - tym bardziej się przekonywałam, że Jaga rzeczywiście była kwintesencja airedalowości. Choc oczywiście wiem, że nie wszystkie airedale są takie jak ona.. Wydaje mi sie też, że zupełnie nieświadomie w naszym domu moja rodzina stworzyła jej warunki umożliwiające rozwój tej "airedalowatości". Zupełnie przypadkiem znalazły się dwie połowki układanki - ludzie, którym pasuje airedale i którzy pasuja airedalowi :roll: obawiam sie, że zaczynam być górnolotna.... Oczywiście nie wszystkie ze znanych mi airedali są dokładnie takie same jak ona. Ale tak jak istnieje coś takiego jak fizyczny wyraz rasy (nie wszystkie airedale są takie same, nie wszytskie sa tak samo piekne, ale wygladają jak airedale) i podobnie jest z cechami psychicznymi - niektóre mają je tylko w pewnym stopniu, ale mają! Bo nie mówie tu o rzadkim przypadku polującego sznaucera, ale o cechach własciwych dla tej rasy. Jaga miała jeden miot, z większościa jej dzieci nie mieliśmy na tyle bliskiego kontaktu żeby wiedziec jakie były, ale jej syn trafił do brata mojej mamy i był taki jak ona. Z ta różnicą, że został przygotowany do polowań, ale podobnie jak wychowanie Jagi było w dużej mierze intuicyjne tak i przygotowanie do polowań było dla mojego wuja debiutem szkoleniowym. Ok - zaraz powiesz, że kłania sie dziedziczenie i oczywiście bedzie to prawda. Ale kiedy miałam jakies 10 lat odkryłam, że ne wszystkie airedale są takie same. Poznałam 9 letnia córkę Jagi i odkryłam, że airedale może bać sie burzy:crazyeye: a co za tym idzie doświadczyłam, że nie każdy airedale musi być idealny.... Nie wiem ile w tym było cechy wrodzonej a ile nabytej, ale spotkałam airedale bojącego się burzy! Kiedy miałam 13 lat - umarła Jaga - miała 16,5 lat. Jako 16 latka sprawiłam sobie moją wytęsknioną następczynię Jagi - Wiga nie była w z nią spokrewniona, pod wieloma względami była inna, miała trochę inny charakter - ale jednocześnie była tak podobna. Miała wyraźną pasję myśliwską (nie umiem powiedzieć czy na takim samym poziomie, ale miała), była mądra, posłuszna (ojciec twierdził, że Jaga była bardziej niezawodna, ale być może wynikało to z tego, że jak wołał Wige do nogi - to ona przychodziła, ale do mojej:turn-l:), sama z siebie potrafiła mnie obronić, znakomicie umiała się dostosowac do sytuacji, wiedziała kiedy jest potrzebna, pilnowała moich rzeczy, umiała zamordować jeża (to moj własny, osobisty wyróżnik airedala, który swiadczy o inteligencji połaczonej z pasją i oczywiście zdaję sobie sprawe, ze w żadnym wzorcu nie ma słowa o tej umiejętności, ale w moim prywatnym jest), tak jak i Jaga - niechętnie, ale pogodziła się z moim zakazem mordowania jezy i respektowała go prawie przez całe życie (wyjątkiem był czas kiedy wyjechałam do Anglii na kilka miesiecy i po powrocie okazało się, że pod moją nieobecnośc Wiga sobie używała do woli:mad:,) kochała wodę, potrafiła nurkowac, kiedy byłyśmy nad jeziorem godzinami namiętnie polowała na raki (choć musze przyznac, że w przeciwieństwie do syna Jagi - nie była w tej dziedzinie skuteczna), była skoczna - tyle, że w przeciwieństwie do Jagi - skakanie przez przeszkody nie sprawiało jej przyjemności, ale robiła to dla mnie i nad Jagą miała jedną wielką przewagę - była moja, ja byłam dla niej najważniejsza, stanowiłam centrum jej świata, byłam ważniejsza dla niej od mojego ojca:multi: Niestety mając Wigę nauczyłam się tez, ze nie każdy airedale musi być długowieczny:-( - żyła niecałe 10 lat.... Kilka tygodni potem sprawiłam sobie Fukę. Wiele jej brakuje do mojego idealnego airedale - po pierwsze nie umie mordować jezy:oops:, ale za to odpadła mi konieczność nauki ich NIEmordowania, a poniewaz jestem z natury leniwa - nie mogę tak bardzo narzekać na brak akurat tej cechy. Szczególnie, że na brak pasji myśliwskiej nie mogę u niej narzekac - biorac pod uwage to co wyczynia zespól w zespół z Kawą (tworzą bardzo zgrany zespół), więc jakoś nie moge narzekac na brak wyzwan - kiedy jednocześnie nie lubie miec psów na smyczy i nie pozwalam na to aby moje psy zajmowały się kłusowaniem:diabloti: Bardzo przeszkadzała mi jej niechęc do wody i cieszę się, że jej minęła, może z czasem nauczy się też nurkowania.... Napiszę jeszcze o Tuciku, bo czasami mam wrażenie, że udało mi sie wyhodować mojego idealnego airedale - taki właśnie jest chyba syn Fuki, niestety nie mogłam go zatrzymać:shake: Nie jestem pewna jak jest z jego pasją myśliwska, muszę to jeszcze sprawdzić, no i o ile wiem on też nie umie mordować jeży;), ale pod każdym innym wzgledem - jest to airedale w każdym calu. Nie jestem szkoleniowcem, ale czytając o psach użytkowych, np.: o Lordzie Ludwisiu i o oczekiwaniach Zach - myślę, ze Tucik sprawdziłby sie wspaniale w pracy, z jego chęcią do nauki, radością z poznawania i robienia nowych rzeczy, z jego skupieniem się na człowieku, zrównoważeniem, cierpliwościa i... mogłabym tak długo o nim - chociaz był ze mną tylko pół roku, a resztę wiem o nim z opowiesci i z tych krótkich chwil kiedy go widzę. Choć na pewno ma jedną cechę, której wydaje mi się, że Zach akurat nie ceni - sam z siebie nieszkolony, jako 8 i 10 miesięczny szczeniak stanąl w obronie swojego człowieka i zrobił to dokładnie wtedy kiedy było trzeba, i w takim stopniu w jakim było trzeba - zachował się adekwatnie do sytuacji:loveu: Dodam, że poznałam wiele innych airedali, które są właśnie takie jakie w moim odczuciu airedale być powinny, choć oczywiście nie wszystkie w rownym stopniu odzwierciedlają ten mój wewnętrzny ideał (np.: nie wszystkie potrafią patroszyć jeże:evil_lol:) Oczywiście - być może widzę tylko to co chce widzieć, a wypieram to co mi nie pasuje, ale sądzę, że większość airedali jest airedalami, tylko nie wszystkim dane było w pełni swoją airedalowatość rozwinąć. Mam jednego P.I.E.R.D.O.L.C.A - uważam, że airedale potrzebuje człowieka bardziej niż większość terrierów i bez człowieka marnieje... A i jeszcze jeden kwiatek - mój dzikus Elmo na plaży w Łebie - poszłam popływac - plecak i ubranie zostawiłam dość daleko na brzegu - Elmo momentalnie położył sie przy moich rzeczach i przy nich warował dopóki nie wróciłam.. Tak samo by sie zachowała każda z moich suk, a Makaronik w tym czasie w ogóle nie zwracał uwagi na moje rzeczy, tylko latał wzdłuż brzegu. Wszystkie moje airedale pilnują mnie jak spię - tyle tylko, że Elmo jak wiadomo ma poważne braki w socjalizacji i nie jest taki dobry w ocenie sytuacji i w efekcie popada w przesadę i alarmuje nawet wtedy kiedy wchodzą domownicy:diabloti:
  20. [B]Wind[/B], oczywiście, że nasza jest najładniejsz (najlepsza, najmądrzejsza, najbrardziej wszechstronnna itp...) Ale tak czy owak trudno mi jakoś wyobrazić sobie nieszkolonego rotka czy ONa tropiącego postrzałka, aportującego kaczkę z wody i jednocześnie broniącego swojego Pana w razie potrzeby... A taka np. była nasza pierwsza at - nikt jej nigdy nie szkolił w kierunku obrony - a w razie potrzeby potrafiła stanąc w naszej obronie i sama z siebie robiła to jak szkolony pies, a w normalnych sytuacjach, na codzień była przyjaźnie lub obojętnie nastawiona do obcych ludzi, nikt jej nigdy nie szkolił myśliwsko - a na pierwszym polowaniu, mając lat 7, na które trafiła pod opieką naszego sąsiada - mysliwego, który namowił rodziców na wypożyczenie mu psa do lasu - sprawiła sie idealnie jako aporter i tropowiec.... A i jeszcze do tego była posłuszna - oczywiście - to juz zasługa mojego ojca, który ja wychował samodzielnie od małego - była jego pierwszym psem w życiu, to był poczatek lat 70tych i ksiązek o wychowaniu psa było jak na lekarstwo, o profesjonalnych szkoleniowcach nawet nie wspomne... Rzeczywiście airedale nie sa wyjątkową rasą... [B]Zach[/B], ja bardzo chce, ale wpiatek nie mam z kim zostawić Mamy.... Proszę podaj mi swój domowy nr smsem - nie chce bankrutowac komórkowo, mam tepse za darmo wieczorem i musze z Toba porozmawiac...
  21. [B]Zach[/B], :evil_lol::evil_lol::evil_lol: jakby Ci tu - dlatego ja pisałam o zrobieniu interchampionatu, a nie o byciu pięknym airedalem - bo pięknego airedale niełatwo znaleźć nawet wśród interów:p Myśle podobnie jak Flaire i uważam, że hodowlankę można zrobić z każdym psem i z każda suką - no chyba, żeby miał/a amputowane ze dwie nogi... ale i tu nie dam głowy czy by to stanowiło jakąkolwiek przeszkode w przypadku suki:roll: Obawiam się, że CH.PL. przy odrobinie wytrwałości i samozaparcia mozna wyjeździć z większościa, jeżeli nie z wszystkimi, airedalami jakie widziałam na naszych ringach. Wyjątkiem tu sa tylko airedale powyżej 65 cm w kłebie i poniżej 50cm - bo wzrost trudno ukryć przed sędzią... no i kompletnie stojące uszy... A w pozostałych przypadkach - wystarczyłoby poprawic fryzurę, zachowanie na ringu albo tuszę lub jej brak... Powiem więcej - jest kupę airedali - ktore nigdy nie zrobi Ch.PL., ani nawet nie uzyska oceny doskonałej... ale nie jest to kwestia psów - tylko właścicieli/handlerów. Te same psy w rękach osoby wiedzącej co robi - dostawałyby CWC... I jestem przekonana, że te same psy w odpowiednich rękach z powodzeniem mogłyby się wykazywać w jakiejs użytkowości... Ok - nie na najwyższym poziomie - ale mysle, że wykazałam już, ze moim zdaniem wygrywanie wystaw bardzo mało swiadczy o jakości psa.... Echhh możnaby o tym godzinami.... Mam nadzieje, ze uda mi sie osobiście w Sopocie, tylko nie wiem czy uda mi sie z domy wyjechac:shake:że
  22. [quote name='carragan']No tak,zdradzaj wszystkie nasze sekrety :evil_lol: BTW.Faktem jednak jest,ze w aucie bylo conajmniej wesolo... Szczegolnie,gdy np.Niuniek i Malenstwo chcialy w aucie omowic kwestie kto jest szefem :diabloti: ;)[/quote] taaaak, a Makaronik lezący na moich kolanach..... pod Maleństwem - przekształcał się stopniowo w lasagne:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  23. Jak offować to na całego - mój dziadek urodził sie w 1904 w Sarajewie, jego ojciec był austriackim wojskowym i do jego obowiąków należało utrzymywanie stosunków z Paszą w Banja Luce, w ślad za tym szły wizyty prywatne. Kiedy moja mama była mała - dziadek opowiadał dzieciom o swoim dzieciństwie. Opowiadał między innymi o wizytach u Paszy w jego haremie. Kiedy był tam po raz pierwszy z mamą i ojcem - jako chłopiec nieletni - został wraz z mama zaprowadzony do kobiecej części domu gdzie spędził całą wizyte bawiąc sie z innymi dziecmi i słuchająć konwersacji dam. Następnym razem dziadek był juz mężczyzną - miał skończone 9 lat i wraz z ojcem został zaprowadzony do męskiej części domu. Dla chłopca było to ogromnym przeżyciem - oglądał kolekcje szabel itp... Moja dorastająca w stalinowskiej Polsce mama zafascynowana słuchała tych opowieści, brzmiały dla niej zupełnie jak bajki 1000 i jednej nocy, a opowieść o wizycie w haremie była dla niej czyms tak nieprawdopodobnym i nierelanym, że chcąc przyłapać dziadka na kłamstwie spytała go - w jakim języku porozumiewali się z żonami i dziećmi Paszy - dziadek popatrzył na nią tak - jakby spytała o rzecz najbardzej oczywistą na świecie i odpowiedział - jak to... oczywiście, że po francusku:lol:
  24. [quote name='zadziorny']Chcesz - masz :cool3: :evil_lol: :eviltong:[COLOR=RoyalBlue] [URL="http://blogfm.blox.pl/2006/07/Irasiad.html"][COLOR=Blue]Irasiad[/COLOR][/URL] [/COLOR][/quote] :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:nnnie było mnie i nie widziałam, piękne Irasiad!!!!!!!!
  25. [quote name='Jakub&Ania'] [B] Jak ktoś chce hodować Airedale bez pasji łowieckiej niech sobie je hoduje tyko niech nie nazywa Airedale.[/B][/quote]hmm - po pierwsze przeczytaj sobi to co napisała Hania, a ja cytowałam w ostatnim moim poście. Po drugie - airedale są dość specyficzną rasa i jak to już wielokrotnie było tu napisane - WSZECHSTRONNIE użytkową. Powodzenia życze komus kto by chciał znaleźć airedala bez pasji... I tak jak to już zauważyła Flaire - poszczegolne airedale beda w rożnym stopniu wykazywały poszczególne airedalowe skłonnośći, ale - to już dodaję od siebie - bedą. I wybacz - jeżeli chodzi o pasję myśliwską - w jaki sposób ją wykazywały airedale służące w czasie I wojny światowej? I czy w takim razie można ich hodowców nazwać hodowcami airedali? [quote name='Jakub&Ania'] A teraz poza dyskusją: wśród wielu ras widać wynaturzenia powodowane hodowlą wyłacznie na eksterier prowadzącą wylacznie do "kalectwa' psów. Vide obecne szkoty, west highlandy, jamniki etc.[/quote] Co do linii eksterierowych - ja wole określenie wystawowych - dyskusja na ten temat toczyła sie wsrod dogomaniackich airedalowców nie raz - zapraszam do przeczytania. Od siebie powiem, że kalectwo anatomiczne - jest bardziej prawdopodobne w hodowlach, które skupiają sie na jakiejs określonej cesze- np. hoduja na kolor, albo na... uzytkowość właśnie. Pies wadliwy anatomicznie nie bedzie sie ruszał i nie bedzie wygrywał, a wiec siła rzeczy - tylko hodowca kamikadze bedzie produkowal kalekie airedale. Nie mowie tu, że nie zdarzaja sie airedale z wadami anatomicznymi, ale jakoś nie sądzę żeby - takie osiągniecia hodowlane były wynikiem świadomego dążenia hodowcy wystawowego airedala.... Tak sie akurat składa, że wzorzec airedale - nie wymaga żadnej przesady - jeżeli byś chiał na jego podstawie stworzyc sobuie wzorcowego airedala (nie aligatora) - to będzie to pies zdrowy anatomicznie, proporcjonalny, bez żadnych ekstremów. Ktoś kiedyś już na dogo napisał, że chyba łatwiej by było znależć wsród airedali z linii wystawowych interchampiona, z którym możnaby było zrobić dyplom użytkowości niz wsród airedali z linii użytkowych psa, z którym by można było zrobić normalny 4 cacibowy interchampionat...
×
×
  • Create New...