Jump to content
Dogomania

asher

Members
  • Posts

    6875
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asher

  1. [quote]ale tak poza tym to prosze o pomoc , na razie rozpisalam sie tu [URL="http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=9519&PN=1"]http://www.owczarek.pl/forum/forum_p...?TID=9519&PN=1[/URL] chodzi o dwie suczki które mieszkają w mojej pracy . jesli trzeba wkleje tu tresc , kazda wskazówka mile widziana[/quote] Mch, przeklej tutaj, bo tam dostęp tylko po uiszczeniu ;)
  2. Kurczę, co za jakaś zaraza morowa padła na dogomaniackie psiaki, no :angryy: Debe, a Szpila od czegoś konkretnego się pochorowała, czy tak be zpowodu? :shake: Biedula :shake: [quote][URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images2.fotosik.pl/178/2f8af4bb004ffa7d.jpg[/IMG][/URL][/quote] Się posikałam prawie :megagrin: :megagrin: :megagrin:
  3. [quote name='Vectra']a skąd wiesz jak wali muł :razz: :evil_lol::evil_lol:[/quote] Wiem, ale nie powiem :evil_lol: [quote name='Vectra']na psich szamponach się nieznam :p nie używamy takich cudaków :eviltong:[/quote] A ja wcale nie w psich burki kąpałam :eviltong: Szampon Ms. Potters z aloesem i odżykwa Schauma kokosowa :cool1:
  4. [quote name='PIKA']Fakt pies po kapieli śmierdzi "mokrym psem" ale to wietrzeje szybko a zreszta po kapieli wannowej tez tak śmierdzi :evil_lol: Bo ja perfumowanych szamponow dla psa nie uznaje :stupid:[/quote] Hmmmm, ja powiedziałabym raczej, że zazwyczaj wali mułem, no, ale co kto lubi :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: A po kąpieli burki pachną kokosowo, mmmmmmm..... :loveu: :loveu: :loveu: :diabloti:
  5. [quote name='mmbbaj']A kto Sabinie sika na łeb? :cool3:[/quote] Bugajski :angryy: Co prawda robi to niechcący, ale to niestety nie powoduje, że mniej śmierdzi :shake: :lol: [quote name='mmbbaj'][B]Asher[/B] ja ci na prawdę bardzo współczuję tych ciągłych niepokoi o zdrowie burków :shake: Mam nadzieję, że z Bugajskim to nie jest nic poważnego :roll:[/quote] Ech, ja już się chyba zaczynam przyzwyczajać do stanu permanentnego niepokoju :roll:
  6. Pikusiu kochana :loveu: Po pierwsze, twoja Saba nie wyciera sobą podłóg w autobusach, tramwajach i metrze, tak często, jak to robią moje burki :diabloti: Po drugie, zafunduj Sabie miesiąc biegunki i rzyganka (tylko koniecznie doczep jej długie kłaki koło tyłka!), do tego parę siknięć moczem na łeb, a po kilku dniach wtul nos w jej futro i głęboko się zaciągnij :diabloti: Po trzecie, kąpiel burków tak w okolicznych, jak i tych odleglejszych bajorkach bardzo przyspiesza decyzję o władowaniu tychże burków do wanny :diabloti:
  7. Zwykłe prochy na robale nie zabiją lamblii. Podejrzewam, że dostaniesz własnie metronidazol. Niestety paskudztwo jest oporne na leczenie, trudno je wytłuc. Po leczeniu trzeba będzie zrobić kontrolne badanie kału. A jeśli to faktycznie lamblia, to oczywiście musisz leczyć oba psy. Doradzałabym też zbadanie ludzkich domowników, bo to dość zakaźna cholera jest.
  8. [quote name='malawaszka']bawi się fyfeczką :loveu:[/quote]Fym fie bawi? :hmmmm:
  9. A weka co o tym alacie mówiła? To mógłby być objaw jakiegoś zatrucia? [quote name='malawaszka'][img]http://img225.imageshack.us/img225/8744/dscf1089rt9.jpg[/img][/quote] Słodziak!!! Czy on przypadkiem czegoś nie szamie? :evil_lol:
  10. [quote name='Eddiii']Asher - jak to sie robi nie przez lecznice? wchodzi sie samemu po schodkach na górę?? :crazyeye:[/quote] Haha, źle się wyraziłam, chodzi mi o to, że nie trzeba zanosić kupy do swojego weterynarza, po to, żeby on wezwał kuriera z laboratorium, tylko można samemu z kupą od razu do laboratorium pojechać :lol: A jak tam na miejscu się wchodzi, przez lecznicę, czy nie, to już nie wiem, bo nigdy tam nie byłam, ja zaniosłam kupę do moejgo weta i za badanie w Lab-Wecie, które kosztuje 15 zł (wiem, bo dzwoniłam) zapłaciłam 25 zł :diabloti:
  11. [quote name='Mokka']Poprzez kapiel? :crazyeye:[/quote] Nie no, nie bezpośrednio :lol: Chwilowe osłabienie odporności spowodowane kąpielą i zarazki mają używanie, to tak w uproszczeniu :lol: [quote name='Mokka']A swoją drogą, to po jaką cholerę Ty ich tak kąpiesz i kąpiesz? Ja już nie pamiętam, kiedy ostatnio kąpałam moje towarzystwo. Zazwyczaj robię im wiosenne pranie futra i na rok ma wystarczyć (no, chyba, że Moniaczek się uperfumuje, wtedy ma przepiórkę extra :evil_lol: ).[/quote]Jakie kąpię i kąpię? :-o Tak ze trzy razy do roku lądują w wannie, jak już sie nie da ich smrodku wytrzymać, a ręce po pogłaskaniu są czarne :diabloti:
  12. No masz, biedny Bolo :shake: A nie zjadł ostatnio czegoś nieodpowiedniego? Może to ta kiełbacha z grilla? :hmmmm: [quote name='malawaszka']a na dobranoc studium wózka na łące :lol: [IMG]http://img96.imageshack.us/img96/3805/dscf1124yj3.jpg[/IMG] [IMG]http://img98.imageshack.us/img98/7878/dscf1126al4.jpg[/IMG] [IMG]http://img136.imageshack.us/img136/4517/dscf1125zq9.jpg[/IMG][/quote] Ach! :loveu: Sliczne!!! :lol:
  13. [quote]Radny Janusz Modrzejewski zaproponował nawet dopisanie kolejnej restrykcji: chciał zakazać psom zbliżać się do ogrodzenia, jeśli przebiega ono wzdłuż chodnika. Dlaczego? - Nieraz byłem świadkiem zdarzeń, jak jakiś pies biegający po gospodarstwie wyrywa się do ogrodzenia, skacze na nie, szczeka i straszy dzieci, które spadają z rowerków i dorosłych, którzy chwytają się za serce - dramatyzował Modrzejewski.[/quote] :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: :megagrin: :megagrin: :megagrin: A my w Warszawie mamy teraz fajnie :multi: Od września weszły nowe przepisy i w miejscach mało uczęszczanych psy, nad którymi własciciele mają kontrolę moga biegać już nie tylko bez smyczy, ale i bez kagańca :multi: (oprócz psów z listy i ich mieszańców niestety, te musza w kagańcu, nawet, jesli sa łagodnymi barankami :shake: ). A ogólnie w miejscach publicznych obowiązuje tylko smycz.
  14. Alergia (najprawdopodobniej kontaktowa, ale niekoniecznie), ale też stres, nuda... ;)
  15. Tyle, że Bugajski już od dłuższego czasu tak pokasłuje - pochrząkuje raczej - z dobry rok co najmniej... Ostatnio mu się pogorszyło na tyle, że lekarz skierował nas do kardiologa. Ale nie miałam kasy, ładowałam mu więc w gardło wit. A+E. I jakby przeszło... Do dzisiaj :roll: A to pochrząkiwanie jest mniej więcej takie samo, jak było dwa lata temu u Sabiny, no i wyszły te nacieczenia u niej... Teraz z chorym gardłem Sabina kaszle zupełnie inaczej, niż Bugajski... Aaaaaaaaaaa!!!!! :angryy:
  16. Magda, smiech to zdrowie :megagrin: [quote name='paula_z']Asiu, a co Ty taka wstydliwa ;) :evil_lol: Ja musialam Maksiowi plukanki siurka robic i rozmasowywac, zeby lekarstwo dostalo sie do konca :evil_lol: A skubaniec byl zadowolony z tych zabiegow :mad: :evil_lol:[/quote]No ale tym intymnym czynnościom oddawaliście się w uroczym sam na sam, a nie w obecności przystojnego lekarza weterynarii, prawda? :diabloti: A Sabina nadal chrypi jak stary gruźlik, chyba nawet bardziej niż wczoraj, ale jeszcze nie panikuję, i tak w czwartek będę w lecznicy, żeby kardiologowi jej RTG pokazać, może do czwartku jej przejdzie... Ale chyba wizyta z Bugajskim u kardiologa też mnie nie ominie :roll: :roll: :roll: Myślałam, że to pokasływanie u niego, które od dłuższego czasu uskuteczniał to jakaś pierdoła, ostatnio nawet jakby mu przeszło... A dziś rozkaszlał się po pogoni za piłką... I ogólnie bardzo osłabiony jest, przeleciał się za piłką ze trzy razy i zupełnie oklapł... Co prawda wczoraj go wykąpałam... :cool1: Może się od Sabiny zaraził? No kurczę, jeszcze trochę, a sama uwierzę, że mam hipochondrię burkową :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy:
  17. [quote name='Kenzo']Wczesnie wykryty nowotwór jest prawie w 100% uleczalny:)[/quote] No to super! :) I nie martw się na zapas. Ja mam starsza już suczkę z nowotworem sutka, złośliwym, rok temu wycięliśmy ostatnie guzy i teraz czekamy na brak przerzutów ;) I jestesmy dobrej myśli :) A brodawki faktycznie odstają od skóry, sterczą sobie takie gulki, choć niekoniecznie są "kalarofiowate", no takie dzyndzle, mówiąc obrazowo ;)
  18. Rany, odkurzanie psa :crazyeye: :turn-l: Burki chyba by na serce zeszły od takich zabiegów upiększających :lol:
  19. Ayshe, nic dodać, nic ująć! :klacz: ps. Wszystkim zaangażowanym dziekuję za pomyślnie przeprowadzoną akcję "gryzak" :lol: Nowa zabawka nawet Słoninie się spodobała :cool3:
  20. Specjalistka od biegunek, no dzięęęęki :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: W zasadzie nie mam nic do dodania, bo Sawa napisała już chyba wszystko. U mojej Słoniny biegunki były najprawdopodobniej spowodowane bakteriami, które namnożyły się w jelitach po ostrym rozszerzeniu żołądka. Na początku dostała antybiotyk i zalecenie lekkostrawnej diety: ryż + kurczak + marchewka, wszystko gotowane osobno, rozgotowane i podawne w postaci papki. Ale to nie zdało egzaminu :shake: Nifuroksazyd pomagał tylko doraźnie. W końcu przeleczono Sabinę metronidazolem, to dość silny lek przeciwbakteryjny, działa też na lamblie, ameby i inne paskudztwa, dodatkowo Ranigast i osłonowo na jelita - Venter. Kał zbadałam jej tylko pod katem trzustki - na aktywność trypsyny. Pierwszy wynik - 20 procent, diagnoza - zewnątrzywdzielnicza niewydolnośc trzustki. Na wszelki wypadek powtórzyłam jednak badanie w innym laboratorium, bo to na SGGW gdzie kał trafił na początku jakoś nie wzbudziło mojego zaufania. Drugi wynik - 100 procent :multi: Pasożytów i bakterii w kale nie badałam, bo sucz dostawała nifuroksazyd - badanie nie byłoby miarodajne. Zresztą gdyby problem tkwił w pasożytach, to i Bugajski powinien chorować, a on na szczęscie nie miał żadnych sensacji. Kurację metronidazolem skończyłyśmy wczoraj i tfu odpukac jest ok :multi: Zmieniłam też Sabinie dietę, je RC Intestinal, przez kilka dni w puszkach, bo są lekkostrawne, teraz suchą. Póżniej wrócę chyba do Acany z jagnięciną, Sabina zawsze tolerowała tę karmę bardzo dobrze, bo na Intestinal sucz mi się strasznie spasie, a portfel strasznie schudnie :diabloti: Jak bedziesz badac kał na trzustkę, to pamiętaj, że przy badaniu aktywności trypsyny musi zostac zbadany w przeciągu 2 godzin, czyli do labu musi trafić nie później, niż w godzinę po wypróznieniu, musi też być w cieple, np. owinięty w grubą warstwę gazet. W Labvecie na Gagarina takie badanie kosztuje 15 zł, możesz zawieźc kupe sama, nie musisz robić tego przez lecznicę, będzie taniej. Ale najlepiej jest zbadać trypsynę w surowicy krwi (TLI) i zrobić test kliszowy kału, czyli tzw, badanie na strawność. To najbardziej miarodajne sposoby. W razie czego, gdybyś faktycznie chciała tę trzustkę badać nie daj się najpierw naciągnać na badanie poziomu amylazy i lipazy we krwi - to badanie bez trypsyny, testu kliszowego i ew. RTG niewiele o trzustce powie. Na pasożyty trzeba zbadać kał z co najmniej 3 dni. Jesli chodzi o takie zwykłe pasozyty, to możesz spokojnie dać 3 próbki na raz, te starsze przechowując w lodówce, zapłacisz wtedy jak za badanie jednej. Na lamblie kał chyba musi chyba być świeży, czyli trzeba codziennie dać po jednej świeżej próbce, ale najlepiej zadzwoń sobie do laboratorium i zapytaj. Ja polecam Lab-Wet, ul. Gagrina 5, tel. 841 43 28. SGGW odradzam :shake:
  21. Hahaha, mała wariatka z niej :lol: A jak się wygłupia kopiąc ten dołek :lol: Lazy, jak ja ci zazdroszczę, że masz szczeniaczka!!!!
  22. [quote name='Dina2']Nie wiem Asher, dlaczego trudno Ci w to uwierzyć, skoro nawet Rudej nie znasz.[/quote]Nieśmialo pragnę zauwazyć, że nie znam również ani Ciebie, ani Kiary.
  23. Kiaro, nie chciałam, żeby mój post zabrzmiał, jak oskarżanie ciebie o kłamstwo, czy o jakiś fanatyzm szkoleniowy (do którego nota bene moim zdaniem zagorzali "pozytywiści" mają skłonności, stąd te moje dywagacje ;) ), tyle, że... No sama rozumiesz, trudno mi w to wszystko uwierzyć, trudno to pojąć. A już niejednokrotnie się przekonałam, że ilu ludzi, tyle prawd i to wcale nie ozancza, że ktoś się z prawdą mija... Ruda chodzi z sunia na profesjonalne szkolenie, sama, co wielokrotnie przyznawała, nie ma o nim dużego pojęcia, nie raz tez pisała, jak pomocne sa dla niej twoje rady... Bardzo możliwe, że nie radzi sobie z Aichą najlepiej, ale naprawdę trudno mi uwierzyć w to, że z premedytacją się nad nią znęca :niewiem: Ech, zresztą nasza dyskusja jest bezcelowa, a póki nie uczestniczy w niej sama Ruda jest na dodatek trochę niegrzeczna... Ja się z niej wypisuję ;)
  24. Ja też nie wiem, co napisać... Tylko dziwię się bardzo, bo osoba, która wyłania się z postu Kiary przecież nie paliłaby się do chodzenia z psem na szkolenie, szkoda by jej było czasu, kasy, zachodu... :niewiem: No i biorę poprawkę na to, że dla osoby szkolącej "pozytywnie" każde szarpnięcie psa, czy podniesienie głosu wydaje się barbarzyństwem... I tak sobie myślę, że ktoś patrzący z boku na przykład na mnie i Sabinę też mógłby napisac, że ja nie mam z psem kontaktu... Że się znęcam, bo czasem szarpnę, czasem ryknę, czasem nerwy mi puszczą... A biorac poprawkę na to, że Ruda jest w szkoleniu nowicjuszką... No nie wiem, jakoś trudno mi w to wszystko uwierzyć :shake:
  25. Ano trafił mi się bubel gebetyczny ;) Ale się nie poddajemy, kiedyś w końcu musi być dobrze :multi:
×
×
  • Create New...