:angel: :angel: alee supeer takie maluszki na USG oglądać :P
ale w takim razie to ja muszę się uwijać z dobrymi wieściami zanim maluchy się urodzą :wink: :wink: :wink: bo potem to będziemy już tylko o nich gadać :wink: :lol:
No Agatko - bo ja jutro dopiero jadę po Marsa do Chojnic - to jest 500 km ode mnie, więc postanowiłam zrobić sobie mini wakacje i spędzimy tam 5 dni - a moim TZ Lunką i z Marsem, coby się pieski poznały na obcym terenie :P
BTW Już zarezerwowałam domek nad rzeką Brdą :angel: 8)
Spoko, spoko - wieści będą - koleżanka Sheltomaniak napisze tu króciutką relację, którą dostanie ode mnie smskiem :D a ja proszę MArtę, Pasaverę albo Justę, żebyście na offie też conieco skrobnęły jak juą będzie tutaj :wink: :P
Tak, tak - Mars to pies o staickim spokoju i nie ma w nim za grosz agresji podobno - nie bronił się nawet jak go kiedyś psy w boksie napadły :( Tylko Luna jest jego przeciwieństwem, ale z tym będę walczyć zgodnie ze wspaniałymi radami Tayshy :D
Ciągle bardzo się boję jak Luna go przyjmie :roll: więc trzymajcie kciuki cały czas od środy :wink:
Właśnie dostałam maila i wiem, że Mars bardzo dobrze znosi rekonwalescencję po kastracji i nie interesuje się ranką :angel:
Mój poprzedni psiak właśnie po takim uderzeniu w głowę przez samochód miał padaczkę do końca życia. Po samym uderzeniu (to było na wsi) dobiegł do domu i dostał pierwszego ataku :( To były jedyne skutki wypadku... jednak bardzo skróciło mu to życie... :cry:
Życzę pododzenia Filomeno i mam nadzieję że wszystko będzie dobrze :kciuki:
Nom ja też się cieszę strasznie i już nie mogę się doczekać. Teraz jeszcze czekam na informacje czy Mars jest jeszcze kawalerem w pełni :wink: bo miał być dzisiaj kastrowany. Bardzo się niepokoję, chociaż Jego wspaniała opiekunka pisała mi że nie mam się czym martwić :roll:
Olu - jak Beska się tym bawi?? Bo ja Lunie nie dawno kupiłam taką właśnie zabawkę, ale ją interesuje tylko sznurek i przeciąganie tego sznurka, a tej gumowej piłeczki w ogóle nie chce brać do pychola :roll:
haha poraz kolejny, ale powtórzę - w środę jedziemy z Luną po Marsa i będzie tam nad jeziorem 5 dni, żeby się poznali w obcym terenie - łatwiej mi będzie Marsa do domu wprowadzić potem (mam nadzieję) bo Luna strasznie broni swojego terytorium :roll:
No - Lunka też pierwsza nie wchodzi na poduszkę (ja pierwsza na nią wchodzę :lol: ) bo ona wieczorem śpi u siebie, a do mnie przychodzi zwykle nad ranem, jak śpię :wink:
NIE Martuś, nie ma takiej opcji, bo mam za małe łóżko, a ja się muszę wysypiać :wink: za to jak będzie już między mini zgoda to Marsa legowisko będzie koło mojego łóżka :P