Jump to content
Dogomania

kinga

Members
  • Posts

    5623
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kinga

  1. [quote name='aida']Jest naprawdę piękna. [B]Zaczynam kochać Bernardyny[/B][/QUOTE] tylko że, aida, jak Ty w amstaffach siedzisz - to długo nie ocknęłabyś się z szoku po bliskim kontakcie z benkiem. Ja, mając moją śp. Drachmę od szczeniaka - przez pierwszy rok podejrzewałam, że jest jakaś chora (wcześniej miałam teriera). Turlasz takiemu szczeniakowi piłeczkę do zabawy - patrzy bezmyślnie i wzdycha. Zakładasz obrożę na spacer - kładzie się i zasypia. Ciężkie miałyśmy początki ;-). Ważyła trochę więcej ode mnie, i choć była bardzo karnym psem - gdy kierunek spaceru nie zgadzał się z jej poglądami - potrafiła na środku ulicy klapnąć doopskiem na asfalt, i koniec jakiejkolwiek współpracy. Wyobraźcie sobie, jaką uciechę mieli przechodnie, gdy prośbą, groźbą usiłowałam ją z tej ulicy zwlec. Albo gdy był dzdżysty dzien i nie miała ochoty na poranny spacer, a musiała wyjść się wysikać - wychodziła metodą na kiełbasę. Rzucałam jej co metr, półtora, po kawałku, aby w końcu doszła do jakiejkolwiek trawy i zechciała siknąć - musiała w ten sposób przebyć jakieś 50 m. Do dziś pamiętam twarze sąsiadów i ich komentarze: "- koniec kiełbasy - koniec spaceru." - gdy źle obliczyłam dawkowanie. Yeti rokuje na podobną współpracę. Sikać postanowiła tylko i jedynie w moich świeżo wyplewionych rabatach kwietnych, na tulipanki, dzielnie usiłujące wzejść na wiosnę. Przy czym rabaty są mikroskopijne w porównaniu do wielkich połaci trawy, przeznaczonych do deptania, sikania i nie tylko. Kupeczki sadzi na podjeździe dla samochodów, tuż przy bramie wjazdowej. Na brukowanym prezentują się okazalej. Powoli się otwiera. Siadła wczoraj przed moim mężem, uśmiechnęla się - i jak najprawdziwszy bernardyn - zaczęła go grzmocić łapą, ponaglając do głaskania. A bernardyn jak zacznie wiosłować tymi grabiami, to nie moze przestać :-) Z wyglądu przypomina Neandertala, nic na to nie poradzę. Duże, wypukłe czoło, niemal z fałdą nad oczami. Oczka małe. Nochal płaski. I wyraz gęby, dobitnie świadczący o tym, że proces myśleniowy jest zjawiskiem skomplikowanym i przechodzi długą, acz powolną drogą poprzez zwoje mózgowe. Kocham ją straszliwie ;-).
  2. Moja niespełna 4-letnia bernardynka ma to samo z tym nietrzymaniem moczu - drugi rok jest na propalinie, i co próbuję po cichu go odstawić, to od razu robią się pod nią jeziorka, gdy wstaje. Po nocy - posłanie można bylo wyrzymać. Mocz też był ok, a co ciekawsze - trochę moczyła się (bezwiednie) jeszcze PRZED sterylką, zaraz po tym, jak do nas trafiła. I żadnego parcia na pęcherz nie ma, nic.
  3. [quote name='kanna']kurcze..nadal nic? po takich pięknych zdjęciach.....[/QUOTE] Rozmawiamy, rozmawiamy... dla urozmaicenia - z domem we ...Wrocławiu :evil_lol:. Koleżanka margaret twardo tworzy tam Klub Wyżłów Pomorskich. Zobaczymy po wizycie PA. Gdyby wypadła ok, pani nieśmiało zapytuje, czy mogłaby liczyć na chociaż częściową pomoc w transporcie (w sensie, żeby choć trochę Chilli podwieźć, bo to jednak kawał: Koszalin - Wrocław).
  4. [quote name='Alojzyna']można prosić o jakies wiosenne zdjęcia Gai? ;)[/QUOTE] Tak, oczywiście - już od kilku dni zbieram się, aby jej coś zrobić. Tyle, ze ani wiosny u nas jeszcze nie ma, ani ja w formie (jakaś paskudna wirusówka mnie dopadła). Ale zdjęcia będą, obiecuję. Gaja ma cieczkę, w związku z czym mój Lipton - jedyny niewykastrowany w całym domowym psio-kocim towarzystwie, sukcesywnie dewastuje jej kojec. Oraz nasz dom, gdy go w końcu przyholujemy do domu. Po ogrodzie również plącza się od czasu do czasu małe wiejskie burki, które sobie tylko wiadomymi dziurami przedostają się na naszą działkę. Masakra z tymi cieczkami. Powtórzę, nie będę w tym oryginalna: Gaja to jeden z najmilszych psów, jaki kiedykolwiek gościł w naszym domu. I najbardziej uśmiechnięty, bez wątpienia. Taki zupełnie bezproblemowy pies, zadowolony niesamowicie z samego faktu, ze żyje.
  5. Yeti dziś miała zdejmowane szwy. Rozpłaszczyła się na środku poczekalni jak żaba, i smierdziała niewymownie. Za nią leżał ogon, cały w krzywo przyciętych dredach. Poczekalnia pełna była zadbanych, rasowych i rasowszych psów ;-). Wolałam nie zastanawiać się, jak jestem postrzegana przez właścicieli. Po 10 dniach od sterylki, i tuczeniu jej przeze mnie na wszelkie możliwe sposoby - waży...35 kg. Ponieważ od razu zabrała się do wylizywania blizny po szwach, karnie i zapobiegawczo została jeszcze na 2 dni w kubraczku... a już myślałam, ze zacznę ją kompleksowo wyczesywać. Wszystko przed nami:-)
  6. [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/528/yeti22.jpg/][IMG]http://img528.imageshack.us/img528/4172/yeti22.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/707/yeti23.jpg/][IMG]http://img707.imageshack.us/img707/6172/yeti23.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/171/yeti24.jpg/][IMG]http://img171.imageshack.us/img171/8826/yeti24.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/43/yeti21.jpg/][IMG]http://img43.imageshack.us/img43/9214/yeti21.jpg[/IMG][/URL]
  7. Kilka dni później. Ulubiona forma spaceru: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/62/yeti17.jpg/][IMG]http://img62.imageshack.us/img62/6986/yeti17.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/826/yeti18.jpg/][IMG]http://img826.imageshack.us/img826/9179/yeti18.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/99/yeti19.jpg/][IMG]http://img99.imageshack.us/img99/66/yeti19.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/838/yeti20.jpg/][IMG]http://img838.imageshack.us/img838/5304/yeti20.jpg[/IMG][/URL]
  8. Wielka Sobota - Yeti dzień po sterylce: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/33/yeti12.jpg/][IMG]http://img33.imageshack.us/img33/123/yeti12.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/843/yeti13.jpg/][IMG]http://img843.imageshack.us/img843/7886/yeti13.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/38/yeti14.jpg/][IMG]http://img38.imageshack.us/img38/5164/yeti14.jpg[/IMG][/URL] Ponieważ odmówiła picia wody, mój mąż cały dzień dopajał ją strzykawką: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/823/yeti15.jpg/][IMG]http://img823.imageshack.us/img823/7446/yeti15.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/813/yeti161.jpg/][IMG]http://img813.imageshack.us/img813/5640/yeti161.jpg[/IMG][/URL]
  9. [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/528/yeti8.jpg/][IMG]http://img528.imageshack.us/img528/4756/yeti8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/651/yeti2.jpg/][IMG]http://img651.imageshack.us/img651/9077/yeti2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/215/yeti3i.jpg/][IMG]http://img215.imageshack.us/img215/2391/yeti3i.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/96/yeti51.jpg/][IMG]http://img96.imageshack.us/img96/3825/yeti51.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/19/yeti1i.jpg/][IMG]http://img19.imageshack.us/img19/7030/yeti1i.jpg[/IMG][/URL]
  10. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/585/yeti7.jpg/"] Yeti w pierwszych dniach u mnie: [IMG]http://img585.imageshack.us/img585/6891/yeti7.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/844/yeti11.jpg/"][IMG]http://img844.imageshack.us/img844/7696/yeti11.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/836/yeti10.jpg/"][IMG]http://img836.imageshack.us/img836/3631/yeti10.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/6/yeti41.jpg/"][IMG]http://img6.imageshack.us/img6/9959/yeti41.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/718/yeti6r.jpg/"][IMG]http://img718.imageshack.us/img718/6710/yeti6r.jpg[/IMG][/URL]
  11. [U][B][COLOR=#ff0000][SIZE=3]ROZLICZENIA:[/SIZE][/COLOR][/B][/U] [B][SIZE=3] Nieoceniona pomoc, jaką otrzymałam na Yeti:[/SIZE][/B] [B] [COLOR=#ff0000]- 500,[/COLOR]- [/B]sterylizacja[B] ze Skarbonki Sterylkowej ([/B]dziękuję bardzo[B] brazowej1 i gamecie) [COLOR=#ff0000]- 20[/COLOR],- joaaa [COLOR=#ff0000]- 200,[/COLOR]- aida [COLOR=#ff0000]- 30,[/COLOR]- Aimez_moi -[COLOR=#ff0000] 30,[/COLOR]- Szuwar[/B] ............................. [B]razem: [COLOR=#ff0000]280[/COLOR][/B][COLOR=#ff0000],-[/COLOR] Co do kosztów utrzymania: Wcześniejszych wydatków nie wliczam (badania krwi, antybiotyki, odrobaczenie, odpchlenie, kubraczek etc), gdyż płaciłam za nie "z marszu", zanim napłynęła pomoc finansowa. Chyba, ze któryś z darczyńców miałby życzenie poznać dokładny bilans - nie ma sprawy, pozbieram wszystkie kwitki z lecznicy i wkleję ;-). Natomiast do powyższych pieniędzy (280 zł) dołożyłam jeszcze troszeńkę od siebie, i zakupiłam dla Yeti dwa wory osobistego żarcia. [SIZE=3][B]Wydatki:[/B][/SIZE] [B][COLOR=#FF0000]- 329,[/COLOR][/B]- karma Royal Canin Maxi Adult 2x15 kg
  12. [SIZE=3][FONT=comic sans ms]Z pobliskiego schroniska miałam telefon z prośbą o zabranie zabiedzonej bernardynki. Gdy juz dojechałam na miejsce, musiałam z duszą na ramieniu wejść niemal do połowy do budy, aby ją zobaczyć- leżała w głębi zupełnie wyautowana, z łbem odwróconym do ściany. I ani drgnęła. Tak to jest z bernardynami - gęba pokerzysty; i tylko ugięte i trzęsące się nogi pozwalają domyślać się, że ta wielka kupa futra jest w rzeczywistości trzęsącą się ze strachu, śmiertelnie przerażoną kupeczką. Powtórzę moje ulubione określenie: w dużym ciele duże cielę. I dlatego tak strasznie je kocham. Po przyjeździe do mnie Yeti od razu zakopała się w słomie, odmawiając jakiejkolwiek bliższej znajomości. Ale juz wkrótce zaczęła się nasza przyjaźń. I oględziny niedźwiedzia... Oszacowano ją na plus minus 4 lata. Okazało się, że jej futro jest czarne od brudu i pcheł. Śmierdzi straszliwie, a co gorsza - pod licznymi sfilcowanymi dredami i kołtunami można było policzyć na Yeti wszystkie kosteczki. Z jedzeniem w ostatnim okresie na pewno było u niej krucho. Długo musiała błąkać się, zapewne przepędzana przez ludzi. Może też miała wcześniej całe takie podłe życie. Okazało się też, że Yeti jest w końcówce ciąży. Trzeba było działać jak najszybciej, sterylizacja przypadła na Wielki Piątek - na szczęście zdążyliśmy:). Otrzymałyśmy z Yeti ogromną pomoc finansową - inaczej chyba skończyłybyśmy pod kościołem jako dziady proszalne. Jestem Wam za to ogromnie wdzięczna; w przeciwnym wypadku poległabym z kretesem. [SIZE=2][I]Ponieważ ten wątek jest duplikatem poprzedniego, który zaginął w pomroce awarii dogo - w następnych postach przedstawiam kolejno: rozliczenia oraz zdjęcia.[/I][/SIZE] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/184498-Akcja-STERYLIZACJA-%28by-bezdomniak%C3%B3w-by%C5%82o-mniej%29?p=14571219#post14571219"][IMG]http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/pg/se/vfxn/ATKRqIhBqaqusNeRUB.png[/IMG][/URL] [/FONT][/SIZE]
  13. [quote name='tanitka']! :) i nic nie zapeszając czekamy do niedzieli :) a[/QUOTE] Jednak nie czekamy do niedzieli :-(. Kurczę, taaaki megafajny dom - i się posypało. Czasem tak bywa - ale tak strasznie szkoda. Alojzyna - dziękuje za wstawienie zdjęć ;-), tylko że zaraz mod Ci utrąci z postu większość z nich - w jednym poście można wstawiać max. 5 sztuk. Jeśli to możliwe, proszę, edytuj - aby porozbijać je na kilka postów. Bardzo dziękuję!
  14. [quote name='brazowa1']Chanelka wygląda tak,że....jedno na plus dla koszalińskiego schronu,że ja wydali,a nie "posprzątali".[/QUOTE] A najbardziej podobało mi się określenie, które gdzieś w opisie dwóch malizn się przewinęło; że zostały zabrane "ze schroniska gdzieś na końcu świata". W sumie nigdy tak o sobie nie myślałam :turn-l:, że mieszkam na jakichś antypodach :shock:. Ale jak tak się wczuję w skórę dziewczyn z Warszawy - to w sumie Bogu dziękowac, ze mówiły do mnie po polsku :roflt:. (koleżanka brązowa może trochę zrozumieć klimat, bo mimo, iż z większej metropolii, to w sumie tyż na nadmorskim zadoopiu :shake:)
  15. [quote name='Alojzyna']ślij (...) choć po cichutku liczę, że te fotki będą tylko po to by nacieszyć oko cioteczek ;) [URL="http://www.facebook.com/?ref=tn_tnmn#%21/media/set/?set=a.355933034443743.72298.167056143331434&type=1"]1[/URL][/QUOTE] NIC nie powiem o Chilli :ices_bla: Nic nic nic nic nic :siara::siara::siara: ...aż do niedzielnego popołudnia.
  16. [quote name='margaret']a co sklonujesz Chilli? :evil_lol:[/QUOTE] a wypluj to szybko - razem z tymi kosztami??? :eek2:
  17. [quote name='margaret'] ciekawe jak tam miewa sie Czuszka w nowych okolicznościach ?:)[/QUOTE] Mówisz, kochana i masz: Czuszka akurat wczoraj dzwoniła. Radzi sobie w stolicy swietnie. Umie już podawać łapę, i nawet zdarza jej się kawalątek przejść przy nodze ;-) - to głównie zasługa 12-letniej Pani, która - wg jej mamy - bardzo się poczuwa do obowiązków, wynikających z posiadania psa. W domu sika już coraz mniej (ale jak przytomnie zauważyła Pani Mama -" w końcu to szczyl, więc co ma nie sikać". Z jednym z kotów zakumplowała się od razu i stanowią nierozłączny tandem. WCALE nie ma ADHD, jest bardzo mądrą i ułożoną suczką. Zaczyna już wieźć życie towarzyskie na licznych przewidzianych ku temu skwerach i parkach. Została drugi raz zaszczepiona. I tak w ogóle - to jest świetnie.
  18. [quote name='Ati']trudno, nie ma to nie ma Kinga dawaj te nowe foty Chili:)[/QUOTE] Fot jest milion :-? - kiedy ja to obrobię? :nerwy: ...jasne, jasne, obrobię przed weekendem ;) - tyle, ze ja w weekend z domowego kompa nie wkleję. Komu, komu podesłać do wklejenia - Alojzyna, Tobie? A niezależnie od fot, powiem w cichutkiej tajemnicy, ze prowadzę rozmowy z potencjalnymi DWOMA domami. Jak szaleć to szaleć :lol!:.
  19. Lejla została zachipowana w schronisku, natomiast - prawie na 100% - chipy te nie są rejestrowane w zadnej bazie. Jak miło widzieć ją w normalnych warunkach ;-)
  20. [quote name='brazowa1']Ale gdzie przetrzymać pieska,to jest główny problem.Wstawie ja na yorki w potrzebie.[/QUOTE] brązowa - na yorki bardzo prosze wrzuc Chanel: [url]http://www.adoptuj-psa.cba.pl/chanel212.html[/url] pytałam kierownika - Chanel nadal jest, strasznie biedna Co do Ady - znowu mamy Wielką Niewiadomą. jest, nie ma, Bóg jeden raczy wiedzieć, muszę osobiście i naocznie sprawdzić.
  21. jestem i ja ;-) Czekuniu - jak sie cieszę, ze ona już u Was jest. leczenie miało dotyczyć chorób skórnych - mała dostawała zastrzyki p. świerzbowcowi (podpisałam deklarację, że biorę ją pod koniec leczenia i mam się zgłosić na kontrolę ;-)) - aczkolwiek jak znam życie, wcale nie musiała mieć tego świerzbowca. Czekunia - ja "moim" psom, zabieranym z tego miejsca, co Lejla - zapodaję od razu odrobaczanie p. lambliom (moi weci przez 3 dni podają aniprazol) - to tak bardziej kompleksowo. U jednego czy dwóch psów były robione badania i te lamblie wyszły, u dwóch czy trzech - dopiero po tej kuracji zaczęła się poprawiać kondycja psa i zniknęły biegunki. Popytajcie swoich wetów, co oni na to. A z kol. Ati - to tak, jak w starym przysłowiu, ze nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. Dzwonię zaraz po wyjeździe ze schroniska, krzyczę jej, że NA 100% piękna pointerka, na pew-no! :loveu: . Ati dyplomatycznie przytakuje - po czym widzę na dogo wklejone zdjęcie i pełen ulgi komentarz Ati: - "no, to juz wiem że pointerka." :evil_lol:
  22. Ja nawet nie próbuję chwycić FB. Gaja ma przejściowe towarzystwo. Bezceremonialnie doładowałam jej do kojca ...trzy psy. Małe co prawda, ale zaanektowały dwie duże gajowe budy, jak sie dogadają w nocy, nie mam pojęcia. Gaja jest sucz przekochana, we wszystkim ustępuje małym popierdółkom, nawet jeśli ze strachu startują do niej z zębami, albo jeśli bez sensu skaczą jak frygi, albo jesli siedzą przy samym wejściu do budy, trzęsą się ze strachu, i nie posuną się ani o krok, marnując takie wielkie wnętrze. Czuję się bardzo podle, że tak ją i jej lokum wykorzystuję. Ale wolałam jej dokoptować trzy małe popierdółki na dwa dni, niż jedną dużą bernardynkę na czas nieokreślony - bernardynka zajęła inne, naprędce przygotowane lokum.
  23. [B]Alojzyna[/B] - miałam być w ten weekend w naszym schronie, ale nie dam rady; chciałam także zrobić aktualizację strony, bo mailowo czy telefonicznie nie do końca się udaje. Wiesz, jak to jest - ustalasz z samym kierownikiem info nt danego psa, plus imię tego psa- żeby wiadomości na stronie i w kartach ewidencyjnych były spójne. Po czym dzwonią ludzie do schroniska i pytają o konkretnego psa, wypatrzonego na stronie - i uzyskują od pracowników odpowiedź, że w schronisku używa się zupełnie innych imion, niż w internecie, i że nie mają pojęcia, o którego psa chodzi. Tak właśnie było ostatnio w przypadku Ady - jakimś cudem udało się ją w końcu zlokalizować, bo po drodze zaliczyła sto przeprowadzek z boksu do boksu. Więc czy jest teraz, nie mam bladego pojęcia, a jesli zadzwonie do schroniska z pytaniem, czy jest - uzyskam odpowiedź, że... - patrz powyżej. Muszę więc sama, osobiście - w tygodniu postaram się.
  24. [quote name='Alojzyna']czy był jakiś odzew z ogłoszeń? może trzeba by było zrobić jej wydarzenie na fb?[/QUOTE] Tak w ogóle w sprawie Gai miałam w sumie dwa telefony. Oba bardzo sympatyczne, z tym, ze jeden prosił, aby rozmowy nie traktować zobowiązująco, gdyż poprzednia suka odeszła bardzo niedawno i państwo nie są pewni, czy już są gotowi na nowego psa. W drugiej rodzinie nie ma pełnej zgody wszystkich członków co do posiadania psa, a im bardziej wchodziliśmy w szczegóły, tym więcej rozbieżnosci nam się pojawiało. Czyli na razie Gaja ciągle czeka na dom. Jest psem tak niesamowicie proludzkim, że zasługuje, aby jej miejsce było jak najbliżej człowieka. Gdyby udało się jej ogłoszenia rozszerzyć o fb - byłoby super.
  25. [quote name='Alojzyna']Czy są jakieś wieści od Czejena? ;)[/QUOTE] rozmawiałam z Czejenem, jak dojechal już do domu - zameldował, że dwukrotnie wymiotował podczas drogi, a jak rozmawialismy, był akurat na etapie zapoznawania się z własnym domem, a zwłaszcza z własnym posłaniem ;-) umówiliśmy się, że będzie mnie informował o tym, jak rośnie i jaki z niego piekny pies wyrasta. dałam więc mu trochę spokoju na ewolucję w tego pieknego miejskiego i domowego psa ;-) ale myślę,ze wkrótce zadzwonię, jak mu to idzie - choć przypuszczam, że wszystko jest u niego ok ;-) - zamieszkał w takim domu, że raczej niespodzianek się nie spodziewam ;-)
×
×
  • Create New...