Jump to content
Dogomania

kinga

Members
  • Posts

    5623
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kinga

  1. Ania ;-(, no kurczę, mam zupełnie wyczyszczone konto i marne perspektywy na zapełnienie; ale strasznie mi glupio, że tak robisz bokami z tym Kleksem sama ;-(
  2. Halabajówka - dobra, dobra, Ty nie zagaduj. Co z Chilli? Bo my tu w nerwach.
  3. Ja kiedyś też slyszalam o takiej metodzie, w sytuacji również awaryjnej - i mimo, że wcześniej nigdy by mi do głowy nie przyszło, że coś takiego można wymyślić, po namyśle doszłam do wniosku, że jest to wyjście w razie W. Hałabajówka, dla ciebie to szok, takie wiązanie, bo u Ciebie nic nie ma możliwości spylenia poza posesję ;-) Przy czym Hałabajówka ma nerwy ze stali - przywiozłam jej ostatnio wystraszona na maksa bidę schroniskową, która tylko czekała, gdzie by tu wykopać norę i schować się - a ona na to: spuść go z tej smyczy, niech sobie lata samopas, nic mu nie będzie (ba! po hektarze niech lata!). No i nic mu nie było, nie zwiał, a oswoił się w mig ;-).
  4. [quote name='Aimez_moi']Kinga....prosze napisz ksiazke....z zycia beniutkow......:):)[/QUOTE] Oj tam oj tam. Wy się zaraz z tych beniutków naśmiewacie :mad:. Jedna co noc, jak my osobiście zapomnimy go wynieść - dobiera się do kosza na śmieci i rozwleka po całym domu na czynniki pierwsze to, czego nie uda jej się zeżreć. Biada temu, kto rano pierwszy wstaje i schodzi na dół - ja specjalizuję się w najgłębszym spaniu wtedy, gdy dzwoni budzik :p. Jest zdecydowanie szersza, niż dłuższa - i to na czym tak spasiona :oops: - na śmietnikowych resztach. Wstyd i hańba dla DS. Apeluję do niej, aby spojrzała na siebie w lustro - ale bez odzewu :shake:. Druga zamyśliła się wczoraj głęboko, patrząc na moje ogródkowe prace ziemne - z rabaty kwiatowej przy studni wykopałam sporo roślin, i została pulchna ziemia, którą Yeti była zafascynowana. Problem był w tym, że musiała sforsować 20-cm drewniany płotek, aby tam wleźć. Stała przed tym płotkiem zafrasowana, i dumała, dumała, JAK to zrobić. Mój mąż stwierdził, że skoro Yeti kombinuje - to nie ma niebezpieczeństwa, do jesieni jej zejdzie :p. No. Nie ma się z czego śmiać. Nie każdy ma wysokie IQ :niewiem: - i nie ich wina.
  5. No to dobra, zamelduję. Chilli ma nowy dom. Dom jest jak z bajki. Ludzie, którzy psy kochają. I psy mają. Plus duży ogród do psiego latania. Plus czas na te psy. Ha! I taki dom znajduje się pod samiutkim Koszalinem :eviltong:. Chilli ma do towarzystwa samą psią utytuowaną arystokrację - cztery (!) file brasileiro plus półroczną owczarkę azjatycką, z którą od trzech dni szaleje - gdyż zapoznawanie z przyszłą rodziną trwało trochę, i było uzależnione od tego, czy towarzystwo się zaakceptuje. Na razie nikt nikogo nie zażarł :p. Natomiast Chilli pierwszą noc bez Hałabajówki znosi bardzo źle - drze paszczę i rozpacza, bo to, jak Hałabajówka twierdziła zawsze - pies niesamowicie zorientowany na człowieka, mimo przebywania w dużym zwierzęcym stadzie. Hałabajówka również pierwszą noc znosi źle. Bohatersko postanowiła dać Chilli 3 dni na aklimatyzację. A jak Chilli się nie zaaklimatyzuje, to... tfu, tfu, odpukujemy przezornie w niemalowane. O. I takie u nas niusy majówkowe :loveu:.
  6. Gwiazda - wbrew temu, co tu niektórzy brzydko insynuują - POTRAFI BIEGAĆ. Sama, samiutka. Wczoraj postanowiła być Psem Stróżującym. Wraz z moimi dwoma psami kilka razy wyrwała do ogrodzenia, dzielnie szczekając (ok. 70 m w JEDNĄ stronę :eviltong:). Czy już pisałam, że szczek ma nieprzystający do bernardyna? :shake: - totalnie bylejaki, nawet nie wysila się, aby udawać głęboki bernardyni bas :oops:. A dziś kolejny postęp w rozwoju fizycznym. Gwiazda wieczorem dostała głupawki :loveu: - tj. wykonała kilka susów w tzw. slalomie, z nieoczekiwanymi zwrotami. Trwało to ułamki sekund, ale było. :multi:
  7. [quote name='tanitka']Heloooowww???? Kinga coś wykroiłaś????? :)[/QUOTE] Nic. Natomiast usłyszałam od pana, któremu odmówiłam Chilli, że to wszystko, co robię, to jedno krętactwo i machloje. I cała sprawa jest dla niego bardzo podejrzana. A już my wszyscy, którzy np. finansujemy psy wyciągane ze schronisk za prywatne pieniądze, nie przepuszczając tych pieniędzy przez np. konto tozowskie tudzież fundacyjne - czynimy to "nie-do-końca-legalnie". Z naciskiem na to ostatnie. ;-)
  8. [quote name='brazowa1'] Kingo,Dasza tez w domu.[/QUOTE] Wow!!! Gaja, co prawda nie powinnam pisać, aby nie zapeszyć, 12-13 maja również wybiera się do domu ;-)
  9. [quote name='Alojzyna']odpisałam - pan jest bardzo zawiedziony :([B] pisał mi, że kilka razy dzwonił, ale nikt nie odbierał...[/B] napisał mi, że będzie cierpliwie czekał na rezultaty rozmów i gdyby coś nie wyszło, to on jest chętny ;)[/QUOTE] Z tymi telefonami to jest tak, napiszę na swoje usprawiedliwienie. Mój telefon właściwie dzwoni non-stop (ostatnio spotkałam się z długo niewidzianymi dobrymi znajomymi, byli pod mocnym wrażeniem, że niemal cały, calutki czas brzęczy moja komórka), i niestety, aby funkcjonować w tzw. realu - muszę od czasu do czasu go ignorować. Rodzina (mąż plus dwójka dzieci), praca, i takie tam. Na nieznane numery nie oddzwaniam. Ale dość często jest tak, że owszem, ktoś dzwoni 10 razy, z tym, że te 10 razy to w ciągu jednej pół godziny, co jest już zupełnym bezsensem, bo skoro nie odbieram, to znaczy, że nie mogę. Ale pretensje są zawsze takie same :) Ostatnio usłyszałam, ze od dwóch dni ludzie nie mogą się dodzwonić, a dzwonią non-stop. Po czym okazało się, że... dzwonili na zły numer, źle spisali. Wiem, że ludzie są niecierpliwi, i chcieliby załatwić sprawę tu i teraz - ale ja po prostu, po ludzku - nie daję rady. Z Chilli sytuacja wygląda pokrótce tak: ostatnio znowu jest duże zainteresowanie nią, i wszyscy - jak jeden mąż:-) - deklarują, że będą czekać, czy aby sytuacja z rezerwacją się nie zmieni. Powiem tylko, że na ten moment mamy znowu małą nieoczekiwaną woltę... - na razie niech jednak zostanie ta rezerwacja, przynajmniej do jutra. Mam nadzieję, ze do jutra wyklaruje się nam, wóz albo przewóz. Swoją drogą, chyba nigdy nie miałam takich zawirowań przy wyadoptowywaniu jakiegokolwiek psa, co właśnie w tym przypadku. Na jakiż dom czeka ta Chilli?.......
  10. [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/594/gaja46.jpg/][IMG]http://img594.imageshack.us/img594/2117/gaja46.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/809/gaja47.jpg/][IMG]http://img809.imageshack.us/img809/4490/gaja47.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/217/gaja48.jpg/][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/2897/gaja48.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/17/gaja49.jpg/][IMG]http://img17.imageshack.us/img17/3772/gaja49.jpg[/IMG][/URL]
  11. Zdjątka: Obowiązuje jedna kolejka do głaskania: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/594/gaja42.jpg/][IMG]http://img594.imageshack.us/img594/406/gaja42.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/269/gaja43.jpg/][IMG]http://img269.imageshack.us/img269/4362/gaja43.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/88/gaja44.jpg/][IMG]http://img88.imageshack.us/img88/681/gaja44.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/100/gaja45.jpg/][IMG]http://img100.imageshack.us/img100/3524/gaja45.jpg[/IMG][/URL]
  12. I kilka pozowanych, nie miałam serca wymagać od tego psa, aby wstał na nogi: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/12/yeti25.jpg/][IMG]http://img12.imageshack.us/img12/7488/yeti25.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/651/yeti31.jpg/][IMG]http://img651.imageshack.us/img651/8027/yeti31.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/406/yeti32.jpg/][IMG]http://img406.imageshack.us/img406/2301/yeti32.jpg[/IMG][/URL] Mój mąż podjął próbę utrzymania Yeti w pionie - najbardziej ciążył jej łeb... [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/17/yeti29.jpg/][IMG]http://img17.imageshack.us/img17/1619/yeti29.jpg[/IMG][/URL] Yeti ożywia się tylko i wyłącznie, gdy wreszcie moze odpocząć po w/w spacerach - idziemy w kierunku jej "domu" ze śniadaniem w koszyku - przy okazji widać, że jak na benka, jest niewielka (ja mam standardowe 168 cm): [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/198/yeti34.jpg/][IMG]http://img198.imageshack.us/img198/8086/yeti34.jpg[/IMG][/URL]
  13. No a teraz mała zmiana tematu. [U]Specjalnie dla ciotki brązowej[/U]: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/4/yeti30.jpg/][IMG]http://img4.imageshack.us/img4/5383/yeti30.jpg[/IMG][/URL] Strasznie nudny spacer: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/24/yeti26.jpg/][IMG]http://img24.imageshack.us/img24/5852/yeti26.jpg[/IMG][/URL] Strasznie, strasznie nudny spacer: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/59/yeti27.jpg/][IMG]http://img59.imageshack.us/img59/4629/yeti27.jpg[/IMG][/URL] O matko, jaki przeraźliwie nudny spacer: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/201/yeti28.jpg/][IMG]http://img201.imageshack.us/img201/8875/yeti28.jpg[/IMG][/URL] He he, a oni myśleli, że im będę pozować, jak na wystawie... [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/440/yeti33.jpg/][IMG]http://img440.imageshack.us/img440/7578/yeti33.jpg[/IMG][/URL]
  14. Jeszcze, aby zamknąć temat boksera: ma rzeczywiście 15 lat, oddany z książeczką. Tak wygląda, więcej zdjęć przesyłam do joaaa - chyba, żeby ktoś sobie jeszcze życzył ;-). I dziękuję za zainteresowanie. [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/560/ares1e.jpg/][IMG]http://img560.imageshack.us/img560/6302/ares1e.jpg[/IMG][/URL]
  15. [quote name='Alojzyna']to co mam odpowiedzieć na dzisiejsze zapytanie z Tablica.pl?[/QUOTE] że wstępnie jest zarezerwowana ;-)
  16. Ojej, nie wiedziałam, że czekacie w nerwach, słowo honoru - nie odpalałam laptopa przez dwa dni. Jak tylko będę coś wiedziała na bank - od razu napiszę. Tyle było juz tych alarmów i "cofek" - ze nie napalam się i nie robię dymu bez ognia. A w przypadku Chilli to już szczególnie.
  17. Zdjęcia boksera mam, zaraz zrzucę z aparatu i obrobię - komu podesłać i na jaki adres? Bokser - bokser, 100 % boksera. Tak mówili w schronie, ze 15 lat - tylko nie wiem, czy z książeczki to wynikało, czy z opowieści właścicieli. Dowiem się jutro.
  18. Foteczki będą, zgodnie z życzeniami, zrobię jutro - ale bez tiuli - gdyż Yeti nie ma nic wspólnego z awanturą z udziałem falban. Poprosiła mnie, abym nie psuła jej dobrego imienia - gdyż mimo iż nie jest psem stadnym (nie ma ciśnienia na jakiekolwiek psie przyjaźnie), na razie nie wdaje się w zadne karczemne awantury z moimi osobistymi psami, i byłoby jej przykro, gdybym cokolwiek sugerowała, robiąc zdjęcie ze spódnicą. To Gaja z Georgią się pożarły - NIE Yeti. A teraz pilne i na serio - chyba [B]joaaa[/B] będzie najbardziej temacie: Mamy w schronie 15-letniego (!) boksera, oddanego przez właściciela, gdyż ponoć.... nie utrzymuje czystości. Prawda jest taka: bokser, który jest w budynku, wg pracowników bardzo stara się utrzymać czystość, natomiast państwo właściciele zastąpili go rocznym rottweilerem. Ot, i cała przyczyna. Do kogo z tym boksiem uderzyć na alarm, zanim po prostu odejdzie?......
  19. Hehe, [B]brazowa[/B] - tak napisałaś, ze wszyscy myślą, że pomyliłaś wątki i opowiadasz o jakimś abstrakcyjnym psie :evil_lol:. Niniejszym wyjąśniam: Proszę Państwa - brazowa aż takiej demencji nie ma:evil_lol:. Suczkę Didi - ulubienicę ciotki brazowej - miałam przyjemność poznać, i później na pw wymieniałyśmy informacje na jej temat. No a teraz brązowa uszczęśliwiła szerokie grono opowieściami :p.
  20. Ciągle nie mogę zrobić Gai nowych fotek.... zawsze najciemniej pod latarnią :shake:. Gaja ma się świetnie, jest już zupełnie odkarmiona i bardzo podoba się ludziom. Cieczka szczęśliwie dobiega końca. Nudzi się coraz bardziej - jak mops. Gaja chce do ludzi, i tyle. Baaardzo. I na koniec uchylę rąbka tajemnicy ;). Daleko - na drugim końcu Polski - w pewnym laptopie tapetą jest... zdjęcie Gai. A Pani, do której należy ów laptop, mówi o niej: NASZA Gaja, MOJA Gaja. Na razie dzieli nas jeszcze dooobre kilkaset km - więc nie cieszę się za wcześnie, uzbrajam w cierpliwość - i czekam.
  21. [B]Alojzyna[/B] - a nie, tej kuuuuuuur***** nie próbowałam :evil_lol:. To było tylko niewinne: Georgiaaaaa, FEEE!. Gajaaaaa, FEEEEE!! Popatrz, jaki człowiek niewykształcony :shake: - a te Fe i Fe to one miały w dużym poważaniu :oops:. [B]joaaa[/B] - praca jak praca, normalna. Tylko spódnica z falbanami :lol:. Ale za to nie noszę do pracy np. szpilek, które podobno Kobiety Eleganckie do pracy ubierają. Ja bym się zabiła na pierwszym metrze w tym. Bogu dzięki, pod falbanami miałam martensy, takie fest, za kostkę, z dobrą podeszwą :diabloti:. [B]brazowa i Aimez_moi[/B] - ŻADNYCH monitoringów ani aparatów nie będzie :mad:. Proszę się nie naśmiewać z koleżanki, która od piątku behawioralnie jest spanikowana i zniechęcona.
  22. [B]szuwar[/B] - pod prawym okiem Libra miała od początku taką dziko rosnącą kępkę sierści. Brazowa ma teorię, ze to być moze od częstego noszenia kaganca - choć wcześniej podejrzewałyśmy, że kaganiec poprzedni właściciele zakłądali jej po to, aby nie kręciła się (neurologicznie?) za ogonem. Teraz wiemy, ze ta teoria padła. I wiemy też, dlaczego u mnie była zupełnie inna, niż potem u brazowej: radosna, zero zainteresowania ogonem, zero jakichkolwiek innych problemów. To ten ropień w ogonie, a nie inne, większe problemy - uff.
  23. Tylko z tymi zmulonymi bernardynami i pokrewnymi jest jeden mankament. Do ludzi są na ogół idealne. Dobroduszne gamonie, zachwycone samym faktem, że zaczynasz je głaskać - i już nie odpuszczające ci przez resztę wieczoru. Ale do innych psów... Brązowa parę dni temu spytała mnie, czy benki w ogóle potrafią się pogryźć, czy im się chce. W złą godzinę spytała. W piątek wieczorem łaziłam noga za nogą po ogrodzie z moją osobistą pseudobernardynką Georgią, moją drugą psicą - terierowatą Tajgą, i Gają - tymczasowiczką, ktorą wzięłam zagłodzoną na maksa, i która po odkarmieniu waży ok. 40 kg, a może więcej (i ma cieczkę na dodatek). Łażą razem po ogrodzie tak od miesiąca, w zupełnej komitywie. Mojej bernardynce, pacyfistycznej, i raczej tylko zrzędzącej na inne suki, nagle jednak CHCIAŁO SIĘ - i jak mi nagle dwie wielkie suki runęły na siebie - to nie mogłam za Boga ich rozdzielić. Byłam w domu sama, co gorsza, jeszcze nie przebrana po pracy - miałam na sobie tiulową spódnicę do ziemi z milionem falban, spod której nie mogłam odnaleźć nóg, aby je kopniakami rozdzielać. Darłam sie kapralskim głosem na całą wieś, miotając sie w tych falbanach - plastikowe duże grabie, zawsze przygotowane na podobną okoliczność - leżały poza zasięgiem, a co suki rozdzieliłam w końcu, to one znowu na siebie. Plus moja 10-letnia niedołężna Tajga, wiedziona instynktem stada - też postanowiła pójść w sukurs. Przeżyły obie (ochotnicza pomoc Tajga też), bez większych ubytków na ciele, jedynie ja w sobotę miałam obie nogi nadwerężone w kostkach. Ale adrenalina długo nie mogła mi opaść. No bo bernardyny mają tę szczególna cechę: są terytorialne i bardzo często dominujące. Obserwuję Yeti. Yeti jest niestety typowym bernardynem. Mojego Liptona, psiego casanovę o dość silnej osobowości, od razu ustawiła: nie podchodź za blisko. RAZ mruknęła, i karty rozdane. Terierowatą sukę Tajgę, bardzo przyjacielską i spolegliwą, toleruje, choć bez okazywania najmniejszych emocji. Jedna z moich kocic postanowiła dziś - i wykonała - poocierać się o gębę Yeti, gdy ta wylegiwała sie na trawie. Kocica przeżyła :), ale koty nie są na ogół warte dźwignięcia się z ziemi (raz czy dwa ofuknęłam ją, i pojęła). Ale Pani (czyli ja) należy do Yeti, gdy Yeti jest wypuszczona na ogród innnymi psami. Pani nie powinna w tym czasie zajmować się za bardzo innymi psami, a jeśli np. czesze czy obcina Yeti - inne psy nie powinny zbliżać się za bardzo do JEJ Pani. Psy równiez nie powinny zapuszczać sie w okolice JEJ budynku gospodarczego, gdzie mieszka - jest wtedy zaniepokojona, i biegnie kontrolnie sprawdzić, czy nie zechcą wejść do środka. Dlatego, mając wszystko powyższe na uwadze, z moją bernardynką jeszcze jej nie konfrontowałam. Z jedną małpą jeszcze sobie poradzę, z dwoma mogę mieć kłopot. Co z wielkim, wielkim płaczem podejrzewam :-(.
  24. Za ofiarowane dla Yeti pieniądze zakupiłam dla niej 2 worki po 15 kg Royal Canin Maxi Adult. dziękuję bardzo! Rozliczenia umieściłam w poście nr 2. Mam nadzieję, ze okaże wdzięczność i zacznie przybierać na wadze ;-)
×
×
  • Create New...