No pewnie, ze sie działo :roll: I to ile sie działo... :) Italia piękna, upał niemiłosierny, Włosi bardzo niscy :roll: Ale temperamentni jak cholera. Do łazienki człowiek sam nie mógł iść 8) :roll:
Ogólnie wyjazd bardzo udany, wróciliśmy przeokropnie padnieci ale warto było.
Psa nie byłam pewna do momentu kiedy go zobaczyłam. Wcześniej widziałam go tylko na zdjęciach, a one przecież nie do końca oddają rzeczywistość. Plan miałam taki, ze jeśli mi sie nie spodoba to odwróce sie na pięcie i powiem CIAO. Ale na szczęście nie trzeba było, bo okazał sie na prawdę ekstra samcem. Tyle, ze kryć jeszcze nie potrafi. Więc wróciłam do domu z jakimiś dziwnymi siniakami i zadrapaniami.
Ale wszystko poszło tak jak pójść miało, teraz czekam tylko na efekty... Mam nadzieje, ze suczce coś tam w brzuszku kiełkuje. :)
Szantinka, klatkę zwrócę Ci w najbliższyc dniach. Dobrze?