-
Posts
2853 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Marta Chmielewska
-
Gdzie są te błękitne ASTy...?
Marta Chmielewska replied to Mirek's topic in American Staffordshire Terrier
Ale bomba! :eek2: I zdrowy jest chyba i żyje i niby czemu by mieli takie usypiać... Albinos, fajny. -
Pies - niszczyciel (vide tematy dot. utrzymania bula)
Marta Chmielewska replied to Milena's topic in Wychowanie
Penny jest właśnie w trakcie wymiany zębów, wszystkie z przodu już poszły, ale krwawienia nie widziałam ani razu, z resztą zębów też nie udało mi się znależć (pewnie połknęła). Szarpie koło, zabawki i nic się złego nie dzieje. A co do zniszczeń to pogryzła tylko parę zabawek córki, pokrowiec od telefonu i kilka tekturowych pudełek. To nic w porównaniu z AST, 6 lat temu... zniszczyła trzy wynajmowane mieszkania... -
Gdzie są te błękitne ASTy...?
Marta Chmielewska replied to Mirek's topic in American Staffordshire Terrier
U bullterrierów błękit też jest niedopuszczalny, acz nagminnie zdarza się w miotach psów bez rodowodu. Za to stafiki i Amstafy mogą mieć każdą barwę, przy czym u AST jednolicie biały jest niedopuszczalny... przy czym wielokrotnie widziałam ,,amstafy" koloru białego... Bardzo dużo młodych w kolorze niebieskim ma wrocławska hodowla Asocjacja, ponoć mają dobre psy, ze świetną psychiką. Bynajmniej szeroko się reklamują. Widziałam i psy i szczeniaki, nie mam zastrzeżeń. Ceny od 2000 w górę. Suki są droższe. -
Plany kupna chińskiego grzywacza
Marta Chmielewska replied to Ania i Psy's topic in Chiński grzywacz
Dominiko, a jak byś opisała pieska swojej mamy...? Bo ja z trzech psów które mam za najmniej uciążliwego uważam 4-miesięcznego staforda, o dziwo... -
Anetta, o!!! Tak właśnie wygląda mój pokój jak wracam do domu! Ale przy amstafce wyglądał jeszcze gorzej, bo na podłodze leżało z 10 kup a wykładzina pływała od moczu...
-
Rotti, zebys wiedziala! I wiecie co jeszcze? Bullowate mają wybitną zdolnosc do niszczenia. Parę w pyskach i mnostwo pomysłów.
-
Wydaje mi się, że rzecz profesjonalna dzieje się w półświatku, drogą pantoflową, czy pewnych znajomości, za względu na zakaz tego procederu i ewentualne kary. Nie chcę mówić wprost ale pewne zorganizowane grupy przestępcze.
-
zaraz zaraz, oni mieli iść na moderatora, coś z onimi miał też wspólnego buldog... buldog tu mieszał!!! To przez niego psy nam jedzą mieszkania!
-
Rotti, współczuję tego 3-letniego szczeniaka. Szczere kondolencje. Człowiek się cieszy że psiak dojrzewa, myśli sobie: podrośnie-wyrośnie a on rośnie a wraz z nim liczba zniszczeń... Shilla jadła ślimaki. Te czerwone, cuchnące. Dowiedziałam się o tym gdy któregoś dnia znalazłam za łózkiem kilka pomarańczowych linijek. Wzięłam do ręki, powąchałam ...i myślałam że umrę. Dwa dni szorowałam rękę :-? A Polka ostatnio zaczęła gryźć szkło i plastik. Chrupie jak chipsy, coś strasznego. Penny z kolei uwielbia kosmetyki i nie daj boże jak jakiś krem jej do pyska wpadnie, albo mydło. Puszcza potem bańki nosem :)
-
A ja wam mówię, że najlepszym kampanem dla szczeniaka jest...drugi szczeniak. Wtedy są tak zajęte wspólnym demolowaniem mieszkania, że aż miło popatrzeć :-? A jakie genialne pomysły im do głowy przychodzą. Pozazdrościć veny...
-
Ja też jestem za dominacją. Prawidłowo wychowany pies nawet ze strachu nie ugryzie właścicela (u wet. np). A poza tym co musiałoby się dziać wcześniej przy misce że psisko się tak boi, że aż gryzie rękę która go karmi! Pies warczy przy misce głównie dlatego, że boi się o żarcie. Ale boi się, że ktoś mu zje lub zabierze żeby zjeść. A pan ma prawo odebrać miskę kiedy mu się podoba. Ja zabieram często psom miski i tylko patrzą na mnie pytająco. Głaszczę je gdy jedzą, pochylam się nad miską, twarzą przy pysku. I żadnej reakcji ze strony psów. I tak powinno być. Miałam kiedyś psa, dostałam gdy miał 6 lat. Suka bullterriera, warczała właśnie przy misce. Przyszła do nas już z tym odruchem, mało tego ze świadomością, że dziecko musi być jej podporządkowane. Po paru miesiącach pracy tylko ja mogłam wziąć michę z jedzeniem. A z akceptacją dziecka nic nie wyszło. Dla mnie były to zaniedbania w wychowaniu poprzednich właścicieli. Ale dobrze chowany pies od szczeniaka nie ma prawa warknąć w ogóle.
-
Właśnie. Mnie mój pierwszy pies nauczył wiele. Jeśli nie klatka, to stały nadzór nad psem. Drastycznym posunięciem jest oddanie lub sprzedanie psa gdy coś niszczy. To problemu nie rozwiązuje. Głupia byłam, że zaufałam szczeniakowi, teraz już nie ufam. Zabezpieczam mieszkanie (kable też) albo kontroluję psa. Nie stać mnie na to, żeby pokrywać koszty zniszczeń spowodowanych przez własną głupotę. Teraz też się z tego śmieję, a jak. Śmieję się też z tego jak pies sikał albo zjadał różne dziwne rzeczy. Ale śmieszą mnie historie starych psów, obecnym szczeniakom ukręciłabym głowę, czasami. Zamykać do klatek. Byle nie na 8 godzin dziennie...
-
Drastyczne. Mi się wydaje, że pies ma prawo gryźć, tak jak dziecko ma prawo niszczyć zabawki. Jest to naturalny proces dojrzewania lub okazywania problemów naturty psychologicznej. Wina leży po stronie dorosłego lub opiekuna. Należy zabezpieczyć mieszkanie oraz sam obiekt objęty opieką. I znaleźć przyczynę demolowania. Dziecko bierze narkotyki albo pije, bo w domu coś się psuje, pies (dorosły) gryzie, bo tak umie okazywać co czuje. Może dla odmiany wyć, sikać i robić wiele innych rzeczy. Takie jest moje zdanie.
-
Nasza AST też ostro gryzła. Moich butów kilka par, potem przeniosła zaiteresowanie na kapcie kolegi i zjadła (dosłownie) około 6 par. Do tego poogryzała wszystkie rączki od szafek, odwinęła wykładzinę w kuchni i zmiotła ją na wióry (do połowy), pogryzła wszystkie nogi od krzeseł. Ale najbardziej mnie zdenerwowała jak wydziobała gigantyczną dziurę na balkonie, gdzie na ścianie był styropian (ocieplaliśmy dom). Tysiące styropianowych kulkek latało po kilku podwórkach i przylepilo się dosłownie wszędzie... 4 godziny sprzątałam ludziom podwórka :pissed: Myślałam że psa ukatrupię.
-
Plany kupna chińskiego grzywacza
Marta Chmielewska replied to Ania i Psy's topic in Chiński grzywacz
Pewnie, że nie ma reguły, ale jakiś ogół, zarys kształtuje mi się mniej więcej tak jak opisałam. Masz wyjątkowo zdrowy okaz. Ale wiele osób z którymi ja się kontaktuję ma różnorakie problemy. Np. nasza sunia czasem coś pogryzie. Albo jest szczekliwa. A problemy skórne ma większośc nagusków które miałam okazję zobaczyć. Ale jak mówię, nie każdy pies ma ten sam problem. 8) -
Wiesz, pies sam w domu jest jak dziecko. Jak tylko wyjdziesz za drzwi natychmiast zrobi wszystko co mu nie wolno, najlepiej naraz. Faktycznie, nie ma wyjścia, chować wszystko co się da i co może ulec zniszczeniu. I nie ufać nadmiernie psu, to jest zwierzę, nawet najukochańsze i najmądrzejsze, ale tylko zwierzę (lub aż można by powiedzieć).
-
Plany kupna chińskiego grzywacza
Marta Chmielewska replied to Ania i Psy's topic in Chiński grzywacz
Zanim kupisz grzywacza, w szczególności naguska, głęboko się zastanów. Jeśli myślisz (bo może tak nie myślisz), że jest z nim mało pracy, to się mylisz. Znajomi mówili, a łysy, nie czeszesz, nie trymujesz, nie uczula. Ale za to trzeba myć, kremować, chronić przed słońcem i mrozem, często trafiają się alergicy a poza tym psiaki bardzo związują się emocjonalnie z właścicielem. Może źle z nosić nieobecność pana (czyt. niszczy różne cenne rzeczy). Oczywiście nie jest to regułą ale nigdy nie wiadomo jaki osobnik ci się trafi. Co do tego, że nagusy są dobre dla alergików, wstrzymałaby się od potwierdzania. Jeśli ktoś jest uczulony na psa, to pewnie też na jego białko, znajdujące się np. w ślinie. Ponadto golasy są obżarciuchami i to chyba wszyscy potwierdzą :D Nie mówiąc o tym jak bardzo taki psiak jest brudny po długich spacerach lub mieszkając w mieście. Pył u ludzi zbiera się na ciuchach, u psów na sierści, u golasów na skórze. I to może być główną przyczyną problemów skórnych. -
Nie wiem jak wy to robicie że macie takie piękne psiaki. Penny ma już 4 miesiące a ciągle bardziej przypomina ratlerka... małe to takie, pękate, plącze się pod nogami i jeszcze jej nie widać. Ludzie się z niej śmieją :-? Tylko jej waga rośnie, nic więcej... Ach...
-
Właśnie, właśnie. Tak sobie myślę, że warczenie przy misce to jedno z wielu zachowań dominacyjnych, które piesek manifestuje, ale jedyne tak dokuczliwie dające się odczuć. Postawa rodziców jest dalece nieodpowiedzialna. Psa należy wychowywać, nie hodować. To do rodziców należy odpowiednie ustosunkowanie psa względem dzieci i reszty domowników. Problem prawdopodobnie jest szeroko rozbudowany i nie wystarczy oduczyć psa warczenia przy misce.
-
Rotti, nie dolewaj buldogowi za dużo piwa, bo ten się spod ściany nie podniesie:tard:
-
Pati, do tego coś mu z pyszczka wyłazi :grins:
-
A kto ma ochotę spotkać się teraz w pażdzierniku, przy ładnej pogodzie? A takie ostatnio bywają i do tego idzie weekend. :P
-
Wystarcy spojrzeć na buldoga i wiadomo skąd on jest..przepraszam, oni jest...
-
A po czym można było poznać gdzie jest zadek a gdzie pysio, po zapachu ?:wink:
-
A poza tym buliki są bardzo niewyrównane, mniejsze, większe... Uwierz mi, im więcej bulteriera w domu (w kilogramach), tym trudniej mieści się na kolanach :lol: