Jump to content
Dogomania

pinczerka_i_Gizmo

New members
  • Posts

    17507
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by pinczerka_i_Gizmo

  1. Niestety nie.... Niektórzy rezygnowali od razu, niektórzy mieli się zastanowić, w efekcie nie zadzwonił ani jeden TEN telefon... :(
  2. Tak cichutko u Fifi... A ja przyszlam powiedziec, ze dotarlo 40zł od Juso za kwiecien i maj - dziekujemy! : ) Fifi nadal czeka...
  3. Chciałam z naszej strony raz jeszcze serdecznie podziękować Baltimoore za okazane Rufiemu serducho - nie dość, że sponsorowała jego leczenie oraz pobyt w lecznicy na samym początku, to zadeklarowała się uregulować dług, jaki został po naszym Aniołku w lecznicy w wysokości 196złotych. Dziękujemy!
  4. Doszła wpłata 10zł od AnnaA - dziękujemy :)
  5. Baltimoore, wysłałam Ci PW. Zgodnie z rozliczeniem na wątku brakuje 196zł.
  6. Wszyscy przyczyniliśmy się do uratowania Czarnego od bezdomności. Dziękujemy Wam - za wsparcie, darowizny i cenne rady. Nasz Aniołek biega już szczęśliwy za TM... Rachunek w lecznicy za ostatnią wizytę oraz wczorajszy dzień wyniósł 466zł. Poniżej skan:
  7. Nikt z nas tego się nie spodziewał. Wioząc Czarnego samochodem do lecznicy byłyśmy całe we krwi... :( Co innego guz w innej części ciała, co innego, gdyby serduszko było zdrowe... W jego stanie zdrowia i z guzem w łebku rokowania były praktycznie żadne... Wszyscy dziś płakaliśmy, ale wierzę, że decyzja została podjęta najlepsza z możliwych... Dzięki Wam udało się go uratować jakiś czas temu, podjąć wspólną Dogomaniacką decyzję o wzięciu do lecznicy i rozpoczęciu walki o jego lepsze jutro. Trafił na kochającego Pana, u którego miał jak u Pana Boga za piecem. Niestety na pewne rzeczy nie mamy wpływu, zwłaszcza, że przeszłość Czarnego na zawsze zostanie dla nas tajemnicą. Cholera, bezsilność ogarnia człowieka w takich momentach, jak dziś... A miałyśmy mu porobić zdjęcia odbierając dziś po południu z lecznicy.. wesołego, z merdającym ogonem, jak zawsze... :(
  8. Były takie podejrzenia, jednak mimo leków stricte przeciwko krzepliwości krwi krwawienie nie zmniejszyło się ani trochę, więc to nie w tym problem. Tak jak wspomniałam wyżej, podejrzenia kierują się się albo na uraz wewnętrzny jednej przegrody nosowej, albo na guzki znajdujące się w jej wnętrzu. W pierwszej kolejności po narkozie będzie miał zrobione prześwietlenie i dokładne badanie górnych dróg oddechowych - jeżeli nie będzie przeciwwskazań, od razu zostanie wykonany zabieg kastracji. Przy chorym sercu Czarnego nie możemy sobie pozwolić na dwukrotne podanie narkozy bo jest to za duże ryzyko.
  9. Niestety nie, cały czas krwawi... z różnym nasileniem ale krew nie ustała :(
  10. Kastracja Czarnego umówiona na poniedziałek, trzymajcie kciuki!
  11. Madie, numer konta ten sam - na szczeniorki zbieramy cały czas do jednej skarpety :) Dziękujemy! Megusia szaleje u Kasi w hoteliku - jak to szczenior, potrzebuje uwagi i dużo zabawy. Ogłaszałyśmy ją w świątecznym wydaniu Dziennika Zachodniego, ale bez większego odzewu. Było kilka telefonów, ale póki co nic konkretnego. Kciuki nadal potrzebne!
  12. Już przypomniałam Lili o zmianie wątku :) U Bezy wszystko w porządku. Był moment, kiedy poczuła się zbyt pewna siebie, bo Państwo na wszystko jej pozwalali - upatrzyła sobie Panią, jako przewodnika stada, a na innych kłapała zębami i pojawił się u niej silny instynkt obronny ukochanej Pani... Ale po zastosowaniu kilku wskazówek pojawiły się zdecydowane postępy :) Mała chciała dominować, ale się nie udało ;) Państwo odważyli się też puszczać ją bez smyczy w ogródku, także swojej energii daje w tej chwilii upust biegając jak szalona za piłeczką :)
  13. Doszły wpłaty od Agnieszki103 i milagros, dziękujemy!!! :)
  14. A ode mnie poszła dziś deklaracja, a co : )
  15. Tymczasowy Pan bardzo przeżywa wszystkie problemy zdrowotne naszego Łobuza, daje mu popalić, ale zdążyli się mocno zżyć ze sobą, co tu dużo ukryć... Po drodze do weta Czarny co chwile kichał krwią, widziałyśmy na własne oczy... :( Podczas badania niewiele dało się określić, bo Czarny nie jest zbyt przyjazny dla weterynarzy - bez kagańca się nie obyło. Krwawienie jest tylko z jednej dziurki, także możliwości są dwie - albo w środku są jakieś guzki, albo możliwe, że to jakiś uraz wewnętrzny. Pan zauważył, że Rufi musiał być wcześniej bity, bo przy każdym podniesieniu dłoni wprost kuli się ze strachu - możliwe więc, że krwawiący nos to jakieś pozostałości po poprzednim życiu... Póki co dostał 2 zastrzyki, lek na krzepliwość krwi i witaminę C na najbliższy tydzień. Dodatkowo kropelki na zaropiałe oczka do kropienia 2x dziennie. Przez najbliższy tydzień mamy go obserwować. Końcem przyszłego tygodnia najprawdopodobniej zdecydujemy się od razu na kastrację - bo i tak będzie musiał dostać narkozę do badania RTG górnych dróg oddechowych w celu sprawdzenia, co jest przyczyną krwawienia - więc żeby nie męczyć jego serduszka od razu zostanie wykonany zabieg kastracji. Póki co nic nie płaciłyśmy, pani wet ma nam doliczyć wczorajszą wizytę do rachunku za zabieg kastracji. Chciałyśmy zrobić kilka zdjęć Czarnego, bo dawno ich tu nie było, jednak w lecznicy dał nam tak popalić, że się nie udało - pan obiecał, że zrobi kilka zdjęć w domu i prześle do nas. Ogólny stan Rufiego jest dobry, jest wesoły, posłuszny panu, niestety ucieczki nadal się zdarzają. W końcu udało nam się przekazać linkę - także na 8m lince przynajmniej w ogrodzie będzie trochę spokojniejszy. Kciuki nadal potrzebne - ale Czarny się nie poddaje, to najważniejsze :) Dziękujemy Wam za wsparcie!
  16. Przynosimy kolejne niezbyt dobre wieści - chciałyśmy umawiać Rufiego na kastrację, niestety ma nieopkojące objawy - zaczęła mu leciec krew z nosa - razem ze smarkami i bardzo ropieją mu oczy. Dzisiaj wieczorem jedziemy do lecznicy... :( Trzymajcie proszę kciuki.
  17. Ja chciałam oficjalnie bardzo podziękować Juso, za wykupienie dla Fifi ogłoszenia w wydaniu Dziennika Zachodniego na Śląsk, które ukazało się w zeszły piątek - wydźwięk jest ogromny, odebrałam co najmniej 10 telefonów w sprawie Fifulca, póki co nic konkretnego, ale przynajmniej wiemy, że jeżeli teraz się nie uda to będzie warto powtórzyć to za jakiś czas - raz jeszcze dziękujemy! :)
  18. I fizycznie nie jesteśmy w stanie wyłożyć już więcej pieniędzy... :(
  19. Adopcja Fifi to trudna adopcja, więc proponowałam nawet, że przywieziemy sunię w celu oględzić - Katowice nie są tak daleko. Niestety Pan od razu zmienił ton i powiedział, że nie jest zainteresowany :( Często woziłyśmy psiaki na drugi koniec Polski i były to piękne i szczęśliwe adopcje. No ale ludzie są jacy są. Miejmy nadzieję, że Fifi doczeka się na swój wymarzony domek. Mija pół roku odkąd jest w hoteliku...
  20. Dokładnie, to imie jej pechowe przypadło.... Zdjęcia są prześliczne - idealne do ogłoszeń, mam nadzieję, że teraz telefony zaczną wydzwaniać :)
  21. Dzwonił z samego rana Pan z Katowic w sprawie Fifi, brzmiał nawet interesująco - w domu ma 8letniego pieska i dwa koty, ale jak usłyszał, że Fifi jest w Bielsku to powiedział, że za daleko, że on chce psa zobaczyć i że nie jest zainteresowany przywiezieniem mu "kota w worku" :( Taki plus, że Pan powiedział, że pojedzie sobie do katowickiego schronu, więc zapewne tam pomoże jakiemuś biedakowi... Dzwonił z Dziennika Zachodniego.
  22. bela51, ale przecież wyraźnie piszemy, że Rufi nie wychodzi nigdzie sam. Pan nie zamyka go w ogrodzie i nie idzie sobie na kawę do domu. Rufi jest agresywnym w stosunku do ludzi, wymagającym mocno dominującego i pewnego siebie przewodnika - więc absolutnie w grę nie wchodzi puszczanie psa samopas. jako, że jest to duży silny pies, to potrzebuje ruchu. Pan wychodzi z nim na kilkugodzinne spacery. Jeździ z nim na rolkach. Rufi bardzo lubi biegać za piłeczką, co w ogrodzie często robią. Wystarczy chwila nieuwagi i Czarny jak kot przechodzi przez płot i ucieka. Nie może chodzić wyłącznie na smyczy, ponieważ nie spożytkuje całej energii, którą posiada. Zamówiłyśmy dlatego stalową linkę, która umożliwi mu więcej swobody w ogrodzie. Nie wszystko jest tak proste, jak Ci się wydaje. I proszę nie sugeruj, że Pan nie chce zajmować się Czarnym, bo z żadnego naszego słowa to nie wynika. Gdyby nie on, Rufi musiałby trafić w trybie natychmiastowym do hotelu i nie wiem, co byśmy zrobili. Pan jest bardzo przejęty, dzwoni do nas codziennie i robią wspólnie niesamowite postępy. Jednak Czarny ma charakter, jaki ma i pewne jego zachowania będą bardzo trudne do wyeliminowania.
  23. Cioteczko Kochana - jesteś omegusiowym Aniołem! Dziękujemy :) Malutka trochę nam śpiewała w trakcie drogi do hoteliku, ale jest urocza, podbija serce od razu... W nowym miejscu najbardziej zainteresował ją.. kot :) Trzymajmy kciuki, żeby znalazł się ten wyjątkowy dom!
  24. Rufi nadal ucieka, bardzo ciężko nad nim zapanować, bo potwornie tez ciagnie na smyczy podczas spacerów... :( Rozmawialysmy z wetka - mozemy go kastrowac - ryzyko jest zawsze, ale patrzac na to, ze ucieczki najprawdopodobniej zwiazane sa z cieczkujacymi sukami musimy to zrobic jak najszybciej... :(
×
×
  • Create New...