Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. NIe było mnie kilka dni na wątku i taka fajna dyskusja mię przepadła... [QUOTE] "Ja w ogóle nie rozumiem, skąd to zamieszanie o yorki, bo o ile stereotyp właściciela amstafa jest u mnie na osiedlu bardzo dobrze zwizualizowany, o tyle o stereotypie właściciela yorka dowiedziałam się z dogomanii" [/QUOTE] A to zapraszam na dział yorkowy. :evil_lol: Zwłaszcza na topik "po co wystawy" gdzie mozemy się dowiedzieć że yorki najbardziej na świecie kochają wielogodzinne wystawanie na stolikach pielęgnacyjnych gdzie wiąze się im papiloty i robi "bombki" (dla niewtajemniczonych - to stosunkowo nowa wstrętna moda na piętrzenie psu nad oczami wypuczenia z włosów zakończonego ciasno zaciśniętym koczkiem - zalajcowanym na sztywno tysiącem gumek - która z pań miewała w dzieciństwie zbyt mocno zaciskane przez mamę warkoczyki to wie, o czym piszę, panów uprasza się o posłużenie się wyobraźnią i wrodzoną empatią :eviltong:). Jak również iż przebywanie na wystawach a zwłaszcza bycie włóczonym na zaciśniętych ringówkach (95% wystawiajacych nie ma bladego pojęcia, jak działa pies i co to jest opposition reflex) jest szczytem marzeń przeciętnego yorka. Jak również iż wywożenie yorka do lasu jest karygodne, gdyż jest tam niebezpiecznie, brudno, krzaczory i ogolnie...no... przyroda :evil_lol:. Oraz iż kąpanie yorka co tydzień to jedyne sluszne postępowanie - inaczej jest się fleją, flądrą i w ogóle dużo na "f" :cool3: . To w końcu typowy yorkowłaściciel to tylko postać z kreskówki...? :cool1: Zmieniając temat: Co do niewidomych, Shin, bardzo Cię przepraszam, ale czy Ty znasz wiele osób niewidomych? Jeśli tak, wiesz dobrze iż, mimo że często prowadzą bardzo aktywne życie, doskonale zdają sobie sprawę z upośledzenia jakie im się w życiu zdarzyło (wyłączenie jednego zmysłu slużącego do odbioru świata). Z wyostrzonym słuchem i innymi zmysłami to raczej mit, natomiast te osoby mają zajęcia z orientacji przestrzennej, pracy z tzw. blondynką :lol: (biała laska) i tak dalej. Dlatego w ogóle radzą sobie na zewnątrz.
  2. [QUOTE] "ja tym razem poważnie...u mnie w grupie szkoleniowej jest pani kolczatkowa z DONkiem....fajny piesio 7 miesięcy albo 8...ale ciągnie...no i padło na kolczatke...powiem szczerze, ze nie umiem wytłumaczyć....nie fajnie też,z e służy ona do siad...czy innych komend bo nie po to jest prawda...dodam,z ę pies do innych agresywny nie jest....i teraz jak pomóc tej kobiecie....i psu jednocześnie...jutro się z nią widzę i chciałabym przekazać jakiś wątek albo coś co pomoże jej używać kolczatki...no i może jakieś mocne argumenty na jej niestosowanie przy ciągnięciu...." [/QUOTE] To ja mam pytanie pomocnicze - jako kto doradzasz tej pani? Jesteś szkoleniowcem? Prowadzisz tę grupę? :cool1: Czy też ćwiczysz w grupie w ktorej jest pani z DONkiem...? Jesli opcja 1 - trochę by mnie zatkało :smhair2:. Jeśli opcja 2 - normalnie, jest tam przecież szkoleniowiec, więc należaloby chyba pozostawić sprawę jego decyzji... ;) .
  3. Berek

    ogonki?????

    Hm, taki link podeslę: [url=http://pies.onet.pl/14405,19,24,dlaczego_ciecie_ogonow_powinno_byc_zakazane,artykul.html]Onet.pl Pies[/url]
  4. [QUOTE] "ogladal niedawno jak J. Galuszko wykorzystuje do odwrazliwiania psa terapeute ktory zaprowadza spokoj." [/QUOTE] Ooo, nieeee, pliz - tylko nie to... znowu... :p
  5. ... i tak dzieje się z absolutnie wszystkimi yorkami ktore mają rodowód...? :evil_lol: To przedziwne - jak się popatrzy na nasze ringi wystawowe... I duże, i małe, i czarne, i jasne, i garbate, i prostogrzbiete, i bawełniane, i jedwabistowłose... :multi: Do wyboru, do koloru...
  6. No ale mozna wziąć pare dowolnych rodowodowych yorków z Dogo i także wykazać ich wady względem wzorca. :shake: Więc o czym to będzie świadczyć? O tym że wszyscy hodowcy rodowodowych psów są "be"? No przecież nie... Genetyka to kapryśna pani. Ale o tym, ze tego typu argumenty w ogóle nie mają wartości merytorycznej - a i owszem. :angryy:
  7. Myślę, że to, co w tej chwili się dzieje, nie jest za ładne i warto uważac, żeby nie przedobrzyć... W sumie mozna wejśc do galerii, wybrac kilka dowolnych yorczasków z rodowodami i po nich trochę pojeździć pod kątem "wzorcowości". Toteż tego typu "argumenty" (o ile w ogóle nimi są...) stanowią tzw. miecz obosieczny. BARDZO OBOSIECZNY. :cool1: :evil_lol:
  8. Może trochę nieprzyjemnie ładować łyżkę dziegciu w beczkę miodu, ale... :cool3: [URL="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7021265,Polska_hodowla__psy_nie_wychodza__sikaja_pod_siebie_.html?skad=rss"]Hodowla znanej działaczki Związku Kynologicznego: psy zagryzają się[/URL] - to kolejny przyczynek do prostego apelu - oczyscmy własne podwórko, zanim zaczniemy zamiatać u ludzi spoza naszego kręgu...
  9. [QUOTE] "Z psem, którego nie jestem pewna i nie panuje nad nim nie umieszczam w samym środku zagrożenia, bo to świadczy tylko o braku rozsądku. " [/QUOTE] Juhuuu! Więc po prostu więszość ludzi nie może wyjść z takim psiakiem z domu - ups. :evil_lol: Potwierdza się teoria an1i - a wydawała mi się absurdalna... :multi:
  10. Ad. 1 - bywa że się tak dzieje, jednak jest to okres "przejściowy". Tego typu reakcje psa świadczą niejako o "walce wewnętrznej" zwierzęcia które absolutnie nie godzi się na zmianę dotychczas panujących zasad ("jak się wnerwię, to się rzucam i odwalcie się ode mnie, nie macie prawa mi tego zabraniać"). Niestety wielu włascicieli rezygnuje z walki o psa - tzn. o jego lepsze zachowanie - właśnie na tym etapie pracy. Ad. 2 - pytanie, w jaki sposób założono kolczatkę na psa. Zapięto mu ją na szyi czy przekładano przez głowę? :cool1: Tego typu reakcje mogą też mieć pewien związek z ciężarem obroży, z materiałem z jakiego jest zrobiona, a nawet z podzwanianiem jakie wydaje (zwłaszcza gdy jest gorszej jakości). Słowem -za mało danych. :cool1:
  11. [QUOTE] "Berek patrz i ucz sie!" [/QUOTE] Ja się nie uczę, ja CHŁONĘ! :smokin: :megagrin:
  12. [QUOTE] "że radze sobie z moim psem tylko dlatego, że ma 6 miesiecy....im pies większy tym spokojniejszy" [/QUOTE] Hue, hue, hue - podtrzymuję swoje twierdzenie: duzo zapalu, ogromnie duzo naiwności, niemal zerowa wiedza. Nic to, życie uczy pokory. :diabloti: :evil_lol: :eviltong:
  13. Drodzy dyskutanci, przegapiliście pewną perełkę... [quote] "teraz mam psa 6 razy większego...ma 6 miesięcy i mimo ogromnej miłości do innych psów udało się go nauczyć ładnego chodzenia przy nodze...ciekawe...." [/quote] - to Kateczka o swoim akicie. No to poczekajmy aż będzie miał dwa i pół roku. Poczekajmy. :evil_lol:
  14. [QUOTE] "bo chyba miał dotyczyć tego czy pies powinien nosić miekką obrożę czy kolczatkę..." [/QUOTE] Osoby, ktore wypowiadają się w stylu "tylko kolce" albo "tylko skórzana obrózka" są niezwykle naiwne, choć, przypuszczam, być może pelne zapału. Ale wiedzy i praktyki za dużej to nie mają. Bowiem wiedza i praktyka uczą pokory... :evil_lol:
  15. Polecam artykuły Susanne Clothier na temat halterów. :cool1: Generalnie wydaje mi się, że trzeba być uczciwym do końca - jeśli odradzamy klientom w sklepie wszelkie "abusywne" narzędzia, to niech to będą i kolczatki, i haltery, i relaksy. :diabloti:
  16. Heciu, piszesz: [QUOTE] "Ta wypowiedź nie była ani nieobiektywna ani napastliwa " [/QUOTE]- rozumiem że kazdy kto się z Toba nie zgadza jest nieobiektywny oraz napastliwy. Hue, hue. :-)) [quote] "W tym układzie zapytam Cię, czy to naturalne, że Ty chodzisz do fryzjera, gdzie możesz zrobić sobie różne rzeczy z włosami?" [/quote] Jest mała różnica między nami i psami :cool3: - trochę my inne gatunki chyba czy cuś... Jeszcze uwaga ogólna, nie "ad personam" uchowaj Boże: Wracamy do walenia ciężkimi prostymi argumentami które mają dyskredytowac "głupiego" przeciwnika - tworząc prostą (a tak naprawdę prostacką) opozycję: czysci i porządni miłośnicy rasy czyli zwolennicy wystaw i wielogodzinnej pielęgnacji kontra prymitywni , kochający brudne i zaniedbane psy "kowboje", klienci pseudohodowli. Smutne nieco - bo już chyba się wyjaśniło ze istnieje tzw. zasada złotego środka... :shake: Co do samych wystaw i zachowania na nich psów i ich włascicieli, obawiam się że własnie zapadła decyzja o wypadzie na w/w reportera z kamerą. Może wyjdzie nam "w praniu" (nomen omen) co się dzieje i jak tam, panie dzieju, z tym powszechnym psim poczuciem szczęśliwości (oraz znajomosci psychiki psów wsród wystawców).
  17. [QUOTE] "Poprostu nei zycze sobie aby moj wizerunek fruwal po stronach www" [/QUOTE] Prosze więc nie pojawiać się na żadnej imprezie jako zawodnik - inaczej zawsze będzie takie niebezpieczeństwo w dowolnej relacji sportowej lub dowolnym materiale dziennikarskim. BTW żadna gazeta nie pyta o zgodę ani nie płaci osobom uwiecznionym przez fotoreportera na imprezie publicznej; podobnie jest ze zdjęciami z agencji fotograficznych. Inaczej rzecz się ma ze zdjęciami pozowanymi - ale to zupełnie insza inszość. :shake: Jesli aż tak Pan się nie zgadza z takainterpretacją, proszę odżalować nieco grosza na poradę prawnika - obawiam się że Pana zmartwi. :diabloti:
  18. Hmm.. a propos pieskow biegających luzem w parkach - zupełnie nie z Polski... [url=http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=nMQ50ZXV194]YouTube - Showdogs Moms and Dads: Crazy Vagina Lady[/url]
  19. [QUOTE] "Swojego stada nie piorę, jak niektórzy, co tydzień lecz uważam, że raz w miesiącu (góra) to jest okres przyzwoity." [/QUOTE] No widzisz - a też Ci może ktoś napisze - "jak możesz tak rzadko kąpać yorka...!" Przeciez wiadomo o co chodzi - o przesadzanie z kapielami, ktore wcale nie sa takie dobre dla włosa i dla organizmu. Myslisz że to jednostkowe przypadki...? A zobacz post poniżej Twojego... :lol: :lol: [QUOTE]Chyba, że ktoś lubi swoisty smrodek zatęchłego kurzu i myśli, że pies jest miłośnikiem i hodowcą miniaturowych stworzonek potocznie zwanych roztoczami[/QUOTE]. Na Twoich psach "smrodek" pojawia się po miesiącu, jak wnioskuję. Na moich nie ma go po pół roku (faktem jest że czasem pływają w naturalnych zbiornikach wodnych - ale nie wszystkie ;) - więc powiedzmy że się to moze spłukuje?). Czyli każde z nas ustaliło jaki okres jest O.K. Jak zwał, tak zwał - w wyniku obserwacji psa, w wyniku eksperymentu... :lol: A ilu ludzi nie daje swoim psom takiej szansy...? [QUOTE]Włos długi, który york sobie przydeptuje :hmmmm: Włos yorka można przyciąć tak, że z tyłu ma zupełnie nie przeszkadzający mu welon, bardzo efektownie wyglądający. Natomiast włos równy i za długi na całym psie to totalna porażka i brak pomyślunku. [/QUOTE] Otóz to. Podobnie jak "kapcie" na łapkach itd. Natomiast zastanawia mnie, czy ograniczanie psa w róznych dziedzinach z powodu gorących chęci wyhodowania tak długiego włosa jest O.K. - i o to mi głównie chodzi. Jeśli pies jest w stanie biegać po krzakach, dłubać w norach i "znikać za horyzontem" :lol: i nie przejmujemy się tym, bo ma tak dobrą sierść (genetycznie) że nawet jak sobie trochę wyrwie, to nie szkodzi..., to w ogóle nie ma o co kopii kruszyć. [QUOTE] Prostownice - temat rzeka. [/QUOTE] Oj, to, to... ;) Generalnie upieram się, że nie ma czarno-białego: piesek zapapilotowany, kapany co tydzień, pryskany olejkiem norkowym przy kazdej okazji - kontra zakołtuniony śmierdzacy flejtuch. Pomiędzy tym a tamtym jest jeszcze jakowyś spory chyba obszar... komfortu tak dla właściciela, jak i dla psa. :cool1:
  20. Heciu13, czy do mnie odnosił się Twój post o braku obiektywizmu i agresji? Jeżeli tak - proszę uprzejmie o zacytowanie przykładów w/w. :razz: Basiu - psy raczej nie rozumują w sposób, jaki przedstawiasz. Nie moge się wypowiadać w imieniu innych dyskutantów, tylko w swoim własnym. A ja uważam co następuje: york powienien bezwzględnie być zadbany, a zwłaszcza - i dotyczy to psów strzyżonych jak i tych w naturalnym włosie - WYCZESANY. Kołtuny na yorku to coś co bardzo źle świadczy o empatii właściciela. :angryy: Natomiast uważam że nie należy popadać w przesadę. Zwłaszcza nie bardzo rozumiem czemu tak bardzo dobrze na psychikę yorka wpływa takie, na przykład, używanie prostownicy :evil_lol: . Lub hodowanie mu włosa dlugiego tak, że go pies przydeptuje. Postuluję również nie podążanie za pewnymi sformułowaniami uznawanymi za prawdy objawione (to zjawisko doczekało się nawet swojej nazwy! zwie się "lemingowatość" :lol: ) lecz raczej obserwowanie swojego psa oraz trochę eksperymentów, jaka doza pielęgnacji jest w zupełności wystarczająca. :cool1:
  21. Święta racja, święta racja. :lol:
  22. Qti, przepraszam - umknął mi Twój post. :oops: Z zębami dość ciężka sprawa, faktycznie - ale trzeba by po prostu zebrac dane statystyczne na ten temat. Wiele jeszcze zalezy od tego, jak "idą" zęby stałe. Na ile mleczaki rzeczywiście moga narobić kłopotów "wew temacie" (jak mawiał Kolega Kierownik) "zepsucia dobrego zgryzu". Ja akurat jestem po ciekawym eksperymencie - psów zostawionych bardzo długo z podwójnym garniturem - bardzo długo, naprawdę - i wiesz co? Śliczne, pełne, wzorcowe zgryzy - no i organizm nie obciążony narkozą w mlodym wieku. :multi: Nie orientujesz się czy ktoś robił jakieś badania na ten temat...? Swoją drogą, jeśli nie, to właśnie chyba udało nam się podsunąc jakiemuś weterynarzowi - przyszłemu psiemu stomatologowi - świetny pomysł do pracy naukowej. :lol:
  23. Kiedyś chciałam zrobić film z ringu yorków - pokazać, jak wiele jest przypadków złego prowadzenia, stresu, niepotrzebnego narażania psa na dyskomfort. Potem ten pomysł mi gdzieś tam zaniknął w powodzi wazniejszych spraw, ale zaczynam do niego wracać...:razz: Problem w tym, ze ludzie nie chca widziec, bo tak im wygodniej. Wytłumaczcie właścicielowi psa zakutego w kaganiec weterynaryjny - ciasną nylonową tubę - że pastwi się nad zwoim zwierzeciem. Toć z pazurami do oczu skoczy - JA męczę mojego psa??? Ten kaganiec to mięciutki i leciutki... :eviltong: Typowy mechanizm obronny. Podobnie jest niestety we wszelkich dziedzinach działalności z psami (i owczywiście w zyciu... ogólnie ;)).
  24. Nane - pomysł z ubezpieczeniem jest niezły...! Myślę, że może wówczas troszkę udałoby się "uzdrowić" sytuację. Co do ceny psów, polemizuję (;) - ale dobrodusznie, jak wiesz). Otóż wątpię szczerze, czy fakt że ktoś wydał na psa bardzo dużo pieniędzy, automatycznie zapewni temu psu dobrą opiekę. Bolesne - znam przypadki BARDZO, skandalicznie zaniedbanych (chocby mentalnie) psów z wybitnych hodowli. Kupionych za duże pieniądze. Naprawde nie ma reguły - i tak samo wiele osób nawet kupujących psa z kartonu (a fu) okazuje sie potem bardzo skrupulatnymi opiekunami. Oczywiście sa też i lekkoduchy - o czym muszę napisac dalej: Pies - luksus? W pewnym sensie tak - ale głownie z powodu kosztów jego utrzymania, a niekoniecznie w chwili zakupu. Warto ludziskom uswiadamiac ile kosztuje pies w ciągu całego życia - a że nie wiedzą, zapewniam! Znam z autopsji to przekonanie "dał Pan Bóg dzieci, da i na dzieci" w wykonaniu wielu ludzi rozgladających się za psem. :cool1: Fakt, że hodowca wydaje duzo na swoje wystawowe psy w ciągu ich kariery mnie nie przekonuje z uwagi na mała wzmiankę w statucie ZK: o AMATORSKIEJ hodowli psów rasowych. Czy hobby ma się komuś zwracac albo przynosić dochód? To wtedy jest zawodowcem, nie? I niechże będzie - ale wówczas bierze na siebie także pewne obowiązki, jak prowadzenie "firmy" rzetelnie i uczciwie i.... wracamy do początku dyskusji - wtedy daje gwarancję na "towar". Ktoś napisał: "[quote]Nikt nie musi kupować psów w typie. Kupujecie ze snobizmu, żeby poszpanować "yorkiem" przed znajomymi."[/quote] A ja na to odpowiem, że znacznie by mi było prościej przymuszac ludzi do kupna w tzw. zarejestrowanych hodowlach (co i tak staram się czynić), gdyby było można to podeprzeć argumentami - czemu "trzeba".:cool3: Argument zdrowotny odpada, argument wyglądu tez odpada, argument charakteru wylatuje z dużym hukiem. Pozostaje argument etyczny - bo w fabrykach szczeniąt jest strasznie. Ale jesli przeciętny Kowalski ktory w ogóle o wystawach nie mysli, a chce mieć po prostu "yorka","pinczera", "beagle" - znajdzie panią Ziutkę ktora rozmnozyła swoją jedyną noszoną na rekach suczkę to... strasznie mi cięzko podac jakiekolwiek racjonalne argumenty na rzecz rezygnacji z zakupu. A że ludzie głosują pieniędzmi? To od wieków jasne. I ten przeciętny Kowalski woli wydać na pieska kilkaset złotych, niż dwa, trzy tysiące. Patrzac z boku - i nie podejmując dyskusji o "dobru rasy", "rozwoju rasy" itd (jak wiemy - sprawa sliskaaaa w dzisiejszym swiecie) - to ja tego Kowalskiego rozumiem. :cool1: [quote] "W niemal każdej książce o psach czy na stronie internetowej w dziale/rozdziale dotyczącym zakupu szczeniaka jest do znudzenia powtarzane o podpisywaniu umowy i że dobry hodowca takową proponuje przede wszytskim dla zabezpieczenia swoich maluchów." [/quote] Martens, przy zakupie czegokolwiek w naszym kraju obowiązuja, i owszem, pewne ogólne zasady (także w przypadku umów ustnych). A propos, znasz typowe umowy stosowane przy sprzedazy szczeniąt...? Są fantastycznie sformułowane - tak, żeby głownie nie można było dochodzić swoich roszczeń u hodowcy. Szczerze mówiac nie udało mi się natrafić na taką, gdzie stoi czarno na białym: hodowca sprzedaje szczenię jako psa wystawowego / hodowlanego, w przypadku wad urody uniemozliwiających karierę wystawową zwraca część pieniędzy (czyli - sprzedając "pecika", bierze cenę za "pecika'). NIestety panuje pewna hipokryzja - i jakże mam tłumaczyć bidnemu Kowalkiemu ze w wielu hodowlach rodza się wyłącznie same wystawowe gwiazdy? I że MUSi kupić za ciężką forse wystawową gwiazdę choć kompletnie mu to do niczego nie jest potrzebne?
  25. Taaa... Pamiętam, jak w tzw. środowisku krązyła kopia umowy podsuwanej przez pewnego obrotnego hodowcę rottków nabywcom jego szczeniąt. Wynikało z niej, że cokolwiek by nie wyszło u szczeniaka (dysplazja, wodogłowie, spondyloza, co tylko dalo się wymyslić) to będzie na 100% wina własciciela, który "źle prowadzi psa". :crazyeye: Wyglądalo na to że pan hodowca w ogóle nie wierzy że istnieje coś takiego jak schorzenia dziedziczne... :oops: Pół Warszawy rechotało nad tą umową - ale w sumie to powinien być śmiech przez łzy, bo po pierwsze, przerażające że ktokolwiek godził się podpisac tak nierzetelny dokument (podejrzewam ze niestety rozanieleni widokiem słodkich malych szczeniorków klienci podpisywali nie czytając dokładnie), po drugie, obrazowało obrzydliwie dobre samopoczucie pana hodowcy - oby takich jak najmniej było w naszym kynologicznym światku, oby...! :cool1: BTW kiedy sprzedajemy komuś psa WYSTAWOWEGO, to bierzemy za niego odpowienio więsze pieniądze, niż za tzw. PETa... wszak prawda...? Pytanie za sto punktow (można wygrać lutownicę samostartującą w kolorze "mosiądz antiqua"): a jesli piesek sprzedany za duże pieniądze jako wystawowy okaże się pecikiem, to co dzieje się wtedy? :evil_lol:
×
×
  • Create New...